Kategorie
1939-1945

Uzbrojenie rosyjskich samolotów myśliwskich z okresu II wojny światowej – zarys

Później w wersji Jak-1b w celu poprawienia osiągów zdecydowano się zrezygnować z pary SzKASów i zamontowano zamiast nich jeden karabin UBS z zapasem 200 naboi((H.H. Stapfer podaje 220.)). Karabin był montowany po lewej stronie nosa samolotu.
W wersji Jak-3 zdecydowano się na montaż działka SzWAK z zapasem 120 nabojów oraz początkowo z jednym, a później z dwoma karabinami UBS z zapasem 150 nabojów na lufę. W wersji Jak-3P zdecydowano się zamontować 3 działka. Przez śmigło prowadził ogień działko B-20M z zapasem 120 nabojów, nad silnikiem zamontowano dwa działka B-20S z zapasem 130 sztuk nabojów na lufę. W porównaniu z samolotem Jak-3 masa uzbrojenia była lżejsza o 11 kg((W przypadku w zasadzie wszystkich sowieckich konstrukcji czynnik masy był ogromnie ważny i ciągle próbowano ją zmniejszać. Było to spowodowane chęcią poprawienia osiągów, a na te z kolei wpływ miały stosunkowo słabe silnikami, duży udział drewna w konstrukcji samolotu oraz niedokładności wynikającymi w produkcji. Stad by poprawić osiągi decydowano się na szukanie oszczędności w masie samolotu.)).
Bardzo interesujących informacji o sposobie taśmowania amunicji dostarcza w swojej monografii Robert Bock. Otóż w przypadku karabinów SzKAS połowa zabieranej amunicji była przeciwpancerno-zapalajaca. Przebijały one pancerz 7-8 mm z odległości 200m. 25% to naboje przecwipancerno-zapalająco-smugowe. Smuga takiego pocisku była długa na 700m. Reszta to typowo zapalające.
Podobnie sprawa miała się z karabinami UBS. Połowa była przeciwpancerno-zapalająca. Przebijały płytę pancerną o grubości 20mm. Pociski przeciwpancerno-zapalająco-smugowe stanowiły 10% zapasu. 20% stanowiły przecwipancerno-zapalająco-burzące i rozrywające oraz zapalająco-rozrywające. Pozwalały one z 200 metrów zrobić dziurę w poszyciu o średnicy 20cm.
Jeśli idzie o działka 30% stanowiły naboje zapalająco-odłamkowe pozwalające na uszkodzenia w poszyciu o średnicy 25-30cm. Reszta to przeciwpancrno-zapalajace. Ich skuteczność to pozwalała na przebicie pancerza grubości 20mm z 400 metrów. Piloci nie posiadali informacji o stanie amunicji w samolocie. Bock podaje, iż nie dotarł do informacji w jaki sposób sygnalizowano pilotom o kończeniu się amunicji((Inne armie świata rozwiązywały to w prosty sposób taśmując przed końcem zapasu odpowiednią mieszankę nabojów która mogła zasygnalizować pilotowi, że niedługo wyczerpie się jego zapas )).
Kolejne wersje samolotów Jakowlewa oznaczone jako Jak-7 i Jak-9 czerpały pełnymi garściami z konstrukcji dwumiejscowej mającej stanowić wersją szkoleniową samolotów Jak.
W wersji Jak-7A montowano dwa karabiny SzKAS oraz działko SzWAK strzelające przez oś śmigła z zapasem 120 nabojów. W wersji Jak-7B wymieniono lekkie karabiny wprowadzając w ich miejsce UBSy. Karabiny miały niespotykaną liczbę amunicji, a w zasadzie jej rozkład. Otóż lewy miał zapas 260, a prawy 140. Karabiny tradycyjnie prowadziły ogień zsynchronizowany przez obrys śmigła. Krótka seria samolotów była uzbrojona w działko Sz-37 37 mm, ale w obliczu wprowadzanych samolotów Jak-9 nie zdecydowano się na jej masową produkcję. Posiadała ona jednak ciekawie umiejscowioną kasetę amunicyjną na naboje 37mm. Znajdowała się ona między cylindrami silnika. Mocno skręcony podajnik dostarczał je następnie do komory((Y. Gordon, D. Khazanow, Yakovlev’s piston-engined fighters, Hinckley 2002, s. 52.)).
