Kategorie
Średniowiecze

Przebieg kampanii polskiej Henryka II z 1015 roku

Bolesław Chrobry, wykorzystując dogodne warunki terenowe, wycofał się. Tylko tak należy zinterpretować Thietmarową „ucieczkę” ((Kronika…, ks. VII, rozdz. 19, s.184.)). Jak to określił Jerzy Strzelczyk był to celowy manewr opóźniający zamierzenia przeciwnika ((J. Strzelczyk, Bolesław…, s. 148.)). Umiejętny i z pewnością regularny odwrót Chrobrego odciął Bernardowi jakąkolwiek sposobność do połączenia się z głównymi siłami cesarskimi (( S. Zakrzewski, Bolesław…, s. 285.)). Sasi, ażeby ziścić swoje zamierzenia musieliby wpierw pokonać wojska Chrobrego, a byłoby to niezwykle trudne zadanie, jeśli się zważy na znaczenie warunków terenowych, czy też stosowanej przez Chrobrego taktyki. Krytyczne położenie Bernarda zaważyło na tym, że musiał się wycofać z walk ((Niestety nie sposób pogodzić się z supozycją G. Althoffa, który mniemał, że wojska saskie wycofały się ze względu na ściśle wyznaczony teatr działań wojennych lub na wcześnie określony czas. (za: J. Strzelczyk, Bolesław…, s. 148).)). W wyniku skutecznie prowadzonych działań defensywnych, Chrobry zmusił siły północnego skrzydła niemieckiego do rychłego odwrotu. W tym samym czasie, gdy toczyły się walki na północnym i południowym teatrze działań wojennych, Henryk II podszedł pod Krosno. Z pewnością, Mieszko Bolesławowic był dobrze przygotowany do obrony na swoim odcinku (wszystko wskazuje na to, że Chrobry wydzielił ten odcinek Odry do obrony Mieszkowi chyba jeszcze przed marszrutą niemiecką lub w jej trakcie, co dowodnie świadczyłoby o bardzo mocno rozbudowanej sieci wywiadowczej Bolesława Chrobrego). Thietmar napisał o wysłaniu poselstwa do Mieszka ((Zob. szerzej: Kronika…, przypis 133.)), które miało na drodze dyplomatycznej utorować drogę w głąb Polski. Zastanawia fakt, dlaczego Niemcy miast rozpocząć forsowanie Odry, od razu przystąpili do negocjacji. Chyba cesarz poniewczasie przestraszył się naturalnych i sztucznych umocnień krośnieńskich ((B. Miśkiewicz, Studia…, s. 254.)). Poselstwo to bynajmniej nie chciało zaproponować zdrady Mieszkowi, jak to widział onegdaj A. Lewicki ((A. Lewicki, Mieszko II, [w:] „Rozprawy Akademii Umiejętności, Wydział Historyczno-Filozoficzny” 5 (1876), s. 130.)). Mieszko miał ponoć odpowiedzieć: Przyznaję, iż łaska cesarza wyrwała mnie z mocy wroga i że wam złożyłem przyrzeczenie, gdybym był wolny, chętnie dochowałbym go pod każdym względem. Obecnie jednak, jak wiecie sami, znajduje się pod władzą mego ojca, a ponieważ on mi tego zabrania, a także jego przytomni tu rycerze nigdy by się na to nie zgodzili, musze zaniechać tego, choć wbrew mojej woli. Aż do przybycia mego ojca jestem zdecydowany bronić wedle sił moich ojczyzny, po którą wyciągacie rękę, potem jednak będę się starał naprowadzić go na drogę łaski cesarza i waszej życzliwości ((Kronika…, ks. VII, rozdz.17. s. 183.)). Przedstawicielstwo niemieckie rekrutujące się m.in. z przyjaciół Mieszka (z czasów jego pobyto w Niemczech) nic nie wskórało. Nie naszym zadaniem jest sprawdzenie autentyczności słów wypowiedzianych przez młodego Bolesławowica, gdyż jest to zadanie wprost nie do wykonania. Dość tylko powiedzieć, że Mieszko tą wymijającą odpowiedzią ((A. Pospieszyńska, Mieszko II a Niemcy, [w:] „Roczniki Historyczne” 14 (1938), s. 250.)), przez jakiś czas zatrzymał wojska cesarskie, co ułatwiło w pewien sposób Chrobremu później połączenie się ze swoim synem i kroczenie za wycofującym się Henrykiem II. Konszachty Henryka II z Mieszkiem nie dały nic Niemcom. Cesarz postanowił zatem siłą sforsować Odrę. Z lakonicznej wypowiedzi Thietmara: Cesarz przeprawił się w dzień znalezienia pierwszego męczennika Chrystusowego przez Odrę i rozniósł wojsko Polaków, które zacięty stawiało opór ((Kronika…, ks. VII, rozdz. 18, s. 183.)) nie jesteśmy w stanie nic pewnego powiedzieć o stoczonych wówczas walkach. Zmagania nad Odrą jednoznacznie wykazują, że Mieszko był dobrem wodzem ((Z. S. Pietras, Mieszko…, s. 50 n.)). Prawie, że nic nie można wydedukować o taktyce zastosowanej przez Niemców w czasie przeprawy przez Odrę. Przypuszczalnie zdobyto, a następnie utrzymano przyczółek gdzieś na dalekim skrzydle frontu, w górze rzeki, gdzie nie było, bądź były słabe umocnienia Polaków. Dywagacje, iż mogło to nastąpić w rejonie Połęcka-Maszewa, wydają się być trudnymi do zaakceptowania ((A. F. Grabski, Bolesław…Zarys…, s. 220.)).
