Kategorie
Nowożytność

Plany dynastyczne Jana III Sobieskiego w świetle historiografii polskiej dwudziestolecia międzywojennego

Winą za niezrealizowane plany pruskie Sobieskiego z lat 1688 – 1689 Kazimierz Piwarski nie obarczał polskiego króla. Uważał, że napotkano na poważne przeszkody. Najpoważniejsza była sytuacja, w jakiej znalazł się jedyny sojusznik Jana III – Francja. Stanęła przeciwko niej niemal cała Europa i Sobieski nie mógł opowiedzieć się za ryzykowną akcją w Prusach. Poza tym dyplomacja Ludwika XIV nie doprowadziła do wciągnięcia w całą intrygę Szwecji. Wobec tych faktów, jesienią 1689 roku sprawę pruską można było uznać za odroczoną, jeśli nie zakończoną. W liście do elektora z grudnia 1689 roku, Jan III zapewnia go, że niepotrzebnie się zbroi i niepokoi. (( Ibidem, s. 180 – 183.))
Jednak nie tylko na Prusy spoglądał Sobieski i rozważał nie tylko możliwości związane z osadzeniem na tamtejszym tronie swojego syna. Historycy omawianego okresu dostrzegali też inne działania króla w tym zakresie. Władysław Konopczyński rozpatrywał kwestię węgierską w planach Jana III. Stwierdził on: „Powstańcy węgierscy, szukając czynnego poparcia w Polsce przeciwko Leopoldowi I, ofiarowali koronę św. Stefana bądź Stanisławowi Lubomirskiemu […], bądź też później, przed samą kampanią żórawińską, samemu Sobieskiemu dla królewicza Jakuba. Król odpowiedział na to, że syna potrzebuje dla Polski, ale pozwolił agentom francuskim poprzez kraje Rzeczypospolitej zaopatrywać Węgrów w pieniądze i rekruta.” ((W. Konopczyński, op.cit, s. 55.)) Konopczyński zatem uważał, że odmowa królewska wobec propozycji węgierskich miała niewątpliwie związek z planami dynastycznymi. Jan III szanse na zdobycie tronu węgierskiego uważał za zbyt nikłe, by angażować się w ryzykowną imprezę.
Plany węgierskie interesowały także Artura Śliwińskiego. Stwierdził on, że po odsieczy wiedeńskiej wystarczyło, aby Jan III wkroczył na Węgry, a wróciłby do kraju z koroną św. Stefana. Przemawiał za tym fakt, iż sami powstańcy węgierscy koronę tę Sobieskiemu ofiarowali. Jan III jednak czekał, gdyż Austriacy nie dawali mu żadnego wsparcia. Król pisał do żony „Gdyby powiedzieli, że nas nie potrzebują[…] tobym ja też poszedł urwać co na swoją stronę.!” Co chciał urwać? – zastanawiał się Śliwiński i stwierdzał: „Polak krzywdzony, szykanowany, traktowany jak natrętny przybłęda, poczuwał się obowiązku spełnić do końca swoje zadanie. […] Dumie i pysze niemieckiej ustępowała z drogi poczciwość polska. Zamiast pokazać kły i pazury, a przynajmniej wyrazić oburzenie z powodu doznanego przyjęcia i natychmiast wracać z wojskiem do kraju, czekał pokornie, azali cesarz nie wyrazi życzenia, by wojował dalej i krew polską za jego sprawę przelewał.” ((A. Śliwiński, op. cit., s. 276.)) Przytoczony tutaj fragment ukazuje zdecydowanie antyniemieckie nastawienie autora. Zestawienie cech narodowych Polaka i Niemca jest czysto propagandowe i miało ukazać wyzysk, jakiemu Polacy od wieków podlegali ze strony swego sąsiada. Śliwiński formułował również zarzuty wobec Sobieskiego. Wskazywał na brak zdecydowania, a raczej ślepą lojalność wobec zdradzieckiego sojusznika. Analizując tę pracę należy jednak pamiętać, że została ona wydana w 1924 roku, więc tuż po odzyskaniu niepodległości, po 123 latach niewoli państwowej. W dwóch spośród trzech zaborów naród polski musiał nieustannie mierzyć się z żywiołem niemieckim, co nie pozostało bez wpływu na ludzi w owym czasie żyjących.
