Kategorie
XX i XXI wiek

Między kinem a polityką. Film Pan Tadeusz z 1928 roku w reżyserii Ryszarda Ordyńskiego

Filmowi zarzucano wiele. Przeszkadzały kadry wzorowane na rycinach Andriollego, czy fakt, że dla widza nieznającego książki film był zupełnie nieczytelny. Zawiodła również gra aktorska – nastąpiła zamiana ról, postacie pierwszoplanowe były tłem dla drugiego planu. Józef Fryd komentował: zgrywają się wszyscy: Sulima, Jednowski, Łuszczewski, Samberg (jako Jankiel niepotrzebnie robi proroka Mesjasza) ((J. Fryd, Kilka słów…, s. 13.)). Na plus została oceniona rola Mury Starkówny (Podkomorzanki) i Stefana Jaracza, który wcielił się w filmie w postać Napoleona. Wielopolska tak o nim pisała: Napoleon Jaracza wspaniały, tak dalece wspaniały, że aż irytujący, bo publiczność zniewolona tą kreacją artystyczną oklaskiwała na premierze zbyt niezrozumiale cesarza Francuzów ((M. J. Wielopolska, Pan Tadeusz…, s. 17.)).

Jednak mimo niepochlebnych recenzji sale kinowe nie świeciły pustkami, wręcz przeciwnie – Polacy tłumnie chodzili na pokazy Pana Tadeusza. Jak pisze Stanisław Kot: Taki sukces możliwy był na fali zawyżonej popularności wieszcza, którego obszernie cytowano wówczas w publicznych wystąpieniach, dokumentach i proklamacjach ((W. Kot, Pan Tadeusz – prawda i legenda, Poznań 1999, s. 211.)).

Na pierwszym planie – polityka

Nie bez przyczyny to właśnie premiera Pana Tadeusza zainaugurowała uroczystości 10-lecia państwa polskiego. Epopeja nawiązywała do trudnego okresu rozbiorów, napisana była przez wieszcza narodowego, z tęsknotą do rodzinnego kraju, który nie istniał na mapie. Dzieło Mickiewicza zekranizowane przez narodowego reżysera w założeniu było czymś wielkim. W 1928 roku, kiedy Polska obchodziła swoje dziesięciolecie film ten nasuwał oczywiste skojarzenia. Nie bez powodu Wielopolska tak chwaliła postać Napoleona – wszak był on symbolem Piłsudskiego, który dziesięć lat wcześniej przybył z Magdeburga by ogłosić niepodległość. Wiesław Kot, autor książki Pan Tadeusz – prawda i legenda podaje, że przemarsz Legionów Polskich filmie Ordyńskiego wystylizowany jest w taki sposób, że mogą być one równie dobrze Legionami Piłsudskiego, co wyraźnie wskazuje na marszałka jako na spadkobiercę tradycji niepodległościowych ((Ibidem, s. 209.)).

Oczywiście nie mogło zabraknąć komentarzy dotyczących sytuacji międzynarodowej Polski. Maria-Jehanne Wielopolska w swojej recenzji odniosła się do sytuacji polsko-litewskiej. Kończąc swój artykuł, napisała: Obywatelsko (…) zasłużył się p. Ordyński niezmiernie (…) [film – A.Ł.] przypomni Liwie jak bardzo jest polską i przypomni nam jak bardzo jesteśmy z Litwą związani. Szczerze więc gratulujemy p. Ordyńskiemu jego wysiłku artystycznego i obywatelskiego ((M. J. Wielopolska, Pan Tadeusz…, s. 18.)). Odważny zapis w 1928 roku, w dodatku w tym samym czasie, w którym gazety wciąż pisały o rozmowach prowadzonych przez Litwę i Polskę, a także o prowokacji na granicy polsko-litewskiej.

Po uroczystej premierze Pana Tadeusza w Warszawie powtarzano dwie anegdoty. Po pokazie do loży na piętrze, którą zajmował marszałek Piłsudski wprowadzono Ryszarda Ordyńskiego. Po prezentacji reżyser zapytał marszałka o wrażenia. Piłsudski mruknął coś pod nosem, po czym dał znak obecnemu przy rozmowie Wieniawie Długoszewskiemu, że spotkanie skończone. Po wyjściu reżysera powiedział tylko jedno zdanie: Słuchajcie Wieniawa, więcej mnie na takie gówna nie zapraszajcie! ((M. Hendrykowska, Kronika Kinematografii Polskiej…, s. 102.))

Druga anegdota jest bardziej subtelna, choć trzeba przyznać, że nie w stylu Piłsudskiego. Zapytany przez Ordyńskiego o wrażenia miał odpowiedzieć: Opowiem Panu pewną historię. W dawnych czasach żył na Litwie książę Mendog. Posiadał wielki zamek. Bywało, że zapraszał gości na ucztę… a później ich mordował. No, to do widzenia panu, do widzenia ((Ibidem, s. 102.)). Ile w tym prawdy? Rzeczywiście, wiadomo, że film nie podobał się Piłsudskiemu – być może dlatego, że z epopei – jak zauważa Wiesław Kot – zrobiono pompatyczną narodową farsę ((W. Kot, Pan Tadeusz…, s. 208.)).

