Kategorie
XX i XXI wiek

Prawne regulacje pracy i nauki skazanych oraz ich realizacja, na przykładzie więzienia na Św. Krzyżu w latach 1918-1939

Przedstawione powyżej rozporządzenie obowiązywało do roku 1931, kiedy władze ustawodawcze dokonały kolejnej zmiany dotyczącej kwestii nauki i pracy skazanych. Dnia 20 czerwca 1931 r. Minister Sprawiedliwości, którym ówcześnie był Czesław Michałowski ((Czesław Michałowski (1885-1941) polski polityk, prawnik, minister sprawiedliwości i naczelny prokurator Rzeczpospolitej Polskiej. Po odzyskaniu niepodległości pełnił funkcję wiceprokuratora przy Sądzie Okręgowym w Warszawie, od 1927 r. był podprokuratorem w Sądzie Apelacyjny, oraz prokuratorem przy Sądzie Okręgowym w Warszawie. Od dnia 4 grudnia 1930 r. do 15 maja 1936 r. pełnił funkcję ministra sprawiedliwości oraz naczelnego prokuratora. W latach 1935 – 1936 przez rok piastował urząd senatora Rzeczpospolitej Polskiej. Po wybuchu II wojny światowej został aresztowany w Pińsku przez NKWD a następnie rozstrzelany w więzieniu w Mińsku. Opracowano na podstawie: : J. Majchrowski, Kto był kim…, t. 1, s. 54.)) w formie rozporządzenia, określił nową podstawę prawną funkcjonowania zarówno pracy, jak i nauki skazanych. Obu zagadnieniom poświecono cześć III rozporządzenia. W §179 określono, że środkami wychowawczo-poprawczymi jest: opieka duchowa, działalność kulturalno-oświatowa, praca, wychowanie fizyczne ((Szerzej na temat wychowania fizycznego w zakładach karnych. Zob.: Z. Bugajski, Oświata i wychowanie fizyczne w więzieniach, Warszawa 1929.)). Według ustawodawcy działalność oświatowa polegała na: zwalczaniu analfabetyzmu, poszerzaniu horyzontów umysłowych penitencjariuszy, podnoszeniu ich poziomu etycznego, oraz na rozwijaniu poczucia obywatelskiego. Natomiast potrzebę pracy skazanych prawodawca normował jako: przystosowanie ich do dalszego uczciwego życia przez wpajanie zamiłowania do pracy, poprzez nauczenie pożytecznego rzemiosła, które zapewni skazanemu godne życie na wolności, mogące zapobiec jego powrotowi na drogę przestępstwa (( Dz. U. Nr 71, poz. 577, §179.)). Według rozporządzenia z 1931 r. w szkołach więziennych powinny być wykładane następujące przedmioty: religia, nauka czytania i pisania, rachunki, geometria, historia i geografia Polski, nauka o Polsce współczesnej, przyroda, oraz przyuczenie zawodowe (( Ibidem, §189.)). Nauczanie mogło odbywać się tylko w języku polskim. Pewną ciekawostką była regulacja dotycząca prowadzenia samych zajęć, otóż wykład nauczyciela powinien być prowadzony z zastosowaniem pomocy naukowych i wyświetlania, w miarę możliwości przeźroczy przy pomocy projektora lub kinematografu ((Warto jednak zaznaczyć, że powyższe regulacje rzadko znajdowały zastosowanie w praktyce życia więziennego. Władze zakładów karnych w dobie kryzysu gospodarczego nie były w stanie finansowo realizować powyższych przepisów. Stawały się one jedynie martwymi wytycznymi, które nie znajdowały zastosowania w praktyce. Poniekąd potwierdza to pogląd dotyczący oderwania praktyki funkcjonowania zakładów karnych od pomysłów polskich myślicieli penitencjarnych. Podobną opinię na ten temat prezentowała w latach 1918 – 1939 Stefania Sempołowska. Zob. S. Sempołowska, W więzieniach, Warszawa 1960.)). Ustawodawca przewidywał, iż obowiązkowi szkolnemu muszą podlegać: nieletni, dorośli w wieku do 40 lat skazani na karę pozbawienia wolności powyżej 6 miesięcy, oraz pozostali skazani po uzyskaniu odpowiedniego zezwolenia (( Dz. U. Nr 71, poz. 577, §193.)). Nauka odbywała się osobno dla skazanych nieletnich i dorosłych, oraz oczywiście z rozróżnieniem płci penitencjariuszy (( Ibidem, §194.)). Oprócz zajęć dydaktycznych prowadzonych w więziennej sali szkolnej, skazani mogli uczestniczyć w organizowaniu kółek dokształcających, muzycznych, teatralnych, kinematograficznych, radiowych. Ich realizacja musiała odbywać się pod ścisłym nadzorem funkcjonariuszy straży więziennej ((Ibidem, §199 – 200.)).

