Sprawa się rypła

Wczorajszy tekst popełniony na temat modernizacji znów został poparty kolejną informacją na temat szerokich planów dotyczących F-15 w USA. Otóż wydarzenia nabierają tam tempa, ale wcale nie od dziś, a wszystko przez to, że „sprawa się rypła” jak głosi tytuł niniejszego felietonu.

Jak coś się „rypło” to znaczy, że najpewniej jest ktoś za to odpowiedzialny. Tutaj akurat winowajca jest bardzo łatwy do rozszyfrowania, ale niestety nie można już mieć do niego pretensji, ponieważ najzwyczajniej w świecie już go nie ma. Zatem kto jest tym tajemniczym winowajcą? ZSRR!

W bardzo dużym skrócie myślowym ZSRR odpowiada za modernizację F-15 w USA. Teraz rozbierzmy ten bardzo duży skrót na kawałki.

Pierwotne założenia analityków w USA określały zapotrzebowanie na myśliwce 5 generacji na ponad 700 sztuk. W linii miało znaleźć się właśnie tyle myśliwców F-22, ale główny stresor, który odpowiadał za ich produkcję, czyli wspomniany już ZSRR, upadł i potrzeba produkcji w takim wymiarze upadła. Inna sprawa to ogromny koszt jednej maszyny, który oczywiście spadłby znacząco przy produkcji wszystkich 700 sztuk, ale i tak byłby z kategorii astronomicznych.

Ostatecznie F-22 zbudowano 187 i pięć lat temu linię zamknięto. Jej powtórne uruchomienie jest co prawda rozważane, ale można je traktować jako mało prawdopodobne. Jest to proces skomplikowany i kosztowny, ale wykonalny. Jeśli zapadnie decyzja, że finanse się nie liczą, to będziemy mieli nowe F-22. Zapewne stosownie zmodernizowane by odpowiadać rozwojowi techniki oraz zmieniającym się realiom pola walki. Jeśli wiemy jak i skąd biorą się pieniądze (a w zasadzie waluty) wiemy, że da się je/ą zdobyć, ale w szkołach tego dziś nie uczą, bo kto wie jak działa system rezerwy cząstkowej i kreacja pieniądza? Tymczasem koniec dygresji monetarnej.

Póki co powyższe plany są na razie mgliste, a trzeźwo myślący ludzie stojący na czele armii działają już teraz, czyli chcą wypełnić lukę tym czym mają. A jak wiemy mają F-15, które miały być zastąpione przez F-22. W związku z tym wprowadzany jest program modernizacji tych samolotów, a jednym z jego elementów o którym czytamy to modernizacja samych skrzydeł w maszynach F-15 C/D co ma przełożyć się na służbę tych samolotów do roku 2045. Na dokładkę program F-35 nie idzie jak po maśle, ale raczej jak po grudzie, aczkolwiek co by o nim nie mówić, w mojej ocenie zostanie doprowadzony do końca. To nie następca Marine One by go zamknąć.

Zatem dozbrajanie i modernizowanie oraz przesuwanie czasu użytkowania samolotów F-15 w starszych odmianach C/D jest pilną potrzebą w USAF i będzie sukcesywnie wdrażane ku uciesze Boeinga, a zwłaszcza pracowników tej firmy zatrudnionych przy samolotach F-15. Na marginesie możemy dodać, że dziś już nikt nie produkuje samolotów tej klasy co F-22 i F-35 samodzielnie tylko pomiędzy dużymi graczami dochodzi do zawiązywania się bloków i dopiero stawania w szranki konkursowe. Zatem zadowolonych pracowników byłoby i będzie znacznie więcej.

Patrząc jeszcze szerzej podobne problemy mamy i w przypadku myśliwców F-16 i nieśmiertelnych szturmowców A-10. Przecież F-16 powinny już powoli odchodzić w zapomnienie, a w związku z czkawkami z programu F-35 polatają i to bardzo długo, gdyż nie ma czym ich zastąpić. Warthog to już w ogóle kuriozum bo tyle ile razy wisiał nad nim topór to głowa boli, ale dalej mieli swoim działkiem jak Pan Bóg przykazał.

Krzysztof Kuska

Zdjęcie: U.S. Air Force photo/Senior Airman John Hughel