Górewicz Igor D., Miecze Europy – recenzja

Recenzja książki: Górewicz Igor D., Miecze Europy, Szczecin-Warszawa 2015, ss. 187.

Specjaliści zaliczają miecz do siecznej broni białej. W odróżnieniu od innych rodzajów broni ręcznej (broń obuchowa, kłująca, tnąca, palna, czy miotająca) broń ta charakteryzowała się zazwyczaj obosieczną głownią oraz otwartą rękojeścią. Nawet powierzchowne prześledzenie historii miecza utwierdza w przekonaniu, że oręż ten był niezmiernie ważny w czasie wielu wojen prowadzonych w zamierzchłych czasach, przede wszystkim w starożytności i średniowieczu. Temat miecza pojawiał się już w najstarszych przekazach pisanych, fachowo poczęto go zgłębiać, najogólniej rzecz ujmując, od XIX wieku. W wyniku wzmożonych badań, które uległy intensyfikacji w II połowie XX stulecia, powstała ogromna ilość opracowań w formie przyczynków, szkiców, artykułów analitycznych oraz monografii i syntez, które bezpośrednio lub też pośrednio dotykały dziejów miecza w różnych okresach historycznych i na różnych obszarach. Niezwykle przydatne dla każdego historyka uzbrojenia i bronioznawcy są prace mające charakter syntetyczny. Do tej grupy można byłoby zaszeregować wydaną w 2015 roku pracę Igora Dominika Górewicza „Miecze Europy”. Autor prezentowanej pozycji urodził się w 1976 roku, z wykształcenia jest politologiem. Od dłuższego czasu zajmuje się profesjonalnym odtwórstwem historycznym i z tego też obszaru tematycznego wydał sporą ilość różnego typu opracowań.

Igor Górewicz kilka lat temu podjął się zorganizowania zakrojonej na szeroką skalę wystawy. Dość dużo czasu zajęły mu przygotowania do niej. Efekt końcowy okazał się znakomity, bowiem w ostatecznym rozrachunku udało mu się zgromadzić sporą ilość replik różnych typów mieczy (dodatkowo wystawę wzbogacał bogaty materiał w postaci ilustracji, szkiców i opisów do tych kopii). Na bazie tej ekspozycji, która przyciągnęła liczne grono obserwatorów, a także analizy literatury przedmiotu i swoich spostrzeżeń napisał prezentowaną książkę. Zaadresował ją do szerokiego kręgu czytelników, nie tylko do specjalistów, ale również dla pasjonatów omawianego zagadnienia. Autor doskonale wywiązał się z realizacji swego zadania, albowiem w jego publikacji znaleźć mogą cenne informacje zarówno naukowcy zawodowo parający się rekonstruowaniem historii uzbrojenia, jak również liczni sympatycy militariów. Ci pierwsi mogą być szczególnie wdzięczni autorowi za cenne uwagi względem niektórych kwestii w dotychczasowej nauce niedostatecznie naświetlonych, zaś ci drudzy za to, że nadał swemu dziełu charakter publikacji popularnonaukowej, co dla czytelnika nie znającego, względnie nie obcującego zbyt często ze specjalistyczną literaturą bronioznawczą, niewątpliwie wpływa na lepszy odbiór czytanego tekstu.

Swoją książkę Górewicz podzielił na 14 rozdziałów. Zasadniczy ciąg swoich rozważań poprzedził napisanym na kilka stron wstępem (s. 7-11) , zaś zwieńczył je treściwym zakończeniem (s. 161-165) ukazującym rolę dziejową miecza oraz kolejne etapy jego ewolucji. Wartą uwagi częścią książki jest również bibliografia (s. 175-185). Podczas pisania poszczególnych partii swego dzieła autor wykorzystał rudymentarną literaturę obcojęzyczną (angielską, niemiecką, rosyjską) oraz polską. By nie być gołosłownym wymienić należałoby w tym miejscu prace takich badaczy, jak m.in.: F. Androushchuk, E. Behmer, M. Biborski, E. H. Davidson, M. Głosek, A. Janowski, A. Kirpichnikov, P. Kucypera, L. Marek, A. Michalak, A. Nadolski, E. Oakeshott, J. Petersen, J. Piaskowski, P. Pudło, W. Sarnowska, A. Stalsberg, Z. Żygulski. Chcąc przybliżyć szczegóły konstrukcyjne niektórych okazów Górewicz spożytkował również pokaźną ilość artykułów z najważniejszych periodyków, przeważnie polskich („Materiały Archeologiczne”, „Ancient Warfare”, „Medieval Warfare”, „Archeologia Polski”, „Acta Militaria Mediaevalia”, „Światowit”, „Materiały Zachodniopomorskie”, „Kwartalnik Historii Kultury Materialnej”, „Wiadomości Archeologiczne”, „Archeologia Polski”, „Archeologia Żywa”).

