Kategorie
1918-1939

Skrzydlata obrona – William „Billy” Mitchell i jego wizja organizacji sił powietrznych – część 2

Kończąc swój wywód, jeszcze raz podkreślał, iż rozwój potencjału powietrznego całkowicie zmienił architekturę bezpieczeństwa. Siły powietrzne tym różnią się od marynarki wojennej, czy sił lądowych, że mogą bezproblemowo operować nad obszarami działania ich obu, wszak poruszają się nad ziemią czy morzem. Tym samym znaczenie tych rodzajów sił zbrojnych zmniejszało się, a najważniejszą częścią krajowego systemu obrony powinno stać się lotnictwo. Potencjał powietrzny w wydaniu amerykańskim składał się według niego z trzech elementów. Zasadniczą podstawą organizacji potencjału powietrznego jest budowa sił powietrznych((Ibidem, s. 216.)). Kolejnymi jego częściami składowymi miały być lokalne jednostki powietrzne, odpowiedzialne za obronę najważniejszych obszarów państwa oraz lotnictwo pomocnicze (obserwacyjne). Siły powietrzne powinny też kontrolować system szkolenia i zakupu płatowców oraz posiadać osobny budżet. W Stanach Zjednoczonych miały się one dzielić na kilka części. Jednostki ofensywne miały liczyć 1200 maszyn, rozdzielonych po połowie wzdłuż wybrzeży Pacyfiku i Atlantyku. Dwie trzecie tych oddziałów miały stanowić aeroplany pościgowe, resztę zaś bombowce. Lokalne jednostki obronne w sile 100 maszyn powinny powstać w Nowym Jorku i w strefie Kanału Panamskiego. Hawajów miały bronić oddziały liczące 300 samolotów, również podzielone na myśliwce i bombowce w stosunku 2:1. Poza tym na wyspie Oahu winne stacjonować obronne pościgowce w liczbie 100. Co ciekawe, Filipiny w jego wizji miały być niemal pozbawione jednostek lotniczych – z powodu rzekomej niemożliwości obrony archipelagu. Całość obsady miało stanowić 50 dwumiejscowych płatowców rozpoznawczo-bombowych, których zadaniem było zwalczanie lokalnych ruchów partyzanckich. Na Alasce siły powietrzne miało reprezentować 300 maszyn, w znanej już proporcji. Aż 85% kadr jednostek kontynentalnych powinni tworzyć rezerwiści, zaś w Panamie i na Alasce 50%((Ibidem, s. 214-223.)).
Podsumowując, należy stwierdzić iż koncepcja Williama Mitchella była ówcześnie jedną z bardziej kompletnych i dopracowanych. Jej wartości nie umniejsza silne inspirowanie się innymi teoretykami ani dość zagmatwany sposób prowadzenia narracji Winged Defense i częste powtarzanie tych samych argumentów na jej kartach((Jak twierdzi Roger G. Miller, dzieło to jest kompilacją wcześniejszych tekstów prasowych Mitchella i jego wystąpień publicznych. Tłumaczyłoby to częste powtarzanie niemal identycznych fragmentów tekstu czy drobne niespójności. Por. R. G. Miller, op. cit., s. 41.)). Amerykanin konsekwentnie domagał się wydzielenia lotnictwa z innych rodzajów sił zbrojnych i stworzenia samodzielnych sił powietrznych. Podobnie jak Giulio Douhet akcentował też rosnące możliwości bojowe bombowców; tak jak Włoch wierzył w rozstrzyganie wojen przez lotnictwo. Jego postulaty mogły wydawać się wówczas dość egzotyczne, jeśli nawet nie szalone, ale słuszność wielu z nich potwierdziły późniejsze wypadki. Inną kwestią jest ocena Mitchella jako praktyka. Choć sprawdzał się jako dowódca na froncie, to miał ogromne problemy z implementacją swoich pomysłów w strukturach amerykańskiego lotnictwa. Nie można tego tłumaczyć jedynie