Kategorie
XX i XXI wiek

Krótka prezydentura Gabriela Narutowicza w świetle Kuriera Poznańskiego, cz I

Faworytami batalii o urząd prezydencki byli Stanisław Wojciechowski oraz Maurycy Zamoyski. Ku zaskoczeniu samego zainteresowanego 9 grudnia 1922 roku w wyniku pięciu głosowań prezydentem został Gabriel Narutowicz. Był on pierwszym prezydentem, a zarazem politykiem najkrócej sprawującym ten urząd. Brak kompromisu oraz gierki partyjne spowodowały, że obrany został człowiek, o którym mało kto słyszał. Początkowo zdezorientowany Narutowicz ostatecznie przyjął prezydenturę, gdyż jego zdaniem trzeba być posłusznym legalnie wyrażonej woli Zgromadzenia Narodowego ((S. Kętrzyński, Moje wspomnienia z Ministerstwa Spraw Zagranicznych, [w:] „Gabriel Narutowicz, pierwszy prezydent Rzeczypospolitej. Księga pamiątkowa. Zbiór artykułów i wspomnień”, Warszawa 1925, s. 26.)). Nie ulega wątpliwości, że Gabriel Narutowicz był człowiekiem słownym, honorowym, pracowitym, który to w żadnym wypadku nie miał zamiaru ugiąć się przed presją przemocy. Udowodnił to rozmawiając z marszałkiem Maciejem Ratajem mówiąc, że w obecnej sytuacji nie może już się cofnąć, gdyż byłoby to cofanie się przed ulicą i tworzenie zgubnego precedensu ((M. Rataj, Pamiętniki, s. 123.)). Według Józefa Piłsudskiego Narutowicz tak naprawdę nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji. W myślach jego [Narutowicza – przypis Ł. Sz.] przeważała europejska […] ocena zjawisk politycznych i społecznych. Dotychczasowy naczelnik państwa był przekonany, że w głowie nowo wybranego prezydenta nie powstała żadna myśl, iż prawnie wybrana głowa państwa może zostać zamordowana ((J. Piłsudski, Wspomnienia o Gabrielu Narutowiczu, Londyn 1982, s. 44-62.)).

Jednak jego wybór na fotel prezydencki zapoczątkował szereg zdarzeń w efekcie prowadzących do zajścia, które zdaniem Marka Ruszczyca należy do najbardziej wstrząsających zamachów politycznych okresu międzywojennego nie tylko w Polsce, ale i w Europie ((M. Ruszczyc, Strzały w „Zachęcie”, Katowice 1987, s. 5.)). Eskalacją burzliwej sytuacji w państwie spowodowanej wyborem Narutowicza na prezydenta był dzień 16 grudnia 1922 roku. W trakcie udziału prezydenta w otwarciu wystawy malarstwa w budynku Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie, Eligiusz Niewiadomski oddał trzy śmiertelne strzały do prezydenta.

Prasa narzędziem kreowania opinii publicznej. Kurier Poznański filarem prawicy w Wielkopolsce

Narodowa Demokracja, nazywana przez przeciwników politycznych endecją, to określenie definiujące bardzo wpływowy obóz polityczny, początki którego sięgają lat dziewięćdziesiątych XIX stulecia. Nie ulega wątpliwości, że prasa i inne publikacje odgrywały szczególną rolę w działalności każdego obozu politycznego, w tym także Narodowej Demokracji. W obliczu wzrostu popularności prasy szybko stawała się ona środkiem wpływu kształtowania opinii publicznej. Publikacje prasowe zapoczątkowane zostały przez narodowców wydaniem we Lwowie Przeglądu Wszechpolskiego w 1895 roku ((B. Halczak, Publicystyka narodowo-demokratyczna wobec problemów narodowościowych i etnicznych II Rzeczypospolitej, Zielona Góra 2000, s. 7.)). W okresie międzywojnia w każdym roku ukazywało się od dwudziestu do trzydziestu pism wydawanych przez ten obóz polityczny, co stanowiło zdecydowanie największą liczbę publikacji w porównaniu do innych ugrupowań. Największą popularnością prawica cieszyła się w Wielkopolsce. Tutaj też, a przede wszystkim w Poznaniu mieścił się jej najsilniejszy ośrodek prasowy, a Kurier Poznański bardzo szybko stał się regionalnym organem prasowym obozu ((A. Paczkowski, Prasa polska w latach 1918-1939, Warszawa 1980, s. 34 – 35.)).

