Repatriacja żołnierzy II Korpusu Polskiego z terenu Włoch i Wielkiej Brytanii do Polski po zakończeniu II wojny światowej

Streszczenie Summary
Po 1945 roku zaledwie 14 tysięcy żołnierzy II Korpusu Polskiego wróciło do Polski z terenu Włoch i Wielkiej Brytanii, ponieważ komunistyczna taktyka terroru w Polsce sprawiła, że większość żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie postanowiła pozostać za granicą i ponieść ciężar wygnania.
W pracy przedstawiono przebieg repatriacji do Polski, począwszy od decyzji podjętej przez żołnierzy II Korpusu Polskiego, a kończąc na powrocie do ojczyzny. Przy podejmowaniu decyzji o powrocie do ojczyzny żołnierze Polskich Sił Zbrojnych zajmowali różne postawy, które miały ostatecznie doprowadzić ich z powrotem do kraju. Postawy żołnierzy były różne ponieważ ich środowisko było różnorodne co zostało przedstawione w artykule.
After 1945 merely 14 thousand Second Polish Corps soldiers returned to Poland from the Italy and Great Britain because Communist terror tactics in Poland meant that the majority of soliders of the Polish Armed forces in the West a decided, to remain abroad and to bear the heavy load of exile.
This work presents the course of repatriation to Poland starting from a decision made by a Second Polish Corps solidier to return and finishing with his coming back to the motherland. While making a decision on returning a homeland Polish Armed Forces soldiers had the different attitudes, that was to lead them back to their country. The attitude of the soldiers were different because their environment was different to what was presented in the article.
Hasła indeksowe Key Words
 II Korpus Polski, Polskie Siły Zbrojne, II Wojna Światowa, repatriacja  2nd Polish Corps, Polish Armed Forces, World War II, repatriation

Dzień 8 maja 1945 roku oznaczający koniec II wojny światowej w Europie dla wielu polskich żołnierzy, walczących poza granicami kraju stał się asumptem do odpowiedzi na pytanie co dalej? Jak potoczą się ich losy? Jakie obrać rozwiązanie: wracać do kraju, czy świadomie wybrać los emigranta? Najwcześniej przed tego typu dylematami stanęli żołnierze II Korpusu Polskiego, który w tym czasie znajdował się na terenie Włoch.
Takie zachowanie wydaje się uzasadnione, bowiem większość masy żołnierskiej stanowili byli więźniowie łagrów i całe pokolenia zesłańców, którzy po wielomiesięcznej gehennie na ”nieludzkiej ziemi” ((Określenie to utarli sami żołnierze – według ich mniemania jako najtrafniejsze do nazwania gehenny jaką przeszli, choć sama ziemia była tutaj najmniej winna.)) wstępując do wojska mieli wrażenie, że doczekali wspaniałej chwili, uciekając z sowieckiego piekła ((W. Anders, Bez ostatniego rozdziału; Wspomnienia z lat 1939- 1946, Kielce 2005, s. 99.)). Ich głównym celem od tej pory w całym trudzie wojennym stała się walka o to aby Polska nie była tylko przedmiotem, ale i podmiotem w stosunkach na arenie międzynarodowej. Jednak ostatnia faza działań wojennych tego nie zapowiadała, jak i późniejsze spotkania Wielkiej Trójki, sygnalizujące gorzki smak zdrady sprzymierzonych.
Z różnych źródeł przekazu do oficerów Korpusu zaczęły napływać szczątkowe informacje o sytuacji jaka rodziła się w kraju. Radiostacja ”Wanda” i rozgłośnia BBC w Londynie przekazywały niekorzystne informacje, z których wynikało, że Polska nie będzie w pełni suwerennym krajem, a w dużej mierze zależnym od swojego wschodniego sąsiada – Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich ((J. Pleban, Wspomnienia wojenne karpackiego ułana, Olsztyn 1997, s. 152.)). Te pesymistyczne informacje dla wszystkich tych, którzy doświadczyli w przeszłości radzieckiego traktowania były tragedią. Uważali, że nie mogą powrócić do kraju, bo nie o taki walczyli, przelewając swoją krew. Jednak pojawiły się i takie głosy, w których górę brały czysto ludzkie emocje i tęsknota za dawno nie widzianymi bliskimi, co przejawiało się w chęci powrotu, bez względu na panującą sytuację. Z tego wynika, że środowisko żołnierzy II Korpusu Polskiego nie przyjęło jednorodnej postawy. Część bowiem była za, a część przeciw powrotowi do kraju, w którym panowały wówczas niesprzyjające warunki, niezgodne z ich poglądami. Znaleźli się również i tacy, których nazwano ”niezdecydowanymi” ((Żołnierze, którzy jeszcze nie wyrazili woli powrotu do ojczyzny, ale ich postawa mogła wskazywać, że w najbliższym czasie zdecydują się wyjechać do kraju. Liczebność tego środowiska wynosiła około 10% stanu osobowego II Korpusu Polskiego. Zob. II Korpus Polski w kampanii włoskiej i losy jego żołnierzy po wojnie, red. J. Smoliński, K. Piwowarska, Warszawa 2008, s. 31.)).
