Kategorie
Średniowiecze

Ocena dokonań Witolda i Jagiełły wystawiona przez Jana Długosza w jego Rocznikach cz I

Stan zdrowia wielkiego księcia Witolda uległ znacznemu pogorszeniu 16 października ((J. Krzyżaniakowa, J. Ochmański, Władysław II Jagiełło, s. 292: „Witold był jednak ciężko chory i w połowie października było wiadomo, że jego dni są policzone”. A. Gąsiorowski, Itinerarium, króla Władysława Jagiełły 1386-1434, Warszawa 1972, s. 90. Z kolei F. Koneczny (Dzieje Polski za Jagiellonów, Komorów 1997, s. 119) stwierdził, iż: „Już podczas pobytu króla polskiego na Litwie był niezdrów, ale nikt nie przypuszczał, żeby to miała być poważna choroba”. Wydaje się, że pogląd zaprezentowany przez tego uczonego jest zbyt dowolny, ponieważ trudno domniemywać co myślano w 1430 na temat choroby Witolda.)) dlatego, że król polski Władysław wyjeżdża z Wilna w kierunku Trok ((Długosz, XI, s. 315.)), a jego śladem książę Witold wsiadł na konia i pojechał za nim ((Ibidem.)). Oczywiście w takiej podróży nie byłoby nic dziwnego, ale ujechawszy kawałeczek drogi, wskutek dotkliwego bólu skoczył z konia i wsiadł do karety ((Ibidem. Wspomina, ale nie wychodząc poza tekst Długosza, A. Prochaska, Dzieje Witolda wielkiego księcia Litwy, Kraków 2008, s. 271; Idem, Ostatnie lata Witołda. Studyum z dziejów intrygi dyplomatycznej, Warszawa 1882, s. 340.)), a następnie w pozycji leżącej przybył do Trok i zaczął obłożnie chorować ((Długosz, XI, s. 315.)). Gdzieś pod koniec tego miesiąca Witold musiał być świadom swego krytycznego stanu zdrowia, ponieważ miał zakomunikować chęć pojednania z polskim monarchą. Długosz włożył w jego usta następujące wyznanie:

„Widzę – powiada – Najjaśniejszy Królu i najdroższy bracie, że nadchodzi ostatnia godzina i że lada dzień będę musiał opuścić ten świat oraz ciebie. Zatem Wielkie Księstwo Litewskie, nad którym rządy otrzymałem z twoich rąk, zwracam tobie. Ty rządź nim sam albo za pośrednictwem jakiegoś uczciwego męża! Żonę moją oraz prałatów, książąt i panów obecnych tu i innych, których tu nie ma, powierzam Twemu najjaśniejszemu Majestatowi. Proszę cię, byś się o nich troszczył, przestrzegając przyznane im przeze mnie prawa i nadania. Proszę cię i najpokorniej, jak mogę, błagam, byś mi darował moje występki, którymi ciebie nieraz dawniej i obecnie uraziłem z powodu zabiegów o koronę” ((Ibidem, s. 315-316.)).