Władysław Konopczyński rozważał również inne plany Jana III. Sądził, że po odsieczy wiedeńskiej pragnął król wprawdzie osadzić swojego syna na jakimś tronie, ale zadowoliłby się także luźniejszym związaniem wyzwolonych krajów z Rzeczpospolitą, gdyż i taki scenariusz zapewniłby mu wdzięczność poddanych. Historyk dodaje krytycznie, że „mrzonka dynastyczna” towarzyszyła Janowi III we wszystkich wyprawach od 1684 do 1691 roku. Król próbował uzyskać dla Rzeczypospolitej dostęp do Morza Czarnego, gdy nie powiodły się plany bałtyckie. ((W. Konopczyński, op. cit., s. 69 – 70.)) Określając plany Jana III „mrzonką dynastyczną” zdradził Konopczyński swoje nastawienie do tego przedsięwzięcia. Jednak można odnieść wrażenie, że jedynie „południowe” plany Sobieskiego uważał ten historyk za nierealne i szkodliwe dla Rzeczypospolitej, gdyż podaje cezurę czasową, gdy w centrum zainteresowania króla były głównie państwa naddunajskie.
Inaczej królewskie plany oceniał Otton Laskowski. Uważał on, że sukcesy odniesione przez Jana III pod Wiedniem i pod Parkanami, a Andrzeja Potockiego i Stefana Kunickiego na Wołoszczyźnie, wróżyły królowi możliwość rozciągnięcia polskich wpływów w państwach naddunajskich, a gdyby udało się na jakimś tronie osadzić Jakuba, to utrwalenie własnej dynastii. ((O. Laskowski, op. cit., s. 237.)) Laskowski uważał, że nawet gdyby nie udało się osadzić na tronie naddunajskim Jakuba, to zapewne związanie tych państw z Rzeczpospolitą utrwaliłoby sławę króla i wdzięczny naród wybrałby jego syna na swojego władcę. (( Ibidem, s. 245.))
Historyk ten stwierdził również, że po zakończonej niepowodzeniem wyprawie Jana III do Mołdawii z 1686 roku, wielkie plany królewskie, mające wzmocnić Rzeczpospolitą i opromienić sławą króla, co z kolei miało zaowocować utrwaleniem dynastii Sobieskich, legły w gruzach. (( Ibidem, s. 288.)) Laskowski, który był bardzo przychylnie nastawiony do osoby Jana III z żalem wspominał o fiasku planów królewskich. Sugeruje to chociażby słownictwo, jakie dobiera w ich opisie: „wielkie plany”, „opromienić sławą”. Wiązał też on plany dynastyczne Sobieskiego z zamiarami wzmocnienia państwa.
Artur Śliwiński wspominał, że cesarz Leopold I, tuż po opanowaniu Węgier, zachęcał Jana III do zawojowania Mołdawii i Wołoszczyzny i obiecywał pomoc swoich wojsk w tym przedsięwzięciu. To, jak sugerował Śliwiński, obudziło nowego ducha w Janie III. Zaczął planować krucjatę przeciwko Turkom, a przy okazji opanowanie księstw naddunajskich na rzecz swojego syna, co jak liczył zwiększy jego szanse podczas elekcji. (( A.Śliwiński, op. cit., s. 290.))
Kazimierz Piwarski analizując próby zmontowania przez Jana III Ligi Świętej jeszcze przed 1682 rokiem, stwierdził, iż przesłanki króla były „egoistyczne”. Sobieski chciał bowiem zabezpieczyć Rzeczpospolitą przed agresją turecką. Pewną rolę, według badacza, odegrały również względy osobiste Jana III, który chciał objąć dowództwo połączonych sił sojuszniczych i zapewnić sobie sławę oraz konkretne korzyści – chociażby zapewnić panowanie swojej dynastii w Polsce. Historyk zauważył jednak, że pomimo, iż jest to wszystko możliwe, to jednak nie zostało jeszcze w sposób naukowy udowodnione. (( K.Piwarski, Osłabienie znaczenia międzynarodowego Rzeczypospolitej w drugiej połowie XVII w., „Roczniki Historyczne”, R.XXIII, 1957, s. 246.))
Naturalnie pisząc tutaj o egoistycznych przesłankach króla Piwarski miał na myśli nie interesy osobiste Jana III, a interesy Rzeczypospolitej, która na sojuszu z innymi państwami miała zyskać najwięcej. Zyski osobiste dla Sobieskiego miały być niejako korzyścią uboczną. Dodał, że Sobieski dążył do opanowania Mołdawii, być może razem z Wołoszczyzną. Zdaniem historyka nie należy rozpatrywać, w jakim stopniu dążenia te były kierowane planami dynastycznymi, gdyż jest to kwestia nierozstrzygnięta przez naukę historyczną. ((Ibidem, s. 252.))