Czym jest miecz?” (s. 13-17) – tak I. Górewicz zatytułował pierwszy rozdział swojego opracowania. W kolejnych rozdziałach autor przeprowadza czytelnika przez stulecia, kreśląc przed nim zawiłe dzieje miecza i jego ewolucję w poszczególnych epokach historycznych (rozdz. 2: „Nadejście ery miecza – epoka brązu” – s. 18-28; rozdz. 3: „Od brązu do żelaza, Celtowie” – s. 29-34; rozdz. 4: „Ferrum Noricum” – s. 35-39; rozdz. 5: „Rzym” – s. 40-53; rozdz. 6: „Germanie” – s. 54-59; rozdz. 7: „Od wędrówki Ludów do Wikingów” – s. 60-71; rozdz. 8: „Miecz bohatera/Miecz – bohater” – s. 72-78; rozdz. 9: „Miecze Wikingów?” – s. 79-91; rozdz. 10: „Średniowiecze” – s. 92-111). W rozdziale 11 „Techniki walki i mistrzowie miecza” (s. 112-118) narrator zdecydował się podjąć w przystępnej formie opis podstawowych sposobów i technik walk mieczem. Autor zauważa, iż były one współuzależnione od wielu czynników nawzajem ze sobą sprzęgniętych, a najważniejszy powód był zdeterminowany uzbrojeniem ochronnym strony przeciwnej, inaczej bowiem walczono przeciwko wrogowi przywdziewającemu kolczugę, a zgoła odmiennie przeciw rycerzowi zakutemu w zbroję płytową. W rozdziale tym zostały również poruszone kwestie treningów wojowników posługujących się mieczem, które były niemal koniecznością, albowiem od ich częstotliwości i intensywności zależał poziom wyćwiczenia sekwencji poszczególnych ruchów przydatnych na polu walki w czasie różnych sytuacji bojowych.

Rozdział 12 „Rycerze i władcy” (s. 119-131) został poświęcony symbolice miecza oraz różnym sposobom jego przedstawiania w materiale źródłowym. Kolejne zaś, ostatnie już, dwa rozdziały prezentowanej książki autor zarezerwował na omówienie zagadnień ściśle specjalistycznych. „Znaki i napisy na mieczach” (s. 132-142) to część w której rozpatrzono problematykę znakowania głowni mieczy. Na brzeszczotach pojawiały się różne znaki będące imitacją zwierząt, rzeczy (postać byka, dzika, wilka, orła, lwa, ludzkiej stopy, półksiężyca, księżyca, słońca, kwadratu, półkola, czworoboku itp.) oraz rozmaitych herbów państw, rodów, ziem, miast lub osób. Miecze sygnowano również imieniem twórcy, czy inwokacjami religijnymi („ALLIUS PA”; „VLFBERTH”; „INGELRII ME FECIT”; „HOMODEI”; „INNOMINEDOMINI”; „IN NOMINE DEI”; „ATABALD”; ADALFRIID”; „CEROLT”; „ULEN”; „LEUTLRIT” itp.). Ostatnia partia tekstu dotyczy pochew mieczy (s. 143-160) służących z jednej strony na zabezpieczeniu samej broni, z drugiej zaś na osłonie osoby, która ją użytkowała przed przypadkowym zranieniem. W tej części autor postanowił scharakteryzować wygląd owej pochwy, jej ewolucję w ciągu wieków, sposobów zdobienia, okucia trzewików. Ponadto podjął się przybliżenia samego sposobu noszenia mieczy, które również podlegały stosownym modyfikacjom i zmianom.

