Kategorie
XX i XXI wiek

Łódzkie obozy przesiedleńcze w latach okupacji niemieckiej – część 2

W dniu 5 kwietnia część wysiedleńców musiała się przenieść z fabryki Gliksmana do nowego obozu przy ul. Strzelców Kaniowskich 32 – dawnego domu noclegowego dla kobiet. (…) Za nami przywędrowały tu wszy i pluskwy, zakradły się dawne choroby, nawet u dorosłych pojawiły się na ciele pryszcze i wrzody. Wzmógł się głód, paczki przestały nadchodzić. Warunki higieniczne były tu o wiele gorsze, dotkliwie dawał się odczuć brak umywalni. Tłum kobiet stał przed jedynym, umieszczonym w podłodze otworem kloacznym, gdzie każda z nich, na oczach wszystkich załatwiała kolejno potrzeby fizjologiczne((Cyt. za: Czas przeszły – ciągle obecny. Z dziejów…, s. 72. )).
W 1942 r. warunki sanitarne obozu poprawiły się na skutek dostarczenia metalowych łóżek oraz pościeli. Było to spowodowane zagrożeniem przeniknięcia zachorowań do miasta. Komendantami obozu przy ul. Hutora 32 byli kolejno: SS-Obersturmführer Ludwig Witthinrich, SS-Scharführer Karl Goede oraz SS-Oberscharführer Ernst Gustaw Kruger((SS-Obersturmführer L. Witthinrich został przeniesiony do Łodzi w marcu 1940 r. Objął funkcję komendanta obozu przy ul. Hutora, pełniąc równocześnie funkcję kierownika wydziału gospodarczego UWZ. W lipcu 1942 r. na skutek licznych ekscesów alkoholowych został z inicjatywy Krumeya odwołany z Łodzi i skierowany do Oslo, gdzie pełnił funkcję komendanta obozu. SS-Oberscharführer Kruger został oddelegowany do pracy w UWZ 01.02.1940 r. Był kierownikiem ekspozytury Centrali Przesiedleńczej w Nowym Tomyślu, a następnie w Sieradzu. W 1943 r. mianowany komendantem obozu przesiedleńczego przy ul. Hutora. Krumey oceniał go jako nienagannie zachowującego się w służbie i poza nią pracownika. Hitlerowski aparat wysiedleńczy…, s. 30, 49. )).
Obóz w Konstantynowie Łódzkim (Lager in Konstantinow), mieszczący się w budynku zlikwidowanej fabryki włókienniczej Karola Steinerta i braci Schweike przy ul. Łódzkiej 27 (General Litzmannstrasse) powstał 5 stycznia 1940 r. W tym czteropiętrowym budynku pofabrycznym przeznaczono dla wysiedlonych obszerne hale znajdujące się na parterze, pierwszym oraz drugim piętrze. Mniejsze sale służyły jako pomieszczenia administracji i personelu obozowego. W skład zabudowań obozowych wchodziły także dwa baraki, w których znajdowały się: wartownia, izba przyjęć, izba chorych, kuchnia i skład opału oraz umywalnia. Na placu obozowym znajdowało się koryto, które służyło osadzonym do mycia od wiosny do jesieni oraz latryna. Na terenie obozu znajdowało się także pomieszczenie zaadaptowane na kostnicę. Obóz otoczony był wysokim płotem oraz drutem kolczastym, w jego narożnikach znajdowały się wieże strażnicze.
Większość osób, które trafiły do konstantynowskiego obozu została tam skierowana w wyniku selekcji przeprowadzonej w obozie na ul. Łąkowej. Pierwsze grupy wysiedlonych trafiły do obozu w Konstantynowie wiosną 1940 r. Byli to głównie rolnicy z Wielkopolski. Początkowo pobyt w obozie trwał od dwóch do kilku tygodni. Pod koniec 1940 r. pobyt w obozie zaczął systematycznie się wydłużać. Przeciętnie w obozie przetrzymywano około 800 osób, jednak nie należały do rzadkości okresy (jak np. w 1940 r. i 1941 r.), kiedy znajdowało się w nim jednocześnie 4-5 tysięcy wysiedlonych. Wyżywienie w obozie konstantynowskim wyglądało podobnie jak w innych łódzkich obozach.
Józefa Polewczyńska pobyt w konstantynowskim obozie wysiedleńczym wspominała:
(…) W hali fabrycznej, w której mieliśmy spędzić najbliższe dni, porozrzucana była cienką warstwą słoma – tak cienką, że wyczuwało się zimno betonu. Zresztą – nie była to już słoma, lecz sieczka, chyba tysiące osób już przez nią przeszło. Środkiem przebiegała niby ścieżka dla wartowników (ci zawsze z pistoletami i ze szpicrutą w ręku). Biada, jeżeli na ścieżce choć jedna słomka leżała! Obitym można było zostać za śmiech, za płacz, za odmawianie pacierza, a mężczyźni za czapkę na głowie. Byliśmy strasznie zmęczeni, lecz noc nie przyniosła ukojenia. Słoma, okazało się, była jednym rojowiskiem pcheł i pluskiew. Całą noc nie można było zmrużyć oka. Spałyśmy z córką pod jednym kocem; jakaś łodzianka, która zdążyła z domu wziąć tylko jasiek, starała się schować także pod nasz koc, niestety, nie był on gumowy. Pożyczyłam jej mój płaszcz, noce bowiem były już mroźne. Szyby w oknach były powybijane, wiechcie słomy uzupełniały braki. Rano odbyło się gremialne mycie w podwórzu – w żłobach końskich lub, jak kto wolał, w miseczce, z której się jadło. Śniadanie składało się z kawałka suchego chleba i lury zwanej kawą. Na obiad dostaliśmy po misce zupy wodnistej z pływającym kawałkiem ziemniaka lub brukwi. Na kolację znów suchy chleb i lura. I tak przez cały czas pobytu((J. Polewczyńska, Z wysiedlenia, [w:] Wysiedlenie i poniewierka 1939-1945. Wspomnienia Polaków wysiedlonych przez okupanta hitlerowskiego z ziem polskich „wcielonych” do Rzeszy, wybór i oprac. R. Dyliński, M. Flejsierowicz, S. Kubiak, Poznań 1974, s. 410-411. )).
