Jednym z najwybitniejszych lotników powstańczych był bez wątpienia Józef Mańczak. Do armii cesarskiej został wcielony jesienią 1914 roku. Początkowo służył w wojskach balonowych. Od roku 1915 (po ukończeniu szkoły pilotów w Darmstadt) walczył na froncie rosyjskim, a od 1917 służył na froncie zachodnim jako pilot myśliwski. Był kilkukrotnie ranny, latał między innymi w jednostce dowodzonej przez sławnego „czerwonego barona” Manfreda von Richthofena. Ze względu na polską narodowość nie otrzymał awansu na oficera mimo ukończenia odpowiednich egzaminów. Po wybuchu rewolucji w Niemczech zdezerterował i przedostał się do Poznania. Brał czynny udział w zajęciu Ławicy((Powstańcy wielkopolscy. Biogramy uczestników powstania wielkopolskiego 1918/1919, pod red. B. Polaka, t. V, Poznań 2008, s. 115; A. Zarzycki, Na podniebnych szlakach. Port lotniczy Poznań-Ławica. Tradycja i współczesność 1913-2001, Poznań-Ławica 2001, s. 161.)).
Innym wybitnym wielkopolskim lotnikiem był Wiktor Pniewski. Służbę w armii niemieckiej pełnił już od 1911 roku, przydzielony do 9. Pułku Huzarów w Strasburgu. W grudniu 1913 roku został przeniesiony do 4. Batalionu Lotniczego na stanowisko pomocnika mechanika. Od października 1916 do czerwca 1917 roku przebywał w szkole pilotażu w Koszalinie. Walczył na froncie zachodnim w składzie 224. Oddziału Lotniczego Artylerii. W sierpniu 1918 roku został ranny, a po opuszczeniu szpitala oddelegowano go do Poznania. Podobnie jak Mańczak, Wiktor Pniewski uczestniczył w zdobyciu Fliegerstation Posen-Lawitz(( Powstańcy wielkopolscy…, s. 145-146; A. Zarzycki, Na podniebnych…, s. 158.)).
W niemieckich siłach powietrznych służył także Antoni Bartkowiak. Nie miał on doświadczenia frontowego, lecz już od lutego 1917 roku odbywał szkolenia lotnicze w Ławicy, Lignicy, Szumbergu, Pile i Bydgoszczy. W tej ostatniej miejscowości pozostał w charakterze pilota-instruktora w Szkole Obserwatorów. 20 listopada 1918 roku otrzymał przydział do 412. Polowego Oddziału Lotniczego. Po wybuchu powstania wielkopolskiego porzucił macierzystą jednostkę, uprowadzając pilotowany przez siebie samolot Albatros C.X i wylądował na obszarze opanowanym przez powstańców(( Ku czci…s. 324; H. Mordawski, Polskie lotnictwo…, s. 68.)).
W szeregach powstańczych nie służyło zbyt wielu weteranów niemieckiego lotnictwa. W każdym razie było ich zdecydowanie za mało by móc wykorzystać wszystkie samoloty będące w dyspozycji. Szczególnie odczuwano brak oficerów, w tym oficerów-obserwatorów (w armii niemieckiej tylko oficer mógł zostać obserwatorem). Wielkopolanom udało się wprawdzie zwerbować kilku oficerów z dawnej armii rosyjskiej, nie mogli oni jednak zapełnić wszystkich wolnych etatów. Poza tym dominowali wśród nich piloci (władze w Warszawie same miały problem z niedoborem oficerów-obserwatorów). Dlatego też dobrym rozwiązaniem okazały się promocje doświadczonych podoficerów na stopień podporucznika. Wielkopolskie lotnictwo potrzebowało jednak znacznie większej ilości nowych kadr.
2. Szkoła Lotnicza
Weterani armii niemieckiej byli zbyt nieliczni, aby zaspokoić potrzeby kadrowe wielkopolskiego Dowództwa Wojsk Lotniczych. Chcąc wykorzystać bojowo wszystkie samoloty zdobyte w styczniu 1919 roku należało przede wszystkim wyszkolić dużą grupę pilotów. Nic więc dziwnego, że Dowództwo Wojsk Lotniczych początkowo skupiło się na szkoleniu lotników tej specjalności.