Rozporządzenie z roku 1931 regulowało także zagadnienia związane z pracą skazanych. Według unormowań prawodawcy skazani powinni być zatrudniani w więziennych warsztatach i zakładach pracy, w gospodarstwach rolnych i ogrodowych, oraz jako najemna siła robocza ((Ibidem, §212.)). Wyjątkiem dotyczącym zakazu zatrudnienia skazanego była jedynie opinia lekarza jednostki penitencjarnej, który określał czy więzień jest zdolny do pracy (( Ibidem, §213.)). Oprócz tego obowiązkowi zatrudnienia nie podlegali nieletni do lat 17, oraz kobiety od 7 – ego miesiąca ciąży do 2 – ego miesiąca po rozwiązaniu (( Ibidem, §214.)). Ustawodawca określił także wzorem poprzednich rozwiązań, iż przy wyznaczaniu rodzaju pracy należy brać pod uwagę: rodzaj i termin kary, wiek, płeć, stan zdrowia, stopień wykształcenia ogólnego i zawodowego skazanych, inteligencję, rodzaj wykonywanego na wolności zawodu oraz zamiłowanie do określonej gałęzi pracy (( Ibidem, §215.)). Ciekawym rozwiązaniem wprowadzonym przez ustawodawcę było także zagwarantowanie skazanemu, który przebywając na wolności zajmował się pracą naukową, jej kontynuację ((W przypadku kontynuacji pracy naukowej skazanego należało wziąć pod uwagę, także rodzaj prowadzonych badań. Z wyłączeniem zajęć, które wymagałyby sprowadzenia specjalnych urządzeń lub mogłyby zakłócać spokój w zakładzie karnym. Zob.: Ibid.)). Zawodowe wyszkolenie skazanych odbywało się najczęściej w zakładach więziennych lub koloniach rolnych. Wymiar czasu pracy był tożsamy z ustawodawstwem pracowników pracujących na wolności. Skazanie otrzymywali ponadto wynagrodzenie za pracę, które przysługiwało im po przejściu zawodowego przeszkolenia ((Ibidem, §220.)). Kwoty wypracowane przez skazanego zapisywane były na jego osobistym rachunku pieniężnym. Przychody pracującego więźnia dzielone były na dwie równe części, pierwszą skazany mógł wykorzystać jeszcze w zakładzie karnym, druga połowa natomiast tworzyła tzw. kapitał żelazny, z którego osadzony mógł skorzystać dopiero po wyjściu na wolność ((Ibidem, §221.)).

Ostatnim aktem prawnym wprowadzonym przez władze II Rzeczpospolitej była ustawa z dnia 26 lipca 1939 r. o organizacji więziennictwa. Miała ona jednak tylko wkład teoretyczny, gdyż w wyniku wybuchu II wojny światowej, jej założenia nie zostały nigdy wprowadzone w życie. Niektórzy badacze problemu podkreślają, iż w dużej części ustawa była emanacją poglądów Zygmunta Bugajskiego ((Zygmunt Bugajski (1887-1940) polski prawnik i ekonomista, jeden z głównych teoretyków więziennictwa w latach 1918-1939. Urodził się w Dąbrowie Górniczej, początkowo pracował w rosyjskim więziennictwie. Zajmował funkcję inspektora w Sekcji Więziennej Ministerstwa Sprawiedliwości, był także naczelnikiem zakładu karnego na Mokotowie. Następnie rozpoczął pracę w Departamencie Karnym. Uczestniczył w dwóch kongresach penitencjarnych w Pradze i Berlinie. Był pracownikiem naukowym Wolnej Wszechnicy Polskiej oraz działaczem PSL Wyzwolenie. Był inicjatorem założenia pierwszej szkoły kształcącej pracowników kadry więziennej w Polsce. Uczestniczył także w pracach Związku Pracowników Więziennych Rzeczpospolitej. Był odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi oraz Medalem Niepodległości. Wiosną 1940 r. został zamordowany w Katyniu. Opracowano na podstawie: K. Pawlak, Polski biograficzny…, s. 19-20.)) jednego z czołowych teoretyków polskiego więziennictwa (( J. Śliwowski, Prawo i polityka penitencjarna, Warszawa 1982, s. 74-75.)). W niniejszych rozważaniach powyższa ustawa została pominięta ze względu na jej jedynie teoretyczny wkład, oraz w wyniku ograniczonej objętości niniejszej pracy.

