Kategorie
Średniowiecze

Ocena dokonań Witolda i Jagiełły wystawiona przez Jana Długosza w jego Rocznikach cz I

Po zreferowaniu przyczyn zgonu Witolda należy bliżej przyjrzeć się istocie tego rozdziału, czyli opinii Długosza na temat wielkiego księcia. Kanonik krakowski stwierdził, iż wszyscy opłakiwali jego śmierć jako ojca ojczyzny ((Długosz, XI, s. 317.)), a najdonioślej czyniła to Julianna, która wśród głośnych raz po raz powtarzała, że jest sierotą ((Ibidem. )). Następnie dodaje, że winni go opłakiwać nie tylko swoi, ale i wiele narodów ((Długosz, XI, s. 317. Ponieważ jak zasygnalizował we wcześniejszych partiach swojego tekstu Długosz, X, s. 227: Witold, człowiek nader skromny, bardziej rozsądny i zawsze trzeźwy [porównanie ze Skirgiełłą – K.O.].)). Długosz, aby potwierdzić swoją pochlebną opinię na temat Witolda stwierdził, że był bowiem zarówno rozsądnym, jak bojowym księciem ((Długosz, XI, s. 317.)), a także dzielił czas na przemian na załatwianie spraw publicznych i osobistych tak, że najmniejszej cząstki dnia nie marnował ((Ibidem.)). Zatem był człowiekiem niepróżnującym, czyli pracowitym ((Ibidem: przy wydawaniu wyroków sądowych w skargach wznoszonych przez poddanych był tak dalece gorliwy, że jeżeli sprawa tego wymagała, wydawał wyroki i dawał odpowiedzi przy stole i w czasie podróży i wymierzał sprawiedliwość tym, który o to prosili.)), a także inteligentnym ((Zob. Długosz, X, s. 228: [Krzyżacy – K.O.] Ci przyjęli go i potraktowali życzliwie i przez kilka lat, w czasie których nauczył się języka niemieckiego, ich obyczajów i form współżycia, przyjmowali go nader gościnnie, z większą, niż się spodziewał, serdecznością.)). Właśnie dzięki tym immanentnym cechom Witold zdobył też u swoich poddanych ogromny szacunek dla swego imienia ((Długosz, XI, s. 317.)).

Książę był władcą autokratycznym ((Witold nawet mieszał się do spraw wewnętrznych Korony, patrz Długosz, XI, s. 196: Ale wielki książę litewski Aleksander Witold zagniewany głęboko na Zbigniewa z Oleśnicy o to, że w czasie rozmów nad jeziorem Melno na temat wieczystego pokoju, jako jego rzecznik sprzeciwił się, by zgodnie z gorącym życzeniem wspomnianego księcia Aleksandra Witolda zapisano mistrzowi i zakonowi młyn Lubicz, odrzucił propozycje króla, powiedziawszy wcześniej, że nie wypada wynosić jego wroga i polecił przenieść na stolicę gnieźnieńską biskupa krakowskiego Wojciecha, a podkanclerzego Królestwa Polskiego Jana Szafrańca osadzić na stolicy biskupiej w Krakowie, co król aprobował. )), ale Długosz nie przypisuje mu tej cechy jako negatywnej, ale uznaje za pozytywną, ponieważ przeciw jego władzy ani lud ani szlachta litewska nie miała odwagi skrzywić się ani pisnąć ((Długosz, XI, s. 317. Zob. Ibidem: Surowy wobec własnych poddanych, nie pozostawiał żadnej ich zbrodni bez kary. Nie mógł ujść jego oczom najskrytszy sposób ich postępowania. Długosz, X, s. 221: Aleksander-Witold utrzymywał ich [Litwinów – K.O.] w posłuszeństwie i uległości dwoma rzeczami, bez których wszelkie panowanie u nich jest daremne, niepewne i podobne do cienia, strachem, był bowiem skłonny do karania, okrutny i bezlitosny, i gorliwością, bo w czasie wypraw i w stosunku do wszystkich ludzi, był hojny i wielkoduszny. O charakterze Witolda świadczy jego reakcja na wyrok wrocławski Zygmunta Luksemburskiego zob. Długosz, XI, s. 122: książę Witold folgując gniewowi, który podsuwał głęboki ból z powodu odebrania mu prawa do Żmudzi i ziemi sudawskiej obrzuciwszy króla rzymskiego Zygmunta mnóstwem przekleństw, raz po raz wyrzucał mu ostro jego podstępny sposób postępowania.)), czyli w państwie panował, wzbudzający podziw spokój ((Aczkolwiek Długosz raczył zapomnieć o powtarzających się raz po raz próbach przejęcia władzy przez Świdrygiełłę, który niewątpliwie swoim działaniem podważał dominującą pozycje Witolda na Litwie. Tezę o spokoju w państwie za rządów Witolda podbudowuje fragment Długosz, XI, s. 318: Po śmierci księcia Witolda, kiedy wszyscy Litwini i Rusini czekali w napięciu na to, kto wobec braku męskiego potomka Witolda ma być następcą po tak wielkim księciu, celem sprawowania rządów nad niesfornym tłumem, który nie przywykł żyć według praw ani według ustalonych zasad. )). Czasem książę kiedyś przypadkiem odpoczywał ((Ibidem.)), czyli jechał na polowanie albo grał w kości ((Ibidem.)), to z jednego jednak i drugiego korzystał w bardzo małym stopniu w przekonaniu, że głupi i zły to książę, który zajmując się polowaniem zaniedbuje ważniejsze sprawy państwowe ((Ibidem.)). Niewątpliwie kanonik krakowski chciał przedstawić Witolda w opozycji do Jagiełły, który korzystał z każdej okazji, żeby udać się na polowanie ((U. Borkowska, Dynastia Jagiellonów w Polsce, s. 326-327; R. Jaworski, Łowy Władysława Jagiełły, [w:] Fasciculi Historici Novi. Z biografistyki Polski późnego średniowiecza, pod red. M. Koczerskiej, t. 4, Warszawa 2001, s. 12-16. )). Przyznaje on, że wielki książę również próbował wypocząć, polując w puszczach, ale czynił to sporadycznie, ponieważ dla wzorowego władcy najważniejsze było dobro państwa.

