Kategorie
Nowożytność

Sobieski wielkim dowódcą był? Bitwa pod Mątwami, wojskowa porażka Jana Sobieskiego.

            Stronnictwo dworskie zdecydowało więc ostatecznie pozbyć się głównego przywódcy opozycji, Lubomirskiego. Marszałka oskarżono o utworzenie i podsycanie konfederacji wojskowej, próby obalenia władzy królewskiej i dążenie do objęcia protektoratu nad państwem. Fasadowy sąd sejmowy ((O sądzie sejmowym nad Lubomirskim szczegółowo pisał Witold Kłaczewski, zob.: W. Kłaczewski, W przededniu wojny domowej w Polsce: walka sejmowa lat 1664-1665, Lublin 1984. )), który miał miejsce w grudniu 1664 roku doprowadził do tego, że hetman polny koronny został skazany na karę śmierci, utratę czci oraz konfiskatę wszystkich dóbr, pozbawiono go również urzędów ((Tenże, Jerzy…, s. 225, 232.)).

            Dumny magnat na takie poniżenie własnej osoby nie mógł pozostać obojętny. Dzięki swojej popularności wśród armii został poparty przez skonfederowane wojsko stacjonujące na Ukrainie, które od dłuższego już czasu nie było opłacane przez państwo. Lubomirski został także wsparty przez dużą część szlachty. Nobilitatis była niezwykle uczulona na wszelkiego rodzaju hasła związane z obroną złotej wolności oraz demokracji szlacheckiej. Stanowcza postawa stronnictwa dworskiego wobec Lubomirskiego była w oczach szlachty postrzegana jako atak na ową wolność ((Tamże, s. 241-272 oraz Z. Wójcik, Jan Kazimierz…, s. 191-203.)).

            Od kwietnia 1665 roku eks-marszałek przebywał na Spiszu, gdzie przygotowywał się do wojny ((Z. Wójcik, Jan Kazimierz…, s. 198. Więcej na temat wojskowego przebiegu rokoszu Lubomirskiego, zob.: M. Leczyk, Wojskowy przebieg rokoszu J. Lubomirskiego, „Biuletyn Wojskowej Akademii Politycznej”, Historia I, R. 4 (1958), nr 2.)). Jak pisał Zbigniew Wójcik, pierwsze miesiące wojny domowej to bezustanna i bezskuteczna gonitwa wojsk królewskich za oddziałami rokoszan. Lubomirski był wodzem znamienitym, wydać mu walną bitwę i zniszczyć jego siły, to było zadanie ponad umiejętności i możliwości jego nieprzyjaciół. W obozie królewskim nie było dowódcy, który by dorównywał mu talentem i doświadczeniem. O starym hetmanie wielkim Stanisławie Rewerze Potockim nie ma nawet co mówić, chorąży koronny Jan Sobieski nie błysnął jeszcze talentem, który już niedługo miał rozsławić jego imię w całej Europie ((Z. Wójcik, Jan Kazimierz…, s. 200.)).

            Przyjęta przez eks-marszałka strategia była bardzo przemyślana. Tak zwany taniec goniony, który był stosowany przez Lubomirskiego przez cały okres rokoszu miał nie tylko ogromne znaczenie militarne, ale także polityczne. Przywódca rokoszu dysponował głównie jazdą. Bezpośrednie starcie w otwartym polu z oddziałami królewskimi z góry skazywało rokoszan na porażkę. Jan Kazimierz dysponował bowiem poza jazdą także piechotą i artylerią. Ucieczka przed mniej mobilnym przeciwnikiem, szukanie dogodnych terenów, na których można było stoczyć ewentualną potyczkę, w taki sposób Lubomirski kierował rokoszem ((W. Kłaczewski, Jerzy…, s. 250. )). Poza tym eks-marszałek swoim działaniem zdobywał coraz większą popularność wśród szlachty. To, że rokoszanin unikał bezpośredniego starcia ze ścigającym go wojskiem królewskim, głoszona przez niego chęć pojednania się z monarchą, w oczach szlachty świadczyły o tym, że Lubomirski dążył tylko do obrony szlacheckiej wolności przed absolutystycznymi zapędami pary monarszej ((Z. Wójcik, Jan Kazimierz…, s. 200.)).