Tadeusz Żeleński – Boy uważał, że Sobieski chcąc zapewnić tron swojemu synowi dążył do skoligacenia się z panującymi domami Europy. Inną drogą, do osiągnięcia celu było zdobycie jakiegoś tronu na Wschodzie (mowa o księstwach naddunajskich). Ten cel – konkludował Żeleński – Boy, podsycał Jana III w jego beznadziejnych wyprawach. ((T. Żeleński-Boy, op. cit., s. 287.)) Ocena wypraw mołdawskich jako „beznadziejne” doskonale ilustruje nastawienie autora do planów naddunajskich króla.
Innym aspektem planów dynastycznych rozpatrywanym przez historyków była kwestia Inflant jako lenna, którym mógłby władać Jakub. Jest to zagadnienie praktycznie marginesowe, bo nic nie wskazuje, aby Jan III faktycznie rozważał taką możliwość. Jednak w końcu lat siedemdziesiątych XVII wieku, kiedy planowana była dywersja królewska na terytorium Prus Książęcych, elektor mocno taką możliwością przestraszony próbował odciągnąć Jana III od sojuszu z Francją i Szwecją. Pomocna mu była opozycja magnacka w Rzeczypospolitej, ale do Sobieskiego też się zwracał.
Kazimierz Piwarski wspominał w swojej pracy poświęconej polityce bałtyckiej Jana III o propozycji, jaka złożył królowi polskiemu przedstawiciel elektora – Hoverbeck. Podsuwał on mianowicie Sobieskiemu pomysł uderzenia Polaków na Inflanty, ówczesną szwedzką posiadłość, które to działanie miało zyskać poparcie duńskie i szerokiej masy szlachty polskiej, wciąż pamiętającej „potop” szwedzki. ((K. Piwarski, Polityka bałtycka …, s. 211.))
W innej swojej pracy Piwarski również wspominał o tym pomyśle dyplomacji brandenburskiej, który pojawił się pod koniec 1678 roku, kiedy to najbardziej na dworze elektora obawiano się polskiego ataku na Prusy. By tego uniknąć, Brandenburczycy postanowili skierować aspiracje dynastyczne Sobieskiego ku Inflantom lub nawet Śląskowi. (( Idem, Pomysły odzyskania Śląska za Jana III Sobieskiego, Katowice 1938, s. 13.)) Kwestia Śląska nie jest tutaj jasna. Pomysły odzyskania tego regionu za Jana III Sobieskiego wprawdzie pojawiały się, nawet stały się tematem pracy Kazimierza Piwarskiego, ale nadal nie są one dostatecznie dobrze zbadane, a to za sprawą braku źródeł. Twierdził on, że za panowania Jana III pojawiły się słabe, ale cenne odgłosy sprawy śląskiej w polityce polskiej. Były one wynikiem aspiracji dynastycznych Sobieskich. Plany te dotyczyły próby zdobycia części Śląska. ((Ibidem, s. 7.)) Pierwszy sygnał w sprawie śląskiej wiązał się z planowaną w końcu lat siedemdziesiątych XVII wieku dywersją, a kiedy w grę wchodziły Prusy i Śląsk. Trzeba jednak zaznaczyć, że prawdopodobieństwo dywersji na Śląsku było znikome.
Wspomniana już była propozycja brandenburska, o której pisał Kazimierz Piwarski. Elektor proponował, aby Jan III zamiast atakować Prusy zwrócił się ku Inflantom lub Śląskowi. (( Ibidem, s. 13.)) Historyk dodał, że duszą starań sukcesyjnych na Śląsku była Maria Kazimiera, podczas gdy Jan III zachowywał wobec takich starań dużą rezerwę. (( Ibidem, s. 14.)) Kazimierz Piwarski pracę swoją wydał w 1938 roku w Katowicach, w czasach, gdy każda wzmianka historyczna o związku Śląska z Polską była na wagę złota w walce propagandowej z Niemcami. Nieustannie trzeba było udowadniać, że pomimo, iż ziemie te były całe wieki poza terytorium Rzeczypospolitej, to wzajemne związki wciąż istniały, a zainteresowanie śląską ziemią ze strony władz polskich nie zanikło. Tym należy tłumaczyć wydanie tej pracy, choć badacz dysponował bardzo skąpym materiałem źródłowym.
Kolejny raz zainteresowanie Śląskiem ze story Jana III pojawiło się przy okazji wyboru dóbr dla Jakuba i jego żony Jadwigi Elżbiety. Kazimierz Piwarski twierdził, że Sobieski chciał jakichś włości przy granicy z Rzeczpospolitą. Dla historyka tego niewątpliwym był fakt, że dwór polski upatrywał w tym korzyści dla swej polityki dynastycznej. Jakub, jako posiadacz części terytorium śląskiego miał zyskać na powadze w oczach szlachty polskiej, co mogło mieć znaczenie podczas elekcji. ((K. Piwarski, Królewicz Jakób…, s. 7.))
