Luftwaffe nad Bałkanami – część I

Streszczenie Summary
Artykuł przedstawia przebieg operacji bałkańskiej z perspektywy Luftwaffe. Omówione zostały poszczególne etapy walk z kolejnymi przeciwnikami oraz wkład jednostek Luftwaffe w realizację ogólnego wysiłku wojennego.  The article presents the course of the Balkan operations from the perspective of the Luftwaffe. Its main goal is to highlite the various stages of the fighting with the next opponents and the contribution of the Luftwaffe to the overall war effort.
Hasła indeksowe Key Words
Luftwaffe, Bałkany Luftwaffe, Bałkany

Pojawienie się Luftwaffe nad Bałkanami zostało wymuszone sojuszem III Rzeszy i Włoch. Brak sukcesów armii włoskiej w działaniach w Grecji zmusiły Hitlera do interwencji i wsparcia Mussoliniego. Nie była to ostatnia sytuacja, w której Niemcy musiały rozczłonkować swoje siły, lub odłożyć w czasie swoje plany wojenne na przyszłość.
Ze strategicznego punktu widzenia interwencja w regionie była konieczna. Nie dość silne Włochy nie pozwalały Adolfowi Hitlerowi w bezproblemowej realizacja planu pokonania Rosji, a rumuńska ropa była oczkiem w głowie głównodowodzącego. W związku z tym konieczne stało się przeprowadzenie kolejnej błyskawicznej kampanii w której jak zwykle Luftwaffe miała odegrać kluczową rolę.
Od chwili wybuchu wojny szereg krajów Bałkańskich związał się z III Rzeszą.Kluczowa była tutaj zwłaszcza Rumunia, która była dla Niemiec największym dostarczycielem ropy, oczywiście do czasu kiedy zdobyte będą zasoby radzieckie. Poza Rumunią do paktu z Niemcami przystąpiły również inne państwa z regionu takie jak Węgry, które nomen omen jako pierwsze podpisały porozumienie i Bułgaria.
Solą w oku Hitlera niespodziewanie stała się Jugosławia, jako że podpisanie przez ten kraj sojuszu wywołało spore niepokoje i przewrót, który utrudnił Niemcom przeprowadzenie ataku na Grecję.
Chcąc nie chcąc należało zająć ten kraj, choć jak się później miało okazać zwycięstwo było jedynie powierzchowne, a i po wojnie Jugosławia można by rzec rządziła się swoimi prawami.
Plany wsparcia Włochów zaczęły powstawać jeszcze przed końcem 1940 roku, a więc stosunkowo wcześnie. Oczywiście sojusznik był o nich na bieżąco informowany, ale jak niełatwo się domyślić niespecjalnie się mu to podobało. Wszak cierpiała włoska duma, a i plany imperium Śródziemnomorskiego nieco się komplikowały.
Pora zimowa była niesprzyjająca zarówno do działań lądowych jak i powietrznych więc jakieś rozstrzygające decyzje musiały zapaść dopiero w roku przyszłym i to w okolicach wiosny, kiedy pogoda pozwoliłaby na działania ofensywne.
Tymczasowo działania nękające przeciwko silnej na Morzu Śródziemnym brytyjskiej flocie miał prowadzić doświadczony w tego typu operacjach Fliegerkorps X przerzucony na Sycylię z Norwegii.
Pierwsze przygotowania do operacji zaczęły się już na początku roku następnego i oddziały niemieckie zaczęły napływać do Rumunii. Głównym aktorem w powietrznej ofensywie na Błakanach miał być Generał Wolfram von Richtchoffen którego gwiazda w nazistowskich Niemczech wznosiła się coraz wyżej.
Do jego dyspozycji wyznaczony był Fliegerkorps VIII posiadający w swych szeregach 39 Junkersów Ju-88A, 114 Ju-87B oraz 83 Bf 109 E jak i 38 Bf 110. Całość była wspierana mobilnymi oddziałami przeciwlotniczymi. Wśród jednostek myśliwskich korpusu był m.in. JG 27 mający dopiero zasłynąć w Afryce. Zadaniem jednostki była osłona Ju 87 oraz zapewnienie bliskiego wsparcia dla dywizji należących do 12 Armii. ((Poza tym wzrastało obłożenie jednostki misjami myśliwsko-bombowymi co nie do końca musiało odpowiadać samym pilotom, ale poprawiało możliwości ofensywne i tempo operacji Wermachtu. Losy JG 27 w tej Kampanii nie przedstawiają się imponująco, a III./JG 27 może mówić wręcz o porażce nie uzyskując żadnego strącenia, a zaliczając dwie ofiary śmiertelne podczas walk. Straty poniesiono właśnie podczas ataku Jabo. Pod koniec kwietnia samoloty były już szykowane do powrotu do Niemiec by później startując z Polski wziąć udział w ataku na Rosję. III Gruppe wzięła jeszcze udział w ataku na Maltę. J. Weal, Jagdgeschwader 27 ‚Afrika’, Oxford 2003.)) Niewiele brakowało, by podczas pierwszego ataku na jedno z lotnisk zginął najsłynniejszy pilot JG 27 Hans Joachim Marseille, kiedy to według relacji jego skrzydłowego dostali się pod silny ogień artylerii przeciwlotniczej i jego maszyna otrzymała trafienie w z lewej strony. Pomimo tego okazało się, że uszkodzenie nie było znaczne i samolot powrócił do bazy w Grazu. ((H. Ring, W. Girbig, Jagdgeschwader 27, Stuttgart 1977, s. 61.))