Relacja Cecylii Fabisch:
Wyżywienie było bardzo marne. Na początku ratowały ludzi paczki, ale potem dochodziły do nas zupełnie ograbione. Ludzie puchli z głodu, słaniali się z wycieńczenia. Wszelkie próby ratowania się przez gotowanie dodatkowego jedzenia, chociażby z łupin kartofli, buraków udaremniali Niemcy. Pamiętam jak esesman Schütz rozbijał nam garnki z zupą z obierek, które kobiety gotowały na cegłach. Gdy widział jak mój ojciec niósł zupę w garnku, to zupę wylał, garnek stłukł i jeszcze ojca pobił. (…) W obozie było dużo dzieci, ale wymierały z głodu. Gdy kiedyś zwróciła się do Schütza, zastępcy komendanta obozu, grupa kobiet i prosiła o jedzenie dla dzieci, to wskazał im śnieg mówiąc że śnieg mogą żreć(( Cyt. za: M. Grynia, Wypędzeni. Lager in Konstantinow…, s. 244-245.)).
Wyżywienie obozowe ze szczegółami opisała Marianna Grynia, osadzona w obozie jako dziecko:
Wyżywienie było straszne. Rano czarna kawa i kawałek chleba, obiad – gęsta kasza z białymi robakami, zwanymi w poznańskim pędrakami. Myślę, że to one były przyczyną pierwszej strasznej epidemii duru brzusznego i innych chorób, które w niedługim czasie pojawiły się w obozie w Konstantynowie. Podczas tej epidemii umierało dziennie od 20 do 30 osób dzieci i ludzi starszych mniej odpornych. W tych warunkach zmarło dwóch moich braci. Jeden w chwili śmierci miał 4 lata, drugi 5 lat. Na skutek tej epidemii przerwano gotowanie obiadów z tej kaszy i zaczęto dawać tzw. lej zupę. Składała się ona z rozgotowanych buraków, ćwikły. Była nawet w niej lebioda. Na śniadanie za to otrzymywaliśmy teraz znacznie zmniejszoną rację chleba, którą trzeba było dzielić na rano i wieczór. Do tego kubek kawy. Z głodu zjadało się ten kawałek chleba natychmiast na śniadanie, a na kolację pozostawała tylko kawa(( List Marianny Grynii do Eriki Steinbach [w:] M. Grynia, Wypędzeni. Lager in Konstantinow…, s. 282.)).
Na wyposażenie izby chorych składało się 30 łóżek. Personel medyczny stanowili wysiedleni, którzy nie otrzymywali od władz obozu żadnych lekarstw. Ciężko chorych odsyłano do obozu przy ul. Hutora. W obozie często wybuchały epidemie dyzenterii, tyfusu oraz biegunki. Szczególnie dużo zgonów notowano wśród dzieci((Obozy hitlerowskie na ziemiach polskich…, s. 241.)). W 1941 r. z powodu wybuchu kolejnej epidemii duru brzusznego komendantura obozu w porozumieniu z Centralą Przesiedleńczą w Łodzi zdecydowała się poprawić warunki w obozie w obawie przed rozprzestrzenieniem się epidemii na miasto.
Osadzeni w obozie Polacy byli wykorzystywani jako siła robocza. Początkowo wykonywali różne prace porządkowe na terenie obozu:
Używano nas do ciężkich robót w polu, do dźwigania beczek przy opróżnianiu dołów biologicznych. Huhn zawsze sprawdzał, czy beczka jest pełna – jeśli nie była, groził, że odbierze nam całodzienny i tak nędzny posiłek(( Cyt. za: M. Grynia, Wypędzeni. Lager in Konstantinow…, s. 255.)).
Wysiedleni w uruchomionym na terenie obozu warsztacie wyplatali buty ze słomy dla Wehrmachtu. Mężczyźni pracowali także na terenie gospodarstwa rolnego, przyłączonego do obozu.
W 1941 r. w związku z ustaniem transportów wysiedlonych do Generalnej Guberni zmieniono charakter obozu(( M. Grynia, Wypędzeni. Lager in Konstantinow…, s. 94.)). Umieszczano w nim odtąd osoby zakwalifikowane do wyjazdu na roboty przymusowe do Rzeszy, od 1942 r. w obozie umieszczano osoby, które do wyjazdu na roboty nie nadawały się ze względów zdrowotnych.