Przedstawiony powyżej stan prawny obowiązujący w II Rzeczypospolitej w latach 1918 – 1939 pozwala na zestawienie założeń czysto teoretycznych z praktyką wykonywania kary pozbawienia wolności. Powyższe regulacje przedstawione zostały przez pryzmat funkcjonowania zakładu karnego na Świętym Krzyżu. Co do zasady ustawodawca nie wyróżniał w jaki sposób powinna przebiegać praca skazanych w jednostce penitencjarnej przeznaczonej dla osadzonych szczególnie niebezpiecznych, również zagadnienia dotyczące edukacji tego rodzaju skazanych nie były przedmiotem szczegółowych unormowań. W jednostce penitencjarnej na Św. Krzyżu zgodnie z ogólnymi wytycznymi dekretu Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego (( Józef Piłsudski (1867-1935) działacz socjalistyczny i niepodległościowy, Naczelnik Państwa w latach 1918 – 1922, naczelny wódz armii polskiej, pierwszy marszałek polski, dwukrotnie sprawował urząd premiera w latach 1926-1928 oraz w roku 1930, główny przywódca obozu sanacyjnego. Urodził się w Zułowie na Wileńszczyźnie w rodzinie o tradycjach patriotycznych, już w gimnazjum należał do organizacji konspiracyjnych mających na celu utrzymywanie tradycji polskiej przeciw rządom rusyfikacyjnym. Studiował medycynę na Uniwersytecie w Charkowie gdzie również zaangażował się w działalność opozycyjną. W marcu 1887 r. został aresztowany w wyniku domniemanego spisku na życie cara i zesłany na Syberię. Do Wilna powrócił w 1892 r. gdzie zaangażował się w ruch socjalistyczny. W czasie wybuchu I wojny światowej stanął na czele tworzących się Legionów Polskich. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości był postacią wywierającą ogromny wpływ na życie polityczne odrodzonego państwa. Początkowo zrezygnował z uczestnictwa w życiu politycznym, jednak później w 1926 r. stanął na czele zamachu majowego. Zmarł w Warszawie w 1935 r. Opracowano na podstawie: M. Romeyko, Przed i po maju, Warszawa 1967; A. Garlicki, Józef Piłsudski 1867 – 1935, Warszawa 2008.)) z dnia 8 lutego 1919 r. już od momentu przejęcia zakładu przez polskie władze zaczęto zatrudniać skazanych. Początkowo liczba pracujących więźniów wynosiła około 30% stanu osadzonych. Osadzeni pracowali głównie w warsztatach: ślusarskim, szewskim, stolarskim, bednarskim, blacharskim, koszykarskim, kowalskim ((W. Matysiak, Historia więzienia na…, s. 55-56.)), krawieckim ((W warsztacie krawieckim produkowano głównie płótno przeznaczone do wyrobu sienników na potrzeby więzienia. Zob.: J. Migdał, Polski system penitencjarny w latach 1918 – 1928…, s. 138.)). Ponadto skazani pracowali także przy wyrębie drzewa z okalającej zakład karny Puszczy Jodłowej. Prowadzona przez administrację zakładu wycinka drzew dostarczała także niezbędnego surowca do warsztatu stolarskiego. Wyroby wykonywane przez skazanych cechowały się bardzo wysoką jakością, niejednokrotnie służą mieszkańcom okolicznych wiosek do dziś ((W. Matysiak, Historia więzienia na…, s. 109.)). Niektórzy skazani pracowali także w należącym do zakładu karnego 12 morgowym gospodarstwie rolnym, oraz byli najmowani przez okolicznych mieszkańców do pomocy w czasie żniw. Prace poza zakładem karnym wykonywali najczęściej skazani krótkoterminowi, natomiast osadzeni z wyrokami wyższymi byli na ogół zatrudniani w obrębie murów jednostki