O takim pomyśle wspominał też Otton Laskowski. Sugerował, że Sobieski, przekonawszy się o braku korzyści wypływających z Ligi Świętej, zaczął szukać zbliżenia z Francją, jednak w jego polityce na pierwszy plan wysunęła się sprawa zapewnienia Jakubowi tronu polskiego. Chciał to król osiągnąć poprzez stopniowe przyzwyczajanie narodu do myśli o tej sukcesji i zapewnienia Jakubowi dostatecznej potęgi. Laskowski uważał, że nie była to tylko sprawa egoizmu Jana III, ale też sprawa naprawy Rzeczypospolitej trawionej i udręczonej wstrząsami elekcyjnymi. ((O. Laskowski, op. cit., s. 294.)) Wiążąc tutaj plany dynastyczne Jana III z próbami naprawy ustroju Rzeczypospolitej, Laskowski zwracał uwagę na istotny fakt, dlaczego wolna elekcja, choć w swojej istocie wcale nie była zła, to przyczyniała się do pogłębiania kryzysu Rzeczypospolitej. Chodziło o całą „otoczkę” wyboru nowego króla. Popisy nierządu, przekupstwa i głupoty. Tego według Laskowskiego można było uniknąć dzięki dynastycznej monarchii.
Według Ottona Laskowskiego wyrabianie przez króla odpowiedniej pozycji Jakubowi zmierzało dwutorowo. Po pierwsze Jakub pokazywał się u boku ojca przy okazji ważnych wydarzeń. Oficjalnie po raz pierwszy miało to miejsce pod baldachimem królewskim podczas przyjmowania poselstwa moskiewskiego. Drugim etapem miało być zyskanie przez królewskiego syna sławy wojennej, a służyć temu miał udział Jakuba w oblężeniu Kamieńca z roku 1687, gdzie był on nominalnym dowódcą. Mimo niepowodzenia wyprawy udało się zyskać, krótkotrwałą wprawdzie, ale jednak popularność królewicza wśród wojska. ((Ibidem, s. 295 – 297.))
Swój głos do dyskusji dodał także Tadeusz Żeleński – Boy w swojej biografii królewskiej małżonki. Stwierdził mianowicie, że Jan III korzystał z każdej okazji, aby przyzwyczaić szlachtę do faktu, że uważa Jakuba za swojego następcę, a wykorzystywał do tego dworską etykietę. (( T.Żeleński-Boy, op. cit., s. 267.))
Zważywszy na fakt, że osoba Jana III budziła wielkie zainteresowanie historyków dziwić może fakt, że tak niewiele miejsca w swoich pracach poświęcali oni planom dynastycznym króla. Jedynie Kazimierz Piwarski zajmował się nimi dokładniej, rozpatrując różne aspekty polityki Sobieskiego. Inni badacze wspominali o tym zagadnieniu niejako przy okazji, traktując królewskie zainteresowania marginesowo.
Reasumując, znaczna większość historyków zajmujących się czasami panowania Jana III Sobieskiego dostrzegła w planach małżeńskich Jakuba próbę realizacji polityki dynastycznej króla. Wśród planowanych małżeństw wymieniano związki z Ludwiką Karoliną Radziwiłłówną, księżniczkami burbońskimi, księżniczką hanowerską lub arcyksiężniczkami habsburskimi. Wszystkie te plany, w zgodnej opinii, były elementem politycznego przetargu. Jan III chciał wzmocnić pozycję swojego syna przed następną elekcją, a dwór francuski i austriacki chciały zdobyć cennego sojusznika w osobie króla polskiego.
Zarówno Kazimierz Piwarski jak i Władysław Konopczyński zwracali uwagę na fakt, że marzenie króla Jana III o założeniu królewskiego rodu było dobrze znane obcym monarchiom i przez nie skrupulatnie wykorzystywane. Elektor Fryderyk III uzyskał potwierdzenie traktatów welawsko – bydgoskich w zamian za obietnicę poparcia małżeństwa Jakuba z Ludwiką Karoliną, które jednak do skutku nie doszło. Austria obiecując rękę Jadwigi Elżbiety Jakubowi odsunęła groźbę polskiej dywersji w sojuszniczych Prusach lub na Śląsku. Mimo pojawiających się zarzutów wobec Sobieskiego o niewykorzystywanie szans na umocnienie państwa, nie są one jednak formułowane zbyt ostro.