Kurier Poznański po raz pierwszy pojawił się w 1872 roku, a wydała go firma Ludwika Merzbacha ((Z. Semrau, Czasopisma poznańskie. Zestawienie i krótka charakterystyka. Część III (1870-1875), [w:] „Kronika Miasta Poznania”, Poznań 1961, R. XXIX, z. 4, s. 88-89.)). Początkowo był pismem skrajnie konserwatywnym, tym sposobem nie trafiał do warstw niższych. W 1905 roku dziennik upadł z powodu niefortunnego opublikowania przez ks. Kazimierza Zimmermanna materiałów wymierzonych przeciwko ruchom patriotycznym ((A. Gucka, Obraz emigracji polskiej na łamach „Dziennika Poznańskiego” i „Kuriera Poznańskiego”, Warszawa 2005, s. 55-56.)). Reaktywacji dziennika dokonało środowisko endeckie dzięki uprzejmości Romana Szymańskiego, który zorganizował spółkę wydawniczą „Nowa Drukarnia Polska”. Redakcję naczelną objął Marian Seyda i to właśnie on zdaniem Urszuli Jakubowskiej uczynił Kurier Poznański nie tylko organem i trybuną myśli narodowo-demokratycznej, ale i bronią do walki z procesami wynaradawiania ((U. Jakubowska, Twórca „Kuriera Poznańskiego” (Marian Seyda), [w:] „Kwartalnik Historii Prasy Polskiej”, R. XXXI, z. 2-3, Wrocław 1992, s. 39-42.)). Kurier był gazetą na bardzo wysokim poziomie merytorycznym skierowaną głównie do inteligencji. Pierwsza wojna światowa nie zahamowała rozwoju gazety. Kurier wzbogacany był wieloma tekstami czołowych działaczy prawicy, którzy przesyłali je z Warszawy. Ponadto dziennik posiadał licznych korespondentów także na świecie. Redaktorami naczelnymi gazety po wojnie byli kolejno: od 1915 do lipca 1922 Bolesław Marchlewski, który został zastrzelony przez fanatycznego antysemitę oskarżającego Kurier o popieranie Żydów, następnie Stanisław Kozicki, Bolesław Szczepkowski, a od września 1926 ponownie Marian Seyda ((A. Paczkowski, Prasa polska…, s. 36-37.)).

Publikacje narodowo-demokratyczne przesycone były nacjonalizmem, wyrażonym poprzez egoizm narodowy, a także przez nienawiść, brak tolerancji w stosunku do innych narodów ((Szerzej o próbach zdefiniowania pojęcia „nacjonalizmu” w: B. Halczak, Publicystyka narodowo-demokratyczna…, s. 42-47.)). Takie wartości postulowali także redaktorzy Kuriera Poznańskiego, a czego dobitnym przykładem jest prowadzona w stosunku do nowo obranego prezydenta nagonka, której w sposób logiczny nie można wytłumaczyć, gdyż jak wspominał Maciej Rataj, rozmiary demonstracji były wielkim zaskoczeniem nawet dla samych przywódców prawicy ((M. Rataj, Pamiętniki, s. 127.)). Powołując się ponownie na publikację B. Halczaka, pragniemy także zwrócić uwagę na fakt, że Gabriel Narutowicz był Polakiem z krwi i kości, a jego wybór został poparty również przez znaczną grupę przedstawicieli narodu polskiego. Konstytucja marcowa zaś w rzeczywistości bardzo ograniczyła kompetencje prezydenta jako zwierzchnika państwa ((B. Halczak, Publicystyka narodowo-demokratyczna…, s. 44.)). Ponadto wielu przedstawicieli narodowców, w tym Maurycy Zamoyski, było przeciwnych tym skandalicznym zachowaniom jakie miały miejsce w Warszawie tuż po zliczeniu głosów Zgromadzenia Narodowego ((L. Malinowski, Politycy Drugiej Rzeczypospolitej 1918-1939, Toruń 1995, t. 2, s. 94.)). W dużej mierze zadziałała tutaj psychologia tłumu. Wielu skandowało przeciwko Narutowiczowi tylko dlatego, że robili to inni. Niebagatelną rolę odegrała prasa Narodowej Demokracji, która w jawny sposób oczerniała pierwszego prezydenta niepodległej Polski, wykorzystując przy tym wątki antysemickie i nacjonalistyczne.

Tuż przed wyborami… Ocena sytuacji „oczami” Kuriera Poznańskiego