Kategorie
XX i XXI wiek

Repatriacja żołnierzy II Korpusu Polskiego z terenu Włoch i Wielkiej Brytanii do Polski po zakończeniu II wojny światowej

Wobec wszelkich działań jakie podejmowało dowództwo władza ludowa w Polsce nie mogła pozostać obojętna. W tym celu podjęła szybką kontrakcję z zamiarem zlikwidowania włoskiego problemu. Jednak, żeby można było podjęć legalne działania potrzebna była zgoda Rządu Jego Królewskiej Mości, ponieważ dowództwo II Korpusu podległe było dowództwu amii brytyjskiej. Do polskiego rządu dochodziły często zakłamane i oszczercze wiadomości o złym traktowaniu żołnierzy zgłaszających chęć powrotu. Dodatkowo starano się uzyskać zgodę na powołanie Polskiej Misji Wojskowej. Takie pozwolenie otrzymano po niepokojącej nocie Ministerstwa Spraw Zagranicznych do Foreign Office, gdzie donoszono, że „Agenci byłego rządu Arciszewskiego utrzymują łączność radiową z agentami znajdującymi się w kraju i przekazują im instrukcje do uprawiania działalności przeciwko państwu polskiemu” ((J. Linowski, Trudne powroty. Losy żołnierzy polskich na Zachodzie 1945 – 1949, Warszawa 1987, s.18.)). Zgoda rządu Wielkiej Brytanii miała na celu uregulowanie stosunków powojennych z Tymczasowym Rządem Jedności Narodowej. Nie do przyjęcia ze strony polskiej był również fakt, gdzie pod opieką Wielkiej Brytanii były osoby, które nie ukrywały swojej wrogości wobec komunistycznego rządu Polski, przy czym korzystały z symboli narodowych II Rzeczypospolitej, sprzecznych z powojennym porządkiem prawnym ((L. Gondek, Polskie Misje Wojskowe 1945 – 1949, Warszawa 1981, s. 18.)).
Polska Misja Wojskowa we Włoszech rozpoczęła swoją działalność 30 września 1945 roku przy Naczelnym Dowództwie Brytyjskich Sił Zbrojnych. Głównym celem, jaki sobie założono, było jak najszybsze przeprowadzenie demobilizacji II Korpusu Polskiego z połączoną masową repatriacją dużej liczby żołnierzy do kraju, bo jak twierdzono rodzinny kraj jest miejscem wszystkich żołnierzy. Po drugie próbowano nawiązać współpracę z Naczelnym Dowództwem alianckim w celu powrotu całego II Korpusu do Polski, który w większości skupiał nieprzejednanych przeciwników władzy ludowej, próbujących znacznie rozszerzyć taką postawę wśród całej emigracji polskiej na Zachodzie. Zwrócono również uwagę na niedopuszczalny fakt, w którym to generał Anders w pobliżu Bari zorganizował obóz przyjmujący Polaków przybyłych z Niemiec, nieakceptujących powojennego ładu politycznego oddającego kraj pod opiekę Józefa Stalina ((J. Linowski, Trudne powroty…, s. 16.)).
Przewodniczącym Polskiej Misji Wojskowej w Rzymie został płk Kazimierz Sidor. Funkcję tą pełnił do 25 listopada 1946 roku, czyli do czasu ewakuacji żołnierzy II Korpusu do Wielkiej Brytanii. Jego zastępcą został mjr Michał Jaworski, następnie kpt. Władysław Siemieński. Ponadto w Misji pracował kpt. Jarosław Kowalski ((J. A. Radomski, Demobilizacja Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie w latach 1945 – 1951, Kraków 2009, s. 46.)). W celu szczególnego poznania środowiska żołnierzy płk Sidor wcześniej skierował Juliusza Gorzteckiego ze specjalnym zadaniem. Zlecono mu rozpracowywanie środowiska szczególnie stawiających opór żołnierzy. II Korpus Polski oplotła sieć agentury i szpiegowskich intryg. Za liczne zasługi na tym polu mianowano go członkiem misji, a następnie wicekonsulem ((B. Polak, Komunistyczna agentura przeciwko 2. Korpusowi Polskiemu, „Kombatant Biuletyn Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych” 2008, nr 6, s. 9.)).
