Kategorie
do roku 1918

4200 mil podniebnej żeglugi – afrykańska misja sterowca L59 w 1917 roku – część 1

Streszczenie Summary
Niniejszy artykuł jest analizą lotu sterowca L59 do Niemieckiej Afryki Wschodniej w listopadzie 1917 roku. Podczas I wojny światowej niemieckie wojska kolonialne walczyły tam niemal w zupełnym odcięciu od zaopatrzenia z Europy. W 1917 roku powstał pomysł dostarczenia tym oddziałom zapasów drogą lotniczą. Do akcji wybrano sterowiec L59, ponad 200 metrową jednostkę, która wyruszyła w niezwykłą misję w listopadzie 1917 roku. Wystartowała ona z bazy Jambol w Bułgarii i doleciała bez problemów nad Chartum w Sudanie. Tam misja została przerwana, gdyż Niemcy dowiedzieli się o opuszczeniu kolonii przez obrońców. Sterowiec zawrócił i dotarł do bazy po 95 godzinach lotu, pokonując w sumie 6757 kilometrów w powietrzu. W końcowej części artykułu dokonano oceny tego przedsięwzięcia i jego konsekwencji dla rozwoju lotnictwa.

This article is an analysis of a flight of the L59 dirigible to the German East Africa in November 1917. During the World War I the German colonial troops that fought there were almost cut off from the supplies from Europe. In 1917 there was an idea to supply these troops by air. The L59 dirigible, an almost 200 m long unit, was chosen for this mission and set off on it in November 1917. The airship lifted off from the Jamboli airbase in Bulgaria and flew without any problem over Khartoum in Sudan. There the mission was aborted because the Germans found out that the colony was left by its defenders. The dirigible turned back and reached the base after 95 hours of flight and covered a total distance of 6757 km airborne. The final part of the article is an evaluation of this enterprise and its consequences for development of the aviation.

Hasła indeksowe Key Words
Sterowiec, I wojna światowa, kolonie Airship, first world war, colonies

Współcześnie możliwość przerzucenia wojsk i zaopatrzenia na dalekich dystansach przez samoloty transportowe jest jednym z podstawowych narzędzi projekcji siły przez mocarstwa. Możliwości techniczne lotnictwa pozwalają pokonywanie tysięcy kilometrów w ciągu kilkunastu godzin, a transport ciężkiego wyposażenia, np. czołgów, na drugi koniec kontynentu nie jest czymś osobliwym. Jednak to co, obecnie jest niemal rutyną, prawie 100 lat temu wydawało się zupełną abstrakcją. Ówczesne lotnictwo wojskowe poznawało dopiero swoje możliwości i ograniczenia, nie istniały dedykowane płatowce transportowe, a w długotrwałych lotach królowały lżejsze od powietrza sterowce. To właśnie przy pomocy jednego z nich Niemcy podjęli w 1917 roku próbę dostarczenia zaopatrzenia dla odciętych od Rzeszy wojsk kolonialnych w Afryce Wschodniej. W niniejszym artykule przybliżymy przebieg tych niezwykłych wydarzeń oraz przeanalizujemy je pod względem militarnej użyteczności oraz znaczenia dla rozwoju lotnictwa.