penitencjarnej ((W czasie prac poza zakładem karnym dochodziło do częstych ucieczek skazanych. Aby zapobiec temu procederowi administracja zakładu karnego na Św. Krzyżu wprowadziła m.in. nakaz zakuwania w kajdany skazanych pracujących przy wyrębie lasu. Zob.: Narodowe Archiwum Cyfrowe [dalej jako: NAC] sygn. 1-B-713-12, AP Kielce, Więzienie ŚK, sygn. 204, k. 1-49.)). Do ich zadań należała m.in. praca w piekarni ((Główny ciężar wyżywienia skazanych brała na swoje barki przywięzienna piekarnia, w której pracowali zatrudnieni skazani. Funkcjonowała ona od samego początku reaktywacji zakładu w 1918 r. Pod koniec lat trzydziestych pieczono w niej około 500 – 600 bochenków chleba dziennie. Zob.: W. Matysiak, Historia więzienia na…, s. 57.)), kuchni, łaźni oraz pralni, zdarzały się także sytuacje, w których skazani zatrudniani byli do pracy w czasie dezynfekcji oraz w więziennym szpitalu. Władze zakładu karnego powierzyły także skazanym opiekę nad ogrodem znajdującym się wewnątrz zabudowań więziennych, na stałe zatrudniony był w tym charakterze jeden skazany ((Z. Nosal, Piekło na Świętej Górze, Kielce 1989, s. 130 – 131.)). Oprócz powyższych zajęć osadzeni pomagali także w pracach dotyczących utrzymania i pielęgnacji inwentarza żywego. Do ciekawostek związanych z tego typu zajęciami należy zaliczyć adoptowanie sarny z okolicznych lasów, której opieką zajęli się skazani ((NAC, sygn. 1-B-713-23.)). Zatrudnienie poza zakładami rzemieślniczymi znajdowało, w różnych okresach czasu, około 15% osadzonych. Apogeum liczebności pracujących osadzonych miało miejsce w czasie budowy asfaltowej drogi prowadzącej do zakładu karnego, prace te odbywały się pod osobistym nadzorem naczelnika M. Butwiłowicza, który był pomysłodawcą tej inwestycji ((W. Matysiak, Historia więzienia na…, s. 55-56.)). Kilkakrotnie próbował także przekonać władze województwa o przeznaczeniu funduszy na rzecz budowy drugiej asfaltowej drogi, znajdującej się od strony tzw. Traktu Królewskiego. Władze państwowe nie wyraziły jednak zgody na tą inwestycję (( Ibid.)).Widok pracujących skazanych przy budowie drogi prowadzącej do zakładu karnego wywierał wrażenie także na przyjeżdżających na Św. Krzyż turystach. Paweł Jasienica ((Paweł Jasienica (1909 – 1970) wł. Lech Leon Beynar – polski pisarz historyczny, oraz publicysta. Był absolwentem historii na Uniwersytecie im. Jana Batorego w Wilnie. W czasie II wojny światowej, walczył w szeregach Armii Krajowej zarówno z Niemcami jak i z Sowietami. Po aresztowaniu został wcielony do Ludowego Wojska Polskiego, z którego zdezerterował i wstąpił do oddziału mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. W jednej z potyczek został ranny, co pozwoliło mu na uniknięcie losu pozostałych członków 5 Wileńskiej Brygady AK. Po wojnie publikował na łamach „Tygodnika Powszechnego”, oraz działał aktywnie w Stowarzyszeniu PAX. Opracowano na podstawie: P. Jasienica, Pamiętnik, Kraków 1989.)) tak opisał wrażenia z niespodziewanego spotkania z więźniami: „Na zakręcie ślicznej drogi zaskoczył nas widok jakby żywcem wyjęty z amerykańskiego filmu. Kilkudziesięciu nagich do pasa mężczyzn było zatrudnionych przy naprawie nawierzchni. Jednakie na nich aresztanckie mycki, jednakie kajdany nożne, szczepione długim łańcuchem przytwierdzonym