Pierwszy model Jak-9 był uzbrojony w działko SzWAK z zapasem 120 nabojów oraz jeden, lewy, karabin UBS. W wersji Jak-9T zdecydowano się wzmocnić uzbrojenie i przez śmigło ogień prowadziło działko lotnicze NS-37 37mm z zapasem 32 nabojów((Niektóre opracowania podają przedział 30-32 sztuk. Celność tej wersji miała być znikoma przy prowadzeniu ogni poniżej prędkości 350 km/h. Odrzut powodował wtedy znaczące chwianie się samolotu na boki co przekładało się na duże prawdopodobieństwo trafienia przy pierwszym i drugim strzale, a kolejne miały już spory rozrzut więc piloci musieli prowadzić ogień krótkimi seriami po 2-3 pociski.)). Jako wsparcie dla przyrządów celowniczych montowano karabin UBS z zapasem 200-220 nabojów w większości smugowych. Działko tego kalibru mogło być używane nawet z odległości 1000-1200m((Z takiej odległości oczywiście można było rozpocząć ostrzał i nie sposób się nie zgodzić z Bockiem, ale efektywność tego ognia nie mogła być dobra. Potwierdza to zresztą Gordon i Khazanow podając, że skuteczny ogień do dwusilnikowego samolotu można było otworzyć z odległości 500-600 metrów, a przeciwko myśliwcowi z odległości 400m. Użycie z dalszej odległości nie gwarantowało dobrego rezultatu, ale jak słusznie zauważają wyżej wspomniani odpowiednia amunicja (pocisk odłamkowy dodatkowo wyposażony w zapalnik „odległościowy” jak podają autorzy, ale chyba chodzi o czasowy podobny do tych jakie stosowali Niemcy) w połączeniu z długą serią mogła pomóc rozproszyć formację i jedynie wtedy sens miało strzelanie z takiej odległości.)), a jego przebijalność pozwalała na skuteczne atakowanie celów posiadających pancerz 30mm. Poważnym minusem tego rodzaju uzbrojenia jak już wspomniano była konieczność oddawania bardzo krótkich serii po maksymalnie 3 pociski. W przypadku zbyt długiego przytrzymania spustu pociski nie dochodziły do celu z racji zejścia samolotu z linii celowania. Słaba amortyzacja powodowała duże wibracje. Najlepsze efekty uzyskiwano prowadząc ogień z odległości 150-200 metrów((R. Bock, Jak-7, Jak-9, Gdańsk 1999, s. 18.)). Idąc jeszcze dalej w tym kierunku zbudowano wersję K z działkiem 45 mm, ale powstało jej bardzo niewiele. Według oficjalnych raportów by zestrzelić jeden nieprzyjacielski samolot potrzeba było 31 pocisków z działka NS-37 i 147 z działka SzWAK((Y. Gordon, D. Khazanowa, Yakovlev’s…, s. 65.)). Warto zaznaczyć, że samolot Jak-9T posiadał bardzo dobry dostęp do zabieranego uzbrojenia. Duża pokrywa kadłuba odsłaniała działko i karabin UBS, a kasety amunicyjne pozwalały na szybki załadunek nowej porcji amunicji.
W samolocie Jak-9D montowano natomiast działko SzWAK z zapasem 120 nabojów oraz karabin UBS z zapasem 200 nabojów. W maszynie Jak-9U dalej używano działka SzWAK z zapasem 120 nabojów oraz dwa karabiny UBS z zapasem po 170 nabojów na lufę. Powstała również odmiana Jak-9 UT z dwoma działkami B-20S 20mm oraz jednym N-37. Co ważne w tym modelu możliwe było montowanie różnego rodzaju działka w kadłubie, ale tylko na linii montażowej. Pozwalało to w szybki sposób zmontować wersję, która była akurat potrzebna na pierwszej linii. Dzięki mniejszej sile odrzutu możliwe było oddanie serii złożonej z 4-5 pocisków w przeciwieństwie do działka NS. Niestety dla pilotów w produkcji seryjnej montowano działko NS((Samolotów Jak-9 powstało bardzo dużo odmian i w zestawieniu uwzględniłem tylko te najliczniej produkowane i o kluczowym uzbrojeniu lufowym.)).