Cele Misji, w chwili jej powołania jasno określono – wbrew propagandzie dowództwa Korpusu zebranie jak największej liczby chętnych zgadzających się na powrót do Polski. Płk Sidor wszelkimi możliwymi sposobami starał się wpłynąć na podjęcie takiej decyzji. Swoją działalność prowadził wykorzystując powiązania z włoskimi komunistami. Do współpracy pozyskał kilku oficerów i szeregowych ze środowiska żołnierskiego m.in. Beniamina Bursztyna – Juliusza Zborsztyna, do roku 1946 był on oficerem Korpusu. Umieszczono go w Misji, jako oficera do zleceń, a po zakończeniu pracy przeniesiono do II Oddziału Sztabu Generalnego.
Nie wszystkich udało się przekonać do pozostania we Włoszech. Niewątpliwie na taki stan postępowania miał również fakt, w którym generał Anders sprowadził z kraju swoją najbliższą rodzinę. Dla żołnierzy niebawem wielką sensacją stało się również „…unieważnienie dotychczasowego małżeństwa gen. Andersa i jego powtórny ożenek. Żołnierze mieli mu to bardzo za złe, bo uważali, że zamiast szczerze zająć się problemem dalszego losu swoich podwładnych dużo wysiłku włożył w załatwianie swojej prywatnej sprawy – uzyskanie zgody na rozwód. Gdyby poczekał z tym do czasu pobytu w Anglii, niewielu by to zainteresowało” ((B. Dzikiewicz, Z teodolitem pod Monte Cassino, Warszawa 1984, s. 194- 195.)). Zaistniała sytuacja budziła poczucie zawiedzenia i braku zrozumienia dla tęsknoty wielu tysięcy żołnierzy, którzy z podobnymi dylematami musieli sami umieć sobie poradzić. Ludzie tak długo pozbawieni ciepła rodzinnego nie mogli mu tego wybaczyć i mieli wrażenie, że dowódca próbuje wygodnie ustawić swoje życie prywatne, zupełnie się przy tym nie krępując.
Ostatecznie w niezwykle trudnych warunkach ostrej wymiany zdań między zwolennikami a przeciwnikami powrotu do Polski, odbyła się repatriacja żołnierzy II Korpusu Polskiego stacjonującego we Włoszech. Generał Anders do ostatniej chwili chciał wpłynąć na zmianę decyzji wobec żołnierzy, którzy zdecydowali się wrócić do kraju. Jednocześnie odwoływał się do ich uczuć patriotycznych. Ostatecznie ambasada brytyjska w Warszawie przekazała Ministerstwu Spraw Zagranicznych wiadomość, że w wyniku rozmów prowadzonych w Wiedniu do Polski miało być repatriowanych około 13 tys. żołnierzy polskich ((J. Linowski, Trudne…., s. 21.)).
W celu przyspieszenia akcji repatriacyjnej na mocy rozkazu szefa Sztabu Głównego zorganizowano specjalne obozy. Na terenie Włoszech w pobliżu Neapolu utworzono siedem obozów, do których mieli być skierowani przyszli repatrianci. Wszystkie pozostawały pod kontrolą Brytyjczyków. Dowództwo całości obozów znajdowało się w miasteczku Cervinara. Transporty kierowano koleją przez Mediolan, Brenner, Pilzno, Pragę do Zebrzydowic lub drogą morską z Neapolu do Gdańska. Z ramienia Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej nad powrotem żołnierzy do kraju czuwała Polska Misja Wojskowa we Włoszech pod kierownictwem pułkownika Kazimierza Sidora. W celu sprawniejszego przeprowadzenia całej akcji w obozach zakwaterowano oficerów łącznikowych, którzy mięli utrzymywać stały kontakt z przedstawicielami Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej. Ogólnie obowiązująca zasada w stosunku do żołnierzy repatriowanych przedstawiała się następująco: chętny zgłaszał się do swojego przełożonego, który miał go skierować do najbliższego obozu repatriacyjnego. Po upływie kilku dni przeznaczonych na zebranie potrzebnej dokumentacji otrzymywał należne pieniądze, sorty mundurowe i niezbędny ekwipunek. Na kilka dni przed odjazdem do kraju już w obozie repatriacyjnym otrzymywał wyprawę demobilizacyjną, przydatną w czasie podróży i pierwszych dni pobytu w kraju ((J. A. Radomski, Demobilizacja Polskich Sił…, s. 44- 56.)).
