Kategorie
XX i XXI wiek

Zarzuty „religianctwa” i „klerykalizmu” stawiane środowisku nauczycielskiemu przez organy bezpieczeństwa i kontroli PZPR w województwie koszalińskim w latach 1966-1967

Władze państwowe po II wojnie światowej obiecywały obywatelom nie ingerowanie w ich sprawy światopoglądowe. Powoływano się na zasady przyjęte przez ruch komunistyczny, określające religię jako rzecz prywatną każdego człowieka. Jednocześnie nakłaniano ludzi do ograniczania uczestnictwa w życiu religijnym. Celem niniejszego artykułu jest ukazanie relacji między władzą partyjną a środowiskiem nauczycielskim w województwie koszalińskim w okresie obchodów 1000-lecia państwa polskiego. Przybliżone zostały metody zastraszania i karania nauczycieli za praktyki religijne określane mianem „klerykalizmu” i „religianctwa”.

  1. Notatki i informacje z pracy operacyjnej Milicji Obywatelskiej.

Za inwigilowanie koszalinian w 1967 r. odpowiadał zastępca komendanta wojewódzkiego Milicji Obywatelskiej pułkownik Stanisław Sokołowski. Na jego polecenie funkcjonariusze aparatu bezpieczeństwa obserwowali wszystkie uroczystości państwowe i religijne, sporządzali szczegółowe notatki i przekazywali je komendantowi Komendy Wojewódzkiej MO w Koszalinie. Wnikliwie przyglądano się osobom piastującym stanowiska państwowe, nauczycielom, prawnikom, lekarzom, a szczególnie aktywowi partyjnemu. Specjalnie utworzona komórka MO do spraw kleru zajmowała się wszystkimi, którzy sympatyzowali z księżmi, uczestniczyli w nabożeństwach, rekolekcjach, posyłali dzieci na lekcje religii, brali śluby kościelne, czy choćby pozytywnie wypowiadali się o duchownych. Informacje te przekazywane były do biura Komitetu Wojewódzkiego PZPR, następnie trafiały pod obrady Egzekutywy, która zlecała Wojewódzkiej Komisji Kontroli Partyjnej wszczynanie dochodzeń przeciwko osobom podejrzanym o praktyki religijne.

23 maja 1967 r. podczas posiedzenia Egzekutywy Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Koszalinie była analizowana informacja „dotycząca powiązań nauczycielstwa województwa koszalińskiego z klerem parafialnym”.1 Jak wynika z notatki nauczyciele (ku uciesze aktywistów partyjnych) nie uczestniczyli w żadnych pielgrzymkach religijnych, nawet tej, organizowanej tylko dla pedagogów do Częstochowy. Odnotowano zaledwie dwa przypadki wyjazdu na Jasną Górę nauczycielek ze szkoły podstawowej w Słupsku oraz ze wsi Przytoki w powiecie miasteckim.2

Poddano krytyce pomoc, jaką nauczyciele nieśli księżom katechetom, polegającą na apelowaniu do dzieci, aby uczęszczały na lekcje religii, udostępnianiu pomieszczeń szkolnych katechetom czekającym na dzieci kończące lekcje, czy informowanie kleru o mających się odbyć świeckich kontrolach punktów katechetycznych. W informacji z 23 maja 1967 r. znajdujemy nazwiska nauczycieli i stawiane im zarzuty: Nauczycielka Urszula Waksej zatrudniona w szkole podstawowej w Oparznie powiat Świdwin systematycznie przypomina dzieciom o obowiązku uczęszczania na religię, zachęca też dzieci do uczestnictwa w rekolekcjach. Informowała też księży kto z okolicznych mieszkańców nie ma ślubu kościelnego. Podobne praktyki czyni nauczycielka ze Szczecinka – obywatelka Guzowska. Kierownik szkoły podstawowej w Garbnie powiat Koszalin zwracał się do dzieci na lekcjach aby pokryły koszty przejazdu katechety z Polanowa do Garbna. Nauczyciel Borowski ze szkoły podstawowej w Węgiercach powiat Złotów zorganizował zbiórkę pieniędzy na zakup opału do miejscowego punktu katechetycznego. Zarówno w Garbnie jak i w Szczecinku księża katecheci w pomieszczeniach kancelaryjnych oczekiwali na dzieci kończące lekcje. W miejscowości Marzyno powiat Białogard ksiądz dojeżdżający na naukę religii do punktu filialnego zatrzymuje się systematycznie w domu kierowniczki szkoły w Marzynie. Pracownik Inspektoratu Szkolnego w Szczecinku Władysław Magnowski pozostaje w dobrych stosunkach z miejscowymi księżmi. Uprzedzał ich o planowanych kontrolach świeckich w punktach katechetycznych.3