do pasa. Wokół zielone mundury straż i psy” (( J. Molenda, Tajemnice polskich grobowców, Warszawa 2008, s. 140.)). Pracujący skazani zgodnie z wytycznymi określonymi w rozporządzeniu z 1931 r. (( Dz. U. Nr 71, poz. 577.)) otrzymywali za pracę wynagrodzenie. W zachowanych danych pochodzących z 1938 r. na 792 skazanych odbywających karę pozbawienia wolności, zgromadzonych było 4180,06 zł. Duża część skazanych nie posiadała jednak żadnych środków pieniężnych. Do wyjątków należał skazany, który zgromadził na swoim „koncie” 268 zł i 25 gr ((W. Matysiak, Historia więzienia na…, s. 56.)). W zestawieniu administracji zakładu karnego z dnia 1 sierpnia 1938 r. na 687 skazanych podlegających obowiązkowi pracy, dochodowo zatrudnionych było 220 skazanych. Co po dokonaniu obliczeń daje 32%. Świadczy to poniekąd o niedostatecznym wykonywaniu zaleceń przewidzianych przez rozporządzenie z 1931 r. ((Dz. U. Nr 71, poz. 577; W. Matysiak, Historia więzienia na…, s. 56.))

Drugim z najistotniejszych postulatów sytemu progresywnego była nauka skazanych oraz szeroko pojęta działalność edukacyjno-wychowawcza. W pierwszych latach odrodzonej Rzeczpospolitej skupiono się jedynie na realizacji założeń dotyczących pracy skazanych, dopiero w roku 1924 rozpoczęto edukację osadzonych zgodnie z przyjętymi normami prawnymi. Początkowo szkoła posiadała trzy oddziały, jednak wkrótce przekwalifikowaną ją na czterodziałową. Liczba uczniów uczęszczających na zajęcia nie mogła początkowo liczyć więcej niż 18 osób w klasie, jednak w wyniku dużego zainteresowania ze strony osadzonych, w krótkim czasie wzrosła ona prawie dwukrotnie ((W. Matysiak, Historia więzienia na…, s. 52.)). Pierwszą nauczycielką mianowaną wbrew przepisom rozporządzenia była kobieta, J. Kulbabińska, jednak ze względu na płeć, oraz częste zaczepki ze strony skazanych zaczęto zatrudniać jedynie mężczyzn ((AP Kielce, Więzienie ŚK, sygn. 213, k. 3.)). W gronie pedagogicznym znaleźli się głównie absolwenci Państwowego Seminarium Nauczycielskiego Męskiego w Kielcach, a byli to Ignacy Skrobacz i Maksymilian Grzywna. Naukę religii powierzono natomiast kapelanowi więziennemu ((M. Przeniosło, Więzienie na Świętym Krzyżu…, [w:] Klasztor na Świętym Krzyżu…, red. D. Olszewski, R. Gryz, s. 220.)). W latach dwudziestych nauka skazanych odbywała się według następującego harmonogramu: w oddziale pierwszym od poniedziałku do soboty w godzinach od 8 30 do 11 30, w oddziale drugim, w poniedziałki, środy i piątki w godzinach od 14 00 do 17 00, w oddziale trzecim natomiast, we wtorki i czwartki w analogicznych godzinach jak w przypadku oddziału drugiego ((W. Matysiak, Historia więzienia na…, s. 53.)). Soboty i niedziele pozostawały dniami wolnymi od zajęć dydaktycznych, w miarę możliwości skazani organizowali wtedy m.in. przedstawienia teatralne, kółka zainteresowań, odczyty, oraz uczestniczyli w obrzędach związanych z zaspokajaniem potrzeb religijnych ((Administracja więzienia starała się także zapewnić skazanym realizację potrzeb religijnych. Katolicy przebywający w zakładzie karnym na Świętym Krzyżu, przez niemal całe dwudziestolecie międzywojenne mieli zapewnioną opiekę duchową, którą zapewniał kapelan więzienny. W latach dwudziestych był to ks. Klemens Dąbrowski, a następnie ks. dr Stanisław Sendys. Od