Kategorie
1939-1945

1. Samodzielna Brygada Spadochronowa pod Driel – 21 września 1944 roku – aspekt lotniczy

Streszczenie Summary
Operacja Market-Garden jest bardzo dobrze opisana w historiografii. Wielką wagę przykłada się zazwyczaj do wojsk spadochronowych, mniej pisze się natomiast o znaczeniu jednostek transportowych i osłony myśliwskiej. W artykule podkreślono znaczne doświadczenie amerykańskich załóg samolotów, które transportowały żołnierzy 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej. Opisano także walki powietrzne eskorty myśliwskiej z niemieckimi myśliwcami. Operation Market-Garden has been widely covered in historiography. Much emphasis is always placed on paratroopers, while little is told about the importance of transport units and fighter escorts. The article underscores the vast experience of American aircraft crews who were tasked with transporting the soldiers of the 1st Independent Parachute Brigade. It also describes instances of aerial combat between the fighter escort and the German fighter planes.
Hasła indeksowe Key Words
Market-Garden, 1. SBS, lotnictwo transportowe Market-Garden, 1. SBS, transport aircraft

Lotniczy aspekt desantu, który wykonała 1. Samodzielna Brygada Spadochronowa pod Driel 21 września 1944 roku.

O polskim udziale w największej w historii operacji powietrzno desantowej napisano i powiedziano wiele. Znamy dostatecznie sam przebieg bitwy, przyzwoicie kształtuje się również opracowanie zagadnienia samego wejścia 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej do akcji, czyli desantu dnia D+4 operacji Market-Garden, 21 września 1944 roku. Stosunkowo mało jednak miejsca poświęcono w polskiej historiografii tym, którzy Polaków na pole bitwy przetransportowali i tym, którzy sprawili, by ów transport był bezpieczniejszy. Mało u nas napisano o amerykańskich pilotach jednostek transportowych oraz myśliwskich. I zarysem ich działań ma być poniższy tekst.

Za dostarczenie wojsk Market, wydzielonych ze składu 1. Alianckiej Armii Powietrzno-Desantowej w rejon działania odpowiedzialne były formacje lotnicze tejże armii. We wrześniu 1944 roku były nimi:

– brytyjska 38. i 46. Grupa Lotnictwa Transportowego,

– amerykańskie IX Dowództwo Lotnictwa Transportowego.

Brytyjskie grupy na co dzień podlegały dowództwu Royal Air Force, amerykańskie jednostki natomiast przeniesione zostały z 9. Armii Powietrznej do struktur armii powietrzno desantowej w momencie jej utworzenia 2 sierpnia 1944 roku. Odpowiednio zatem Brytyjczycy mieli transportować pododdziały własnej 1. Dywizji Powietrzno Desantowej, lądującej pod Arnhem, a Amerykanie – swoich 82. i 101. Dywizji Powietrzno Desantowej, desantowanych pod Grave, Nijmegen i Eindhoven. Co ciekawe, 1. SBSpad, mimo, iż współdziałać miała bezpośrednio z dywizją brytyjską, do Holandii przerzucona być miała przez lotnictwo amerykańskie, a nie brytyjskie, którego wszystkie siły skierowano do transportu oraz zaopatrywania 1. DPD.

IX Troop Carrier Command ((IX DowództwoLotnictwaTransportowego.)), którego zadaniem było zrzucenie Polaków, utworzone zostało 16 października 1943 roku w Wielkiej Brytanii. W tym czasie istniało jedynie na papierze, gdyż cała kadra dowódcza znajdowała się jeszcze w Stanach Zjednoczonych ((JohnF. Hamlin, Support and Strike! A Concise History of the U. S. 9th Air Force in Europe, Peterborough 1991, s. 21.)). Szybka rozbudowa, dostawy sprzętu, przenoszenie kolejnych grup z 8. Armii Powietrznej spowodowało dynamiczny rozwój IX TCG, prowadząc do osiągnięcia liczby 1226 samolotów pod koniec maja 1944 roku ((Tamże.)). Na stanie znalazły się przede wszystkim maszyny Douglas C-47 Skytrain, a także C-53 Skytrooper.