Nauczyciele wraz z rodzinami chętnie utrzymywali kontakty towarzyskie z księżmi, choć wiedzieli, że nie podoba się to władzom partyjnym. W 1966 r. służby odnotowały 43 nazwiska nauczycieli z województwa koszalińskiego, którzy życzliwie traktowali duchownych. Spośród tej grupy aż 11 osób piastowało kierownicze stanowiska i należało do PZPR. Byli to:

  1. Tadeusz Orłowski – kierownik Szkoły Podstawowej w Górznie,

  2. Władysław Magnowski – inspektor szkolny w Szczecinku,

  3. Jan Kwiatkowski – kierownik Szkoły Podstawowej w Sławoborzu w powiecie świdwińskim,

  4. Stefania Banach – kierowniczka Szkoły Podstawowej w Złotowie w powiecie kołobrzeskim,

  5. Władysław Woszczyło – kierownik Szkoły Podstawowej w Sarbii w powiecie kołobrzeskim,

  6. Ryszard Gutral – kierownik Szkoły Podstawowej w Garbnie w powiecie koszalińskim,

  7. Jan Frymak – kierownik Szkoły Podstawowej w Osowie w powiecie miasteckim,

  8. Adam Kisielewicz – kierownik Szkoły Podstawowej w Wierzchowie w powiecie drawskim,

  9. Czesława Kupel – kierowniczka Szkoły Podstawowej w Marzynie w powiecie białogardzkim,

  10. Władysław Sabiniarz – kierownik Szkoły Podstawowej w Kramarzynach w powiecie bytowskim,

  11. Jerzy Bojkowski – inspektor szkolny w Sławnie.4

Wymienione osoby w charakterze oskarżonych o „religianctwo” były przesłuchiwane przez Zespoły Orzekające powołane przez Wojewódzką Komisję Kontroli Partyjnej. Najczęściej takie procesy kończyły się wykluczeniem z partii i pozbawieniem stanowisk służbowych.

Byli też nauczyciele oskarżeni o tak zwaną „pracę dewocyjno-kościelną”. Na cenzurowanym znalazła się Anna Bodziegowska – nauczycielka Szkoły Podstawowej w Czaplinku. Zarzucono jej, że redagowała wiersze dla dzieci witających biskupa. Aleksandrowi Mycowi ze Szkoły Podstawowej w Czaplinku postawiono zarzut, że prowadząc szkolne koło fotograficzne robił zdjęcia dla potrzeb parafii. Kazimierzowi Hołubczykowi ze Szkoły Podstawowej nr 3 w Darłowie wytknięto otrzymanie od znajomego kleryka ulotek antypaństwowych, które rzekomo próbował rozkolportować. Marii Kańskiej – kierowniczce Szkoły Podstawowej w Maszewie w powiecie koszalińskim postawiono zarzut angażowania się przy budowie kapliczki w okresie kościelnych obchodów 1000-lecia państwa.5

Służby bezpieczeństwa dysponowały materiałem, w którym wymieniano nazwiska członków PZPR, systematycznie uczestniczących w niedzielnych mszach świętych, procesjach Bożego Ciała, przystępujących do spowiedzi, czy posyłających swoje dzieci na naukę religii. Było to sprzeczne z marksistowskim światopoglądem, na straży którego stała PZPR.