Niemiecka Afryka Wschodnia (dzisiejsza Tanzania) przed pierwszą wojną światową była uznawana za perłę w imperialnej koronie Rzeszy. Była to największa i najważniejsza kolonia Niemiec. Jeszcze w 1885 roku tamtejsze terytoria zarządzane przez Towarzystwo dla Niemieckiej Kolonizacji zostały objęte protektoratem przez cesarza, zaś pełną władzę Berlin przejął nad tym obszarem w 1891 roku. Liczył on 997 tysięcy km2 powierzchni, leżał na wyżynie (1200-1500 m n.p.m.), wybrzeże i dorzecza rzek porastała wilgotna dżungla i lasy mangrowe, a w interiorze rozciągała się sawanna. Głównym towarem eksportowym kolonii było włókno sizalowe, uzyskiwane z uprawianej na miejscu agawy. Dla utrzymania spokoju wewnętrznego i pacyfikacji ewentualnych powstań utrzymywano tam oddziały wojskowe, Schutztruppe für Deutsch-Ostafrika, zwane w skrócie Schutztruppe. Składały się one w większości z czarnoskórych żołnierzy i podoficerów, zwanych askari, oraz oficerów Europejczyków. Sięgnięcie po miejscowych rekrutów przynosiło wiele korzyści, byli oni tańsi w utrzymaniu od Niemców, znali lokalne warunki i lepiej znosili trudy życia w buszu jak i tropikalne choroby. Taki model wojsk kolonialnych był szeroko rozpowszechniony wśród innych mocarstw. Zaopatrzenie Schutztruppe spadało, i to dosłownie, na barki tragarzy. W kolonii brakowało utwardzonych dróg, linie kolejowe przebiegały jedynie na osi wschód-zachód, potrzebne było więc inne rozwiązanie armijnej logistyki. W 1914 na jednego niemieckiego żołnierza przypadało regulaminowo aż 12 tragarzy, Afrykanie mogli liczyć na wsparcie zaledwie pojedynczego pomocnika. Większość czarnoskórego personelu wywodziła się z plemion wyznających islam, a dowództwo pomimo protestów chrześcijańskich misjonarzy popierało taką politykę. Muzułmanie byli bowiem abstynentami, co miało wpływać pozytywnie na dyscyplinę. Schutztruppe były lekko uzbrojone i szkolone do misji pacyfikacyjnych, a nie do udziału w pełnoskalowym konflikcie, nie posiadały też rezerw. W 1914 roku stanęły więc przed wyjątkowo trudnym zadaniem((H. Zins, Historia Afryki Wschodniej, Wrocław 1986, s. 204-205; M. Czapliński, Niemiecka polityka kolonialna, Poznań 1992, s. 86-87, 96-97, 102; P. Brudek, Afryka Wschodnia 1914-1918, Warszawa 2008, s. 15; E. Michels, „Der Held von Deutsch-Ostafrika”: Paul von Lettow-Vorbeck, Paderborn 2008, s. 126-130.)).

Dowódcą tych oddziałów był wówczas podpułkownik Paul von Lettow-Vorbeck((Paul Emil von Lettow-Vorbeck (1870-1964) pochodził z junkierskiej rodziny z Pomorza Zachodniego, kontynuując rodowe tradycje wstąpił do armii. Był członkiem wojsk interwencyjnych podczas powstania bokserów w Chinach (1900-1901), walczył w Niemieckiej Afryce Południowo-Zachodniej (dzisiejsza Namibia) z powstańcami z ludów Herero i Nama (1904-1906). W czasie I wojny światowej dowodził wojskami kolonialnymi w Niemieckiej Afryce Wschodniej, walczył aż do końca wojny odnosząc liczne sukcesy, dzięki czemu zyskał status bohatera narodowego. W 1920 roku uczestniczył w nieudanym puczu Kappa-Lüttwitza, za co usunięto go z armii. Był zwolennikiem odzyskania przez Niemcy kolonii, głosił liczne wykłady na ten temat. W latach 1928-1930 był deputowanym do Reichstagu z ramienia konserwatywnej DNVP (Deustchnationale Volkspartei). Popierał rządy nazistów, ale nie wstąpił do NSDAP. (P. von Lettow-Vorbeck, Mein Leben, Biberach an der Riss, 1957, passim; E. Michels, op. cit., passim.))). W przeciwieństwie do gubernatora Niemieckiej Afryki Wschodniej, był on zwolennikiem ofensywnego użycia podległych mu sił, liczących tylko 2700 ludzi. Po przecięciu przez Brytyjczyków podmorskiego kabla tuż po wybuchu wojny łączność z metropolią utrzymywano tylko dzięki odbiornikowi radiowemu. Była ona jednostronna, gdyż nie dysponowano nadajnikami o odpowiedniej mocy. Dodatkowo, ze względu na panowanie Royal Navy na oceanach dowóz zaopatrzenia z Niemiec był niemal niemożliwy. Lettow-Vorbeck spodziewając się ataku w pobliżu portowego miasta Tanga zgromadził tam większość oddziałów. 2 listopada 1914 roku pod Tangą doszło do desantu sił brytyjskich. Dwa dni później przeciwko 1000 obrońców stanęło ponad osiem razy więcej atakujących. Dzięki zręcznemu dowodzeniu niemieckiego dowódcy bitwa zakończyła się wspaniałym zwycięstwem Schutztruppe((P. von Lettow-Vorbeck, Meine Erinnerungen aus Ostafrika, Leipzig 1920, s. 4-15, 28-29, 36-42; P. Brudek, op. cit., s. 28-29, 42-50; E. Michels, op. cit., s. 154-160; R. Klein-Arendt, „Kamina ruft Nauen!”: Die Funkstellen in den deutschen Kolonien 1904-1918, Dessau 2010, s. 242.)).

