Krótka prezydentura Gabriela Narutowicza w świetle „Kuriera Poznańskiego”, cz. II

Część I artykułu

Poszukiwanie winnych

Dziennikarze Kuriera Poznańskiego nie poprzestali jedynie na kwestionowaniu ważności wyborów. Zapoczątkowali tym jedynie okres propagandy, który na łamach dziennika trwał od momentu wyboru Gabriela Narutowicza. Wydawałoby się, że cezurą końcową tejże całej nagonki prasowej powinna być śmierć prezydenta. Nic bardziej mylnego, albowiem temat prezydentury nie schodził ze stron gazety jeszcze przez jakiś czas. Kurier słynący ze swych bardzo „wnikliwych” analiz w następnych numerach skupił się na odnalezieniu sprawców tej wielkiej narodowej tragedii.

Poczynania Witosa oraz jego partii miały przechylić szalę zwycięstwa na stronę narodowych demokratów dzięki poparciu kandydatury Zamoyskiego. Stało się jednak inaczej, a PSL „Piast” w konfrontacji „my – oni” przeszedł, zdaniem redaktora, na stronę wroga. Partia chłopska została oskarżona o bezkompromisowość w rozmowach z Chjeną. Efektem, a raczej defektem tego był brak porozumienia w kwestii wysunięcia jednego wspólnego kandydata. W zaproponowaniu samego Wojciechowskiego tuż przed rozpoczęciem głosowań, redaktor dziennika dopatrywał się spisku. Rzekomo w ten sposób Witos usiłował zakryć trzymaną w tajemnicy chęć oddania głosów na kandydata lewicy ((Rządy lewicy i narodowości obcych, KP 12 XII 1922, nr 284, s. 1.)). Swym działaniem zaprzepaścił szansę utworzenia większości parlamentarnej polskiej i opartego o nią rządu, który mógłby podjąć naprawę kraju ((Dalsze rządy lewicy, KP 13 XII 1922, nr 285, s. 1.)). Według Kuriera w punkcie kulminacyjnym głosowania w Witosie nie odezwał się głos krwi polskiej, a wraz z oddaniem głosu na Narutowicza skończyła się legenda o chłopie Witosie „Piaście”, który stanął przeciw Narodowi ((Migawki sejmowe, KP 12 XII 1922, nr 284, s. 3.)).

Stronnictwa lewicowe także nie pozostawały bez winy. Wspomniana już wcześniej radość ruchu narodowego z powodu rezygnacji Piłsudskiego z pretendowania na stanowisko głowy państwa szybko zniknęła. Gazeta podkreślała, że II Rzeczpospolita nadal tkwi w rządach socjalistycznych, a ustąpienie Naczelnika Państwa w gruncie rzeczy nic nie zmieniło, gdyż osoby popierające go w ten sposób zagłosowały na Gabriela Narutowicza. Elekcja nowego prezydenta miała być fundamentalnym dowodem na utrzymywaniu rządów lewicy przez mniejszości narodowe ((Dalsze rządy lewicy, s. 1.)). W opinii dziennikarzy Kuriera Poznańskiego współpraca lewicy z mniejszościami narodowymi nie była ich jedynym grzechem. Brutalne działania bojówek PPS wobec demonstrujących na Nowym Świecie, czy dwa dni później na Placu Trzech Krzyży sprzeniewierzały się woli ludu, który sam z siebie poprzez demonstracje okazywał swe niezadowolenie ((Krwawe rozruchy w Warszawie, s. 4; Po wczorajszych uroczystościach, KP 13 XII 1922, nr 285, s. 1.)).

