Kategorie
XX i XXI wiek

Krótka prezydentura Gabriela Narutowicza w świetle Kuriera Poznańskiego, cz I

Jeszcze przed wydarzeniami z 9 grudnia niepokój Kuriera Poznańskiego budził wynik wyborów parlamentarnych, w których to prawica nie odniosła sukcesu jakiego się spodziewała, a zaskakująco dobry wynik osiągnęli przedstawiciele mniejszości narodowych. Dobrym omenem na przyszłość miała być współpraca PSL „Piasta” z przedstawicielami obozu narodowego, gdzie pierwsze efekty było już widać podczas wyboru marszałków Sejmu oraz Senatu ((Trąmpczyński – Marszałkiem Senatu, [w:] „Kurier Poznański” 3 XII 1922, nr 277, s. 1.)). W przypadku tak dużej rozbieżności w parlamencie, zdaniem Kuriera Poznańskiego nie było możliwe działanie prawicy tylko na własną rękę, stąd ogromna chęć współpracy z partią Wincentego Witosa. W obliczu zagrożenia współpracą partii lewicowych i mniejszości narodowych połączenie „Piasta” z prawicą było konieczne, a ponadto miało to zaprocentować w przyszłych wyborach prezydenckich. Marcin Moskalewicz słusznie dostrzega, że opozycja my (narodowcy oraz ich poplecznicy) – oni (partie lewico-socjalno-obce) była jedynym sposobem postrzegania rzeczywistości politycznej przez redaktorów poznańskiego dziennika ((M. Moskalewicz, Prasa poznańska wobec zabójstwa Gabriela Narutowicza. Opinie, argumenty, retoryka, [w:] „Zeszyty Prasoznawcze”, nr 1-2, Kraków 2011, s. 144.)). Dla redaktorów Kuriera Poznańskiego postawa Witosa owiana była tajemnicą, a jego niezdecydowanie przy zbliżających się już wyborach potęgowało obawy. Ich zdaniem bowiem los państwa zależał od lidera PSL „Piast” – wójta z Wierzchosławic ((Wybór Marszałków, KP 4 XII 1922, nr 278, s. 1.)). Najistotniejszą rewelacją poprzedzającą wybory była oficjalna decyzja Józefa Piłsudskiego, w której to zaprzeczył, jakoby miał brać udział w wyborach prezydenckich. Pisząc: Cokolwiek będzie, cokolwiek się stanie, Pan Piłsudski prezydentem nie zostanie gazeta nie szczędziła sobie uczuć entuzjazmu z tego powodu ((Pan Piłsudski nie kandyduje, KP 6 XII 1922, nr 280, s. 1.)). Wszelkie spekulacje nadal potwierdzały, iż dużym zagrożeniem były głosy mniejszości narodowych, których zdanie z pewnością miało mieć wpływ na ostateczny werdykt ((Wybory Prezydenta RP, KP 10 XII 1922, nr 283, s. 1.)). Ponadto redakcja dziennika permanentnie postulowała, by utworzyć rząd, w którym jedyną rolę odgrywać miała większość polska. Była to bowiem złota recepta na uchronienie się przed chaosem politycznym, społecznym oraz ekonomicznym ((Układ sił w Zgromadzeniu Narodowym, KP 8 XII 1922, nr 282, s. 4.)).

Gabriel Narutowicz prezydentem. Tragedia narodowa

Pomimo wyboru Gabriela Narutowicza na prezydenta 9 grudnia 1922 roku, o decyzji Zgromadzenia Narodowego Kurier Poznański donosił dopiero 12 grudnia we wtorek. Informacje z Warszawy dotarły do Poznania z pewnością wieczorem w sobotę, w czasie gdy przygotowany już był numer niedzielny. W poniedziałki zaś dziennik się nie ukazywał ((M. Moskalewicz, Prasa poznańska…, s. 145.)).

Zwycięzcą wyborów został Narutowicz, pokonując Ignacego Daszyńskiego z ramienia PPS, Jana Niecisława Boudouin de Courtenay, przedstawiciela mniejszości, Stanisława Wojciechowskiego z ramienia PSL „Piast” oraz Maurycego Zamoyskiego, reprezentanta Bloku Narodowego. Wyniki poszczególnych pięciu głosowań przedstawiały się następująco ((Wybór Prezydenta RP, KP 12 XII 1922, nr 284, s. 1-2. Jak słusznie dostrzegł J. Pajewski w przedostatnim głosowaniu prawica chciała wyeliminować kandydata „Piasta” Wojciechowskiego. Byli wręcz przekonani, że ten sposób partia Witosa opowie się za Zamoyskim. Zdaniem Pajewskiego Witos popierał kandydaturę Zamoyskiego, aczkolwiek z drugiej strony miał za złe prawicy, iż notorycznie wystawiali wyłącznie swoich kandydatów. Niestety w jego klubie większość stała po stronie Narutowicza. Zamoyski był przecież hrabią. Patrz: J. Pajewski, W. Łazuga, Gabriel Narutowicz, s. 139.

