Kategorie
XX i XXI wiek

Krótka prezydentura Gabriela Narutowicza w świetle „Kuriera Poznańskiego”, cz. II

Strzały w „Zachęcie”

O śmierci Gabriela Narutowicza, czytelnicy dowiedzieli się już następnego dnia dzięki korespondentom z Warszawy, aczkolwiek całemu zajściu poświęcone zostały raptem trzy artykuły. Czyn ten, zdaniem dziennikarza, był godny potępienia, jednocześnie zaś brak jakiejkolwiek skruchy publicysty związanej z wcześniejszą nagonką. Winny był tylko Eligiusz Niewiadomski, profesor historii sztuki wywodzący się z kół wolnomyślicieli, którego przyczyny działania nie były znane. Wydarzenia mające miejsce w Towarzystwie Sztuk „Zachęta” owiane były tajemnicą. Korespondenci starali się wyjaśnić okoliczności towarzyszące zbrodni. Wedle przekazu Kuriera Poznańskiego prezydent Narutowicz przechodząc z jednego pokoju do drugiego miał zostać zamordowany trzema strzałami w piersi ((Zamach śmiertelny na Prezydenta Narutowicza, KP 17 XII 1922, nr 289, s. 1.)). Przywoływany już przez nas wcześniej M. Moskalewicz słusznie dostrzega, iż można się tu dopatrzyć pewnych nieścisłości ((M. Moskalewicz, Prasa poznańska…, s. 147.)). Franciszek Bernaś, Marek Ruszczyc, Janusz Pajewski, czy Patryk Pleskot w swych monografiach potwierdzają, że do strzału doszło w momencie oglądania przez Narutowicza jednego z obrazów, a ponadto w rzeczywistości Niewiadomski dokonał morderstwa zachodząc prezydenta od tyłu ((F. Bernaś, Ofiary fanatyzmu, s. 171; Strzelano do prezydenta z tyłu, kiedy rozmawiał z dyplomatami cudzoziemskimi, patrz: M. Ruszczyc, Strzały w „Zachęcie”, s. 165; W. Łazuga, J. Pajewski, Gabriel Narutowicz, s. 170; P. Pleskot, Niewiadomski – zabić prezydenta, Warszawa 2012, s. 53.)). Wydanie z następnego dnia dostarczyło kolejnych szczegółów, ponieważ Kurier za pośrednictwem brytyjskiego dziennika przekazał relację angielskiego posła Maxa Mullera, który zjawił się w „Zachęcie”, by osobiście pogratulować Narutowiczowi nowego stanowiska. Trzy sekundy później Eligiusz Niewiadomski oddał pierwszy strzał. Relacja Mullera umożliwiła skorygowanie informacji z poprzedniego dnia. Ustalono, że Narutowicz został postrzelony z przodu. Po zajściu dokonano rewizji każdego z przebywających, łapiąc Eligiusza Niewiadomskiego ((Po zamachu, KP 19 XII 1922, nr 290, s. 1; Dzień wcześniej KP podał informację według której tuż po strzale zdenerwowany tłum opuścił lokal, patrz: Zamach śmiertelny…, s. 1.)).

Batalii ciąg dalszy

Napięcie na linii narodowcy – lewica, mimo tragicznego zamachu wcale nie zmalała, a wręcz przeciwnie. Śmierć prezydenta stała się nową pożywką dla redaktorów Kuriera Poznańskiego, którzy bez skrupułów wykorzystali to jako pretekst do kolejnego prasowego ataku na lewicę oraz lewą część centrum. Artykuł z pierwszej strony wtorkowego numeru był tego dobitnym i niezaprzeczalnym przykładem. Zdaniem Kuriera od momentu odzyskania niepodległości Polacy tkwili w stanie zaciętej walki wewnątrzpolitycznej. Natomiast wybór prezydenta, będący efektem braku łączności między organami wykonującymi wolę narodu, a nim samym, przyczynił się do wewnętrznego chaosu zakończonego śmiercią Narutowicza ((Po zamachu, KP 19 XII 1922, nr 290, s. 1; Dzień wcześniej KP podał informację według której tuż po strzale zdenerwowany tłum opuścił lokal, patrz: Zamach śmiertelny…, s. 1.)).

Nie budzi zaskoczenia fakt, że obiektem ataków stał się również Józef Piłsudski, rządy którego były okresem gwałcenia woli narodowej. Sam były Naczelnik Państwa stał się synonimem rozdarcia wewnętrznego i walki toczonej przeciwko konstytucji. Po raz kolejny obóz Dmowskiego obawiał się wyboru Piłsudskiego, tym razem na szefa Sztabu Generalnego ((Tamże.)).