Do przetransportowania polskiej brygady wyznaczono dywizjony z grup z 52. Troop Carrier Wing ((Skrzydło Lotnictwa Transportowego.)). Były nimi odpowiednio:

– 32. Troop Carrier Squadron ((Dywizjon Lotnictwa Transportowego)) z 314. Troop Carrier Group ((Grupa Lotnictwa Transportowego))  (oznaczenie taktyczne S2),

– 50. TCS z 314. TCG (oznaczenie taktyczne 2R),

– 61. TCS z 314. TCG (oznaczenie taktyczne Q9),

– 62. TCS z 314. TCG (oznaczenie taktyczne E5),

– 34. TCS z 315. TCG (oznaczenie taktyczne NM),

– 43. TCS z 315. TCG (oznaczenie taktyczne UA),

– 309. TCS z 315. TCG(oznaczenie taktyczne M6) ,

– 310. TCS z 315. TCG (oznaczenie taktyczne 4A).

314. TCG przeniesiona została z 12. Armii Powietrznej w lutym 1944 roku. Od tego czasu rozpoczęła intensywne szkolenie przedinwazyjne na terenie Wielkiej Brytanii. Brała udział w desancie powietrznym w Normandii, a następnie zajmowała się dostarczaniem zaopatrzenia dla wojsk inwazyjnych walczących na kontynencie. Bazowała i startować miała z lotniska Saltby. Jej dowódcą był pułkownik Clayton Stiles.

Druga z grup, dowodzona przez pułkownika HamishaMcLellanda315. TCG, startująca ze Spanhoe, również przeniesiona została ze śródziemnomorskiego teatru działań wojennych i również przeszła intensywny trening poprzedzający inwazję w Normandii. Po D-Day i zaopatrywaniu jednostek alianckich ((Samoloty grupy przewoziły 82. DPD, desantując jej żołnierzy pod owianym legendą Saint Mere Eglise. Za działania w Normandii grupa odznaczona została Distinguished Unit Citation.)), włączono ją w dalszy tryb szkolenia w perspektywie planowanych operacji powietrzno desantowych. Podczas jednego z próbnych desantów, już ze spadochroniarzami polskimi, doszło do tragicznego wypadku. 8 Lipca 1944 roku, nad Tinwell, dwa lecące zbyt blisko siebie Skytrainyz 309. TCS, sczepiły się skrzydłami, rozbijając się razem z 26 żołnierzami 1. SBSpad, co doprowadziło do obniżenia nadwyrężonych już i tak stanów osobowych, a w  efekcie rozwiązania polskiego 4. batalionu spadochronowego ((Jerzy Leśniak, W bojowym szyku staną bataliony, w: „Spadochron” nr 129-130, Londyn 1992, s. 13.)).

Obydwie grupy były jednostkami o sporym doświadczeniu bojowym, zdobytym nie tylko w trakcie trwania operacji Market-Garden, ale też wcześniej, w Normandii czy podczas akcji w basenie Morza Śródziemnego. Na Polakach robiło ono niemałe i budujące wrażenie: samolot, którym miałem lecieć, posiadał namalowane trzy objuczone wielbłądy, trzy spadochrony i dwa krzyże. Znaczyło to, że samolot trzykrotnie zrzucał zaopatrzenie i trzykrotnie spadochroniarzy oraz dwa razy ewakuował rannych. Jeżeli szczęśliwie wracał spod Arnhem, przybywał mu czwarty spadochron. Niektóre samoloty miały już po kilkanaście takich znaków ((Władysław Klemens Stasiak, W locie szumią spadochrony, wspomnienia żołnierza spod Arnhem, Warszawa 1991, s. 136.)).

Autor: Michał Różyński

Michał Różyński - absolwent Wydziału Historycznego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza ze specjalnością: historia wojskowości oraz Podyplomowego Studium Dziennikarstwa UAM. Współzałożyciel i prezes zarządu Stowarzyszenia "Odwach" - www.odwach.pl