            Co więcej, Lubomirski w tym konflikcie otaczał się innymi zdolnymi dowódcami. Jego podkomendni: Aleksander Polanowski, Stefan Piaseczyński oraz Józef Borek pokonali we wrześniu 1665 roku pod Częstochową Litwinów (popierających Jana Kazimierza), którzy byli dowodzeni przez Aleksandra Połubińskiego i Paców ((Tamże, s. 200-201.)). Potyczka ta oraz późniejsze przyłączenie się Wielkopolan do rokoszan przyspieszyło zawarcie rozejmu, do którego doszło w listopadzie 1665 roku pod Palczynem ((Tamże, s. 201.)).

            Ugoda ta nie rokowała jednak ostatecznego zakończenia konfliktu. Jan Kazimierz od początku uznawał rozejm za przejściowy, „lodowy”- jak się wyrażał, przypuszczając, że z chwilą nastania wiosny dojdzie do jego roztopienia ((W. Kłaczewski, Jerzy…, s. 255.)). Przerwa w działaniach wojennych miała tak naprawdę umożliwić przygotowanie się obu stronom konfliktu do kolejnej walki, która miała się rozpocząć już w przyszłym roku.

            Wojna domowa została wznowiona przez Jerzego Lubomirskiego w czerwcu 1666 roku. Druga faza konfliktu doprowadziła do bezpośredniego starcia sił rokoszan z wojskami królewskimi pod Mątwami. Bitwa ta w zasadzie przyczyniła się do zakończenia konfliktu i pogodzenia się dwóch zwalczających obozów ((Z. Wójcik, Jan Kazimierz…, s. 203.)).

            W przedstawionym (w wielkim skrócie) rokoszu z lat 1665-1666 aktywny udział brał Jan Sobieski. Była to pierwsza kampania, w której przyszły król Polski uczestniczył jako hetman polny. Z całą pewnością wojna domowa wzbogaciła doświadczenie wojskowe przyszłego wielkiego wodza. Nie ulega jednak wątpliwości, że podobnie jak pozostali wojskowi dowódcy stronnictwa dworskiego (Jan Kazimierz oraz hetman wielki Stanisław Rewera Potocki), Sobieski nie potrafił pokonać zdolniejszego w owym czasie przywódcy malkontentów.

***

            Z całą pewnością podczas trwającej wojny domowej w latach 1665-1666 Sobieski nie cieszył się zbyt wielką popularnością wśród narodu szlacheckiego. Główną przyczyną takiego stanu rzeczy był fakt, że przyszły król polski otrzymał urzędy, które w grudniu 1664 roku zostały odebrane Lubomirskiemu ((Sobieski początkowo otrzymał urząd marszałka wielkiego koronnego. Buława polna została natomiast przekazana Stefanowi Czarnieckiemu, który krótko po otrzymaniu godności zmarł. Wakująca buława trafiła następnie też do Sobieskiego.)). Magnat, który w świadomości szlachty stał się ofiarą absolutystycznych zapędów monarchy był powszechnie ceniony i broniony. Natomiast osoby, które zyskiwały na znaczeniu kosztem eks-marszałka były otwarcie krytykowane ((A. Haratym, Jan Sobieski jako hetman polny koronny (maj 1666 – luty 1667 r.), w: Staropolska sztuka wojenna w XVI-XVIII wieku, red. M. Nagielski, Warszawa 2002, s. 200.)). Lubomirski w zasadzie aż do śmierci (styczeń 1667 roku) był tytułowany przez swoich zwolenników jako marszałek wielki oraz hetman polny ((Więcej na temat przyjęcia przez Sobieskiego odebranych Lubomirskiemu urzędów, zob.: Z. Wójcik, Jan Sobieski…, s. 98-104.)). Niechęć narodu szlacheckiego wobec Sobieskiego, na początku jego wielkiej kariery wojskowej, była więc dość duża.