Klęska ta spowodowała wstrzymanie przez Brytyjczyków poważniejszych działań wojennych na wschodnioafrykańskim froncie. W tym czasie Niemcy rozwijali potencjał gospodarczy kolonii, by uzyskać samowystarczalność i zaopatrywać walczące oddziały. Tych zaś przybywało, pod koniec 1915 roku liczyły już 14000 ludzi. Lettow-Vorbeck miał zamiar walczyć tak długo, jak tylko się da, by zmusić Ententę do większego zaangażowania na tym froncie, a co za tym idzie odciążyć armię niemiecką w Europie. W marcu 1916 roku miała miejsce ofensywa brytyjska na północy, w okolicach masywu Kilimandżaro. Większość zaangażowanych sił pochodziła z Południowej Afryki, a operacją dowodził afrykanerski generał Jan Christiaan Smuts((Jan Christiaan Smuts (1870-1950), prawnik z wykształcenia, podczas drugiej wojny burskiej walczył z Brytyjczykami dowodząc burskim komandem. Po wojnie był jednym z ważniejszych południowoafrykańskich polityków. W 1914 roku stłumił proniemieckie powstanie części Burów, a następnie dowodził siłami Związku Południowej Afryki w Afryce Wschodniej. Został członkiem imperialnego gabinetu wojennego, z jego inicjatywy utworzono samodzielne Królewskie Siły Powietrzne (RAF). Po wojnie został premierem ZPA. W 1929 roku spotkał się w Londynie z Paulem von Lettowem-Vorbeckiem, a po 1945 roku dzięki jego interwencji Niemiec otrzymał pomoc finansową od brytyjskich władz okupacyjnych. (P. Brudek, op. cit., s. 101, E. Michels, op. cit., passim.))). Niemcy wycofali się znad granicy, ale nie zostali rozbici. W tym samym czasie do wojny po stronie Ententy przystąpiła Portugalia, kolonia więc była wówczas całkowicie okrążona przez wrogie posiadłości – od północy graniczyła z brytyjską Kenią i Ugandą, od zachodu z belgijskim Kongiem, a od południa z brytyjską Rodezją i portugalskim Mozambikiem. W czerwcu 1916 roku koalicjanci dokonali skoordynowanego ataku ze wszystkich stron. Obrońcy musieli wycofać się w głąb kolonii, a na ich szczęście ofensywę zatrzymała pora deszczowa((P. von Lettow-Vorbeck, Meine Erinnerungen…, s. 50-60, 62-65, 89-107, 101-102, 116-129; P. Brudek, op. cit., s. 56-61, 98-99, 101-102, 116-118, 122-150, 152, 158-164; E. Michels, op. cit., s. 152, 163-165, 170, 172, 178-179, 180-190, 192-196.)).

