Kategorie
News Świat

Jednak atakujemy cele lądowe w Libii

Wydawało się, że wszystko jest jasne.

NATO utrzymuje no-fly zone i nie miesza się do działań lądowych. Tylko co tu utrzymywać skoro Siły Powietrzne Libii zostały unieszkodliwione? Dziś dowiaduję się, że cześć brytyjskich maszyn Typhoon zostanie przesunięta do zadań myśliwsko-bombowych. Posuniecie to miało zostać wywołane falą krytyki po niepowodzeniach z obroną ludności cywilnej w Misracie. Pomieszanie z poplątaniem. Po po pierwsze w Libii jest wojna. Domowa, ale wojna. Po drugie na wojnie jak to na wojnie. Giną ludzie. Tak to już jest że jak „niby inteligentny gatunek ludzki ” rozwiązuje problemy siłą to giną ludzie. Nie ma wojen bez strat wśród cywili. Oczywiście łatwo w dobie internetu i pasków informacyjnych wywrzeć nacisk. Nie przeczę, że cywile ucierpieli. Tylko dla mnie całą sytuacja jest żałosna. Najpierw deklaracje, operacja w pół kroku, potem wycofanie i nagle pod presją decyzja, że jednak może bombkę albo ze dwie zrzucimy bo cywile cierpią. Tylko ciekawe kto tam walczy? Regularnej armii po stronie rebeliantów jak na lekarstwo. Bierze jeden z drugim karabin, siada na Hiluxa i już są siły szybkiego reagowania i ładnie strzelają w powietrze przed kamerami. Ciekawe co się dzieje, jak dochodzi do walki i zaczynają pojawiać się ofiary? Czy bohaterowie sprzed kamer nagle nie rzucają broni i nie staja się ofiarami? Taka tam kultura i sposób bycia. Zachód dobrze wie jakimi siłami powstańcy dysponują, a mimo to zdecydował się po pierwszym ataku popatrzeć na sprawę z boku. Nagle dziś nowa volta. Do czego to ma prowadzić? W kolejnym mieście lub wiosce znowu się okaże, że cierpią cywile i znowu trzeba będzie interweniować. Nie lepiej uderzyć raz, a dobrze i załatwić sprawę? Przecięz na Hiluxach to sobie można wycieczki po pustyni robić a nie prowadzić wojnę z regularnymi siłami Kadafiego. Skoro powiedziało się A to wypadałoby powiedzieć B. Niekoniecznie wchodząc tam na lądzie. Mając taki arsenał można torować drogę rebeliantom. No chyba że B to według NATO popatrzmy z boku. Potem wyśle się pomoc humanitarną.

Zdjęcie: RAF

Autor: dr Krzysztof Kuska

dr Krzysztof Kuska , analityk bezpieczeństwa, specjalista w dziedzinie lotnictwa wojskowego, historyk. Współpracował m.in. z magazynami: "Jane's Defence Weekly", "Defence and Security Alert", „Airforces Monthly”, „Combat Aircraft”, „Lotnictwo Aviation International” , „Lotnictwo", "Polska Zbrojna". Więcej na krzysztofkuska.com.