Kategorie
1918-1939

Skrzydlata obrona – William „Billy” Mitchell i jego wizja organizacji sił powietrznych – część 2

Jednym z istotnych problemów przy użyciu bojowym lotnictwa były wysokie straty ludzkie. Piloci, szczególnie w epoce przed upowszechnieniem spadochronów, na polu walki częściej ginęli, niż odnosili rany. Autor przytaczał przykład amerykańskiej eskadry, która w czasie walk nad Europą w ciągu jednego miesiąca utraciła praktycznie całą kadrę. Konieczne było więc posiadanie odpowiednich rezerw wyszkolonego personelu, mogącego zastąpić poległych lotników. Mitchell uważał, iż USA posiadają niesamowity potencjał w rekrutowaniu kandydatów na pilotów. Jego zdaniem młodzież akademicka, uprawiająca różne sporty drużynowe najlepiej pasowała do tej profesji. Nawykli oni bowiem do pracy grupowej i wspierania swych kolegów, posiadali też sporo inicjatywy. Nie bez znaczenia były też kwestie zdrowotne i ich wytrzymałość fizyczna i psychiczna. Tymczasem rzeczywistość odbiegała od wizji generała. W 1923 roku w roczniku kończącym akademię wojskową West Point zaledwie 27% absolwentów nadawało się do służby w lotnictwie. Szkoły lotnicze dopuszczały adeptów do latania dopiero po 3-4 miesiącach treningu. Po podstawowym kursie pilotażu uczniowie trafiali na kursy szkolące ich na członków poszczególnych gałęzi lotnictwa. Po roku nauki młodzi piloci byli gotowi, by dołączyć do jednostek liniowych, potrzebowali jednak jeszcze co najmniej roku praktyki, by stać się ekspertami w swojej dziedzinie. Podobnie czasochłonne było wyszkolenie personelu naziemnego, który powinien stanowić około połowy kadry całych sił powietrznych. Technicy musieli być profesjonalistami, a nie jedynie przyuczonymi naprędce żołnierzami piechoty czy marynarki(( Ibidem, s. 171-177.)).
Mitchell pokusił się o zarysowanie ogólnej organizacji jednostek lotniczych. Jego zdaniem, na każdy płatowiec w służbie wojennej, przypadać powinny trzy kolejne w rezerwie: jeden w głębi kraju, drugi w drodze na front, a trzeci tuż przy jego linii. Dwa kolejne miały służyć do treningu. W sumie więc stosunek ten wynosił 5:1. Na każdy samolot na froncie przypadać miało trzech wyszkolonych lotników i dwóch uczniów. Z kolei obserwatorów i strzelców pokładowych powinno być o połowę mniej niż pilotów. Wszyscy nawigatorzy mieli wywodzić się z korpusu oficerskiego. Personel naziemny winien dzielić się równo po połowie na mechaników-specjalistów i pracowników pomocniczych. Przypadać ich miało w sumie po 20 na jeden samolot. Pożądaną liczbę tych ostatnich w całych siłach powietrznych USA szacował na 2400 maszyn. Większość z nich miała być rozdzielona do obrony miast, liczących ponad 5000 mieszkańców. Jednak personel tych jednostek w 90% powinien składać się z rezerwistów. Załogi płatowców aby utrzymać nawyki, miały spędzać w powietrzu co najmniej 4 godziny w miesiącu oraz uczestniczyć w 3-4 tygodniach manewrów rocznie(( Ibidem, s. 177-180.)).
Poza wyszkoleniem pilotów i organizacją lotnictwa niezwykle istotne było zakupienie odpowiednich maszyn, spełniających wymogi sił powietrznych. Nie można był ślepo podążać za przykładami innych państw, lecz za każdym razem gruntownie przetestować płatowce i przygotować koncepcyjnie ich użycie. Każde państwo powinno uwzględniać swoje warunki geograficzne i położenie ewentualnych przeciwników, zanim wprowadzi dany typ na uzbrojenie. Samoloty pościgowe o stricte defensywnej charakterystyce miały wyróżniać się szybkim wznoszeniem, manewrowością i dużym zapasem amunicji. Prędkość lotu w ich przypadku nie była tak ważna. Z kolei te przewidziane do walki poza własnymi terytoriami musiały być szybkie, zdolne do ostrego nurkowania i wyposażone w duże zapasy paliwa. Część z myśliwców musiała posiadać sprężarki, butle z tlenem i inny sprzęt, umożliwiający walkę na dużych wysokościach. Zdaniem autora USA potrzebowały maszyn wszystkich wymienionych typów. Aeroplany dużego zasięgu miały przenosić część paliwa w odrzucanych zbiornikach, których mogły się pozbyć w przypadku wejścia do walki. Powinny one rozwijać prędkość 200 mil/h, a ich uzbrojeniem miały być karabiny maszynowe, w tym co najmniej jeden kalibru 0,5 cala(( Ibidem, s. 181-184.)).

Autor: Damian Zieliński

Damian Zieliński - Doktorant w Zakładzie Historii Powszechnej XIX i XX wieku IH UAM. Laureat Nagrody im. Kazimierza Tymienieckiego za najlepszą pracę magisterską obronioną w Instytucie Historii UAM w roku akademickim 2012/2013 (tytuł rozprawy: Paul Emil von Lettow-Vorbeck – biografia). Interesuje się historią Niemiec i Afryki w XIX i XX wieku oraz teorią wojskowości.