Szkoła Lotnicza w Ławicy wykształciła się z 1. kompanii lotniczej Stacji Lotniczej w Ławicy. Komendantem szkoły był sierż. pil. Józef Mańczak, którego 7 lutego 1919 awansowano na stopień podporucznika. Gdy w końcu czerwca Mańczak – mianowany dowódcą 3. wielkopolskiej eskadry lotniczej – odszedł na front, stanowisko dowódcy szkoły objął ppor. pil. Ludwik Piechowiak((Z. Bulzacki, Lotnictwo w powstaniu…, s. 36. W. J. Kozak, J. Grzyb, Rodowód i historia…, s. 12; Ku czci…, s. 81; Ł. Łydżba, Szkolnictwo lotnicze…, cz. I, s. 25-27; H. Mordawski, Polskie lotnictwo…, s. 69; W. Wójcik, Wojskowe szkolnictwo lotnicze 1919-1920, [w:] Lotnictwo polskie w okresie międzywojennym, Warszawa-Suwałki 1993, s. 53-64, s. 57-58. Formalnie Ludwik Piechowiak przejął dowodzenie nad Stacją Lotniczą dopiero w końcu lipca. (Centralne Archiwum Wojskowe, Akta Sił Zbrojnych byłego Zaboru Pruskiego, sygn. I.170.3.7, Wniosek ze Stacji lotniczej do Inspektora Wojsk Lotniczych w sprawie wyznaczenia ppor. Piechowiaka na dowódcę Szkoły lotniczej.))).
Czołowym instruktorem szkoły był cywilny pilot Adam Haber-Włyński, który swe ogromne doświadczenie zdobył we Francji i w Rosji. Poza nim instruktorami byli także: Sołecki, Józef Hendricks, Czesław Wawrzyniak z armii niemieckiej oraz Wiktor Lang z dawnej armii austro-węgierskiej((CAW, Akta Sił Zbrojnych byłego Zaboru Pruskiego, sygn. I.170.3.7, Opinia por. Dziembowskiego, ppor. Mańczaka i rtm. Grochowalskiego na temat Czesława Wawrzyniaka z 12 IV 1919 roku; Opinia ze Szkoły Lotniczej na temat por. Wiktora Langa z 29 IV 1919 r.; Raport ze Szkoły Lotniczej na temat ppor. Hendricksa z 9 IV 1919 r.; Inspektorat Wojsk Lotniczych MSWojsk, sygn. I.300.39.12, Raport ppor. Piechowiaka do Inspektoratu Wojsk Lotniczych z 14 X 1919 r.; W. J. Kozak, J. Grzyb, Rodowód i historia…, s. 13; Ku czci poległych…, s. 307; Ł. Łydżba, Szkolnictwo lotnicze…, cz. I, s. 25-27.)).
Obok znakomitych instruktorów siłą Szkoły Lotniczej w Ławicy był łatwy dostęp do różnych typów samolotów. Uczniowie i instruktorzy latali na: Fokkerach D.VII, Fokkerach E.V, Albatrosach D.III, Albatrosach C.I, Albatrosach C.VII, Albatrosach B.II, Halberstadtach CL.II, Rumplerach C.I, AEG C.IV. Na stanie znajdowało się zazwyczaj około 30 maszyn, jednakże tylko około 20 było sprawnych. Szkołę Lotniczą zasilano na bieżąco samolotami złożonymi w warsztatach w Ławicy z płatowców i silników zdobytych w Hali Zeppelina w podpoznańskich Winiarach. Dość powszechnym zjawiskiem było wówczas montowanie różnych silników do samolotów tego samego typu. Przeważały silniki Benza, Mercedesa oraz Argus o mocy od 150 do 200 koni mechanicznych((CAW, Akta Sił Zbrojnych byłego Zaboru Pruskiego, sygn. I.170.3.1, Tygodniowe raporty o stanie płatowców Szkoły Lotniczej w Ławicy w okresie od kwietnia do lipca 1919 r.)).
Początkowo przyjęcia do szkół nie były uregulowane przepisami, dopiero w połowie kwietnia 1919 roku, ze względu na dużą ilość chętnych, Mańczak wprowadził pewne restrykcje. Kandydaci najpierw musieli przejść badania lekarskie. Co zrozumiałe, preferowano weteranów pierwszej wojny światowej, zwłaszcza żołnierzy mających za sobą służbę w formacjach lotniczych(( CAW, Akta Sił Zbrojnych byłego Zaboru Pruskiego, sygn. I.170.3.7, Raport ze Szkoły Lotniczej z 10 IV 1919 r.; Ł. Łydżba, Szkolnictwo lotnicze…, cz. I, s. 25-27.)).
W Szkole Lotniczej w Ławicy obowiązywał niemiecki system szkolenia z czasów „wielkiej wojny”, sprowadzający się do ukończenia dwóch kursów. W czasie nauki początkowej (kurs pierwszy) uczeń wykonywał 100 lotów z instruktorem na samolocie dwusterowym o niewielkiej mocy silnika. W czasie drugiego kursu kandydat na pilota wykonywał 50 samodzielnych lotów. Kurs wstępny kończył się egzaminem w czasie którego uczeń musiał wykonywać określone zadania warunkowe (wiraże, spirale pojedyncze i podwójne, wzlot na wysokość 2000 metrów oraz przelot na dystansie 60 kilometrów). Aby ukończyć kurs wyższy przyszły pilot musiał opanować 4-6 typów samolotów, a na koniec wykonać przelot na trasie 450 kilometrów((Ł. Łydżba, Szkolnictwo lotnicze…, cz. I, s. 25-27.)).