            W pierwszej fazie konfliktu (do listopada 1665 roku) Sobieski nie odegrał zbyt wielkiej roli. Król oraz hetman wielki koronny Stanisław Potocki nie dopuszczali Sobieskiego do kierowniczych funkcji w działaniach wojennych przeciwko oddziałom Śreniawity ((A. Haratym, dz. cyt., s. 200. Ponadto, zob.: Z. Wójcik, Jan Kazimierz…, s. 200, W. Kłaczewski, Jerzy…, s. 253.)). Marszałek wielki zdając sobie sprawę, że armia królewska nie jest w stanie doścignąć szybszego przeciwnika (podkreślmy raz jeszcze, że siły Lubomirskiego tworzyła przede wszystkim jazda), namawiał Jana Kazimierza, aby porzucić tabory i samą tylko jazdą dogonić rokoszan i wydać im walną bitwę. Zwycięstwo miała natomiast przypieczętować piechota i artyleria, która wkrótce dołączyłaby do walczącej konnicy królewskiej ((W. Kłaczewski, Jerzy…, s. 253. )). Plan Sobieskiego był jednak konsekwentnie odrzucany ((Tamże, s. 253.)).

            W drugiej fazie konfliktu pozycja hetmana polnego nie zmieniła się. Nadal domagał się stanowczych działań wojsk królewskich. Jego pomysły nie przekonywały jednak króla oraz Potockiego ((A. Haratym, dz. cyt., s. 208.)).

            W czerwcu 1666 roku Sobieski wyruszył z Warszawy ze swoimi żołnierzami. Wojska te miały liczyć około 4000 ludzi. Hetman polny dotarł następnie pod Błonie, gdzie znajdował się obóz wojsk królewskich. Połączone siły maszerowało następnie pod dowództwem Jana Kazimierza i hetmana wielkiego koronnego ((Tamże, s. 208.)).

            Do decydującego starcia między armią Jana Kazimierza a rokoszanami doszło 13 lipca 1666 roku pod Mątwami ((O przebiegu bitwy pod Mątwami, zob.: M. Leczyk, dz. cyt., s. 26-33 oraz W. Majewski, Bitwa pod Mątwami, „Studia i Materiały do Historii Wojskowości” 7 (1961), nr 1, s. 41-90. )). Należy podkreślić istotę tej bitwy w wojskowej karierze przyszłego króla. Było to przecież pierwsze starcie zbrojne, w którym brał udział jako hetman polny koronny ((A. Haratym, dz. cyt., s. 209.)).

            Przed rozstrzygającą bitwą rokoszu Lubomirskiego obydwie armie znajdowały się po przeciwnych stronach Noteci. Rzeka miała bardzo zabagnione brzegi, a jedyna przeprawa na obszarze kilkudziesięciu kilometrów znajdowała się właśnie pod Mątwami ((W. Majewski, dz. cyt., s. 65.)). Jak pisze Wiesław Majewski, przeprawa ta ciągnęła się na przestrzeni około 1 km wśród bagien i moczarów wypełniających dolinę rzeki, w kilku miejscach tak wąska, że mogło się posuwać obok siebie zaledwie 3-5 jeźdźców, w innych znów była tak głęboka, że konie musiały płynąć. […] Tuż nad przeprawą, na północnym brzegu Noteci, znajdowało się niewielkie wzniesienie, na którym leżały Mątwy ((Tamże, s. 65-66.)).

Autor: Szymon Dranikowski

Szymon Dranikowski - absolwent Wydziału Historycznego Uniwersytetu im.Adama Mickiewicza, specjalność historia nauczycielska. Jego zainteresowania badawcze obejmują dzieje Rzeczypospolitej Obojga Narodów za panowania dynastii Wazów.