Kategorie
XX i XXI wiek

Reklama usług na łamach „Gazety Kieleckiej” w latach 1918-1926

Wśród kursów zawodowych prym wiodły kursy buchalteryjne i handlowe. W ofertach tego typu zdecydowanie przeważały ogłoszenia nadesłane przez I. Sekułowicza z Warszawy, który nauczał także języków obcych i stenografii((„GK” 1920, nr 67, s. 4; 1925, nr 34, s. 4, nr 36, s. 4, nr 48, s. 4, nr 57 , s. 4, nr 70, s. 4, nr 73, s. 3, nr 86, s. 4; 1926, nr 59, s. 4, nr 65, s. 3, nr 88, s. 4, nr 100, s. 3.)). Ta ostatnia umiejętność była szczególnie ceniona, gdyż w swoich ofertach proponowało ją jeszcze czworo innych nadawców, często nie pobierając za kursy opłaty((Maszynowe Kursa Korespondencyjne – „Werkmistrz” Kraków, [w:] „GK” 1922, nr 6, s. 1; Instytut Stenograficzny, Warszawa, [w:] „GK” 1926, nr 1, s. 4; Instytut Stenograficzny Antoniego Wojnara, Warszawa Krucza 26, [w:] „GK” 1926, nr 12, s. 4, nr 28, s. 4; Redakcja Stenografia, Warszawa Szczygła 12, [w:] „GK” 1926, nr 88, s. 4.)). Przyszłym księgowym naukę zawodu oferowali jeszcze J. Pilch z Krakowa((„GK” 1922, nr 22, s. 4.)) oraz Biuro Buchalteryjno-Rewizyjne „Poprawka” w Mysłowicach((„GK” 1925, nr 48, s. 2.)). Na brak specjalistycznego przygotowania nie mogli narzekać adwokaci, gdyż specjalnie dla nich szkolenia prowadził krakowski ośrodek „IUS”((„GK” 1919, nr 157, s. 3; 1920, nr 65, s. 2.)).

Tylko do kobiet skierowane były anonse czterech instytucji, krakowskiej oraz częstochowskiej, łódzkiej i kieleckiej. Na pierwszych z wymienionych panie mogły nauczyć się prowadzenia gospodarstwa domowego oraz uczestniczyć w zajęciach z literatury((Kursy wyższe dla kobie im Baranieckiego, Kraków, [w:] „GK” 1921, nr 46, s. 4; Kursy literackie dla kobiet im. A. Baranieckiego, Kraków, [w:] „GK” 1922, nr 43, s. 2.)). W Częstochowie czekało na nich Państwowe Seminarium dla ochroniarek, przygotowujące do pracy w przedszkolach((„GK” 1922, nr 22, s. 3.)), a na miejscu Seminarium Prywatne Nauczycielskie Żeńskie założone przez Emilię Znojkiewiczową((„GK” 1926, nr 65, s. 3.)) oraz Seminarium Wychowawczyń i Wzorówka Polskiej Macierzy Szkolnej((„GK” 1925, nr 70, s. 4.)). W Łodzi natomiast szkoliły się przyszłe panie akuszerki((„GK” 1921, nr 22, s. 4.)).

Dzieciom w wieku przedszkolnym naukę oferował zakład freblowski, mieszczący się w Kielcach przy ulicy Nowej((„GK” 1926, nr 28, s. 4.)). Dziewczęta mogły uczęszczać do Prywatnych Gimnazjów Żeńskich, Marii Krzyżanowskiej im. A. Mickiewicza na ulicę Hipoteczną((M. in. „GK” 1920, nr 196, s. 4; 1921, nr 33, s. 5; 1922, nr 22, s. 3, nr 23, s. 4; 1923, nr 25, s. 3.)) oraz Emilii Znojkiewiczowej na ulicę Bodzentyńską((„GK” 1922, nr 23, s. 6, nr 34, s. 2; 1925, nr 73, s. 2.)). Edukację dla młodych panien oferowało również Gimnazjum Koedukacyjne przy Sejmiku Włoszczowskim w Szczekocinach((„GK” 1925, nr 48, s. 3.)) i Liceum Żeńskie przy Wydziale Powiatowym w Jędrzejowie((GK” 1925, nr 70, s. 4.)).