Niekorzystne rozwiązanie ustanowione na konferencji jałtańskiej oparcia wschodniej granicy o linię Curzona stworzyło nowy problem, który pozbawił duży odsetek żołnierzy Korpusu możliwości zamieszkania na terenie Polski. To właśnie na Kresach pozostawili oni swoje domy, gospodarstwa, a co najważniejsze rodziny. Wszyscy czuli gorycz z tego powodu. We własnych odczuciach pozbawiono ich polskości, godząc się na to, aby potencjalnie stali się obywatelami państw satelickich ZSRR ((K. Collona – Czosnowski, Na łasce losu. Wspomnienia z lat 1939 – 1999, Warszawa 2007, s. 176- 177. Y. Hrybouski, Losy żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie po powrocie na Białoruś, „Przegląd Historyczno – Wojskowy” 2003, nr 2.)).
Wśród żołnierzy widoczne było również niezadowolenie z niedocenienia wkładu Polaków w akt pokonania III Rzeszy, a co za tym idzie – ich 5 – letniego okresu zaciętych walk, męczeństwa i poświęceń. Wyrazem tego była parada w Londynie, gdzie „… reprezentowane były nawet takie narody, jak Brazylia, których udział w wojnie był tylko symboliczny. Ale zabrakło tam nas. Zabrakło miejsca dla żołnierzy walczących od pierwszego do ostatniego dnia wojny na wszystkich frontach – na lądzie, morzu i powietrzu” ((P. Medyka, Do Polski przez cały świat. Wspomnienia z 2 Korpusu, Warszawa 1970, s. 206.)). Powstała sytuacja potęgowała poczucie wielkiej niesprawiedliwości i ciężkiego zawodu.
Powojenna sytuacja, która wykształciła się w oddziałach II Korpusu Polskiego sprawiała dowództwu wiele kłopotów. Część bowiem żołnierzy na porządku dziennym oceniała sprawę powrotu do kraju jako możliwą do zrealizowania w panujących realiach. Na takie rozwiązanie nie mógł zgodzić się również legalny rząd Rzeczpospolitej Polskiej rezydujący w Londynie. Głównym celem jaki postawiono sobie od tej pory było uświadomienie żołnierzom, że emocje, w których kierowano się tęsknotą za krajem, chęcią połączenia z rodzinami w podejmowaniu tak istotnych decyzji mogą przynieść negatywne skutki. Wszelkimi możliwymi sposobami starano się żołnierzom chcącym powrócić do Polski uświadomić, że nadzieje i zapewnienia władzy ludowej, wobec której żywią wielkie nadzieje okażą się nieprawdą.
