Kategorie
1918-1939

Skrzydlata obrona – William „Billy” Mitchell i jego wizja organizacji sił powietrznych – część 1

Swoje poglądy w najbardziej kompleksowej formie Mitchell wyłożył w wydanej w 1925 roku książce Winged Defense: The Development and Possibilities of Modern Air Power – Economic and Military, co można przetłumaczyć na język polski jako Skrzydlata obrona: rozwój i możliwości nowoczesnego potencjału powietrznego – ekonomiczne i wojskowe((W. Mitchell, Winged Defense: The Development and Possibilities of Modern Air Power – Economic and Military, Tuscaloosa, 2009. Wszystkie tłumaczenia dokonane przez autora artykułu.)). Analiza treści Skrzydlatej obrony będzie właśnie podstawą rozważań w niniejszym artykule. Autor dedykował ją wszystkim lotnikom, którzy oddali swoje życie rozwijając amerykański potencjał powietrzny (air power). Jak pisał w przedmowie, lotnictwo przyniosło ze sobą nową doktrynę wojny, co spowodowało kompletną zmianę istniejących systemów obrony narodowej oraz nową doktrynę pokoju, która może zmienić wzajemne relacje narodów z powodu uniwersalności i szybkości transportu lotniczego((Ibidem, s. vii-viii.)). Dlatego też postanowił przenieść na grunt amerykański funkcjonujące już od jakiegoś czasu w Europie idee dotyczące lotnictwa. Niezbyt skromnie podkreślał: kraje europejskie działały już według linii, wskazanych w tej książce. My jesteśmy wciąż zacofani((Ibidem, s. viii.)). Pisał wprost, iż jego celem jest wywarcie wpływu na decydentów, w tym na Kongres, który jego zdaniem nie posiadał informacji o stanie lotnictwa od samych lotników, lecz od ludzi nie mających żadnych doświadczeń z samolotami. Jego wiarę w znaczenie lotnictwa najlepiej oddaje ten cytat: dzięki nam, lotnikom, przyszłość naszego narodu jest nierozerwalnie związana z rozwojem potencjału powietrznego (air power). Zapewni on nie tylko pokój i zadowolenie narodu, ponieważ w wypadku (…) zagrożenia, potencjał powietrzny, odpowiednio rozbudowany, może powstrzymać wszelkie wrogie siły powietrzne (…) ale też może powstrzymać wszelkie wrogie okręty, które usiłowałyby przepłynąć oceany i zagrozić naszym wybrzeżom((Ibidem, s. ix.)). Jak widać, już od samego początku swojego wywodu Mitchell podkreślał jedną ze swych rewolucyjnych tez – lotnictwo miało skutecznie zwalczać siły morskie((Ibidem, s. vii-x.)).
We wstępie amerykański pilot wyjaśnił jedno z podstawowych pojęć swojej pracy – potencjał powietrzny (air power): potencjał powietrzny może być zdefiniowany jako możliwość wykonania czegoś w powietrzu. Zawiera to transportowanie wszelkich rodzajów przedmiotów przez samoloty z jednego miejsca do drugiego, jako że powietrze pokrywa cały świat, nie ma miejsca odpornego na wpływy samolotów((Ibidem, s. xii.)). Analizując użycie lotnictwa podczas I wojny światowej dodawał: jeśli w przyszłości jakakolwiek potęga będzie pozbawiona sił powietrznych, to nie będzie mogła w żadnym wypadku oczekiwać, że poradzi sobie z przeciwnikiem wyposażonym w odpowiednie siły powietrzne (air force)(( Ibidem, s. xii.)).
Zdaniem Mitchella Amerykanie wciąż żyli w przekonaniu o całkowitym odizolowaniu ich państwa przez oceany, co miało zapewniać im bezpieczeństwo. Tymczasem rozwój lotnictwa, okrętów podwodnych i broni chemicznej poważnie zmieniał tą sytuację. Jak miały udowodnić przesłuchania przed specjalnymi komisjami Kongresu z lat 1924-1924, potencjał powietrzny ma nie tylko decydujące korzyści militarne, ale i jego większość może być zastosowana w czasie pokoju w użyteczny sposób (…) granice w dawnym znaczeniu – linie brzegowe i granice lądowe – nie dotyczą już lotnictwa (…) miasta interioru są teraz takim samym obiektem ataku jak te na wybrzeżu. Nic nie może powstrzymać