Kategorie
XX i XXI wiek

Ardeny 1944 – szybowce na ratunek Bastogne – część 1

O tym wszystkim Amerykanie wiedzieli bardzo mało, albo wręcz prawie nic. Wiedzieli tym mniej, im bardziej zbliżali się do granic III Rzeszy. Prawie cała łączność niemiecka, jaka była związana z reorganizacją wojsk przed ofensywą zimową w Ardenach nie była prowadzona za pośrednictwem techniki radiowej możliwej do podsłuchiwania i analizowania, ale niemal wyłącznie za pośrednictwem bezpiecznych wojskowych linii telefonicznych niedostępnych dla alianckiego podsłuchu. Zemściło się to na Amerykanach bardzo mocno, ponieważ – jak przyznaje amerykański historyk Stephen E. Ambrose – popadli w „zadziwiający spokój ducha i zadowolenie z siebie” ((Ambrose S. E., Obywatele w mundurach, Wydawnictwo Mangnum, Warszawa 2000, s. 162.)) . Alianci nie mieli najmniejszych szans na poznanie swojej najbliższej przyszłości pod ciosami kontrofensywy ardeńskiej, gdyż im bliżej jej zainicjowania tym bardziej Niemcy przechodzili na system łączności znany ze współczesnego terroryzmu, a który w obecnych czasach zawiera się w dwóch słowach – żadnej elektroniki. Z czasem Niemcy zrezygnowali nawet z nie podsłuchiwanej przez aliantów wewnątrzniemieckiej wojskowej łączności telefonicznej i przeszli na system kurierów rozwożących informacje o planowanej ofensywie w Ardenach. Jej planiści zakazali używania telefonów i telegrafów ((Parker, op. cit., s. 127.)) .

Żołnierze amerykańskiej 106. Dywizji Piechoty w Ardenach. Dywizja została tam całkowicie rozbita przez Niemców, a jej 7,5 tys. żołnierzy poszło do niewoli zapisując czarny rekord w annałach amerykańskiej wojskowości.Fot. Kolekcja autora (autorstwo nieznane)
Żołnierze amerykańskiej 106. Dywizji Piechoty w Ardenach. Dywizja została tam całkowicie rozbita przez Niemców, a jej 7,5 tys. żołnierzy poszło do niewoli zapisując czarny rekord w annałach amerykańskiej wojskowości.
Fot. Kolekcja autora (autorstwo nieznane)

Owo „zadowolenie z siebie” Amerykanów było efektem różnych zjawisk, w tym także niemieckich forteli wprowadzonych na Zachód z frontu wschodniego. Do posunięć takich należało między innymi perfekcyjne maskowanie. Tak oto Luftwaffe miała rozkaz zagłuszania koncentrujących się przed atakiem w Ardenach wojsk pancernych i zmotoryzowanych. W warunkach odpowiedniej widoczności (nie zawsze takie loty były możliwe z powodu pogody) samoloty niemieckie latały bardzo nisko nad własnymi zgrupowaniami pancernymi i to samoloty właśnie, a nie koncentrujący się sprzęt zmotoryzowany, słyszeli Amerykanie ze swoich pozycji. Każde zgrupowanie wojsk lądowych otrzymało specjalistę zwanego „Tarnmeister”, który był fachowcem od kamuflażu. Ukrywanie koncentrującej się piechoty niemieckiej, przemarzniętej i wymagającej ogrzania się przy ogniskach, doprowadzono do takiej perfekcji, że dostarczono jej węgiel drzewny, aby nie dymił on tak, jak opał doraźnie znaleziony w terenie.