Chłopców rodzice powinni zapisać do prowadzonego obok placówki jędrzejowskiej – Liceum i Gimnazjum matematyczno-przyrodniczego, gdzie pobieraliby naukę razem z dziewczętami, albo do otworzonego w 1923 r. Gimnazjum męskiego o profilu humanistycznym, od 1926 r. reklamującego się pod nazwą Gimnazjum im. św. Stanisława Kostki((„GK” 1923, nr 25, s. 3; 1926, nr 39, s. 3.)).

Przyszli piloci z pewnością zauważyli ogłoszenie Państwowej Szkoły Technicznej z Wydziałem Lotniczym i Samochodowym z Warszawy, która podawała szczegółowy wykaz dokumentów jakie powinni ze sobą przynieść kandydaci chętni do ubiegania się o przyjęcie((„GK” 1926, nr 59, s. 3.)).

Zdecydowana większość z wymienionych instytucji miała status prywatnych szkół średnich, a więc za naukę należało uiścić odpowiednią sumę pieniędzy, dlatego często obiecywano różnego rodzaju upusty i system płatności ratalnej. Natomiast całkowicie za darmo nauczała Szkoła Ludowa w Podzamczu Chęcińskim, która w 1922 r. rozpoczynała zajęcia od 15 grudnia, chętnych zapewne nie brakowało, należało więc niezwłocznie się zapisać((„GK” 1922, nr 22, s. 1, nr 23, s. 1.)).

Na osoby czujące potrzebę wypoczynku i relaksacji, czekały ogłoszenia sanatoriów i letnisk wypoczynkowych. W dziedzinie tych pierwszych zdecydowaną przewagę uzyskał Zakład Uzdrowiskowy w Solcu, który zamieścił 13 ogłoszeń((Np. „GK” 1920, nr 193, s. 4, 1921, nr 28, s. 4; 1922, nr 17, s. 3, 1926, nr 25, s. 4, nr 28, s. 4, nr 46, s. 4.)). Oprócz Solca można było spotkać anonse reklamowe uzdrowisk z innych miejscowości, tzn. z Ciechocinka((„GK” 1921, nr 28, s. 4.)), zakładu Kupczyka z Krakowa((„GK” 1922, nr 23, s. 4.)), sanatoriów z: Krzeszowic((„GK” 1924, nr 20, s. 3.)), Jastrzębia Zdroju((„GK” 1925, nr 34, s. 3.)), Buska-Zdroju((GK” 1918, nr 73, s. 4.)) i z Inowrocławia((„GK” 1922, nr 11, s. 2.)). Wszystkie wymienione uzdrowiska proponowały różnego rodzaju kąpiele lecznicze, np. solankowo-siarczane, błotne czy jonowo-bromowe. Często podawano najlepszą trasę dojazdu, zaś o najważniejszym – cenach informował tylko zakład z Jastrzębia Zdroju.

Urlopowicze mogli skorzystać z ofert przedstawionych przez 6 nadawców, którzy zachęcali do wypoczynku na łonie natury, a były to Letnisko na folwarku w Tarnoskale((„GK” 1924, nr 20, s. 3.)), Pensjonat Porębianka w Rabce((„GK” 1925, nr 36, s. 1.)), miejscowe – letnisko „Ameliówka” w Górach Świętokrzyskich((„GK” 1926, nr 39, s. 2.)) oraz kurorty z Zakopanem i w Cieszynie((Cieszyn, [w:] „GK” 1926, nr 39, s. 3; Zakopane-Bystre, {w:] „GK” 1926, nr 100, s. 6.)). Do skorzystania z tych ofert zachęcano np. podając argumenty o niskich cen, zachwalając uroki przyrodnicze miejsca, czy informując o dogodnych połączeniach autobusowych.