Komendantami obozu byli: SS-Obersturmführer Wacker, SS-Unterscharführer Artur Schütz, Fritz Jobski oraz SS-Unterscharführer A. Huhn(( A. Huhn znany był z nieludzkiego obchodzenia się z wysiedlonymi, z okradania ich z produktów żywnościowych, konfiskowania paczek z żywnością. W dużej mierze ponosił odpowiedzialność za głód panujący w obozie. Hitlerowski aparat wysiedleńczy…, s. 25.)). Załoga obozu składała się z 10 osób. Strażnikami obozowymi byli funkcjonariusze policji ochronnej. Szczególnie złą sławą wyróżniał się Artur Schütz((S. Abramowicz, Niemiecki obóz przesiedleńczy w Konstantynowie…, s. 111.)).
Prześladowania jakich wysiedleni zaznali od jego komendantów oraz podległej im załogi opisywali następująco:
Byłam w obozie w Konstantynowie koło Łodzi do 22 stycznia 1942 r. Komendantem był początkowo Schütz, potem Huhn. Esesman Schütz był folksdojczem, prawdopodobnie pochodził z Łodzi, znałam jego żonę. On i jego żona znali język polski, choć w obozie się do tego nie przyznawali i mówili po niemiecku. Przebierał się po cywilnemu i w tym przebraniu przebywał wśród wysiedlonych, udając wysiedlonego Polaka. Rozmawiał z ludźmi po polsku, narzekał na komendanta i na Niemców. Ci, którzy go wtedy w przebraniu nie poznawali, narzekali przed nim na komendanta i na Niemców, a później byli bici i wywożeni z obozu, do którego już nigdy nie wracali. Esesman Schütz bił ludzi pięścią, laską, kijem, szpicrutą, kopał wysiedlonych. (…) Często widziałam, jak w obozie Niemcy strzelali do ludzi, bili ich w taki sposób, że ci na miejscu umierali. Przypadki znęcania się, torturowania, bicia były bardzo częste, wskutek nich wielu wysiedlonych Polaków umierało lub doznawało ciężkich uszkodzeń ciała(( Cyt. za: M. Grynia, Wypędzeni. Lager in Konstantinow…, s. 252.).
Również następca Schütza – Huhn budził grozę wśród osadzonych w obozie:
Huhn był brutalny, obrzucał nas wszystkich wyzwiskami, miał pomocnika Turlę, który okrutnie bił więźniów. Pamiętam, że połamał na kimś kij, wrzucił jednego z więźniów do dołu kloacznego((Cyt. za: M. Grynia, Wypędzeni. Lager in Konstantinow…, s. 255.)).
Szczególny niepokój wśród osadzonych w obozach budziły inspekcje przeprowadzane przez kierowników referatów łódzkiej filii Centrali Przesiedleńczej, sprawującej nadzór nad obozami:
Obersturmbannführera Krumeya widziałam kilka razy podczas inspekcji obozu. Wszyscy w obozie bali się go bardziej niż śmierci. Hermann Krumey wskazywał szpicrutą, kogo spośród chorych należy włączyć do transportu do Oświęcimia. Mówiło się, że jeżeli Krumey spojrzał na kogoś dwa razy, to znaczy, że wydał na niego wyrok śmierci. Było to wysoki szczupły blondyn. Krumeya oraz Püschla bali się nawet Niemcy. Hermann Püschel był typem zwyrodniałym, lubującym się w zadawaniu śmierci, krwi i biciu. Ponieważ mieszkał przy obozie, to po libacjach u siebie pijany ze swoją obsługą z pistoletami w rękach wpadali do obozu, strzelali i bili każdego, kogo spotkali z wysiedlonych(( Cyt. za: M. Grynia, Wypędzeni. Lager in Konstantinow…, s. 254.)).
Obóz wysiedleńczy w Konstantynowie funkcjonował do sierpnia 1943 r.(( M. Grynia, Wypędzeni. Lager in Konstantinow…, s. 192, Obozy hitlerowskie na ziemiach polskich…, s. 240-241.). Według szacunkowych danych osadzono w nim ponad 40 tysięcy osób, z czego ponad 700 osób w nim zmarło((M. Grynia, Lager in Konstantinow…, s. 195.)).
Tzw. łódzki kombinat obozowy oraz wcześniejsze obozy przesiedleńcze utworzone na terenie Kraju Warty w związku z realizacją programu wysiedleni były miejscem tymczasowej koncentracji ludności przed jej wywózką do Generalnej Gubernii. Z centralnego obozu przesiedleńczego przy ul. Łąkowej wysiedlonych kierowano do pozostałych obozów w zależności od docelowego miejsca ich osiedlenia (Generalna Gubernia, roboty przymusowe w Rzeszy). Obozy te nie były wprawdzie miejscami kaźni, lecz prymitywne warunki bytowania, niedostateczne wyżywienie, brak istotnej pomocy lekarskiej powodowały masową śmierć ludności polskiej, zwłaszcza dzieci. Obozy mieszczące się przy ulicach: Łąkowej 4, Żeligowskiego 41/43, Kopernika 53/55, Hutora 32, w Konstantynowie Łódzkim przy ul. Łódzkiej 27, obóz w Radogoszczu oraz obóz na ul. Spornej 73 były elementem realizacji hitlerowskiej polityki narodowościowej na podbitych przez Trzecią Rzeszę terenach. Według szacunkowych danych przez łódzkie obozy w latach okupacji hitlerowskiej przeszło ponad 250 tysięcy osób. Zmarło w nich ponad 4 tysiące osób, głównie dzieci. Za katastrofalne warunki panujące w obozach przesiedleńczych w Łodzi odpowiadali konkretni funkcjonariusze niemieccy, z Hermannem Krumeyem na czele, którzy z premedytacją potęgowali cierpienia wysiedlonych Polaków.