Zgodnie z zapowiedziami Brytyjczyków pierwszy transport miał zostać wysłany z terenu Włoch 15 października 1945 roku, jednak z przyczyn technicznych wyjazd nie doszedł do skutku. W tej sytuacji oczekujący żołnierze starali się na własną rękę przedostać do Polski. Przykładem może być próba opuszczenia przez około 150 żołnierzy II Korpusu Polskiego obozu w Cervinara. Ucieczka jednak nie doszła do skutku, ponieważ już w Neapolu żandarmeria brytyjska odesłała zbiegów ponownie do obozu ((Z. Tomkowski, Problem Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie w polityce zagranicznej władz polskich w Warszawie w latach 1945 – 1947, [w:] Władza Ludowa w Polsce wobec Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie po II wojnie światowej, pod red. Smolińskiego J., Warszawa 2010, s. 105.)).
14 listopada 1945 roku Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej uzgodnił z państwami sojuszniczymi treść umowy na temat powrotu do Polski byłych żołnierzy generała Andersa z obozów Cervinara. Politycy dokładnie sprecyzowali zasady i warunki repatriacji tych 14 tys. żołnierzy, którzy zadeklarowali swoją chęć powrotu. Uzgodniono, że pierwszy transport koleją wyruszy 25 listopada, a kolejne udadzą się co dwa dni ((Tamże, s. 105.)).
Pierwszy transport liczył około 1000 żołnierzy. Drogą lądową przez Austrię, Czechosłowację i brytyjską strefę okupacyjną dotarł do Polski 2 grudnia 1945 roku, przekraczając granicę na stacji Kędzierzyn – Koźle. Większość żołnierzy tego transportu stanowiły osoby, które służyły w Wehrmachcie. We Włoszech zostali pożegnani przez pułkownika Kazimierza Sidora w obozie, a także ambasadora RP we Włoszech Stanisława Kota. Pociąg został zaopatrzony w eskortę w osobie oficera w stopniu kapitana i 10 żołnierzy innych stopni. Wagony zabezpieczono także przed zimnem. Żołnierze polscy zostali wyposażeni w broń, ale nie tą, którą walczyli, lecz karabin starego typu ”Mark I”, oraz po 50 naboi na żołnierza ((J. Koszutski, Droga do ojczyzny,„Wojskowy Przegląd Historyczny” 1976, nr 4, s. 106)). Każdy w przydziale miał zabezpieczony prowiant na pięć dni podróży, następnie w miejscowości Linzu pozyskiwał kolejne zaopatrzenie na piętnaście dni, 21 papierosów, czekoladę, mydło oraz koc ((M, Nurek, Gorycz zwycięstwa. Los Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie po II wojnie światowej 1945- 1949, Gdańsk 2009, s. 563; Pierwszy pociąg z Włoch wiezie żołnierzy polskich do kraju, „Dziennik Polski” 26.XI.1945, s. 1.)). Ostatecznie na skutek grudniowej akcji repatriacyjnej żołnierzy II Korpusu Polskiego z Włoch do Polski przybyło 12273 żołnierzy ((CAW IV.501.2.464 k.13, Wykaz liczbowy obejmujący żołnierzy przybyłych z Włoch w czasie od 2 do 26.XII.1945 r., a obejmujący 13 transportów.)).
3 grudnia marszałek Rola-Żymierski na powitanie pierwszego transportu wydał rozkaz powitalny, dla repatriantów z II Korpusu Polskiego. Jednocześnie korzystając z nadarzającej się sposobności skrytykował Brytyjczyków za złą organizację przebiegu transportu i pozostawanie nadal większej części Korpusu we Włoszech. Adresaci odebrali list jako wyraźny znak dążenia rządu komunistycznego do „zatrucia przyjaznego klimatu”, w jakim Polacy odnosili się do rządu brytyjskiego ((M. Nurek, Gorycz zwycięstwa…, s. 563.)).
