Kategorie
XX i XXI wiek

Obóz przesiedleńczy w Dobrzycy

Do zadań „starszego” należało utrzymywanie porządku w obozie oraz przekazywanie uwiezionym zarządzeń władz okupacyjnych. Wolno mu było wychodzić pod strażą wraz z kilkoma osadzonymi do miasta po żywność, zakupywaną przez osadzonych w obozie albo otrzymywaną od mieszkańców Dobrzycy.

Wyżywienie obozowe było nędzne i pozbawione wielu niezbędnych składników, co odczuwały szczególnie dzieci. Osadzeni w obozie w Dobrzycy otrzymywali: na śniadanie i na kolację – czarną kawę zbożową i 400 g chleba dziennie na osobę, a na obiad – zupę. Wyjątkowo otrzymywano po 100 g masła i 400 g mięsa na tydzień dla jednej osoby. Wyżywienie w obozie wyglądało jak w innych obozach tego typu tworzonych w Kraju Warty. Przygotowywaniem posiłków oraz zakupem jedzenia zajmowały się osadzone w obozie kobiety ((A. Kwilecki, Ziemiaństwo wielkopolskie. Między wsią a miastem, Poznań 2001, s. 76.)). Posiłki wydawano w pałacowej oficynie.
Jedliśmy pewnie w „naszej” bibliotece, ale czy był tam jakiś stół nie pamiętam. Obiady przygotowywały nam na zmianę panie z warzyw rosnących w ogrodzie z produktów przywożonych przez dobrych ludzi, którzy w ten sposób pomagali swoim chlebodawcom – właścicielom majątków ziemskich ((K. Kubiak, Mój pobyt w obozie przejściowym…, s. 13.)).

Z pomocą mieszkańców Dobrzycy udało się dostarczyć do pracowników majątków ziemskich listy z prośbą ziemian o dostarczenie żywności. Ważnym miejscem składania paczek był dom p. Lasocińskich w rynku. Byli oni właścicielami restauracji, piekarni i sklepu, stąd ludzie którzy tam przynosili paczki nie wzbudzali podejrzeń. Odbierali paczki ziemianie, którzy codziennie w towarzystwie żandarmów przychodzili z koszem do piekarni po chleb. Pan Lasociński zapraszał żandarma na piwo, w tym czasie na spodzie kosza układano paczki, następnie pieczywo, wszystko przykrywano papierem i paczki w asyście Niemca dostarczane były do pałacu ((W. Goliński, Pałac w Dobrzycy…, s. 29-30. )).

Dostarczanie paczek żywnościowych do obozu wspominał Krzysztof Kubiak następująco:
Pamiętam dobrze gdy raz przyjechały do nas nasza gosposia p. Maria Skora, dziś już nie żyje i bona mojego brata p. Agnieszka Krawczyk (…). Przyjechały do Dobrzycy na rowerach i przez fosę która otaczała park przerzucały nam paczki z żywnością (zapamiętałem do dziś pieczone perliczki), w drodze powrotnej miały pecha, bo zatrzymał je patrol żandarmerii niemieckiej, który stwierdził brak jakiegoś dokumentu i zarekwirował rowery każąc wracać pieszo do domu ((K. Kubiak, Mój pobyt w obozie przejściowym…, s. 13-14. )).

W listopadzie 1939 r., przed planowanym transportem osadzonych w Dobrzycy na teren Generalnego Gubernatorstwa przeprowadzono ich szczegółową rewizję osobistą oraz rewizję posiadanych przez nich bagaży:
Któregoś dnia żandarmeria otoczyła pałac i przystąpiono do rewizji osobistej. Należało przestawić wszelkie posiadane pieniądze, biżuterię, kosztowności i inne. Każdy wzywany miał przy długim stole wykładać to, co posiadał. Sporządzano spis – nie wiem dlaczego, bo i tak nie dawano pokwitowania, a wszystko zostało przez Niemców skonfiskowane ((Ibidem, s. 40-41.)).