Wysiłek Górewicza należy ocenić pozytywnie, zadanie przed którym stanął nie było wcale łatwe. Trzeba było przyjąć jakiś punkt odniesienia, który stanowiłby wyznacznik służący lepszej i zarazem przystępniejszej prezentacji całości treści. Wydaje się, że kryterium chronologiczne było najwłaściwsze w tym wypadku, dzięki niemu w kolejnych rozdziałach można było zapoznać czytelnika z najistotniejszymi stadiami rozwoju miecza na tle wydarzeń historycznych (wyjątek stanowią ostatnie dwa rozdziały rozprawy, gdzie układ chronologiczny jej treści zamieniono na rzecz problemowego). Górewicz swój wykład rozpoczął od charakterystyki mieczy występujących w Europie w epoce brązu, następnie zaś żelaza. Najwięcej uwag poświęcił mieczowi średniowiecznemu. Rozprawę wieńczy szerszy komentarz na temat oręża występującego w renesansie pozwalającego przebijać lżejsze zbroje za pomocą rapierów, pałaszy, szpad i szabel.

Rozważania autora na temat różnych rodzajów i typów mieczy zmierzają do udowodnienia tezy, że miecze podlegały ciągłej ewolucji. Nie sposób nie zgodzić się z takim wnioskiem. Przeobrażenia, oczywiście dokonywały się w czasie, były one wynikiem postępów w zakresie metalurgii oraz ciągłych udoskonaleń w obszarze uzbrojenia ochronnego. Należało znaleźć odpowiedni oręż, który pozwoliłby efektywnie przeciwstawić się nowo powstającym zbrojom poprzez ich skuteczną penetrację.

Swoją opowieść Górewicz poprowadził przystępnym i zrozumiałym językiem. Wzbogacił ją barwnymi rysunkami i ilustracjami. W jego książce znalazło się ich ponad sto, w wyniku czego przybiera ona charakter swoistego albumu. Ponadto znalazły się w niej rozmaite tablice objaśniające zawiłe kwestie (np. czym jest stal damasceńska, bułat czy dziwer). Należy podkreślić, że ilustracje, które wybrał autor nie są zlepkiem przykładów w żaden sposób ze sobą nie powiązanych. Grafika doskonale współgra z treścią oraz pozwala ją lepiej zrozumieć.

Aby uzmysłowić czytelnikowi rangę miecza w dziejach, autor intencjonalnie w wielu miejscach przytaczał różne teksty źródłowe, oczywiście w przekładzie na język polski. I tak m.in. przywołał zapisy pochodzące od Diodora Sycylijskiego Gajusza Juliusza Cezara, Swetoniusza, Tacyta, Wegecjusza, Kasjodora, Al-Biruniego, Al-Kindiego, ibn Rosteha, ibn Fadlana. Nadto cytował urywki z dzieł bliższych historii wojskowości polskiej (Kronika Thietmara, Kronika Nestora, Kronika Widukinda z Korbei, Kronika Anonima tzw. Galla, Kronika Saxo Gramatyka, Konika Mistrza Wincentego Kadłubka oraz Roczniki Jana Długosza).

Synteza Igora Górewicza wydaje się być książką napisaną w sposób bardzo poprawny. Zdecydowanie jest godna uwagi i zakupu. Na polskim rynku wydawniczym niezwykle rzadko pojawiają się tego typu publikacje, oczywiście jej autor nie jest bronioznawcą sensu stricto, jednak fakt ten nie umniejsza znaczenia tego, co udało mu się stworzyć. Zazwyczaj w polskiej literaturze historycznej i archeologicznej pojawiają się prace przyczynkarskie skupiające się na analizie poszczególnych okazów mieczy, względnie jakiejś ich grupy. Opracowania tego typu oczywiście są ważne, niemniej jednak brakuje im niejednokrotnie bardziej ogólnego spojrzenia. Niewątpliwie prezentowana praca jest zupełnie inna, stara się wychwycić to, co jest najważniejsze, przybliżyć w sposób ogólny całość złożonego zagadnienia. Oczywiście opracowanie to jest jedynie pewną próbą, o czym należy ciągle pamiętać, jednak wydaje się być ono napisane rzetelnie – autor bowiem na prawie dwustu stronach swego tekstu udowodnił, że zaznajomił się z literaturą podmiotu i przedmiotu, którą wyszczególnił w bibliografii.

Mariusz Samp