ataku samolotu, poza innym samolotem((Ibidem, s. xiv.)). Generał gorzko stwierdzał, iż to Amerykanie produkują najlepsze konstrukcje lotnicze i ich części, miejscowy przemysł ma ogromny potencjał na tym polu, ale nie przekłada się to na pozycję lotnictwa wojskowego w państwie. Pełni ono jedynie rolę pomocniczą dla wojsk lądowych i marynarki wojennej. Mitchell popierał utworzenie samodzielnych sił powietrznych i ich odpowiednie dowartościowanie, gdyż ani armie, ani floty nie mogą istnieć, jeżeli kontrolowane jest powietrze nad nimi((Ibidem, s. xv.)). W dodatku, uważał, że okręty wojenne straciły swoje znaczenie, ponieważ z łatwością mogą być zatopione przez samoloty. Posuwał się nawet do stwierdzenia, że jedynie samolot może być skutecznym środkiem obrony wybrzeża – zagrożenie okrętów podwodnych od dołu i samolotów od góry tworzy warunki, w których okręt nawodny, jako element wojny, zanika((Ibidem, s. xvi.)). Domagał się też utworzenia departamentu lotnictwa w ramach ministerstwa obrony, na równi z departamentami wojsk lądowych i marynarki, dopiero wtedy siły powietrzne traktowane byłyby w odpowiedni sposób((Ibidem, s. xi-xvii.)).
W pierwszej części książki Mitchell opisał stan obecny lotnictwa. Jego zdaniem, świat stał wówczas na progu ery aeronautycznej. Po erach lądowej i morskiej, kolejną miała zostać właśnie era lotnicza. Generał podkreślał rewolucyjne zmiany, jakie za sobą to niesie. Samoloty mogły docierać w dowolny punkt na ziemi, leżący w ich zasięgu, a każdy obiekt mógł być przez nie zbombardowany, o ile został wykryty. Jeszcze gorzej wyglądać miała sytuacja na morzach – tam jedynie okręty podwodne mogły się ukryć przed wzrokiem lotników. Samoloty jego zdaniem przenosiły najpotężniejszą broń, wymyśloną kiedykolwiek przez człowieka, prócz działek i karabinów również bomby. Pisał: jedna z tych wielkich bomb uderzając w okręt wojenny całkowicie go zniszczy. Pomyśl, co to oznacza dla przyszłych systemów obrony narodowej (…) powietrzne oblężenie może być ustanowione przeciwko państwu, tak, że uniemożliwi wszelką komunikację z nim((Ibidem, s. 4-5.)). To ostatnie miało być szczególnie niebezpieczne dla państw wyspiarskich, zależnych w pełni od transportu morskiego. Poza tym, uważał, iż przerzut wojska statkami, tak jak miało to miejsce w czasie I wojny światowej na Atlantyku, będzie już niewykonalny. Dzięki samolotom, możliwe będzie zaatakowanie miast w głębi lądu, a zrzuty bomb burzących i gazowych zmuszą przeciwnika do ewakuacji obszarów miejskich i porzucenia fabryk, co odbije się negatywnie na gotowości jego armii. Co ciekawe, do ataków na miasta przewidywał też użycie powietrznych torped, będących bezpilotowymi płatowcami, utrzymywanymi na kursie przy pomocy urządzeń żyroskopowych i bezprzewodowego telegrafu((Ibidem, s. 6.)). Inne ze zmian dotyczyły samych ludzi, operujących w powietrzu. Amerykański generał mocno akcentował dzielące ich z ludźmi lądowymi różnice, podobnie jak mentalnością różnią się od nich marynarze. Uciekał się nawet do kuriozalnego stwierdzenia, że piloci, widząc wielkie obszary swego kraju z powietrza, wiedzą o nim więcej i doceniają go bardziej, niż inne klasy społeczne. Lotnictwo miało zająć miejsce marynarki w społecznej wyobraźni i przyciągać najbardziej zuchwałych i odważnych osobników((Ibidem, s. 4-8.)).

Autor: Damian Zieliński

Damian Zieliński - Doktorant w Zakładzie Historii Powszechnej XIX i XX wieku IH UAM. Laureat Nagrody im. Kazimierza Tymienieckiego za najlepszą pracę magisterską obronioną w Instytucie Historii UAM w roku akademickim 2012/2013 (tytuł rozprawy: Paul Emil von Lettow-Vorbeck – biografia). Interesuje się historią Niemiec i Afryki w XIX i XX wieku oraz teorią wojskowości.