Nie zważając na swoje wcześniejsze zachowanie, dziennikarze gazety przestrzegali przed umyślnym wprowadzaniem w błąd społeczeństwa przez prasę żydowską oraz lewicową, czy odezwy partii lewicowych i centrowych, nagłaśniające śmierć prezydenta wynikiem działań prawicy, ponieważ swym działaniem dążyły jedynie do zamącenia stosunków w Polsce ((Ostatnie wieści z Warszawy, KP 19 XII 1922, nr 290, s. 7.)). Zdaniem Kuriera była to propaganda mająca na celu zniszczenie wizerunku Narodowej Demokracji. Prawica szukając winnych, zupełnie zapomniała, albo też celowo pominęła siebie w owym rozrachunku. Obraźliwe artykuły na temat Gabriela Narutowicza, popieranie buntowniczych nastrojów – wszystko to poszło w niepamięć. Publicyści, mówiąc kolokwialnie, zrzucali winę na innych, poszukując przy tym kozła ofiarnego. Jednym z nich został Wincenty Witos, przywódca PSL „Piast”. Przez poparcie kandydata mniejszości oraz lewicy został uznany współwinnym zarówno burzliwym nastrojom wśród narodu, jak i zamachu na prezydenta. Witos w czasie posiedzenia klubu, składając hołd zmarłemu Narutowiczowi, wygłosił odezwę, która zdaniem redaktora dziennika była typowym zabiegiem umywania sobie rąk na wzór Piłata ((Fragment odezwy: Odpowiedzialność za niewinnie przelaną krew, za poderwanie dobrej sławy narodu polskiego i za szkody wynikłe stąd dla państwa, spada nie tylko na mordercę, lecz i na tych, którzy przygotowali atmosferę zbrodni opinii publicznej, patrz: Wyrok na samych siebie, KP 19 XII 1922, nr 290, s. 7.)). W odezwie tej oskarżył nie tylko zabójcę, lecz także wszystkich tych, którzy przyczynili się do stworzenia wśród społeczeństwa atmosfery zbrodni. Stąd też budziła ona oburzenie w środowisku Dmowskiego. Należy dodać, że w opinii publicystów Kuriera winne miały być także grupy masońskie.

Jednakże głównym odpowiedzialnym pozostał Eligiusz Niewiadomski. Kurier Poznański kreował Niewiadomskiego na osobę sprawiającą od dłuższego czasu wrażenie nienormalnej. Sam w sobie został już potępiony przez wszystkie ugrupowania. Poznański dziennik nie potrafił wytłumaczyć motywów działania zabójcy, kierował się jedynie przesłankami wskazującymi na agresywność i brak logicznego postępowania Niewiadomskiego. Zacytowana została bowiem Rzeczpospolita, która przypomina o napaści na ówczesnego redaktora Gazety Porannej z powodu niekorzystnej ceny obrazu, wystawionego przez Eligiusza Niewiadomskiego. Nic też dziwnego, zdaniem Kuriera, że dokonał tej straszliwej zbrodni pod wpływem impulsu ((Po zamachu…, s. 1.)).

Zgromadzenie Narodowe po raz drugi

Im bliżej wyborów tym coraz częściej Kurier Poznański apelował o reformę życia wewnętrznego w Polsce. Odpowiedzialność polityczna wśród Polaków była bowiem za mało rozpowszechniona, a skutki uwidocznione zostały w wyborze nieodpowiedniego kandydata jakim był Gabriel Narutowicz ((Konieczność reformy, KP 21 XII 1922, nr 292, s. 1.)). Największą zgubą Rzeczypospolitej był wpływ na naszą politykę ciał obcych i aby tego uniknąć potrzebny był kompromis. Mimo śmierci Narutowicza tego kompromisu nie zostali nauczeni przedstawiciele PSL „Piast”, albowiem nie skorzystali z zaproszenia Bloku Narodowego w celu dokonania wyboru wspólnego kandydata ((Migawki sejmowe, KP 22 XII 1922, nr 293, s. 3.)). Nadeszła chwila wyborów. Tym razem wybrano Stanisława Wojciechowskiego. Kandydat „Piasta” pokonał Kazimierza Morawskiego z ramienia Związku Ludowo-Narodowego w stosunku 298 do 221 głosów ((Dzisiejsze wybory, KP 21 XII 1922, nr 292, s. 1.)).

Można uznać, że klamrą symbolizującą zakończenie sprawy Gabriela Narutowicza jest 20 grudnia, dzień wyboru drugiego prezydenta II Rzeczypospolitej, który w przeciwieństwie do swojego poprzednika, został przyjęty dobrze wśród społeczeństwa polskiego. Kurier Poznański nie szczędził sobie słów zachwytu i poruszenia z powodu nowego prezydenta o którym pisze:

Nareszcie przemówił ktoś do społeczeństwa w sposób zrozumiały, że poruszył struny drgające w sercach polskich, żeśmy zrozumieli, że mamy wreszcie do czynienia z kimś myślącym i myślącym, jeśli nie ściśle tak samo, to przynajmniej tymi samymi kategoriami co my wszyscy ((Orędzie p. Prezydenta, KP 23 XII 1922, nr 294, s. 1.)).