Początek 1917 roku przyniósł kolejną ofensywę Ententy. Schutztruppe wycofywały się na południe umiejętnie unikając okrążenia, w październiku doszło do bitwy pod Mahiwą, gdzie odniosły kolejne po Tandze wielkie zwycięstwo. Jednak ich sytuacja w dalszej perspektywie rysowała się beznadziejnie. Straty w ludziach rosły (zarówno na skutek walk, jak i chorób tropikalnych), morale żołnierzy spadało, zaopatrzenie i wyżywienie było coraz gorsze, broń i amunicję zdobywano niemal wyłącznie na wrogu. W dodatku prawie całe terytorium kolonii zostało zajęte przez siły Ententy. Niemiecki dowódca zaczął rozważać przeniesienie działań wojennych do słabo bronionego portugalskiego Mozambiku((P. von Lettow-Vorbeck, Meine Erinnerungen…, s. 149-151, 151-160, 177-191; P. Brudek, op. cit., s. 168-175, 180-192, 195; E. Michels, op. cit., s. 199, 201-207, 207-208, 213.)).

Największym problemem dla Niemców było niemalże całkowite odcięcie od pomocy z metropolii, a także zaledwie epizodyczna łączność radiowa ze stacją Nauen pod Berlinem. Tylko dwukrotnie w ciągu całej wojny marynarce wojennej udało się dostarczyć pomoc walczącym Schutztruppe. W kwietniu 1915 roku dokonał tego łamacz blokady Kronborg. Był to zarekwirowany brytyjski statek Rubens, udający duński frachtowiec. Jego głównym ładunkiem były pociski artyleryjskie i węgiel dla ukrytego w delcie rzeki Rufiji krążownika Königsberg. Na pokładzie miał też 1800 karabinów, dwa działa, 6 ckm-ów, tony amunicji, żywności, odzieży i leków. Brytyjczykom udało się podsłuchać korespondencję radiową Kronborga z załogą Königsberga, czego skutkiem była zasadzka i zatopienie zaopatrzeniowca przez krążownik Hyacinth. Osiadł on jednak płytko na dnie, dzięki czemu Niemcom udało się wydobyć z niego zamoczony ładunek. Prawie rok później, w marcu 1916 roku do wybrzeży Afryki Wschodniej dotarł drugi i ostatni łamacz blokady – Marie. Jednostka uniknęła losu Kronborga dzięki zachowaniu ciszy radiowej. Do kolonii przetransportowała 4 haubice 105 mm, 2 działa górskie 75 mm, 6 ckm-ów, 2000 karabinów, 5 milionów nabojów, granaty ręczne, mundury i inne wyposażenie. Marie opuściła Afrykę Wschodnią i dotarła do Dżakarty w Indiach Holenderskich, gdzie została internowana(( P. von Lettow-Vorbeck, Meine Erinnerungen…, s. 60-62, 100-102; P. Brudek, op. cit., s. 71-72, 116-118.)).