Do maja 1919 roku wyszkolono w Ławicy 21 pilotów, a do 20 sierpnia ich liczba zwiększyła się do 24. W końcu 1919 roku na bazie Szkoły Lotniczej zorganizowano w Ławicy Wyższą Szkołę Pilotów, w której absolwenci polskich niższych szkół pilotażu mieli przechodzić przeszkolenie na samolotach bojowych. Proces włączania lotnictwa wielkopolskiego do Wojska Polskiego przyniósł ograniczenie roli szkoły pilotażu w Ławicy. Od czerwca 1919 roku kandydatów na pilotów z Wielkopolski kierowano do szkół w Warszawie i Krakowie. W Ławicy pozostali tylko ci kursanci, którzy przeszli przeszkolenie wystarczające do wykonania samodzielnego wzlotu. Do końca istnienia placówki wyszkolono jeszcze 25 pilotów. W okresie funkcjonowania Szkoły Lotniczej zdarzył się tylko jeden wypadek śmiertelny – 4 czerwca 1919 roku śmiertelnie ranny w katastrofie lotniczej został st. szer. pil. Bohdan Daszkiewicz((Z. Bulzacki, Lotnictwo powstania…, s. 68; tenże, Lotnictwo w powstaniu…, s. 36; Ku czci…, s. 81; Ł. Łydżba, Szkolnictwo lotnicze…, cz. I, s. 25-27; H. Mordawski, Polskie lotnictwo…, s. 69; W. Wójcik, Wojskowe szkolnictwo…, s. 57-58.)).
Stworzona przez Wielkopolan szkoła pilotażu w pełni zdała trudny egzamin. W niecały rok udało się wyszkolić 49 pilotów, którzy byli obeznani z kilkoma typami samolotów niemieckich używanych nie tylko przez lotnictwo wielkopolskie, ale także przez eskadry formowane w Warszawie i Krakowie. Zróżnicowany sprzęt spowalniał tempo szkolenia, lecz doskonale przygotowywał pilotów do służby w równie niejednolicie wyposażonych eskadrach bojowych. Obok posiadania licznych typów samolotów na korzyść szkolenia w Ławicy wpływali także znakomici instruktorzy, wśród których na pierwsze miejsce wybijała się postać Adama Haber-Włyńskiego.
3. Francuska Szkoła Transformacji
Poza podstawowym szkoleniem w pilotażu na samolotach niemieckich w Wielkopolsce zorganizowano kurs pilotażu na samolotach francuskich. Zajmowała się tym Francuska Szkoła Transformacji w Ławicy.
Francuska Szkoła Transformacji powstała w maju 1919 roku w oparciu o instruktorów znad Sekwany, którzy przybyli do Polski wraz z Armią gen. Józefa Hallera. Stację Lotniczą w Ławicy zasiliło także kilka samolotów produkcji francuskiej. Zadaniem Francuskiej Szkoły Transformacji było przeszkolenie polskich pilotów w lataniu na myśliwcach francuskich. Szkoła istniała do końca 1919 roku, a później połączono ją ze Szkołą Lotniczą, tworząc Wyższą Szkołę Pilotów((Ł. Łydżba, Szkolnictwo lotnicze…, cz. I, s. 25-27; H. Mordawski, Polskie lotnictwo…, s. 103; W. Wójcik, Wojskowe szkolnictwo…, s. 57-58.)).
Przeszkolenie we Francuskiej Szkole Transformacji przeszli piloci 4. wielkopolskiej eskadry bojowej. Początkowo miała być ona wyposażona w niemieckie samoloty myśliwskie Fokker D.VII, Fokker E.V oraz Albatros D.III, przewidziano jednak uzupełnienia w postaci francuskich myśliwców Spad 71. Piloci 4. eskadry intensywnie szkolili się na francuskich maszynach, ale większości z nich nie było dane sprawdzić możliwości bojowych tego sprzętu na froncie. Do wiosny 1920 roku jednostka (już jako 15. eskadra myśliwska) pozostawała w rezerwie Naczelnego Dowództwa WP, a później została przezbrojona w samoloty niemieckie. Gdy w kwietniu 1920 roku eskadrę skierowano na front jej wyposażenie składało się przede wszystkim z Fokkerów D.VII, uzupełnieniem były: 1 dwumiejscowy Albatrosa B.II oraz bardzo nieliczne i traktowane jako rezerwowe Spady 7c1((Ku czci…, s. 191; E. Lewandowski, Zarys historii 15-ej eskadry myśliwskiej (obecnie 132-ej), [w:] Przegląd Lotniczy, r. 1929, nr 5, s. 369-383, s. 371.)).