Bardzo charakterystyczny jest fakt, że przy omawianiu zagadnień o okresu XVII wieku, historycy okresu międzywojennego ciągle postrzegają te wydarzenia przez pryzmat późniejszego dramatu rozbiorowego Rzeczypospolitej. Nie są w stanie ukryć żalu i rozczarowania wobec postawy Jana III, który utracił szansę osłabienia Prus i Austrii, a wzmocnienia swojego rodu i pośrednio rządzonego przez siebie państwa. Gorzko brzmi rozczarowanie wywołane utraceniem szansy na odzyskanie Prus lub Śląska.
Za najbardziej realne spośród królewskich planów uważali wymienieni w tej pracy badacze zamysły uzyskania tronu pruskiego. Najlepiej zbadał je Kazimierz Piwarski i choć żałował on braku rezultatu, to winą za to obarczał sojuszników króla polskiego i szlachtę polską, Janowi III niewiele mając do zarzucenia. Z taką oceną zgadzali się w zasadzie wszyscy historycy okresu międzywojennego. O ile plany pruskie traktowali jako rozsądne, o tyle inne – takie jak osadzenie Jakuba na jednym z tronów naddunajskich lub węgierskim, były dla nich dla nich tylko „mrzonkami”. Widać, że nie oceniali ich jako realnych.
Władysław Konopczyński wiązał plany dynastyczne Jana III z zamiarem wzmocnienia władzy królewskiej w Rzeczypospolitej. Wszystko wskazuje, że także inni badacze omawianego okresu również tak to pojmowali, choć nie zawsze pisali o tym wprost. Zapewnienie silniejszej pozycji królowi wiązali z poprawą stanu państwa. Nie może dziwić taki stan rzeczy w obliczu faktu, że historycy ci na własnej skórze poznali tragedię rozbiorów. Choć nie wszyscy są w swoich sądach dotyczących krajów zaborczych równie dosadni jak Artur Śliwiński, to jednak żaden z historyków okresu międzywojennego nie uciekł od maniery postrzegania losów Rzeczypospolitej XVII wieku jako kraju zmierzającego ku upadkowi. Jak widać, nawet wybitnym historykom nie jest obce emocjonalne zaangażowanie w przedmiot swych badań.

Norbert Loch

Bibliografia:

– Czapliński W., „Marysieńka Sobieska” w oczach historyka, [w:] Tadeusz Żeleński – Boy, Marysieńka Sobieska, Warszawa 1974.
– Grabski A. F., Orientacje polskiej myśli historycznej. Studia i rozważania, Warszawa 1972.
– Jaskólski M., Kadyceusz polski. Myśl polityczna konserwatystów krakowskich 1866 – 1934, Warszawa – Kraków 1990.
– Konopczyński W., Dzieje Polski nowożytnej, t. 2, Warszawa 1986.
– Laskowski O., Jan III Sobieski, Lwów 1933.
– Maternicki J., Warszawskie środowisko historyczne w okresie II Rzeczypospolitej, Rzeszów 1999.
– Laskowski O., Jan III Sobieski, Lwów 1933.
– Piwarski K., Historia Śląska w zarysie, Katowice – Wrocław 1947.
– Piwarski K., Królewicz Jakób Sobieski w Oławie, Kraków 1939.
– Piwarski K., Osłabienie znaczenia międzynarodowego Rzeczypospolitej w drugiej połowie XVII w., „Roczniki Historyczne”, R.XXIII, 1957, s. 221.
– Piwarski K, Polityka bałtycka Jana III w latach 1675 – 1679, [w:] Księga pamiątkowa ku czci Profesora Dra Wacława Sobieskiego, T. 1, Kraków 1932.
– Piwarski K., Pomysły odzyskania Śląska za Jana III Sobieskiego, Katowice 1938.
– Piwarski K., Sprawa pruska za Jana III Sobieskiego 1688 – 1689, „Kwartalnik Historyczny”, T.XLIII, 1929, s. 153.
– Poraziński J., Jakub Ludwik Sobieski [w:] Polski Słownik Biograficzny, t. XXXIX, s. 490.
– Śliwiński A., Jan Sobieski, Warszawa 1924.
– Tyszkowski K., Polskie Towarzystwo Historyczne 1925 – 1936, „Kwartalnik Historyczny”, t. LI, 1937, s. 89.
– Wierzbicki A., Konstytucja 3 Maja w historiografii polskiej, Warszawa 1993.
– Żeleński – Boy T., Marysieńka Sobieska, Warszawa 1974.

Autor: Norbert Loch

Norbert Loch - doktorant Akademii im. J. Długosza w Częstochowie.