W myśli Narodowej Demokracji najniebezpieczniejszym elementem zagrażającym bytowi państwa polskiego były właśnie mniejszości narodowe. Roman Dmowski już na początku dwudziestego stulecia wyraził swe poglądy na temat Żydów zamieszkujących tereny polskie ((Patrz: R. Dmowski, Myśl nowoczesnego Polaka, Lwów 1904.)). Antysemityzm zaś w mniemaniu Aliny Całej został wpisany do programu oraz ideologii Narodowej Demokracji ((A. Cała, Asymilacja Żydów w Królestwie Polskim (1864-1897), Warszawa 1989, s. 299.)). Sytuacja zaogniła się po pierwszej wojnie światowej. Lobby żydowskie zostało oskarżone o negatywny wpływ na podjęcie decyzji dotyczących granic nowego państwa polskiego, zmuszenie Polski do podpisania tak zwanego Małego Traktatu Wersalskiego, czy chociażby o sprzyjanie Niemcom w czasie plebiscytów na Górnym Śląsku, czy Warmii i Mazurach ((B. Halczak, Publicystyka narodowo-demokratyczna…, s. 52-57.)). Wobec tego także dziennikarze Kuriera Poznańskiego nie szczędzili sobie uwag oraz wręcz obraźliwych wyrażeń w stosunku do mniejszości narodowych, a w szczególności do narodowości żydowskiej oraz niemieckiej. Wątki antyżydowskie przewiały się bardzo często na łamach Kuriera i jak słusznie zauważa M. Moskalewicz, także w działach poświęconych kulturze, sztuce czy kwestiom ekonomicznym ((M. Moskalewicz, Prasa poznańska…, s. 143.)). Żyd był synonimem zła, wręcz szerzącej się zarazy, bezwzględnie izolując się przed resztą społeczeństwa. Ludność żydowska zrzeszała się w tajne organizacje, których celem była penetracja organizacji nie-żydowskich. Specyficzną odmianą społeczności judaistycznej mieli być tak zwani kryptożydzi, którzy dzięki przyjęciu chrztu mieli uniknąć wygnania. Wypełniając przez stulecia praktyki chrześcijańskie kamuflowali się, a po paru wiekach zrzucają maskę, ponownie stając się Żydami. Dziś [w 1922 roku – Ł. Sz.], zdaniem redakcji, Polacy byli świadkami zrzucania maski narodowościowej przez krzyptożydów określonych mianem Polaków wyznania mojżeszowego ((Podstawy organizacji żydowskiej, KP 13 XII 1922, nr 285, s. 3.)). Kolejną rewelacją, o której donosił czytelnikom dziennik, a która jego zdaniem ma ścisły związek z nowym prezydentem, a uściślając, z jego wyborem, był zjazd masonów w Magdeburgu. Według tajemniczego korespondenta ujawniającego wszystkie szczegóły zjazdu, ustalono, że mniejszości były zobligowane do forsowania na stanowisko głowy państwa kandydatury Józefa Piłsudskiego, ewentualnie kogoś z jego otoczenia. Masoni, znając sytuację wewnętrzną w państwie, rzekomo w ten sposób chcieli wprowadzić chaos poprzez piętnowanie wewnętrznych nieporozumień, nie dopuszczając do wzmocnienia pozycji obozu narodowego, a ponadto w porozumieniu z Żydami zmusili Polaków do oddania głosów na Narutowicza ((Wynik wyboru a masoneria, KP 13 XII 1922, nr 285, s. 7.)). Urabiali sobie opinię publiczną dzięki silnie rozgałęzionej masońsko-żydowskiej prasie ((Czego chcą Żydzi?, KP 20 XII 1922, nr 291, s. 4.)). Dlatego też surowej krytyce poddany był także żydowski Nasz Kurier, który zarzucał generałowi Józefowi Hallerowi destrukcyjne działania w związku z popieraniem buntowniczych nastrojów w państwie. W odpowiedzi na owe zarzuty korespondent Kuriera Poznańskiego pisał: Te bezczelne wściekłe artykuły żydowskie są wyraźną zapowiedzią ku czemu państwo nasze leci ((Ostatnie wieści z Warszawy, KP 15 XII 1922, nr 287, s. 7.)).

Autor: Łukasz Szymański

Łukasz Szymański