Rewizję opisał również Marian Gładysz:
Zabierano pierścionki i gotówkę. Rewidowano osoby i walizki. Oczywiście, że porządek niemiecki wymagał wypisywania poświadczeń zabranych pierścionków i pieniędzy. (…) Dr. Chosłowskiemu z Czarnego Stawu zabrano 1500 złotych, a poświadczono odbiór 900 zł. (…) Zegarki ręczne i broszki naszych żon trafiły wędrowały natychmiast na ręce i bluzki rewidujących Niemek ((M. Gładysz, Z pamiętnika…, s. 12.)).

Wielu wysiedlonych, nie mogąc pogodzić się z możliwością utraty cennych osobistych przedmiotów oraz pamiątek rodzinnych wyrzucała je do parkowego stawu. W latach powojennych na brzegu stawu pod cienką warstwą ziemi znaleziono złotą bransoletkę. Podejmowano także próby wynoszenia biżuterii poza teren obozu za pośrednictwem Polek zajmujących się dostarczaniem żywności do pałacu ((T. Mikołajewski, Przyczynek do dziejów zespołu…, s. 117.)).

Obóz przesiedleńczy w Dobrzycy funkcjonował do 10 grudnia 1939 r. Tego dnia wysiedleni zostali przewiezieni do punktu zbornego w Koźminie w powiecie krotoszyńskim oraz włączeni do transportu wysiedlonych z powiatu, który wyruszył do Generalnego Gubernatorstwa z dworca kolejowego w Koźminie 10 grudnia 1939 r., co zrelacjonował Marian Gładysz:
9 grudnia zakomunikowano naszemu (wewnętrznemu) komendantowi p. Szczęsnemu Chełkowskiemu, że nazajutrz wywiezieni zostaniemy do Koźmina, a z Koźmina koleją na wschód. W następnym dniu o 8-ej rano – była to niedziela – zajechały autobusy i konne platformy. W autobusach umieszczono internowanych, na platformach nasze bagaże. Pałac w Dobrzycy otoczony był przez prawie setkę policjantów, uzbrojonych w karabiny i szpicruty, fotografowano nas ukradkiem. Przy przejeździe naszym przez Koźmin ulice gęsto były obstawione posterunkami wojskowymi. (…) Czekaliśmy przed dworcem około dwóch godzin na podstawienie pociągu. W międzyczasie przywieziono obywateli miejskich z powiatu, internowanych w szkole ogrodniczej w Koźminie (dawny zamek Sapiehów). W dniu 10 grudnia od 5-ej rano wyrzucano obywateli z Krotoszyna, Koźmina, Dobrzycy, wreszcie pod eskortą policji nadjeżdżają wysiedlone rodziny włościańskie z okolic Dobrzycy i Pogorzeli. Około 11-ej podstawiono pociąg, wszystkie wagony 3 klasy i trzy wagony bagażowe. Żandarmeria oddziela nas od rodzin, lokuje osobno panie z dziećmi, osobno mężczyzn. Przed budynkiem dworcowym w szeregu ustawieni stoją Niemcy – ziemianie z opuszczonymi głowami, przyglądamy im się z pogardą – już z okien wagonów i ruszamy w nieznaną dal – pod eskortą żandarmerii i kilkunastu uzbrojonych młodych cywili ((M. Gładysz, Z pamiętnika…, s. 12.)).

Relacja Antoniego Chełkowskiego:
W takich warunkach przebywaliśmy do 9 czy 10 grudnia 1939 r. Pod pałac podjechały autobusy i konne pojazdy. W asyście żandarmerii wszystkich przewieziono na dworzec kolejowy w Koźminie. Władowano do nie ogrzewanych wagonów kolejowych 3 klasy, osobno dzieci z matkami, osobno mężczyzn i tak przez Ostrów i Łódź dojechaliśmy po kilkudziesięciu godzinach do Warszawy. Następnie dłuższa przerwa w Otwocku. Naturalnie podczas postoju nie wolno było opuszczać wagonów, nawet w celu otrzymania wody, czy jakiejś strawy. Potem stacja Ryki. Dostajemy rozkaz, że mamy szybko opuszczać wagony. To jest druga połowa dnia, grudzień, mróz rzędu -30 stopni. (…) ((A. Chełkowski, Chwila wspomnień z lat minionych…, s. 41.)).