  1. Uchwała Wojewódzkiej Komisji Kontroli Partyjnej w sprawie dyrektora liceum ogólnokształcącego w Słupsku Bronisława Wilczewskiego oraz nauczyciela z Kołczygłów – Alfonsa Dzięcielskiego

Bronisław Wilczewski wstąpił do PPS jeszcze przed Kongresem Zjednoczeniowym w 1948 r. Piastował stanowisko dyrektora liceum ogólnokształcącego w Słupsku. 29 października1960 r. został ukarany upomnieniem przez WKKP w Koszalinie za „uleganie wpływom kleru na terenie szkoły oraz posyłanie swojej córki na lekcje religii”.6 W 1959 r. wystąpił z prośbą do Kuratorium Okręgu Szkolnego w Koszalinie o zatrudnienie w szkole księdza. Prośbę swą motywował tym, że taka była wola większości rodziców. Dodatkowym elementem obciążającym ideologiczną postawę dyrektora był fakt, iż jego córka również uczęszczała na lekcje religii. Otrzymał za to naganę partyjną, od której się odwołał. Sprawa trafiła ponownie pod obrady Zespołu Orzekającego WKKP. Tym razem Bronisław Wilczewski usłyszał kolejne zarzuty. Między innymi „zaniedbywanie w szkole obszaru dydaktycznego na korzyść spraw administracyjnych, wprowadzenie nauki religii bez porozumienia i zaciągnięcia opinii Podstawowej Organizacji Partyjnej oraz przyznanie stypendium własnemu bratankowi, choć ten otrzymywał oceny niedostateczne”.7

Jednak wszystkie te zarzuty stanowiły jedynie tło względem najpoważniejszego, a mianowicie uczęszczania dwunastoletniej córki dyrektora na lekcje religii. Komisja wymusiła na przesłuchiwanym obietnicę, że dziecko zacznie być wychowywane w duchu laickim i zaprzestanie jakichkolwiek praktyk religijnych. Wilczewski przystał na takie warunki, w zamian Zespół Orzekający WKKP postanowił zmienić uchwałę Miejskiej Komisji Kontroli Partyjnej w Słupsku z nagany na upomnienie.8

Alfons Dzięcielski był nauczycielem w szkole podstawowej w Kołczygłowach. Należał do partii od 1948 r. Został z niej wykluczony uchwałą POP w dniu 24 kwietnia 1954 r. „za bicie dzieci w szkole i wykorzystywanie ich do prac na własnej posesji oraz za klerykalizm”.9

Zarzucano mu fanatyzm religijny przejawiający się w organizowaniu z miejscowym księdzem wieców, krytykujących aktyw partyjny. Nawoływał do nauczania religii w szkołach. Wspólnie z księdzem zastraszał kierowniczkę szkoły Janinę Cholewinę, pisząc do niej anonimy i pogróżki. Śledczy partyjni odnotowali również, że Dzięcielski otrzymał wyrok siedmiu miesięcy więzienia za kradzież patefonu ze szkoły, w której pracował.10

Pomimo tych zarzutów i wydaleniu z partii Dzięcielski różnymi sposobami starał się do niej powrócić. Pisał odwołania do wszystkich instancji partyjnych z Centralną Komisją Kontroli Partyjnej włącznie. Poddawał się samokrytyce, publicznie przyrzekał poprawę, zaklinał się, iż „wszedł na dobrą drogę i nigdy już nie zaszkodzi partii, gdyż dokonała się w nim przemiana i zrozumiał, że tylko z partią mu po drodze”.11 Podczas jednego z wielu przesłuchań Dzięcielski zdradził się, że pragnienie ponownego wstąpienia do partii jest związane wyłącznie z jego sytuacją materialną. Oświadczył, że będąc w partii „otrzymywał nagrody przy każdej nadarzającej się sposobności, teraz gdy jest poza nią zawsze się go pomija”.12 Wydało się też, że „zerwanie z kościołem i zaprzestanie kontaktów z miejscowym księdzem spowodowane było faktem, iż duchowny uwodził żonę Dzięcielskiego”. Więc klerykalizm, o jaki oskarżano Dzięcielskiego był całkowicie bezzasadny. Nauczyciel ten nigdy już do partii nie został przyjęty, a za znęcanie się nad uczniami pozbawiono go praw wykonywania zawodu.

Obie sprawy dotyczyły nauczycieli i każda z nich zakończyła się inaczej. W pierwszym przypadku pojawiał się zarzut korupcji, ale został on przez partyjnych śledczych zbagatelizowany. W drugim przymykano oko na znęcanie się nauczyciela nad uczniami. Obu oskarżonym starano się ponad wszystko udowodnić łamanie światopoglądu naukowego i „klerykalizm”. Bronisław Wilczewski zachował stanowisko wyrzekając się kontaktów z kościołem i obiecując towarzyszom partyjnym laickie wychowanie córki. Alfons Dzięcielski nie miał nic wspólnego z „klerykalizmem”, ale jego postawa etyczna szkodziła partii. Znaleziono więc inny sposób, aby pozbyć się go z jej szeregów. Najczęściej towarzyszom niewygodnym, szkodzącym partii stawiano kilka zarzutów, z których chociaż jeden decydował o ukaraniu obwinionego.