Owych słów nie można odbierać dosłownie, a jedynie jako wyobrażenie Długosza na temat ostatnich chwil życia Witolda. Trudno przypuszczać, nawet będąc najśmielszym optymistą, że ambitny do ostatnich chwil Witold prosił o przebaczenie dlatego, że chciał zwieńczyć swą skroń koroną królewską ((Wypada się w tym przypadku zgodzić z konstatacją G. Błaszczyka (Dzieje stosunków polsko-litewskich, t. 2, s. 574), który sugeruje, iż „Jan Długosz trochę przerysował swoją relację o śmierci Witolda. Wątpliwości budzi zwłaszcza prośba wielkiego księcia o przebaczenie w związku z »burzą koronacyjną«. Nie można tego wykluczyć, choć w tym miejscu relacja Długosza brzmi zbyt »idyllicznie« i dydaktycznie”. Jednak, jak widać w przytoczonym fragmencie, uczony nie zajął jednoznacznego stanowiska, a jedynie przytoczył najbardziej prawdopodobną dedukcje słów kronikarza. Jednoznaczne w tej sprawie stanowisko zajął J. Nikodem (Polska i Litwa wobec husyckich Czech w latach 1420-1433. Studium o polityce dynastycznej Władysława Jagiełły i Witolda Kiejstutowicza, Poznań 2004) uważając, że „śmierć Witolda (27 października 1430), pogodzonego z Jagiełłą [podkr. – K.O.], nie zażegnała kryzysu” i (Idem, Witold. Wielki książę litewski (1354 lub 1355-27 października 1430), Kraków 2013, s. 419) w innej pracy stwierdził „jednocześnie wiemy, że przed śmiercią Witolda doszło do pełnego porozumienia między braćmi stryjecznymi. Pisał o tym Długosz, nie ma powodu, by tę informację kwestionować […]”. Z kolei A. Prochaska, Ostatnie lata Witołda. Studyum z dziejów intrygi dyplomatycznej, s. 340: „dwaj zgrzybiali starcy, z wielką świtą wyjechali, jako pojednani już przyjaciele, za miasto”. Uczony uważał, że do pogodzenia doszło wcześniej, niż na łożu śmierci. Dodaje (Ibidem, s. 341), że: „Miał [Witold – K.O.] go [Jagiełłę – K.O.] przytem prosić o przebaczenie za wszystkie obrazy, jako też i o zabiegi jakie czynił o koronę”. W swojej innej pracy stwierdził tylko (Idem, Dzieje Witolda wielkiego księcia Litwy, s. 271): „Jagiełło ze łzami w oczach obiecał spełnić prośby i z serca przebaczając bratu przypomniał mu troskę o zbawienie duszy”. J. Ochmański (Historia Litwy, s. 87) uznał, iż „w październiku 1430 r. przybył do Wilna sam Jagiełło, pragnąc osobiście załagodzić spór, i doprowadził do pojednania”. F. Koneczny (Dzieje Polski za Jagiellonów, s. 119) z kolei stwierdził, że Witold „kazał Jagielle oświadczyć, że składa w jego ręce godność Wielkiego księcia Litwy; znaczyło to, że ten tylko może być jego następcą, kogo król zamianuje i należy to uważać za dowód, że Witold pragnął zgody z Polską”.)). Taki dobór słów przez kanonika krakowskiego miał zostać odebrany przez czytelnika jako dowód zwycięstwa panów polskich i słuszności ich nieprzychylnego stanowiska wobec planów koronacyjnych Witolda ((Trudno zgodzić się ze stanowiskiem O. Haleckiego (Dzieje Unii Jagiellońskiej, t. 1: w wiekach średnich, Kraków 1919, s. 246-247) który zakłada, że „wiedząc [Witold – K.O.], że król zamierza po nim powierzyć Litwę bratu Świdrygielle, który już liczył na to i przygotowywał się otwarcie do objęcia rządów, Witołd porzucił niewątpliwie plan przeobrażenia jej na odrębne królestwo, z czegoby obecnie skorzystał tylko jego dawny rywal i wróg”.)). Nie ulega wątpliwości, że Witold nie miał prawowitego następcy, któremu mógłby przekazać Litwę, zatem pozostawał jako prawowity dziedzic brat stryjeczny, Władysław Jagiełło.

Jagiełło obiecał, że we wszystkim przychyli się do próśb księcia, a on niech się tylko troszczy o sprawy związane ze zbawieniem duszy ((Długosz, XI, s. 316.)), co ten raczył skwapliwie wypełnić ((Ibidem: książę zatem odbywszy kilka razy świętą spowiedź u biskupa wileńskiego Macieja, przyjął Sakrament Eucharystii i Ostatniego Namaszczenia. A kiedy zapytany nadto przez wspomnianego biskupa wileńskiego Macieja na temat wiary katolickiej, a w szczególności o dwanaście artykułów wiary, odpowiedział na wszystkie pytania zgodnie z zasadami wiary katolickiej, otrzymał jednak specjalne pytanie.)). Witold Kiejstutowicz przekazawszy klucze zamków królowi Władysławowi, oddał ducha Stwórcy w piątek, o świcie ((Długosz, XI, s. 316. A. Prochaska, Ostatnie lata Witołda. Studyum z dziejów intrygi dyplomatycznej, s. 341.)). Warto przy tym pamiętać, że Długosz uznał, iż śmierć antagonisty była najlepszym rozwiązaniem zawiłego sporu obu państw, który mógł się przyczynić do zerwania unii ((W pełni uzasadnione jest stanowisko H. Łowmiańskiego (Polityka Jagiellonów, s. 124-161), który uważa, iż lata 1429-1440 należy nazywać okresem kryzysu unii.)) stwierdzając, iż księcia zabrała śmierć, która wobec takich nieporozumień przyszła w porę ((Długosz, XI, s. 316.)).

Autor: Krzysztof Osiński

Krzysztof Osiński