Jako dobry władca Witold nawiązywał przyjazne stosunki z różnymi kupcami ((Długosz, XI, s. 317.)), ponieważ zdobywał dla swego skarbu mnóstwo bardzo cennych rzeczy w złocie i srebrze, perłach, tkaninach, skórach i innych kosztownościach, za pomocą których, okazywał potem szeroką swoją hojność ((Ibidem. Na temat znacznej hojności Witolda zob. Długosz, XI, s. 323-324. Podobnie traktował poselstwa, zob. Długosz, XI, s. 317-318: Wobec gości zaś był uprzejmy i życzliwy. Por. A. Szweda, Organizacja i technika dyplomacji polskiej w stosunkach z zakonem krzyżackim w Prusach w latach 1386-1454, Toruń 2009, s. 198-200.)). Pozostając w kwestiach fiskalnych Długosz stwierdza, iż

Swoich dzierżawców i zarządców karze i pozbawia majątków, którymi się wzbogacili przy poborze danin i przez grabieże, usuwając ich ze stanowiska zarządców. Tych samych potem mianował na nowo na te same albo poważniejsze stanowiska. Uważano, że robił to celowo, aby używając obrazowego wyrażenia, zwilżyć suchych, a wycisnąć ociekających wilgocią ((Długosz, XI, s. 318.)).

Przytoczony fragment można próbować zinterpretować jako rotacje stanowisk w państwie Witolda, który poprzez takie działanie próbował utrzymać poddanych na podobnym poziomie uzależnienia od swojej osoby. Jednocześnie pozwalało mu to uniknąć powstania jakiegoś stronnictwa, które mogłoby wpływać na jego wizje polityki i rozwoju państwa ((Ibidem, s. 319: Chociaż niektórzy udawali dla pokazu rzekomy smutek z powodu śmierci wielkiego księcia Witolda, to jednak wielu zwłaszcza Rusinów cieszyło się bardzo, spodziewając się, że dzięki zmianie sytuacji i objęciu następstwa tronu przez Świdrygiełłę, któremu przeznaczyli Wielkie Księstwo Litewskie, wynikną dla nich i dla sekty schizmatyckiej wielkie korzyści. Zob. U. Borkowska, Treści ideowe w dziełach Jana Długosza. Kościół i świat poza Kościołem, Lublin 1983, s. 171-183.)). Jednak wydaje się, że Długosz chciał przedstawić Witolda jako człowieka, który dbał o dobro poddanych i każdemu umożliwiał wzbogacenie się ((Podobnie Długosz, XI, s. 318: odznaczał się za to niezwykła hojnością i wspaniałomyślnością. Odwdzięczał się niemal z równą gotowością z jaką świadczono mu przysługi.)), ale do pewnego pułapu. Analizując powyższy fragment, trzeba również pamiętać, że dobór słów przez Długosza może świadczyć, że sam w tę plotkę nie wierzył, a przytoczył ją, ponieważ obligowała go do tego jego kronikarska skrupulatność.