Maria Guzek

Bibliografia
Źródła drukowane
List Marianny Grynii do Eriki Steinbach [w:] M. Grynia, Wypędzeni. Lager in Konstantinow, Warszawa 2013.

Wspomnienia
Andrzejewska I., Gehenna tułacza, [w:] Czas przeszły – ciągle obecny. Tułaczka. Historia, wspomnienia, dokumenty, red. J. Baranowski, R. Bonisławski, Łódź 2005.
Daros Z., Odrąbany palec, [w:] Z literą „P”. Polacy na robotach przymusowych w hitlerowskiej Rzeszy 1939-1945. Wspomnienia, wybór i oprac. R. Dyliński, M. Flejsierowicz, S. Kubiak, Poznań 1976.
Kosiński Cz., Ten, który przeżył, [w:] Czas przeszły – ciągle obecny. Tułaczka. Historia, wspomnienia, dokumenty, red. J. Baranowski, R. Bonisławski, Łódź 2005.
Krzyżyńska C., Moje wypędzenia…, Muzeum Regionalne w Gostyniu, [dostęp 25.07.2014r.], http://www.muzeum.gostyn.pl/PAMI%C4%98TNIKI%20I%20WSPOMNIENIA?idAkt=89.
Polewczyńska J., Z wysiedlenia, [w:] Wysiedlenie i poniewierka 1939-1945. Wspomnienia Polaków wysiedlonych przez okupanta hitlerowskiego z ziem polskich „wcielonych” do Rzeszy, wybór i oprac. R. Dyliński, M. Flejsierowicz, S. Kubiak, Poznań 1974, s. 410-411.
Świerkowska S., Nowacka I., O Antku Świerkowskim z Jarocina, Poznań 2008.
Tkaczyk E., Podróż w nieznane i praca niewolnicza, [w:] Czas przeszły – ciągle obecny. Tułaczka. Historia, wspomnienia, dokumenty, red. J. Baranowski, R. Bonisławski, Łódź 2005.
Czas przeszły – ciągle obecny. Z dziejów wysiedleń. Historia, wspomnienia, dokumenty, red. L. Włodkowski, Łódź 1998.