wrogością konserwatywnych oficerów i urzędników. Generał był człowiekiem pozbawionym pokory, głęboko przekonanym o słuszności swoich tez, których nie wahał się głosić publicznie. Trzeba jednak stwierdzić, iż było to mało polityczne rozwiązanie, przysparzające mu wielu wrogów w armii. Takie zachowanie przystawałoby może do kogoś o pozycji jego ojca, ale nie do oficera, od którego wymaga się szacunku dla przełożonych, nawet jeśli jest on tylko pustą fasadą. To przekonanie o nieomylności, brawura i pycha w końcu doprowadziły Mitchella do upadku i zakończenia jego kariery. Warto jednak przyjrzeć się poszczególnym aspektom jego rozważań i poddać je ocenie.
Najważniejszym postulatem Amerykanina było usamodzielnienie lotnictwa i stworzenie autonomicznych sił powietrznych. Bez wątpienia było to słuszne rozumowanie. Choć w Stanach Zjednoczonych wprowadzono je w życie dopiero po II wojnie światowej, to wiele państw podążyło tą ścieżką o wiele wcześniej. W późniejszym okresie stało się to powszechnym rozwiązaniem, obowiązującym do dziś. Oczywiście nie był to jego autorski pomysł, ale w niczym nie zmienia to jego wartości. Również postulaty budżetowej niezależności sił powietrznych wydają się nam dzisiaj zupełnie oczywiste. W 1926 roku amerykańskie lotnictwo na drodze ustawy Kongresu, jako US Army Air Corps, stało się samodzielnym rodzajem sił zbrojnych, ale w ramach sił lądowych. Był to pierwszy krok do pełnego uniezależnienia. Możliwe, że wpływ na te decyzje miały wcześniejsze działania amerykańskiego generała. Jego poglądy były bardzo modne w Szkole Taktycznej Służby Powietrznej, w której sformułowano podstawy późniejszego użycia samolotów w bombardowaniach strategicznych. Trudno się zresztą temu dziwić, skoro był jej współzałożycielem, a jego tekst dotyczący bombowców służył tam za podręcznik((S. Meilinger, The paths of heaven: the evolution of airpower theory, Maxwell Air Force Base, Alabama 1997, s. 107-109, M. Fiszer, Lotnictwo w osiąganiu celów strategicznych operacji militarnych, Warszawa 2011, s. 61-62.)).
Trzeba podkreślić wartość koncepcyjną pojęcia „potencjał powietrzny” (air power), które Mitchell wprowadził do obiegu we współczesnym jego znaczeniu. Jego historyczne postrzeganie i pewna zmiana w rozumieniu tego terminu zasługuje na osobną publikację (szczególnie przy braku opracowania zagadnienia na nurcie polskim). Ponadczasową wartością było jednak wejście pojęcia do literatury i wywarcie wpływu na wielu czytelników. Mitchell udowadniał, że o zasadniczej wartości lotnictwa nie decydują same samoloty i ich piloci, ani taktyka walk powietrznych, ale coś o wiele szerszego: odpowiednia organizacja, zaplecze przemysłowe, materiałowe i koncepcyjne. Potencjał powietrzny to ogólne określenie opisujące tą dziedzinę w szerszym kontekście niż terminy lotnictwo czy siły powietrzne, wskazujące też całościowo bardziej na pewne możliwości, niż poszczególne cechy.

Autor: Damian Zieliński

Damian Zieliński - Doktorant w Zakładzie Historii Powszechnej XIX i XX wieku IH UAM. Laureat Nagrody im. Kazimierza Tymienieckiego za najlepszą pracę magisterską obronioną w Instytucie Historii UAM w roku akademickim 2012/2013 (tytuł rozprawy: Paul Emil von Lettow-Vorbeck – biografia). Interesuje się historią Niemiec i Afryki w XIX i XX wieku oraz teorią wojskowości.