Uzbrojenie bombowe i rakietowe

I-16 był w stanie przenosić niekierowane rakiety RS-82 82mm montowane po 3 pod skrzydłami. Poza tym samoloty mogły przenosić pod kadłubem bomby 15kg w ilości 10 sztuk montowane w 2 rzędach po 5 sztuk. Poza tym istniała możliwość podwieszenia bomby o masie 100kg. Maksymalny udźwig bomb dla wersji 24 wynosił 500kg.
Samoloty MiG wyposażano w wyrzutniki 3ROB-82 umożliwiające przenoszenie rakiet RS-82 po trzy pod każdym ze skrzydeł((Warto tu zwrócić uwagę na łatwość montażu takowego uzbrojenia co ma niebagatelne znaczenie w warunkach polowych.)). Był on preferowany w stosunku do pojedynczych wyrzutników jako że był łatwiejszy w montażu, choć jego wada był większy opór powietrza który stawiał podczas lotu. Do walk powietrznych wykorzystywano zapalniki czasowe AGTD-A-RS-82. Obsługa naziemna mogła ustawić opóźnienie od 2 do 22 sekund. W przypadku atakowania celów naziemnych używano zapalników uderzeniowych AM-s-RS-82. Zasięg rakiet wynosił 800 metrów, ale ich efektywność nie była duża. Jeśli chodzi o bomby to Massimo Tessitori w swojej monografii podaje, że są nieliczne źródła potwierdzające użycie 50 i 100 kg bomb, a niektóre zdjęcia wczesnych MiGów pokazują stosowne zaczepy, ale nie zachowały się zdjęcia samolotów MiG-3 z bombami.
ŁaGG podobnie jak MiG przenosił rakiety RS-82 montowane na wyrzutnikach po 4 pod każdym ze skrzydeł((Stapfer na schematach i zdjęciach pokazuje samoloty z 3. O 4 piszą V. Kotelnikov, M.Orlov, N. Yakubovich.)). Później wprowadzono rakiety RS-132 które można było wystrzeliwać z tych samych wyrzutników co RS-82. Poza tym posiadał uchwyty bombowe z zamkami MDZ-40 i zaczepami DER-13 dla dwóch bomb o masie 50 kg i 100 kg((Stapfer podaje wyrzutnik D3-40.)). Stosowane bomby to FAB-50 ogólnego przeznaczenia oraz AO-25M i FAB-50M odłamkowe.
Myśliwce Ła mogły również przenosić bomby AO-25M na wyrzutnikach D3-40. Możliwe było podwieszanie po jednej bombie 100 kg pod skrzydłem((Ła-5 do 50kg. Cięższa bomba dla późniejszy modeli z rodziny Ła.)), ale taka konfiguracja była używana niezwykle rzadko. W starszej wersji Ła-5 mechanizm zwalniania bomb był umieszczony nietypowo co wymuszało na pilocie pochylenie się w jego kierunku. Zrzucanie bomb wymagało wielkiego skupienie, a sięganie gdziekolwiek w takim momencie na pewno nie pomagało w uzyskaniu dobrej celności. Poza tym samolot był wrażliwy na ostrzał z ziemi, a sam mechanizm był zawodny i zdarzało się, że jedna z bomb nie wyczepiała się. Zważywszy jednak na bardzo rzadkie stosowanie uzbrojenia bombowego nie stanowiło to problemu odczuwalnego na szeroką skalę.
Myśliwce Jak nie odbiegały od rosyjskiej normy. Jak-7 standardowo dla sowieckich samolotów tego typu przenosiły rakiety RS-82 montowane po 3 pod każdym ze skrzydeł lub bomby FAB 100. W wersji Jak-9 B samolot miał tuż za kabiną pilota specjalny rurowy zasobnik w którym istniała możliwość przenoszenia 4 bomb FAB 100. Była to konstrukcja wyjątkowa i niespotykana, ale bardzo pomysłowa. Bomby nie tworzyły niekorzystnego oporu powietrza. Możliwe było zrzucenie wszystkich 4 w jednym momencie co tylko powiększało efekt niszczący skupiając je w jednym miejscu. Poza bombami ogólnego przeznaczenia możliwe było zabieranie kaset przeciwpancernych z bombami PTAB po 32 sztuki w każdej. Jedna bomba ważyła 1.5kg. Poważnym kłopotem była konieczność załadunku bomb od dołu co z kolei wymuszało podniesienie ogona i przedłużało cała operację. Bock podaje, że wyszkolona załoga potrzebowała na to 22 do 25 minut. Jak-1 również mógł przenosić standardowe rakiety montowane po 3 pod skrzydłami lub bomby FAB 50.

dr Krzysztof Kuska

Bibliografia:
A. Drabkin, Jastrzębie Stalina,Warszawa 2009.
Bock R., Jak-1, Jak-3, Gdynia 1998.
Bock R., Jak-7, Jak-9, Gdańsk 1999.
Gordon Y., Khazanow D., Yakovlev’s piston-engined fighters, Hinckley 2002.
H.H Stapfer, LaGG fighters in action, Carrolton 1996
H.H. Stapfer, La 5/7 fighters in action, Carrolton 1998.
H.H. Stapfer, Polikarpov fighters in action Pt II, Carrolton 1996.
K. Cieslak, J. Jackiewicz, Migi Stalina, Warszawa 2005.
M. Veštšík, J. Vraný, La-5, Praga 2006.
V. Kotelnikov, M.Orlov, N. Yakubovich, ŁaGG-3 Warszawa 200.
Veštšík M., Lavočkin La-7, Praga 2000.
Williamis A.G., GustinE., Flying guns World War II, Shrewsbury 2003.
Y. Gordon, D. Khazanow, Soviet combart aircraft of the Second World War. Volume One: Single-Engined Fighters, Earl Shilton, 1998.

Zdjęcie tytułowe: Wikimedia Commons

Autor: dr Krzysztof Kuska

dr Krzysztof Kuska , analityk bezpieczeństwa, specjalista w dziedzinie lotnictwa wojskowego, historyk. Współpracował m.in. z magazynami: "Jane's Defence Weekly", "Defence and Security Alert", „Airforces Monthly”, „Combat Aircraft”, „Lotnictwo Aviation International” , „Lotnictwo", "Polska Zbrojna". Więcej na krzysztofkuska.com.