Niewielką aktywnością wykazali się kieleccy ogłoszeniodawcy świadczący usługi bankowo-finansowe. Na 8 nadawców było ich tylko 3. Co prawda w mieście znajdowała się większość reklamujących się placówek, ale były to banki warszawskie, które posiadały tu tylko swoje oddziały((Były to: Bank Ziemiański [w:] „GK” 1920, nr 67, s. 4, Bank Dla Przemysłu i Handlu, [w:] „GK” 1924, nr 8, s. 1, nr 9, s. 1; 1925, nr 14, s. 4.; 1926, nr 25, s. 4, nr 28, s. 4.)). Do placówek kieleckich należały kantory – W. Zajączkowskiego((„GK” 1919, nr 152, s. 2.)) i L. Szarogrodera((„GK” 1921, nr 19, s. 3, nr 22, s. 4.)) oraz Bank Spółdzielczy((„GK” 1924, nr 8, s. 1.)), ponadto niedaleko, bo w Chmielniku działał Bank Udziałowy((„GK” 1926, nr 39, s. 3.)), a w Końskich Bank Ludowy((„GK” 1921, nr 38, s. 1.)). Osoby przedsiębiorcze lubiące pomnażać swój kapitał poprzez różnego rodzaju inwestycje, na pewno zaciekawiła reklama Polskiego Przemysłu Korkowego, który sprzedawał akcje o wartości 500 mk((„GK” 1920, nr 64, s. 4.)). Ponadto na szpaltach „Gazety Kieleckiej” promował się warszawski Bank Wschodni, posiadający oddział w Krakowie((„GK”1921, nr 19, s. 4, nr 22, s. 4.)).

Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja w innych kategoriach świadczeń, gdzie ogłaszali się tylko miejscowi fachowcy. Tak było w przypadku usług zegarmistrzowskich, gdzie można było spotkać anonse J. Koneckiego((„GK” 1925, nr 23, s. 4, nr 57, s. 4, nr 71, s. 4; 1926, nr 39, s. 4, nr 46, s. 4, nr 59, s. 4, nr 76, s. 4 , nr 100, s. 8.)) oraz pralniczych – pralni „Garbiec”((M. in. „GK” 1918, nr 7 ,s. 2, nr 9, s. 4, nr 71, s. 3, nr 73, s. 4; 1919, nr 153, s. 2, nr 155, s. 2, nr 157, s. 3.)), pralni „Karoliny”((„GK” 1920, nr 196 s. 4.)) i punktu na ulicy św. Wojciecha((„GK” 1924, nr 45, s. 4.)). Również tylko z Kielc pochodzili trzej introligatorzy mianowicie: W. Zawadzki((„GK” 1918, nr 188.)), A. Petrus((„GK” 1925, nr 95, s. 4, nr 98, s. 4; 1926, nr 12, s. 4, nr 15, s. 4, nr 28, s. 4, nr 39, s. 4.)) i St. Drążkiewicz((„GK” 1924, nr 43, s. 4; 1926, nr 100, s. 8.)).

Z miasta nie musiał ruszać się również klient, który potrzebował skorzystać z usług obróbki metali. Na tym polu działał Zakład F. Kocielskiego, który obiecywał wykonać także pieczęcie kauczukowe i metalowe((„GK” 1924, nr 43, s. 3, nr 45, s. 3, nr 50, s. 3; 1925, nr 9, s. 4, nr 34, s. 4, nr 36 , s. 3, nr 48, s. 4.)), choć miał pod tym względem konkurencję ze strony krakowskiego zakładu A. Fischaba, który swoją ofertę przedstawił w postaci naszkicowanej małej pieczątki((„GK” 1921, nr 63, s. 3; 1922, nr 3, s. 4, nr 6, s. 4, nr 11, s. 2.)).

Usługi budowlane reprezentował w badanej próbie tylko 1 podmiot, mianowicie cieśla F., który w zamieszczonych 12 reklamach zapewniał o swoim profesjonalizmie i solidności((Np. „ GK” 1925 nr 36 s.4, nr 70 s. 4, nr 73, s. 4, nr 95, s. 4, nr 98, s. 4; 1926, nr 12, s.. 4,, nr 100, s. 4.)).