  1. Sprawa Ryszarda Gutrala – kierownika Szkoły Podstawowej w Garbnie

Ryszard Gutral wstąpił do PZPR w 1961 r. i objął stanowisko kierownika Szkoły Podstawowej w Garbnie. Po pięciu latach (grudzień 1966 r.) Komitet Miejski w Koszalinie został poinformowany przez Komendę Powiatową Milicji Obywatelskiej, że „kierownik szkoły utrzymuje bliskie kontakty z księdzem, przyjeżdżającym na naukę religii do Garbna. Ksiądz często przebywa na terenie szkoły, jest też zapraszany przez Gutrala na obiady do jego domu. Ponadto kierownik odbywa praktyki religijne. Przystąpił do spowiedzi w dniu 8 grudnia 1966 r. Gutral stara się udzielać księdzu pomocy materialnej nakłaniając dzieci aby zbierały pieniądze na pokrycie kosztów dojazdu księdza na lekcje religii”.13

Poza tym KP MO poinformowała KW PZPR, iż Ryszard Gutral za społeczne pieniądze zakupił telewizor, który znajduje się w jego prywatnym mieszkaniu. W marcu 1967 r. do Komitetu Miejskiego i Powiatowego PZPR wpłynęła kopia skargi, jaką do Ministra Oświaty wystosowali rodzice dzieci uczących się w szkole w Garbnie. Informowali w niej, że Gutral wykorzystywał dzieci do prac w swoim gospodarstwie (rąbanie drewna, czyszczenie tatarki, zbieranie ziemniaków, grabienie liści itp.). Te dzieci, które odmawiały pracy otrzymywały gorsze oceny. W piśmie zaznaczono również, że Gutral poniżał dwie młode nauczycielki zatrudnione w szkole. Dokument podpisało 26 rodziców. Członkowie Komisji Kontroli Partyjnej przy KMiP w Koszalinie przesłuchali 18 świadków, którzy potwierdzili zarzuty stawiane Gutralowi w skardze do Ministra Oświaty. Padały następujące stwierdzenia: „Towarzyszka Janus – będąca więźniarką obozu w Dachau, pytając na wywiadówce kierownika Gutrala, dlaczego jej syn ma obniżoną ocenę z zachowania – otrzymała odpowiedź zamknij mordę. Obywatel Dzierżawski skarżył się, że komentarz nauczyciela stawiającego ocenę niedostateczną jego synowi brzmiał „siadaj – jesteś taki głupi jak twój ojciec”.14

Faktycznie Ryszard Gutral użytkował działkę szkolną i boisko o powierzchni 1,73 ha oraz 4 hektary gruntów ornych, które wydzierżawił od nieudolnego rolnika Zygmunta Kałużnego. Korzystał z maszyn będących w posiadaniu miejscowego kółka rolniczego. Przyznał się, że dzieci rąbią drewno na opał, zbierają ziemniaki i wykonują inne czynności gospodarskie w zamian za lepsze oceny. Co gorsza nauczyciel nie widział w takim postępowaniu niczego nieetycznego. Z zarzutów „klerykalizmu” tłumaczył się jak większość oskarżonych o to towarzyszy. Między innymi przerzucał całą odpowiedzialność za religijne wychowanie dzieci na żonę, określając siebie mianem wiernego ideologii marksistowsko-leninowskiej towarzysza partyjnego.

Wyjaśnienia Gutrala pozbawione samokrytycyzmu nie przekonały Zespołu Orzekającego MKKP, który podjął uchwałę o wydaleniu go z partii. W protokole z 21 maja 1967 r. czytamy „zespół nasz analizując waszą anty partyjną postawę postanowił wykluczyć was z szeregów partii oraz wystąpić z wnioskiem do kierownictwa KMiP o zdjęcie was z dotychczas zajmowanego stanowiska”.15

Kierownik szkoły okazał się karierowiczem i pozbawionym zasad etycznych materialistą. Ten przypadek ewidentnie pokazuje, iż ludzie pokroju Gutrala szukali partyjnej ochrony w drodze do realizacji swoich osobistych celów. Byli święcie przekonani, że są nietykalni, a przynależność partyjna miała zawsze być ich płaszczem ochronnym. Gutral stracił legitymację, stanowisko, mieszkanie, zmuszony też został do opuszczenia Garbna.