Kiedy wyszło na jaw, że możliwość powrotu w zwartych szeregach z bronią w ręku nie może zostać zrealizowana, żołnierze postanowili skorzystać z takiej formy repatriacji, którą proponowała im władza komunistyczna, niż „… bzdurnie wyczekiwać we Włoszech” ((Tamże, s. 209.)). Dowódca Korpusu generał Anders bezpośrednio wziął czynny udział w szerokiej akcji wymierzonej przeciw powrotowi. Przekonywał, że planowany powrót był jeszcze niemożliwy, że wszystkim „… trzeba w zwartych szeregach czekać na pomyślną zmianę warunków. Zmiana ta nadejść musi. Gdyby bowiem miało być inaczej, to wówczas straszliwe i krwawe ofiary całego świata, poniesione w ciągu sześciu lat, byłyby daremne. Nie można zaś wyobrazić sobie, by ludzkość nagle oślepła i naprawdę zatraciła świadomość śmiertelnego niebezpieczeństwa” ((W. Anders, Bez ostatniego…, s. 391.)). W rozkazie opublikowanym w „Orle Białym” jako dodatek w formie ulotki 15 lipca 1945 roku przeczytać można było odezwę o podobnym charakterze, gdzie „… Zmuszony dziś do milczenia Kraj patrzy w naszą stronę. Chce nas widzieć na Ziemi Ojczystej, do której dążymy i tęsknimy z całego serca, ale chce nas widzieć nie jako niewolników obcej przemocy, chce nas widzieć… jako zwiastunów prawdziwej wolności. Gdy taki powrót dziś jeszcze nie jest możliwy, trzeba nam w zwartych szeregach, karnych szeregach czekać na pomyślną zmianę warunków…” ((T. Wyrwa, Rozbrojenie Polskich Sił Zbrojnych, „Więź” 1997, nr 10, s. 144.)).
Swego rodzaju zachętą przemawiającą za powrotem żołnierzy polskich do Ojczyzny było zarządzenie wydane przez władze brytyjskie 19 września 1945 roku. Dokument ten traktował bardzo obszernie o akcji repatriacyjnej, którą planowano przeprowadzić. Część pierwsza ujmowała w ramy organizacyjne czynności przy postępowaniu repatriacyjnym. Punkt 1 mówił o tym, że „Żołnierze (…), którzy pragną powrócić do Polski bezzwłoczne, będą repatriowani, gdy tylko możliwości transportowa na to zezwolą. 2. Każdemu żołnierzowi należy podać do wiadomości, iż możliwość powrotu do Polski obecnie istnieje i że może z tej możliwości skorzystać (…). 5. Żołnierze, którzy zgłoszą się obecnie, będą odesłani z uzbrojeniem i ekwipunkiem osobistym w transportach pod dowództwem oficerów, lub podoficerów, którzy również zgłosili się do powrotu do Kraju (…). Żołnierze odchodzą z uposażeniem wypłacanym: a) oficerom – do końca danego miesiąca, b) podoficerom i szeregowym – do końca danej dekady” ((IPMS A.XII.22/139, k. 1, Zarządzenie dotyczące akcji repatriacyjnej z dnia 19.IX.1945 r. wydane przez Pułkownika dypl. Bischofa Szefa Administracji Personalnej.)). Szczególnie atrakcyjne stały się zapewnienia mówiące o demobilizacji, wyposażeniu w odpowiedni prowiant i odesłaniu do Polski.
Najwcześniej chęć powrotu wyrazili mieszkańcy z przedwojennych obszarów Polski centralnej i zachodniej. Warto zauważyć, że większość tych żołnierzy nigdy nie doświadczyła traktowania ze strony naszego wschodniego sąsiada, dlatego była bardziej podatna na agitację prowadzonej przez polskich komunistów, szkolonych w ośrodkach w ZSRR, na czoło których wysunęła się grupa kujbyszowska.
Inną widoczną prawidłowością wśród osób, które chciały wrócić do Polski, był fakt, że większość z nich byli to żołnierze, którzy trafili do Korpusu z radzieckich łagrów lub uciekli z niemieckich oflagów. Dysproporcja uwidacznia się w ogólnym zestawieniu liczbowym, gdzie w roku 1945 na zgłoszonych w szeregach Korpusu 14200 żołnierzy 5500 osób wstąpiło do niego przed ukończeniem wojny z Niemcami. Z ogólnej sumy przybyłych przed kapitulacją niemiecką 3800 osób nie brało udziału w żadnych działaniach na froncie. Tylko 310 żołnierzy chcących wracać do Polski przeszło cały szlak bojowy wychodząc z ZSRR i docierając do Włoch ((W. Anders, Bez ostatniego…, s. 405.)).