Zastanawia fakt tak niewielkiej ilości wspomnianej wyżej kategorii usług. Według danych opracowanych przez M. B. Markowskiego w Kielcach w 1925 r. były 63 warsztaty rzemieślnicze należące do grupy budowlanej, wśród nich było 44 murarzy, zaś obróbką drewna zajmowało się 30 pracowni ciesielskich((M. B. Markowski, Obraz stanu ekonomicznego powiatu kieleckiego w. r. 1925-1926- Świętokrzyska biblioteka cyfrowa http://sbc.wbp.kielce.pl/dlibra/docmetadata?id=27879&from=publication [dostęp 10.09.2015].)). Dlaczego więc na szpaltach „ Gazety Kieleckiej” reklamował się tylko jeden fachowiec? Czynniki finansowe nie były determinujące, ponieważ murarze i cieśle zarabiali najwięcej w środowisku rzemieślniczym((Według danych Izby Rzemieślniczej w Kielcach w 1930 r. średnie zarobki w cechach budowlanych i drzewnych wynosiły 55-70 zł tygodniowo, z kolei w kołodziejskich czy szewskich 16-25 zł. Sprawozdanie Izby Rzemieślniczej w Kielcach za 1930, Kielce 1931, s. 10-19.)). Należy domniemywać zatem, iż podmioty reprezentujące tę gałąź usług znajdowały inne sposoby komunikacji z klientem.

Kilka podmiotów wystosowało ogłoszenia z kategorii transportowo-przewozowej i gastronomicznej. Pomocą przy przeprowadzkach, przewozie towarów lub wynajmie bryczek, samochodów osobowych i ciężarowych w Kielcach służyły firmy H. Regulskiego i W. Kłoskowskiego((„GK” 1918, nr 188, s. 1)), K. Borchólskiego((„GK” 1925, nr 34 , s.4, nr 48, s. 4, nr 57, s. 4, nr 86, s. 4, nr 95, s. 4.)), M. Kadzidłowskiego((„GK” 1925, nr 73, s. 4; 1926, nr 1, s. 3, nr 25, s. 4.)) oraz powstałe w 1926 r. Przedsiębiorstwo komunikacji samochodowej kierowcy – Nowakowskiego, które wprowadziło linię autobusową między Kielcami a Buskiem-Zdrojem((„GK” 1926, nr 46, s. 3.)). Komunikacją morską zajmowało się biuro kanadyjskie „Canadian Pacifik” mające swoje placówki w całej Europie m. in. w Antwerpii, Londynie, w Gdańsku, Krakowie i Warszawie((„GK” 1921, nr 19, s. 1, nr 33, s. 2.)). Oferowało rejsy oczywiście do Kanady, ale też do Stanów Zjednoczonych. Na podróżnych czekała dobra żywność, duże przestronne pomieszczenia, a podróż miała krótki czas.

Smaczne posiłki można było dostać rzecz jasna przede wszystkim w restauracjach i cukierniach, ewentualnie w jadłodajniach oraz paszteciarni, do czego zachęcały anonse usług gastronomicznych((Były to: w Kielcach cukiernia i restauracja pod firmą „Royal”, [w:] „GK” 1921, nr 33, s. 1, Cukiernia „Cristal”, [w:] „GK” 1923, nr 43, s. 4, restauracja w hotelu „Bristol”, [w:] „GK” 1922, nr 3, s. 1, nr 40, s. 1; restauracja przy Hotelu Europejskim, [w:] „GK” 1923, nr 31, s. 1, Jadłodajnia pani Goleniewskiej, [w:] „GK” 1926, nr 28, s. 4 oraz Paszteciarnia i Mleczarnia A. Dulskiego, [w:] „GK” 1926, nr 12, s. 4. Z Radomia Restauracja J. Żółtaka w Hotelu Europejskim, [w:] „GK” 1921, nr 28, s. 1; w Krakowie: Bar Narodowy, [w:] „GK” 1918, nr 188, s. 4.)).

Z pozostałych rodzajów usług pojawiły się w 1918 r. reklamy nadesłane przez dwóch geodetów kieleckich tj. Sulimierskiego i Żołątkowskiego, którzy nadali je w sumie pięć razy((St. Sulimierski, Geometra, [w:] „GK” 1918, nr 73, s. 2, Geometra przysięgły, Żołątkowski, [w:] „GK” 1918, nr 7, s. 2, nr 8, s. 4, nr 71, s. 3, nr 157, s. 2.)), trzy anonse informowały o usługach architektonicznych i instalacyjnych, a po dwa o usługach fryzjerskich, ubezpieczeniowych, fotograficznych i malarskich.

Autor: Artur Bąk