Straty Polaków i Niemców w walkach nad Odrą, podane przez Thietmara są tendencyjne i nie zasługują na wiarę. Natomiast chyba już nigdy nie będziemy w stanie oszacować realnych strat polskich i teutońskich. Najprawdopodobniej uszczerbek Niemców w sile żywej wyniósł więcej niż 3 osoby (jak to dowodzi bp. meseburski byli to: Hodo, Ekryk i nieznana osoba z orszaku Guncelina), a niepowodzenie Polski winno być nie liczone w setkach, a w dziesiątkach. Mieszko wobec sukcesów niemieckich nad Odrą musiał się cofnąć. Nie była to paniczna ucieczka, lecz raczej regularny odwrót. Oczywiście manewr ten nie świadczył o klęsce i poddaniu grodu krośnienskiego ((E. Dąbrowski, Funkcje obronne przejść w rejonie ujścia Bobru za pierwszych Piastów, [w:] Obronność polskiej granicy zachodniej w dobie pierwszych Piastów, red. L. Leciejewicz, Wrocław 1984, s. 76.)). Jak słusznie zauważył Andrzej Nadolski, był to celowy manewr odwrotowy mający na celu zrekonstruować obronę w głębi kraju ((A. Nadolski, Polskie…, [w:] Początki…, s. 202.)). Nie potrafimy odpowiedzieć na pytanie, czy strona niemiecka prowadziła pościg za wycofującą się armią Mieszka. A. Nadolski wespół z Andrzejem F. Grabskim powątpiewają, że taka akcja miała miejsce, twierdząc, że jeśli w ogóle była, to była wręcz niezauważalna ((A. Nadolski A. F. Grabski, Wojskowość polska w okresie wczesnofeudalnym do roku 1138, [w:] Zarys dziejów wojskowości polskiej do roku 1864, t. 1, red. J. Sikorski, Warszawa 1965, s. 59.)).
Henryk II z pewnością wiedział, co się szykuje. Doskonale orientował się o klęskach północnego i południowego skrzydła, co więcej znał wartość swego wojska. Otóż jego armia, najpewniej częściowo przerzedzona nad Odrą, bez posiłków wieleckich i czeskich była bezradna. Dodatkowo beznadziejność sytuacji cesarza potęgował fakt, że drogę w głąb Polski zagradzały mu wojska Mieszka, jak i nadciągające z północy oddziały Chrobrego, które mogły w najmniej spodziewanym momencie uderzyć na jego flankę, względnie połączyć się z siłami swego syna. Ponadto od strony południowo-wschodniej siłom cesarskim niejako zagrażały błota i umocnienia Obry. Sytuacja strategiczna Henryka II była nie do pozazdroszczenia. Dlatego też nie kontynuował marszu w głąb państwa Bolesława Chrobrego ((Nie wiemy dokąd dotarł cesarz przed podjęciem decyzji o odwrocie swych wojsk. Jak chce J. Nalepa na pewno nie dotarł do Międzyrzecza, a także do Świebodzina (S. Kurnatowski, J. Nalepa, Z przeszłości Międzyrzecza, Poznań 1961, s. 13.)), lecz zdecydował się na generalny odwrót. Powrót nie mógł być skierowany na Krosno, gdyż wiązało to się z wielkim ryzykiem wypadu polskiej załogi. W związku z powyższym, by przekroczyć Odrę w dogodnym dla siebie miejscu i czasie, musiał znaleźć inny punkt przeprawowy. Thietmar zupełnie na ten temat milczy. Stwarza to ogromne pole ku różnorakim domysłom. Najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem tej frapującej zagadki, jest przypuszczenie, że miało to miejsce w rejonie Cigacic ((A. F. Grabski, Bolesław Chrobry 967…, s. 133.)), czy też doprecyzowując między Cigacicami z Zawadą ((E. Dąbrowski, Funkcje…, s. 76-77.)).
Po ponownym przekroczeniu Odry Henryk II skierował na Śląsk ((Zob. szerzej: o Śląsku jako teatrze działań wojennych: J. Maroń, Śląsk w konfliktach zbrojnych w Europie środkowej od X-XX wieku, [w:] „Śląski Labirynt Krajoznawczy” 2 (1990); A,. Nadolski, Śląsk w wojnach polsko-nimieckich za panowania Bolesława Chrobrego, [w:] Śląski Kwartalnik Historyczny Sobótka” 17 (1962); L. Leciejewicz, Wojny na Śląsku we wczesnym średniowieczu, [w:] „Zaranie Śląskie” 53 (1990).)). Zapewne wiódł swe wojska starym traktem od Krosna na Bytom ((A. F. Grabski, Polska…, s. 137.)). Tymczasem połączyły się wojska Bolesława Chrobrego i Mieszka. Henryk II, widząc zgrozę sytuacji musiał zboczyć z uczęszczanych szlaków. Kiedy w drodze powrotnej przybył do kraju Dziadoszan, rozbił (Henryk II-przyp M. S.) na swoje nieszczęście obóz w pewnym ciasnym pustkowiu (( Kronika…, ks. VII, rozdz. 20, s. 184.)). Z późniejszego toku wypadków, zwykle sądzi się, że był to poważny błąd cesarza. Bolesław Chrobry wysłał wielką liczbę pieszych do miejsca, w którym obozowało wojsko, z rozkazem, by starali się choć część tegoż zniszczyć, jeżeli nadarzy się do tego korzystna okazja (( Ibidem.)). W tym też czasie wysłał opata międzyrzeckiego – Tuniego do Henryka II z udanymi propozycjami pokojowymi ((Ibidem.)).

Autor: Mariusz Samp