Fakt ten stara się dementować KP. Redaktor uważa, że dzienniki takie jak Kurier Polski, czy Robotnik z premedytacją wprowadzają w błąd opinię publiczną jakoby to właśnie Polacy, głównie rolnicy, mieli zwalczać Zamoyskiego z powodu bycia ziemianinem. Tezę tę uważa za absurd, gdyż jak twierdzi Zamoyski nie był przeciwko reformie agrarnej. Patrz: Wynik wyborów a masoneria, KP 13 XII 1922, nr 285, s. 7.)):

 kandydat  I II III IV V
 M. Zamoyski 222 228  228 224 227
 S. Wojciechowski 105 152  150 156  –
 G. Narutowicz 62 151  158 171 289
 I. Daszyński 49  1
 J.N.B. de Courtenay 103 10  5  –
 Puste kartki  4 3  3  4  29

W pierwszych czterech głosowaniach bezapelacyjnie zwyciężał kandydat Związku Ludowo-Narodowego, Maurycy Zamoyski, natomiast poparcie dla Gabriela Narutowicza rosło stopniowo. Zdobywał on głosy pozostałych kandydatów i ostatecznie zwyciężył w piątej turze.

Szczegóły wyborów ukazane zostały już na pierwszej stronie Kuriera. W obliczu tej „katastrofy narodowej” redaktor pozwolił sobie na niezwykle dokładną analizę wszystkich oddanych głosów w ostatniej turze głosowania zarówno na Zamoyskiego jak i Narutowicza. Na Maurycego Zamoyskiego padło 227 głosów. Oddano także 29 tak zwanych kartek białych, które według Kuriera pochodziły od polskich posłów z lewicy i centrum, głównie partii witosowskiej, których przedstawiciele nie mogli się zdecydować na głosowanie wbrew swojemu sumieniu polskiemu. W mniemaniu redaktora owe puste kartki z pewnością wymierzone były przeciw Narutowiczowi. Natomiast spośród 289 uzyskanych głosów, raptem 186 nowo wybrany prezydent otrzymał dzięki poparciu elektorów polskich, głównie lewicy, gdzie z pewnością pochodziły one między innymi od Żydów należących do tej frakcji. Kolejne 103 głosy oddane zostały przez przedstawicieli mniejszości narodowych. Reasumując, przeciw Gabrielowi Narutowiczowi oddano 256 głosów na które składa się 227 głosów za Zamoyskim oraz 29 pustych kartek. Nie biorąc pod uwagę zaś elektoratu mniejszości narodowych Narutowicz uzyskałby zaledwie 186 głosów i w sposób poniósłby klęskę z kandydatem Związku Ludowo-Narodowego ((Rządy lewicy i narodowości obcych, KP 12 XII 1922, nr 284, s. 1.)). Tymże sposobem pisał Kurier: Mamy zatem prezydenta wybranego głosami obcemi przeciw większości głosów polskich. Uczucie wstydu za tamtych i hańby ((Migawki sejmowe, KP 12 XII 1922, nr 284, s. 3.)).

W opinii publicystów Kuriera Poznańskiego sytuacja ta była niezwykle krzywdząca dla narodu polskiego, a ponadto w przypadku takiego rozłożenia głosów ważność wyborów winna być podważona. Redaktorzy permanentnie podkreślali że tym sposobem odpowiedzialność za rząd oraz wydarzenia w kraju poniosą stronnictwa, które wraz z Żydami, Niemcami, Ukraińcami oraz Białorusinami przyczynili się do powołania Narutowicza na prezydenta ((Wybór Prezydenta RP, s. 2.)). O tym jak bardzo poznański organ prasowy narodowców był antagonistycznie nastawiony do zaistniałej sytuacji świadczy porównanie wyboru pierwszego prezydenta do okresu walki o Polskę narodową, która w pierwszej rundzie zakończyła się ogromną klęską. Bardzo charakterystyczny wątek nacjonalistyczny potwierdzony hasłem: Polska ma być państwem dla Polaków, a nie państwem narodowościowym ((Migawki sejmowe, KP 12 XII 1922, nr 284, s. 3.)) w sposób bardzo widoczny ukazuje stosunek gazety do mniejszości narodowych. Doniesienia z „ulicy” przedstawione oczami Kuriera Poznańskiego nie napajały optymizmem. Przed gmachem Sejmu tuż po donosach z przebiegu głosowania rozwścieczony tłum krzyczał: Precz z Narutowiczem! Precz z żydowskim pachołkiem. Z kolei bojówki PPS oskarżone zostały o zbyt brutalne potraktowanie demonstrantów na Nowym Świecie, gdzie już pierwszego dnia miało z ich rąk zginąć dwóch studentów ((Krwawe rozruchy w Warszawie, KP 12 XII 1922, nr 284, s. 4.)).

Łukasz Szymański

Część II

Pełna bibliografia artykułu opublikowana została w części II

Grafika: Gabriel Narutowicz; Jurij, Wikimedia Commons.