Aby zniechęcić żołnierzy do powrotu do kraju mówiono o rychłym konflikcie zbrojnym, jaki miał wybuchnąć między ZSRR a Zachodem. Z racji tego, że II Korpus Polski miał w nim wziąć czynny udział, jak już zasygnalizowano wcześniej powiększono jego stan liczbowy. „Przeszkolenie byłych jeńców nie kolidowało z ogólnymi zajęciami (…) szkoliliśmy się dalej. Ćwiczenia i wykłady trwały, jakbyśmy nie zakończyli niedawno drugiej wojny światowej” ((P. Medyka, Do Polski…, s. 208; W. Góra, R. Halaba, O utworzenie i utrwalenie władzy ludowej 1944 – 1948, Warszawa 1968, s. 210.)).
Dla polskich elit wojskowych fakt zakończenia II wojny światowej był trudny do akceptacji w obliczu zaistniałych faktów. Dowódcy starali się zaszczepić wśród żołnierzy postawę protestu i nieugiętości w staraniach o wolny kraj. Prym w postawie oczekiwania nowej wojny wiedli w polskich formacjach na Zachodzie członkowie II Korpusu. Dla tych, którzy jeszcze nie mieli do końca ukształtowanych poglądów Władysław Anders zorganizował szeroką akcję propagandową zniechęcającą do brania udziału w akcji repatriacyjnej, „… z pełną wiarą twierdził, że będzie wojna i przygotowywał swój korpus do niej tak, że nawet nie myślano o szkoleniu do zawodów cywilnych” ((A. Zaćmiński, Polskie Władze Wojskowe na Uchodźstwie wobec możliwości wybuchu nowej wojny (1945 – 1954), „Wojskowy Przegląd Historyczny” 1997, nr 1- 2, s. 26.)).
Samo przekonanie dowództwa o tym, że konflikt jest nieunikniony żołnierzom nie wystarczało, a postawa wyczekująca bez konkretnego programu działania wydawała się bezsensowna. Większość bowiem „zdawała dobie sprawę, że w obecnych warunkach konflikt między sojusznikami Zachodu a ZSRR jest niemożliwy, choć dla niektórych polityków polskich w Londynie i we Włoszech – bardzo pożądany. Wszyscy mieli już dość wojny, nie wyłączając naszego korpusu. Bezsens dalszej egzystencji korpusu i poczynań organizacyjno–szkoleniowych był aż nadto widoczny” ((P. Medyka, Do Polski…, s. 208.)).
Starano się wpłynąć i na takie postawy. Każdy sposób perswazji był dobry do tego, aby przekonać żołnierzy, że polityką zajmuje się rząd, a nie czynniki wojskowe. Już w 1944 roku uświadamiano, że „…Żołnierz rozumie, że polityka nie jest jego rzeczą…” ((A. Zaćmiński, Polskie Władze…, s. 22.)). Również, żeby odwrócić uwagę żołnierzy od kwestii powrotu do Polski dowództwo starało się eksponować bohaterski czyn Polaków w wojnie. Propaganda była wszechobecna. Na ulicach i domach rozwieszano plakaty skierowane głównie do tych ”niezdecydowanych” członków Korpusu „chcesz wracać – mówiła propaganda – proszę bardzo. Szczęśliwej drogi. Kłaniaj się ”białym niedźwiedziom” i syberyjskiej tajdze” ((J. Ciemnołoński, W 2 Korpusie to było czyli coś w rodzaju reportażu, Kraków – Wrocław 1983, s. 329.)). Dla osób zdecydowanych na powrót były to plotki, które ich zupełnie nie przekonywały. Wahający się żołnierze byli innego zdania upatrując w tych hasłach cząstkę prawdy i wybierając postawę wyczekującą.
Nacisk przeciwko repatriacji generał Anders stosował na szeroką skalę. W swoich licznych przemówieniach kierowanych do żołnierzy II Korpusu Polskiego mamił i straszył jednocześnie „wrócimy do Polski, ale do Polski niepodległej, a nie do 17 republiki sowieckiej. Tych, którzy się załamią nie będę zatrzymywał. Muszę się z wami podzielić jednak tymi informacjami, które do mnie dotarły i w dalszym ciągu do mnie napływają… Polski nie ma – w Polsce rządzą agenci sowieccy NKWD. Kraj jest zniszczony, żołnierze Czerwonej Armii rabują, terror, masowe aresztowania i deportacje etc….” ((K. Kersten, Repatriacja ludności polskiej po II wojnie światowej (studium historyczne), Wrocław – Warszawa – Kraków – Gdańsk 1974, s. 86.)).

Autor: Radosław Gil

Radosław Gil