Władze partyjno-państwowe prowadziły politykę zmierzającą do usunięcia religii ze szkół oraz ograniczania, a w przyszłości likwidacji pozaszkolnych form katechizacji dzieci i młodzieży. Długofalowa działalność komunistów, mająca na celu budowę świeckiego społeczeństwa spotkała się z oporem rodziców i nauczycieli.

Grzegorz Jończyk


Streszczenie

Kary jakimi dysponował aparat kontroli partyjnej obejmował upomnienia, nagany, nagany z ostrzeżeniem, pozbawienie prawa do zajmowania stanowisk partyjnych oraz wydalenie z szeregów PZPR. Usunięcie z partii pociągało za sobą utratę pracy i niemożliwość znalezienia nowej. Szczególnie rygorystycznie obchodzono się z towarzyszami oskarżonymi o „klerykalizm” i „religianctwo”. Środowisko nauczycielskie zaliczane do elity społecznej, było nieustannie inwigilowane przez Milicję Obywatelską i komisje kontroli partyjnej. Opisane w artykule sprawy nauczycieli pokazują mechanizm rozliczania członków partii za skłonności religijne. Zarzuty „religianctwa” były też często pretekstem do załatwiania osobistych porachunków, zmierzających do eliminowania z partii ludzi niewygodnych.

Słowa kluczowe

PZPR, kler, laicyzacja, religia, plenum


Summary

The punishment of the party control apparatus included reprimands, reprimands, reprimands with warnings, deprivation of the right to occupy party positions, and expulsion from the ranks of the PZPR. Removal from the party resulted in the loss of a job and the impossibility of finding a new one. Strictly speaking, companions accused of „clericalism” and „religiosity” were treated extensively. The teaching community, considered to be a social elite, was constantly under surveillance by the Citizens’ Militia and party control committees. The teachers’ issues described in the article show the mechanism of settling party members for religious tendencies. Allegations of „religiosity” were also often a pretext for arranging personal accounts, aimed at eliminating uncomfortable people from the party.

Keywords

PZPR, clergy, secularization, religion, plenum


Źródła

Archiwum Państwowe w Koszalinie, Księga ewidencyjna 907, zespół: KW PZPR w Koszalinie.

AP Koszalin, Materiały dotyczące kleru, sygn. 3150.

AP Koszalin, Protokoły Zespołu Orzekającego, sygn. 18021.

AP Koszalin, Teczki akt osobowych, sygn. 18021, 17606, 20721.


1 Archiwum Państwowe w Koszalinie, Materiały dotyczące kleru 1965-1969, sygn. 3150, s. 1-3.

2 Ibidem, s. 2.

3 Ibidem, s. 38. Kierownikiem szkoły podstawowej w Garbnie był Ryszard Gutral. Jego sprawa przybrała znacznie szerszy wymiar. Wrócimy do niej w oparciu o materiał zawarty w teczce akt osobowych. AP Koszalin, sygn. 18021.

4 AP Koszalin, sygn. 3150, s. 115.

5 Ibidem, s. 116-118.

6 AP Koszalin, Teczka akt osobowych, sygn. 20721.

7 Ibidem, Protokół z posiedzenia Zespołu Orzekającego WKKP, 10.IX.1960.

8 Ibidem, s. 5.

9 AP Koszalin, Teczka akt osobowych, sygn. 17606.

10 Ibidem, s. 97.

11 Ibidem, s. 101.

12 Ibidem, sprawa 11/66.

13 AP Koszalin, Teczka akt osobowych, sygn. 18021, sprawa nr 115/67.

14 Ibidem, s. 6.

15 AP Koszalin, Protokół Zespołu Orzekającego PKKP, sygn. 18021, s. 18.


Zdjęcie: Wikipedia / Anonim

Autor: Grzegorz Jończyk

Doktorant Wydziału Historyczno - Filologicznego Akademii Pomorskiej w Słupsku.