Publikacje zwarte
Abramowicz S., Niemiecki obóz przesiedleńczy w Konstantynowie Łódzkim (1940-1943), [w:] Ludność cywilna w łódzkich obozach przesiedleńczych, red. J. Żelazko, Łódź 2010.
Abramowicz S., Obozy przejściowe i przesiedleńcze, [w:] Obozy hitlerowskie w Łodzi, red. A. Głowacki, S. Abramowicz, Łódź 1998.
Bigaj M., Mroczny czas. Losy mieszkańców gminy Pępowo w czasie II wojny światowej, Pępowo 2009.
Grynia M., Wypędzeni. Lager in Konstantinow, Warszawa 2011.
Hitlerowski aparat wysiedleńczy w Polsce. Sylwetki głównych jego „działaczy”, wybór i oprac. W. Szulc, Warszawa 1973.
Obozy hitlerowskie na ziemiach polskich 1939-1945. Informator encyklopedyczny, red. Cz. Pilichowski, Warszawa 1979.
Ossowski A., Obozy hitlerowskie w Łodzi przy ulicach: Łąkowej, Kopernika, 28 Pułku Strzelców Kaniowskich i Żeligowskiego, [w:] Ludność cywilna w łódzkich obozach przesiedleńczych, red. J. Żelazko, Łódź 2010.
Przesiedlenia ludności przez Trzecią Rzeszę i jej sojuszników podczas II wojny światowej: międzynarodowe Kolokwium Zamość 17-20 X 1972, red. Z. Mańkowski, Lublin 1974.
Rutowska M., Lager Glowna. Niemiecki obóz przesiedleńczy na Głównej w Poznaniu dla ludności polskiej (1939-1940), Poznań 2008.
Rutowska M., Wysiedlenia ludności polskiej z Kraju Warty do Generalnego Gubernatorstwa 1939-1941, Poznań 2003.
Rutowska M., Wysiedlenia ludności polskiej z Kraju Warty do GG w latach II wojny światowej (1939-1941), [w:] Ludność cywilna w łódzkich obozach przesiedleńczych, red. J. Żelazko, Łódź 2010.
Wardzyńska, M., Obozy hitlerowskie i ich rola w polityce III Rzeszy, [w:] Obozy hitlerowskie w Łodzi, red. A. Głowacki, S. Adamowicz, Łódź 1998.
Żelazko J., Wysiedlenie mieszkańców osiedla im. Montwiłła-Mireckiego w Łodzi, [w:] Ludność cywilna w łódzkich obozach przesiedleńczych, red. J. Żelazko, Łódź 2010.

Artykuły
Marczewski J., Hitlerowska polityka wysiedleńcza i jej realizacja w tzw. okręgu Warty, w: „Przegląd Zachodni” 1969, nr 2, s. 263-308.
Rutowska M., Obóz przesiedleńczy w Cerekwicy (październik-grudzień 1939 r.). Wysiedlenia ludności polskiej z Wielkopolski do Generalnego Gubernatorstwa w latach II wojny światowej, w: „Zapiski Jarocińskie” 2005, nr 1, s. 28-52.

Grafika: Hermann Krumey w czasie procesu w Norymberdze. Źródło: Wikipedia commons: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Hermann_Krumey_at_the_Nuremberg_Trials.jpg

Autor: Maria Niestrawska

Maria Niestrawska - Absolwentka Wydziału Historycznego Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu ze specjalnością turystyka historyczna i animacja historii. Jej zainteresowania badawcze skupiają się na historii II Rzeczypospolitej oraz historii II wojny światowej, ze szczególnym uwzględnieniem okupacji Wielkopolski oraz wysiedleń ludności polskiej. Pracownik Muzeum Literackiego Henryka Sienkiewicza w Poznaniu Oddział Biblioteki Raczyńskich.