Jedyną negatywną cechą Witolda, pośród tylu pochlebnych słów Jana Długosza, było jego zamiłowanie do płci przeciwnej, ponieważ do miłostek wykazywał większą, niż wypadało, skłonność ((Długosz, XI, s. 317.)). Kanonik krakowski nie mógł przemilczeć tej cechy wielkiego księcia dlatego, że ta wada powodowała nieraz powrót z podjętej wojny, która niedługo miała być zakończona ((Ibidem.)) i dodawał dziejopis:

Ale bardzo wielu mówi, że książę do tego stopnia szukał przygód z kobietami, że tak był lubieżny i skłonny do miłostek, że nieraz tuż przed nadchodzącym zwycięstwem zostawiał wojsko na ziemi wroga. Przemierzając wiele ziem i zmieniając konie wracał zwykle do żony i nałożnic, by zaspokoić palącą żądzę ((Długosz, XI, s. 318. Zob. Długosz, XI, s. 105, 259; Długosz, X-XI, s. 26, 164. )).

Wielki książę przez swoje zachowanie mógł zaprzepaścić wszelkie osiągnięcia kampanii wojennej i poniesiony przy jej organizacji trud. Ale ważniejsze było pospieszne opuszczenie wojska przez księcia, które skutkowało pozostawieniem armii bez opieki władcy i mogło, w niesprzyjających okolicznościach, doprowadzić do jego rozbicia. Tego idealny władca nie powinien czynić, ponieważ jego obowiązkiem było dbanie o dobro swoich poddanych.
Dla podsumowania powyższych wywodów przywołajmy opinię Jana Długosza o Witoldzie, który stwierdza, że:

Wśród ludzi naszych czasów uznawano za pewnik ogólnie przyjęte mniemanie, że żadnego współczesnego księcia nie należy porównywać z Witoldem, że żaden nie przewyższa go ani hojnością, ani zdolnością działania. On pierwszy sławą dokonanych dzieł i rozgłosem swych czynów wyniósł na światło i wsławił zepchniętą w cień, biedną i nędzną swoją ojczyznę, która za następnych książąt nie cieszyła się podobną świetnością. I wydawało się rzeczą niewątpliwą, że świetność Litwy została przez niego stworzona i z nim zginie ((Długosz, XI, s. 317. Zachowaną w podobnym tonie ocenę Kiejstutowicza zob. Długosz, X, s. 191: Po odrzuceniu zatem księcia mazowieckiego Siemowita i księcia opolskiego Władysława, ponieważ ich wybór zapewniał małe korzyści, i odsunięciu ze wzgardą księcia austriackiego Wilhelma, gdyż istniały przypuszczenia, że na jego pomoc trzeba będzie bardzo długo czekać, zamysły i nadzieje doradców skierowały się na księcia litewskiego Jagiełłę. Ten bowiem wówczas po zgładzeniu w Krewie Kiejstuta i ucieczce do Prus do Krzyżaków jego syna Witolda, książąt, których natura obdarzyła większymi od wszystkich innych książąt litewskich zdolnościami, cieszył się wśród Litwinów sławą, a ze względu na rozliczność rodzonych braci, choć sam jako człowiek nieuczony i prosty bardziej nadający się do polowania niż rządzenia krajem, sprawował rządy na Litwie. Te zatem powody i względy skłoniły Polaków, że zażądali na króla dla siebie raczej jego, niż wielkodusznego Witolda, sławą czynów przypominającego bardzo Aleksandra Macedońskiego.))

Zatem pomimo wad, a w zasadzie to tylko jednej godnej uwagi – rozwiązłości, wielki książę litewski Witold został przez kanonika krakowskiego uznany za ideał godny naśladowania i jednostkę wybitną ((Długosz, X, s. 133: Był on ojcem Witolda. I jak inni synowie po ojcach, ten który zrodził takiego geniusza, świetnego męża, winien być nazywany po synie. Wśród wszystkich synów Giedymina Witold był bardzo roztropny i przedsiębiorczy oraz, co mu przydawało wiele chwały, gładkich obyczajów ludzki i prawdomówny.)), która przewyższała wszystkich sobie współczesnych ((Pomijamy kwestię prawdziwości tych sformułowań. Bardzo dobre zdanie o Witoldzie miał H. Łowmiański, Witold wielki książę litewski, s. 68-70. Podobnie A. Prochaska, Ostatnie lata Witołda. Studyum z dziejów intrygi dyplomatycznej, s. 341-342; Idem, Dzieje Witolda wielkiego księcia Litwy, s, 270-273; J. Ochmański, Historia Litwy, s. 88-89; zdanie J. Ochmańskiego poparł G. Błaszczyk, Dzieje stosunków polsko-litewskich, t. 2, s. 614-615. O Witoldzie w historiografii zob. Ibidem, s. 582-584. )).

Krzysztof Osiński

Ocena dokonań Witolda i Jagiełły wystawiona przez Jana Długosza w jego Rocznikach, cz II

Autor: Krzysztof Osiński

Krzysztof Osiński