Po likwidacji obozu dla wysiedlonych dobrzycki pałac pełnił funkcję szpitala dla lekko rannych żołnierzy niemieckich ((T. Mikołajewski, Przyczynek do dziejów zespołu…, s. 118.)). W latach 1940-1941 pałac służył jako magazyn zboża. Od 1943 r. w związku z intensywnie przeprowadzaną akcją kolonizacji niemieckiej, pałac był miejscem czasowego zakwaterowania napływających do Kraju Warty Niemców czarnomorskich (Schwarzmeerdeutsche), przed przydzieleniem im mieszkań i gospodarstw rolnych na terenie powiatu. Po wojnie cały majątek wraz z pałacem przejęło państwo ((Idem, Użytkowanie pałacu – kalendarium, w: „Notatki Dobrzyckie” 2005, nr 30, s. 40.)). Obecnie w pałacu mieści się Muzeum Ziemiaństwa.

Bibliografia

Źródła:
Wspomnienia i pamiętniki:
Chełkowki M., Chwila wspomnień z lat minionych – obóz hitlerowski przejściowy w Dobrzycy dla ziemian z powiatu krotoszyńskiego w 1939 r., w: „Notatki Dobrzyckie” 2008, nr 36, s. 40.
Chełkowski M., Dobrzyca – wrzesień i czwarty kwartał 1939 roku (fragmenty), w: „Biuletyn Ziemiański” 2000, R. VI nr 1/2 .
Gładysz M., Z pamiętnika… Fragmenty dotyczące pobytu w obozie w Dobrzycy, w: „Biuletyn Ziemiański” 2000, R. VI, nr 1/2 (18/19).
Kubicki K., Mój pobyt w obozie przejściowym, przed wywiezieniem do Generalnego Gubernatorstwa, zorganizowanym przez niemieckie władze okupacyjne dla rodzin ziemiańskich powiatu krotoszyńskiego w Dobrzycy w czasie od października do grudnia 1939 r., w: „Notatki Dobrzyckie” 2001, nr 22, s.
Kubicki, K., Wspomnienia, w: „Notatki Dobrzyckie” 2001, nr 22.

Publikacje zwarte:
Dobrzański K., Od II Rzeczypospolitej do PRL (1919-1989), [w:] Krotoszyn, t. II – Historia, red. D. Kosiński, R. Marciniak, J. Parysek, Krotoszyn-Poznań 1996.
Kwilecki A., Ziemiaństwo wielkopolskie: między wsią a miastem, Poznań 2001.
Rutowska M., Okupacja hitlerowska 1939-1945, [w:] Sulmierzyce. Dzieje miasta, red. K. Olejnik, Sulmierzyce 2000.
Rutowska M., Wysiedlenia ludności polskiej z Kraju Warty do Generalnego Gubernatorstwa 1939-1941, Poznań 2003.

Artykuły:
Goliński W., Pałac w Dobrzycy i park miejscem internowania ziemian w roku 1939, w: „Notatki Dobrzyckie” 2001, nr 21, s. 27-30.
Mikołajewski T., Przyczynek do dziejów zespołu pałacowo-parkowego w Dobrzycy, w: „Dobrzyckie Studia Ziemiańskie” 2012, nr 3, s. 116-122.
Mikołajewski T., Użytkowanie pałacu – kalendarium, w: „Notatki Dobrzyckie” 2005, nr 30, s. 40.

Autor: Maria Niestrawska

Maria Niestrawska - Absolwentka Wydziału Historycznego Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu ze specjalnością turystyka historyczna i animacja historii. Jej zainteresowania badawcze skupiają się na historii II Rzeczypospolitej oraz historii II wojny światowej, ze szczególnym uwzględnieniem okupacji Wielkopolski oraz wysiedleń ludności polskiej. Pracownik Muzeum Literackiego Henryka Sienkiewicza w Poznaniu Oddział Biblioteki Raczyńskich.