roku 1928 do 1936 funkcje kapelana sprawował ks. dr Walenty Piotrowicz. Na początku 1936 r. na Święty Krzyż przybyli Ojcowie Oblaci, którzy z urzędu przejęli funkcję opieki duchowej nad skazanymi katolikami. Byli to ojciec dr Jan Kulawy, o. Leon Spychalski, oraz o. Antoni Leszczyk. Do osadzonych wyznania prawosławnego, w różnych odstępach czasu przyjeżdżał ks. Łotocki, podobna sytuacja miała miejsce w przypadku grekokatolików, nad którymi opiekę sprawował ks. J. Kładoczny. Skazani wyznania mojżeszowego kontakt z rabinem mieli jedynie w okresie większych świąt żydowskich. Zob.: M. Przeniosło, Więzienie na Świętym Krzyżu…, [w:] Klasztor na Świętym Krzyżu…, red. D. Olszewski, R. Gryz, s. 221 – 223; W. Matysiak, Historia więzienia na…, s. 55.)). Zajęcia lekcyjne odbywały się w specjalnie przygotowanym do tego pomieszczeniu, w którym stale, w specjalnej metalowej klatce przebywał uzbrojony strażnik więzienny, zamknięty od środka, oraz wyposażony w dzwonek, dzięki któremu mógł powiadomić pozostałych dozorców o nieprawidłowym zachowaniu skazanych w czasie zajęć ((W. Matysiak, Historia więzienia na…, s. 53.)). Kielecki dziennikarz Włodzimierz Popławski w roku 1934 był gościem zakładu karnego na Świętym Krzyżu, zwiedził m.in. szpital, łaźnię oraz szkołę więzienną, swoje wrażenia opisał w cyklu artykułów zamieszczonych w Gazecie Kieleckiej ((Cykl artykułów ukazywał się w Gazecie Kieleckiej w roku 1934. Zob.: W. Popławski, Ludzie zamknięci na klucz, Gazeta Kielecka, 1934, nr 91, 93, 94, 95. )). W. Popławski relacjonował: „za to szkoła jest przepełniona. Przyczynia się do tego w dużym stopniu fakt, że na Św. Krzyżu przebywają bezterminowi, bądź długoterminowi. Jest więc czas aby przeszli czteroletni kurs szkoły powszechnej. Jeśli jednak [więzień] przyp. aut. skazany jest na dożywocie to mu niewiele przyjdzie z tej nauki” ((W. Popławski, Ludzie zamknięci na klucz. Modlitwa katorżników, Gazeta Kielecka, 1934, nr 95, s. 2.)). Stwierdzenie W. Popławskiego na bieżąco skomentował naczelnik jednostki penitencjarnej na Świętym Krzyżu Mieczysław Butwiłowicz ((Mieczysław Butwiłowicz (1874 – 1959) Naczelnik więzienia na Świętym Krzyżu w latach 1920 – 1939 z jedną kilkumiesięczną przerwą. Urodził się w Garwolinie w rodzinie o pochodzeniu szlacheckim, był wyznania rzymskokatolickiego. po ukończeniu w Kielcach 6 klas gimnazjum, rozpoczął pracę w zakładach karnych zaboru rosyjskiego. Od dnia 1 marca 1912 r. był sekretarzem w Radomskim Więzieniu Gubernialnym, a po trzech latach pracy awansował na stanowisko pomocnika naczelnika w w/w jednostce penitencjarnej. Po wybuchu I wojny światowej na skutek decyzji władz wojskowych, został ewakuowany w głąb Cesarstwa Rosyjskiego, gdzie podjął pracę w charakterze sekretarza w Zarządzie Smoleńskim, instytucji zajmującej się sprawami lekarsko-żywnościowymi cywilnych uciekinierów z frontu wschodniego. Dnia 13 grudnia 1917 r. otrzymał awans na Przewodniczącego Komitetu Zarządu Zachodniego Frontu. Według zachowanej z tego okresu opinii M. Butwiłowicz cechował się: punktualnością i sumiennym rozliczaniem się z powierzonych mu środków pieniężnych. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, został praktykantem w więzieniu w Siedlcach, jeszcze jako pełniący tą funkcję został 8 czerwca 1919 r. wysłany, z polecenia Ministerstwa Sprawiedliwości do Białegostoku, w celu zbadania stanu tamtejszego więzienia. Po przybyciu na Święty Krzyż, został na krótko odesłany do zakładu karnego w Grodnie, jednak na własną prośbę po kilku miesiącach sprawowania tam funkcji naczelnika, wrócił na Święty Krzyż. Opracowano na podstawie: AP Kielce, Więzienie ŚK, sygn. 32, k. 141 – 154; W. Matysiak, Historia więzienia na…, s. 61-65.)) stwierdzając: „Przesada! W większości wypadków gdy tylko więzień dobrze sprawuje się, zawsze prędzej czy później uzyska przedterminowe zwolnienie (…) wynosi ze sobą niewielki co prawda, ale bardzo wartościowy zapas wiedzy, która mu się niewątpliwie przyda w późniejszym uczciwym życiu” (( W. Popławski, Ludzie zamknięci na klucz. Modlitwa katorżników, Gazeta Kielecka, 1934, nr 95, s. 2.)). W dalszych fragmentach artykułu prasowego W. Popławskiego możemy zasięgnąć informacji dotyczących samego wyglądu sali, w której odbywały się zajęcia lekcyjne. Dziennikarz Gazety Kieleckiej stwierdzał m.in. „Klasa szkolna jest wielka, umeblowana zwykłymi ławkami. Czarna tablica, szafa z eksponatami, mapa Polski, kolorowe portrety sławnych mężów, kilka doniczek z kwiatkami… Ot zwykła klasa, tylko kraty w oknach i stalowa klatka w głębi, na wprost ławek. W klatce – strażnik z karabinem” ((Ibid.)). Skazani odbywający karę pozbawienia wolności posiadali także, zgodnie z przepisami ustaw dotyczących więziennictwa, prawo do korzystania z biblioteki, oraz uczestniczenia w obrzędach religijnych. W zestawieniu na dzień 1 stycznia 1936 r. do dyspozycji skazanych pozostawały 2063 woluminy, w tym 1947 w języku polskim, 94 w ukraińskim, 15 w niemieckim i 7 w rosyjskim ((W. Matysiak, Historia więzienia na…, s. 54.)).

Podsumowując powyżej przytoczone dane, zarówno dotyczące pracy jak i nauki skazanych, oraz zestawiając je z ówczesnym stanem prawnym, należy przedstawić kilka istotnych wniosków. Administracja zakładu karnego już u progu niepodległości rozpoczęła proces zatrudniania skazanych przy różnych pracach porządkowych na rzecz jednostki penitencjarnej, a także w zakładach produkcyjnych należących do zakładu. Nauczanie skazanych odbywało się do roku 1924 głównie w formie przyuczenia zawodowego, do wykonywania określonych prac związanych z proweniencją zakładu pracy tj. stolarnia, tkalnia itd. Nauka skazanych natomiast w ujęciu stricte szkolnym i lekcyjnym jak przewidywały to kolejne rozporządzenia obejmowała penitencjariuszy dopiero od roku 1924. Data ta nie jest przypadkowa ponieważ właśnie w tym roku znacznej poprawie uległy warunki obywania kary, oraz znacząco spadła śmiertelność skazanych ((M. Przeniosło, Więzienie na Świętym Krzyżu…, [w:] Klasztor na Świętym Krzyżu…, red. D. Olszewski, R. Gryz, s. 219.)). W przeanalizowanych danych wynika, iż zakład karny na Świętym Krzyżu mimo iż przeznaczony był dla skazanych szczególnie niebezpiecznych, funkcjonował tak jak pozostałe jednostki penitencjarne w II Rzeczpospolitej, istniała w nim zarówno szkoła oraz zakłady pracy dla skazanych. Warto zwrócić uwagę również na fakt, iż pod względem zgodności prawa stanowionego, z rzeczywistością zakładu karnego na Świętym Krzyżu nie można mówić o stwierdzeniu większych odchyleń od obowiązujących norm.

Bartosz Kułan

Autor: Bartosz Kułan

Bartosz Kułan