Zakończenie

Film, który miał być hołdem dla upamiętnienia tak ważnej rocznicy, nie sprostał oczekiwaniom. Ani krytyków, którzy widzieli w nim pasożytniczą działalność polskich filmowców na literaturze, ani – co z pewnością było gorsze dla Ordyńskiego – Piłsudskiego, dla którego nie była to sentymentalna wędrówka na ukochaną Litwę, lecz bardzo słaby film.

Film ten promował polską Litwę, w dodatku w czasach kiedy gazety niemal codziennie donosiły o problemach kontaktach z tym krajem (na przykład Ilustrowany Kurier Codzienny dnia 10 listopada donosił o prowokacji litewskiej na granicy). Nie można wprawdzie zarzucić obrazowi, że pogorszył stosunki polsko-litewskie – te i tak były napięte. Odnosząc się do tego okresu Piotr Łossowski napisał: Tendencja nieustępowania Polsce i wygrywania sprzeczności istniejących między nią a jej sąsiadami osiągnęła za rządów Voldemarasa swój punkt szczytowy ((P. Łossowski, Po tej i tamtej stronie Niemna, Warszawa 1985, s. 236.)).

Trzeba również przyznać, że choć Pan Tadeusz był bardzo rozreklamowany, brak informacji w gazetach ogólnopolskich (Światowid, Ilustrowany Kurier Codzienny) o jego premierze w Warszawie. Dziwne tym bardziej, że była to inauguracja uroczystości 10–lecia. Gazety jednak chętniej pisały o paradzie wojskowej, która miała miejsce 11 listopada, na której oczywiście również pojawił się Piłsudski. Warto zaznaczyć, że choć w tym czasie nie pełnił nawet funkcji premiera – wciąż jednak znaczna część Polaków widziała w nim Napoleona, osobę wielce zasłużoną, czy nawet twórcę polskiego parlamentaryzmu.

Dziś Pana Tadeusza Ordyńskiego można oglądać w Internecie na stronie www.pantadeusz.tvp.pl. Stanowi przykład wykorzystania filmu do celów politycznych, choć takich filmów w historii jest niemało. Jest przykładem typowego kina międzywojennego, które musiało spełniać rozmaite cele (polityczne, patriotyczne, edukacyjne, kulturowe), a przez to traciło na wartości i nie miało uznania wśród recenzentów.

Agata Łysakowska

Bibliografia

Źródła:
Dziennik Poznański, nr 260, Poznań 1928, s. 1.
Film polski, [w:] Kino Teatr, nr 1, Warszawa 1928, s. 5.
Fryd Józef, Kilka słów o „Panu Tadeuszu”, [w:] Kino Teatr, nr 5, Poznań 1928, s. 13.
Kurier Poznański, nr 518, Poznań 1928, s. 22.
W.M., U realizatora „Pana Tadeusza” p. R. Ordyńskiego, [w:] Kino Teatr, nr 4, Warszawa 1928, s. 20.
Wielopolska Marie Jehanne, Pan Tadeusz, [w:] Kino Teatr, nr 4, Poznań 1928, s. 16-18.
Z za kulis „Słońca”, [w:] Kurier poznański, nr 517, Poznań 1928, s. 3.
Za kulisami ekranu. Premjera Pana Tadeusza w teatrze świetlnym „Słońce”, [w:] Dziennik Poznański, nr 259, Poznań 1928, s. 10.

Źródła w Internecie:
Gazeta Warszawska, nr 340, Warszawa 1928, <www.pantadeusz.tvp.pl/ofilmie-00.html>, [26 maja 1928].
Polska Zbrojna, nr 316, Warszawa 1928 [w:] Pan Tadeusz. Repremiera w internecie, <www.pantadeusz.tvp.pl/ofilmie-03.html>, [26 maja 1928].

Opracowania:
Hendrykowska Małgorzata, Kronika Kinematografii Polskiej 1895-1997, Poznań 1999.
Kot Wiesław, Pan Tadeusz – prawda i legenda, Poznań 1999.
Łossowski Piotr, Po tej i tamtej stronie Niemna, Warszawa 1985.

Opracowania w Internecie:
Drugie życie przedwojennych dzieł, [w:] Pan Tadeusz. Repremiera w internecie. <www.pantadeusz.tvp.pl/ofilmotece-03.html>, [26 maja 2013].
Nitrofilm. O projekcie, <www.nitrofilm.pl/strona/lang:pl/o-projekcie.html>, [10 czerwca 2013].
Premiera sprzed… 84 laty, [w:] Pan Tadeusz. Repremiera w internecie. <www.pantadeusz.tvp.pl/ofilmie-04.html>, [26 maja 2013].