16 grudnia 1944 roku o godz. 5.30 (choć sami Niemcy podają czasami także 5.35) na froncie długości 80 kilometrów ruszyła słynna hitlerowska kontrofensywa zimowa na zachodnioeuropejskim TDW. Jej impet był tak wielki i zaskakujący dla Amerykanów, iż poważnie zaczęli zastanawiać się, czy po stronie niemieckiej zastosowano którąś z szumnie zapowiadanych przez Hitlera „cudownych broni” o dużej sile rażenia ((Parker, op. cit., s. 7.)) . Piloci szybowcowi USAAF byli wówczas częścią owego wspomnianego powyżej amerykańskiego zjawiska „spokoju ducha”. Szybowce transportowe CG-4A zwiezione z odzysku po operacji Market-Garden stały w różnych bazach lotniczych w warunkach minimalnej kultury technicznej. Nikt ich nie serwisował, nikt nie dokonywał okresowych przeglądów, nikt nie dokonywał na nich oblotów technicznych po tzw. pracach okresowych, gdyż prace te nie odbywały się, więc nie było czego oblatywać. Wprawdzie od 7 listopada 1944 roku trwały prace planistyczne nad przyszłą wielką operacją powietrznodesantową (a więc także szybowcową) pod kryptonimem Varsity ((Operation Varsity, Operations of XVIII United States Corps (Airborne) in support of the crossing of the River Rhine, 24 and 25 March 1945, grudzień 1947, National Archives CAB 106/1050.)) , ale 16 grudnia była ona pieśnią przyszłości. Do Amerykanów niewiele zresztą docierało z bardzo wczesnych prac planistycznych nad Varsity, gdyż prace te prowadzili głównie Brytyjczycy z dowództwa 1. Alianckiej Armii Powietrznodesantowej oraz z dowództwa brytyjskiej 6. DPD.

Mieszkańcy Bastogne uciekają tuż przed całkowitym okrążeniem miasta.Fot. US Army Signal Corps
Mieszkańcy Bastogne uciekają tuż przed całkowitym okrążeniem miasta.
Fot. US Army Signal Corps

Nikt w USAAF nie rozpakowywał także kontenerów z fabrycznie nowymi szybowcami wyprodukowanymi w roku budżetowym 1944, który to rok, według ówczesnych standardów Pentagonu, rozpoczynał się 1 lipca 1943 roku, kończył natomiast 30 czerwca roku 1944. O tym, że nikt tych szybowców nie rozpakowywał i nie składał świadczą numery seryjne szybowców CG-4A użytych w operacji Repulse. Są to numery wskazujące na produkcję w latach budżetowych 1942 i 1943.

10/10 – pogoda rozdaje karty

Jak wspominał aliancki głównodowodzący na zachodnioeuropejskim TDW gen. Dwight D. Eisenhower – „Nieprzyjaciel zaskoczył nas niewątpliwie pod dwoma istotnymi względami. Po pierwsze, jeśli idzie o datę natarcia. Wobec straszliwych klęsk, jakie zadaliśmy mu późnym latem i jesienią, oraz niezwykłych kroków, do jakich musiał się uciec w celu zgromadzenia nowych sił, nie sądziliśmy, aby zdołał tak szybko przygotować się do wielkiego natarcia. Po drugie, zaskoczyła nas siła ofensywy” ((Eisenhower D. D., Krucjata w Europie, Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, Warszawa 1959, s. 462.)) .

Historycy postrzegają te zjawiska jeszcze ostrzej i opisują ciętym językiem: „W dowództwie Eisenhowera oficerowie myśleli w kategoriach tego, co ich armie są w stanie zrobić Niemcom, a nie tego, co Niemcy są w stanie zrobić im. Panował nastrój radosnego oczekiwania – niech no tylko wystawią tyłek zza swojej Linii Zygfryda to już my z nimi zatańczymy! To nastawienie było zaraźliwe i szerzyło się w Armii Stanów Zjednoczonych od naczelnego dowódcy teatru działań wojennych w dół, do prostych żołnierzy” ((Ambrose S. E., Kompania braci, Wydawnictwo Mangnum, Warszawa 2001, s. 183.)) .

Autor: Grzegorz Czwartosz

Grzegorz Czwartosz - b. pilot sportowy i b. rzecznik prasowy korporacji lotniczych. Od roku 1984 dziennikarz, publicysta oraz wydawca prasy lotniczej i wojskowo-historycznej. Specjalizuje się w historii Kanady, Stanów Zjednoczonych i Europy Zachodniej, jak również w technice, szybownictwie, operacjach powietrznodesantowych, szkolnictwie lotniczym, normach bezpieczeństwa lotów, prawie lotniczym i wojskowym public relations. Wspiera ruch rekonstrukcji historycznych.