27 listopada 1945 roku Naczelne Dowództwo Wojska Polskiego wydało rozkaz organizacyjny nr 0325/ogr., w sprawie zbiorowego powrotu do kraju żołnierzy z Zachodu. Dokument ten obarczał wiceministra obrony narodowej generała Wsiewołda Strażewskiego odpowiedzialnością za przyjęcie żołnierzy z Włoch, ich skoszarowanie i przeprowadzenie formalności związanych z przyszłą służbą w Wojsku Polskim. Ponadto do zadań jego należało zorganizowanie akcji powitalnej i przyjęcie każdego transportu. Dodatkowo po zakwaterowaniu emigrantów na miejscu mieli być oni poddani ścisłej ewidencji w celu załatwienia formalności związanych z przyszłą służbą wojskową lub ewentualną demobilizacją. Czas załatwiania wszystkich czynności administracyjnych dla jednego transportu wynosił 12-16 godzin. Organizacją wymaganej procedury miały zająć się specjalne komisje, wyznaczone przez Szefa Departamentu Poboru i Uzupełnień. Żołnierzy generała Andersa przybyłych do Polski miano zakwaterować w okręgach wojskowych nr 4 i 5 w koszarach w Koźlu, Cieszynie, Bielsku Białej, Katowicach, Chorzowie i Międzylesiu. Każdy żołnierz miał otrzymać gratyfikację pieniężną w zależności od posiadanego stopnia: oficerowie 1 tys. zł, podoficerowie 750 zł, szeregowi 500 zł. Ponadto zobowiązano się do zaopatrzenia każdego w prowiant wystarczający do dwóch dni ((CAW IV.500.1/A.122 Zestawienie o wysokości wypłacanej zapomogi żołnierzom repatriantom przybywającym z Włoch obejmujące 13 transportów.)).
Żołnierzy podlegających demobilizacji miano zwolnić do miejsca zamieszkania w myśl rozkazu nr 0181. Warunkiem jednak było zgłoszenie się w ciągu dwóch tygodni do Rejonowej Komendy Uzupełnień ((J. A. Radomski, Demobilizacja Polskich Sił…, s. 60.)).
Wszyscy żołnierze z Włoch zostali skierowani do Państwowego Urzędu Repatriacyjnego w Koźlu mieszczącego się na ul. Kościelnej 8. Posiadał on m.in. Referat Transportowy, a także Referat Etapowy, dysponujący trzema punktami etapowymi złożonymi z oficerów Departamentu Poboru i Uzupełnień, Głównego Zarządu Polityczno-Wychowawczego, Głównego Zarządu Informacji oraz Departamentu Personalnego. Do pomocy zostali przydzieleni oficerowie ze Sztabu Okręgu Wojskowego Nr 4, natomiast dla zapewnienia bezpieczeństwa zakwaterowano 3. batalion 44. pułku piechoty 13. DP. Punkt Etapowy ”Zachód” wyznaczono do przyjmowania żołnierzy II Korpusu Polskiego. Bezpośrednio za prace punktu w Koźlu odpowiedzialny był podpułkownik Jan Janikowski z Departamentu Poboru i Uzupełnień i major Bełczewski z Głównego Zarządu Polityczno-Wychowawczego, którzy przejęli to stanowisko wprost po Wsiewołdzie Strażewskim w dniu 15 grudnia 1945 roku. Ponadto członkami kierownictwa punktu zostali major Szymon Liba, major Alfons Bobkiewicz, kapitan Jan Pieczyński i kapitan Stanisław Walczak. Punkt był wyposażony w kilka oddzielnych baraków drewnianych zaopatrzonych w światło elektryczne i bieżącą wodę. Pomieszczenia ogrzewano. Na terenie punktu uruchomiono także łaźnie, pralnie i ambulatorium ((CAW IV.501.2.464, k.8, Sprawozdanie gen. dyw. Półturzyckiego i płk Narbutta do Żymierskiego Michała z 26.XII.1945 r. w sprawie przebiegu akcji przyjmowania żołnierzy repatriantów powracających z Włoch.)).

Autor: Radosław Gil

Radosław Gil