Zakończenie

Nie ulega wątpliwości, że w oczach Kuriera Poznańskiego prezydentura Gabriela Narutowicza była w dziejach historii nowo odrodzonego państwa polskiego okresem, o którym najlepiej zapomnieć. Ten krótki epizod był jedynie pewnym incydentem mniejszości narodowych działających w porozumieniu z lewicą i lewą stroną centrum. Dziennik, będący najsilniejszym organem prasowym Narodowej Demokracji na terenie Wielkopolski, w sposób jawny atakował osobę prezydenta. Artykuły pełne pogardy i oszczerstw mijały się z rzeczywistością. Oskarżając Witosa o umywanie sobie rąk, poprzez swoje działania Kurier czynił dokładnie to samo. W obliczu śmierci prezydenta odpowiedzialnością za tę tragedię obarczał wszystkich, z wyjątkiem siebie. W rzeczywistości Gabriel Narutowicz był człowiekiem na odpowiednim miejscu. Był utalentowanym dyplomatą o wysokiej kulturze osobistej i obszernymi kontaktami europejskimi. Istota jego tragedii wynikała z tego, że był pewnego rodzaju pionkiem w starciu prawicy i lewicy. Konflikt ten osłabił sytuację wewnętrzną Polski, a mogło to wiele kosztować. Zamach na Narutowicza uspokoił sytuację, lecz pochłonął ofiarę w postaci pierwszego prezydenta II Rzeczypospolitej. Mniejszości narodowe zaś nie wyciągnęły lekcji z niedawnych zajść i po raz kolejny w czasie drugiego Zgromadzenia Narodowego zmasowaną siłą poparły jednego kandydata, Stanisława Wojciechowskiego. Na szczęście tym razem ich czyn nie został przypieczętowany krwią. Konsekwencje za swoje czyny poniósł jedynie sprawca śmiertelnego zamachu, Eligiusz Niewiadomski. Szybki proces pozwolił na wymierzenie kary już w styczniu 1923 roku. Został rozstrzelany przez pluton egzekucyjny. Za śmierć Narutowicza odpowiedział tylko on, choć nie należy zapominać, że atmosfera wrogości wobec prezydenta wykreowana została głównie przez prasę prawicową.

Łukasz Szymański

Bibliografia

Prasa
Kurier Poznański, 3-23 XII 1922, nr 277-294.

Źródła
Dmowski R., Myśl nowoczesnego Polaka, Lwów 1904.
Kętrzyński S., Moje wspomnienia z Ministerstwa Spraw zagranicznych, [w:] „Gabriel Narutowicz, pierwszy prezydent Rzeczypospolitej. Księga pamiątkowa. Zbiór artykułów i wspomnień”, Warszawa 1925.
Piłsudski J., Wspomnienia o Gabrielu Narutowiczu, Londyn 1982.
Rataj M., Pamiętniki, Warszawa 1965.

Opracowania:
Bernaś F., Gabriel Narutowicz, Warszawa 1979.
Bernaś F., Ofiary fanatyzmu, Warszawa 1987.
Cała A., Asymilacja Żydów w Królestwie Polskim (1864-1897), Warszawa 1989.
Halczak B. Publicystyka narodowo-demokratyczna wobec problemów narodowościowych i etnicznych II Rzeczypospolitej, Zielona Góra 2000.
Gabriel Narutowicz – pierwszy prezydent RP we wspomnieniach, relacjach i dokumentach, red. M. M. Drozdowski, Warszawa 2004.
Gucka A., Obraz emigracji polskiej na łamach „Dziennika Poznańskiego” i „Kuriera Poznańskiego”, Warszawa 2005.
Jakubowska U., Twórca „Kuriera Poznańskiego” (Marian Seyda), [w:] „Kwartalnik Historii Prasy Polskiej”, R. XXXI, z. 2-3, Wrocław 1992.
Malinowski L., Politycy Drugiej Rzeczypospolitej 1918-1939, Toruń 1995, t. 2.
Moskalewicz M., Prasa poznańska wobec zabójstwa Gabriela Narutowicza. Opinie, argumenty, retoryka, [w:] „Zeszyty Prasoznawcze”, nr 1-2, Kraków 2011.
Paczkowski A., Prasa polska w latach 1918-1939, Warszawa 1980.
Pajewski J., Łazuga W., Gabriel Narutowicz. Pierwszy prezydent Rzeczypospolitej, Warszawa 1993.
Pleskot P., Niewiadomski – zabić prezydenta, Warszawa 2012.
Ruszczyc M., Strzały w „Zachęcie”, Katowice 1987.
Semrau Z., Czasopisma poznańskie. Zestawienie i krótka charakterystyka. Część III (1870-1875), [w:] „Kronika Miasta Poznania”, Poznań 1961, R. XXIX, z. 4.

Grafika: Tygodnik Ilustrowany, Wikimedia Commons.