Kategorie
XX i XXI wiek

Walki Uliczne Stefana Roweckiego – podręcznik walki w mieście czy rzecz o tłumieniu rewolucji?

Część z tych wniosków można powtórzyć w przypadku komunistycznego powstania w Bułgarii w tym samym roku. Również tam rewolucjonistom zabrakło zdolności planistycznych i odpowiedniego przygotowania zbrojnego zrywu. Poza tym, władze przeprowadziły wyprzedzającą akcję aresztowań oraz zadbały o zabezpieczenie najważniejszych mostów i węzłów kolejowych, a także przygotowały siły zbrojne do powstania(( Ibidem, s. 217-237.)).
Kolejną analizowaną rebelią był komunistyczny zamach w stolicy Estonii, Tallinie, w 1924 roku. O niepowodzeniu rebelii zadecydowała głównie postawa estońskich żołnierzy, którzy: pełni inicjatywy, z samozaparciem i bohaterskim poświęceniem, niejednokrotnie w kilku lub nawet pojedyńczo rzucali się oni na przeważających napastników, a swą śmiałością i zdecydowaniem budzili postrach oraz zmuszali do poddania lub ucieczki(( Ibidem, s. 258.)). Nieliczne wyjątki od tej reguły nie wpłynęły na wynik starć. Choć tym razem zamach był solidnie zaplanowany, to komunistów zawiodły ich oczekiwania co do postawy miejscowej armii(( Ibidem, s. 239-261.)).
Ostatni z przykładów dotyczył walk z rewolucjonistami w Berlinie w 1919 roku. Wydarzenia te były często inspiracją dla polskiego teoretyka, powtarzał więc powzięte już wcześniej wnioski(( Ibidem, s. 265-272.)).
Podsumowując, należy stwierdzić, iż opracowanie Stefana Roweckiego jest niezwykle ciekawą i wartościową pozycją na gruncie myśli wojskowej. Była to chyba pierwsza tak obszerna i kompleksowa praca na temat walk w terenie zurbanizowanym. Co ważne analiza działań w ujęciu historycznym była dla autora jedynie bodźcem do sformułowania własnych tez. Odpowiadając na pytanie postawione w tytule artykułu, należy stwierdzić, że dzieło Roweckiego jest podręcznikiem walki w mieście, ale dotyczy jedynie szczególnego rodzaju tych walk. Chodzi oczywiście o rewolucyjne zamieszki, wzniecane przez komunistów. Nie można się dziwić, iż w dwudziestoleciu międzywojennym, szczególnie w Polsce, odczuwano spore zagrożenie sowiecką ekspansją, której formą miał być ruch rewolucyjny. Takie podejście do tematu jest zrozumiałe i praktyczne, ale jednocześnie odbiera Walkom Ulicznym uniwersalny charakter. Rozważania polskiego oficera dotyczą właściwie tylko interwencji o charakterze policyjnych pacyfikacji i dają się w ograniczonym zakresie zastosować do konfliktów pełnoskalowych. Poza tym, motywacja ideologiczna Roweckiego wpłynęła na dobór materiału źródłowego. Zupełnie pominął w swych rozważaniach pucz Kappa-Lüttwitza w Niemczech, wywołany przez środowiska monarchistyczno-prawicowe. Nie uwzględnił też najbliższych mu geograficznie walk miejskich, czyli zamachu majowego w Polsce z 1926 roku. Pozorny paradoks można łatwo wytłumaczyć względami politycznymi – obóz zwycięzców nie przyjąłby zapewne pozytywnie rozważań na temat powstrzymania zamachu. W ten sposób trudno jednak tłumaczyć pominięcie rozruchów w Krakowie w 1923 roku. Jak widać więc, autor dobierał tak przykłady, by pasowały do ideologicznych założeń jego pracy. Można pokusić się o stwierdzenie, iż sztucznie zawęził on bazę źródłową, co jest zrozumiałe dla przyjętej konwencji, ale mogło być szkodliwe dla samych analiz na gruncie teorii wojskowości.
Analizowanie słuszności tez Roweckiego w odniesieniu do konfliktów pełnoskalowych, takich jak II wojna światowa, wydaje się niestosowne z metodologicznego punktu widzenia. Odrzucanie powszechnego użycia artylerii i bombardowań lotniczych zdecydowanie ogranicza wartość jego rozważań na tym gruncie. Nie można się temu dziwić, gdyż tematyka Walk Ulicznych była odmienna. Z kolei zagadnienia stricte taktyczne, dotyczące poruszania się oddziałów w mieście, zajęcia najważniejszych zabudowań, obrony i atakowania budynków wydają się mieć znaczenie bardziej uniwersalne. Warto zauważyć ciekawy paradoks w myśleniu Roweckiego. Z powodów humanitarnych odrzucał on zmasowane nawały artyleryjskie, ale jednocześnie wierzył w ich wielką moc(( Ibidem, s.106.)). Sięgał on w tym miejscu do doświadczeń niemieckich z walk w Berlinie w 1919 roku. Tymczasem II wojna światowa pokazała, że nawet powszechne zastosowanie artylerii w mieście może nie załamać błyskawicznie ducha obrońców – przykładem niech będą walki w Stalingradzie czy powstanie warszawskie. Trudno jednak zarzucać Roweckiemu błędne rozumowanie, gdyż odnosił się w tym wypadku jedynie do tłumienia zamieszek.
Należy docenić Walki Uliczne za kompleksowe potraktowanie zagadnienia. Autor oprócz problematyki z dziedziny taktyki sięgał po kwestie polityczne i społeczne. Starał się też drobiazgowo zaplanować wszelkie aspekty tłumienia zamieszek, co czyni jego książkę prawdziwym podręcznikiem. Nie ograniczał się do kwestii dotyczących armii, pamiętał też o ludności cywilnej i jej znaczeniu dla powodzenia operacji. Nie były mu też obce rozważania socjologiczne i psychologiczne, co pokazuje szerokie horyzonty polskiego oficera. Jeśli spojrzymy na książkę Roweckiego tylko pod kątem tłumienia rozruchów, to ciężko formułować pod jej adresem jakieś zarzuty. Wnikliwie opisał warunki miejskiego teatru działań, prześledził proces tworzenia się zamieszek, przedstawił sposoby ich zwalczania i zaproponował organizację i skład jednostek interwencyjnych. Jego rozważania nie były pozbawione humanizmu, często podkreślał konieczność minimalizowania strat wśród postronnych uczestników wydarzeń. Analizy te wydają się więc wartościowe i spójne wewnętrznie, zarówno z taktycznego, jak i politycznego punktu widzenia.

Damian Zieliński

Część druga artykułu.

Autor: Damian Zieliński

Damian Zieliński - Doktorant w Zakładzie Historii Powszechnej XIX i XX wieku IH UAM. Laureat Nagrody im. Kazimierza Tymienieckiego za najlepszą pracę magisterską obronioną w Instytucie Historii UAM w roku akademickim 2012/2013 (tytuł rozprawy: Paul Emil von Lettow-Vorbeck – biografia). Interesuje się historią Niemiec i Afryki w XIX i XX wieku oraz teorią wojskowości.