Problem dostarczenia zaopatrzenia do kolonii postanowiono rozwiązać w nietypowy sposób – za pomocą transportu lotniczego. Inicjatorem tego przedsięwzięcia był major dr Maximilian Zupitza, były lekarz Schutztruppe w niemieckim Togo. Dostał się on do niewoli na początku wojny, a w 1916 roku dzięki wymianie jeńców wrócił do ojczyzny. W maju 1917 roku przeczytał w gazecie artykuł, głoszący, iż niemieckie sterowce bez problemu mogłyby dolecieć nawet do Ameryki. Powziął wtedy pomysł wysłania takiego aerostatu z zaopatrzeniem do Afryki Wschodniej. Idea ta, choć mogłaby się wydawać szaleńcza, zyskała poparcie dowództwa Schutztruppe w Berlinie. Zanim jednak zdecydowano się podjąć tego zadania, postanowiono sprawdzić w praktyce możliwości wielogodzinnego lotu przez użytkowane sterowce. Już wcześniej stosowano je w zadaniach transportowych – zimą 1916/1917 roku zeppelin L 16 dostarczał żywność odciętym od świata mieszkańcom wyspy Juist na Morzu Północnym. 26 lipca 1917 roku przestarzały sterowiec LZ 120 wystartował w próbny lot nad Bałtykiem. Częścią eksperymentu było sprawdzenie, jak sprawuje się załoga podczas pracy zmianowej, która miała dać możliwość wypoczywania w trakcie długiej misji. Jej trasa przebiegała nad zachodnią, a następnie północną i wschodnią częścią akwenu. Pomimo problemów z jednym z silników (reperowanym w locie przez lotników), lot przebiegał bez większych zakłóceń. 30 lipca dowódca jednostki zadecydował o powrocie do Seerappen, a powodem tego był nadciągający front burzowy. 31 lipca aerostat zacumował na ziemi po 101 godzinach lotu. Rekord ten został pobity dopiero w 1919 roku przez brytyjski sterowiec R34, pokonujący Atlantyk bez międzylądowań (108 godzin). Próba LZ 120 ostatecznie przekonała Niemców o możliwości lotu do Afryki Wschodniej. Dowództwo wojsk kolonialnych zaczęło naciskać na admiralicję, by podjęto formalne przygotowania do takiego lotu i dostarczono odpowiedni aerostat((J. Goebel, Afrika zu unseren Füßen: Lettow-Vorbeck entgegen und andere geheimnisvolle Luftschiffahrten, Leipzig 1925, s. 47-48; D. H. Robinson, The Zeppelin in Combat: A History of the German Naval Airship Division, 1912-1918, Sun Valley 1966, s. 255; R. Klein-Arendt, op. cit., s. 266-267; K.-W. Schäfer, Einige Aspekte zur Afrika-Fahrt des Marine-Luftschiffes L 59, s. 1, <http://www.traditionsverband.de/download/pdf/aspekte_afrika.pdf>, [07.10.2015 r.])).

Schutztruppe historycznie łączyły bliskie więzi z marynarką wojenną – od 1891 do 1896 roku podporządkowane były Urzędowi Marynarki (Reichsmarineamt), później utworzono odrębne Dowództwo Oddziałów Ochronnych (Oberkommando der Schutztruppe) i podporządkowano je Departamentowi Kolonialnemu (później przekształconemu w Urząd Kolonialny). Poza tymi więzami z przyczyn oczywistych wojska kolonialne zmuszone były współpracować z marynarką wojenną w kwestii obrony posiadłości zamorskich. Kaiserliche Marine posiadała też na swym wyposażeniu sterowce dalekiego zasięgu, co było podstawowym warunkiem wprowadzenia w życie idei Zupitzy. Historia sterowców w cesarskiej marynarce wojennej nie była długa. Dopiero w 1912 roku złożono zamówienie na pierwszą maszynę. Jednak już rok później zatwierdzono spektakularny program rozwoju tego typu uzbrojenia – planowano pozyskać 10 zeppelinów w ciągu 5 lat. Do października 1913 roku w dwóch katastrofach sterowców L 1 i L 2 siły morskie straciły prawie cały wyszkolony personel, a ambitny program rozbudowy został porzucony. Następny sterowiec odebrano w maju 1914 roku, na krótko przed wybuchem wojny. Ta ostatnia przyniosła niesamowite przyspieszenie w rozbudowie potencjału marynarki – do lutego 1915 roku zbudowano 10 nowych aerostatów. Z biegiem czasu przybywało nowych, coraz większych maszyn, wykorzystywanych zarówno do patrolowania akwenów morskich, jak i do nalotów bombowych((M. Czapliński, op. cit., s. 69-70, D. H. Robinson, op. cit., passim.)).

Autor: Damian Zieliński

Damian Zieliński - Doktorant w Zakładzie Historii Powszechnej XIX i XX wieku IH UAM. Laureat Nagrody im. Kazimierza Tymienieckiego za najlepszą pracę magisterską obronioną w Instytucie Historii UAM w roku akademickim 2012/2013 (tytuł rozprawy: Paul Emil von Lettow-Vorbeck – biografia). Interesuje się historią Niemiec i Afryki w XIX i XX wieku oraz teorią wojskowości.