Na czele przewrotu w Jugosławii stanął Szef Sztabu Sił Powietrznych tego kraju Dušan Simović. Można się teraz jedynie zastanawiać „co by było gdyby” i snuć różne rozważania, ale niezaprzeczalnym jest, że kilka tygodni o jakie odsunęła się Barbarossa miało wpływ na jej późniejszy przebieg. Nie wiemy jak potoczyłyby się losy kampanii na wschodzie gdyby nie Jugosławia i jej Szef Sztabu, ale pewne jest jedno. Niemcy musieli pokonać kolejnego przeciwnika, który pochłonął czas, zasoby oraz zakłócił plany imperialne Hitlera.
Dodatkowym wsparciem dla operacji nad Jugosławią miała być Luftflotte 4. W międzyczasie siły Fliegerkorps VIII wzrosły i liczył on teraz 414 samolotów. Wspomniana już Luftflotte 4 miała pod swoim dowództwem 576 samolotów co razem dawało pokaźne siły skierowane na południe Europy. W odwodzie pozostawało jeszcze niemal 200 samolotów z Fliegerkorps X, które w każdej chwili mogły zostać rzucone do ataku.
Rdzeń sił Fligerkorps VIII był zlokalizowany wokół Sofii w Bułgarii, natomiast Luftflotte 4 skupiła większość swych elementów w centralnej Austrii, natomiast jednostki wspierające działania wojsk lądowych zlokalizowano wokół Grazu w Austrii oraz wokół Aradu w Rumunii.
Dodatkowym wzmocnieniem było 7 niezależnych Staffeln użytkujących samoloty Hs 126 i wspierających poszczególne korpusy armijne. Na Sycylii doszło do małego przebazowania i 7/JG 26 oraz III/ZG 26 zostały przesunięte bliżej spodziewanego frontu.
Sytuacja po drugiej stronie nie przedstawiała się najlepiej. Lotnictwo Jugosławii nie stanowiło żadnej poważnej zapory dla Luftwaffe i podobnie sytuacja miała się w Grecji, gdzie praktycznie nie było już za bardzo na czym latać. Niewielkie wzmocnienia w postaci komponentu brytyjskiego nie mogły w znacznym stopniu poprawić sytuacji. Dodatkowo Jugosławia w dość nerwowych ruchach wynikających z kiepskiej sytuacji wewnętrznej wzmacniała się w sposób chaotyczny co zaowocowało 11 różnymi typami samolotów operacyjnych ((Co wcale nie znaczy, że były to złe samoloty bo były wśród nich również maszyny, na których mieli przylecieć przeciwnicy, takie jak Bf 109E, czy Dorniery Do 17. Dodatkowo lotnictwo było zasilone Hurricanami, a siły bombowe miały na wyposażeniu m.in. Blenheimy. Poza tym oczywiście była spora liczba przestarzałych maszyn.)), 14 typami maszyn szkoleniowych oraz 22 typami silników w Siłach Powietrznych. Dla zaplecza musiał to być prawdziwy koszmar logistyczny, a i proces szkoleniowy nie mógł działać efektywnie mając takie rozdrobnienie w sprzęcie. Dla przykładu Do 17K będąc samolotem niemieckim, posiadł francuskie silniki, belgijskie uzbrojenie, czeskie wyposażenie fotograficzne oraz jugosłowiańskie instrumenty. ((C. Shores, B. Cull, N. Malizia, Air War for Yugoslavia, Greece and Cretet, London 1987, s. 173.))
Zebrawszy wszystko razem tuż przed niemieckim atakiem do dyspozycji było około 340 samolotów plus 120 maszyn, które nadawały się tylko do zwiadu z powietrza i każda poważniejsza walka wiązała się z ich zniszczeniem przez nowoczesny sprzęt niemiecki.
Co ciekawe do dyspozycji Sił Powietrznych była spora liczba pilotów w stosunku do liczby posiadanego sprzętu – około 2000. Ich poziom wyszkolenia nie był najgorszy, choć brakowało doświadczenia bojowego i umiejętności związanych z lataniem w trudnych warunkach. Oczywiście poza pilotami istniał też szeroki rezerwuar pozostałego personelu lotniczego i członków załóg, więc przynajmniej pod tym względem lotnictwo jugosłowiańskie było dobrze przygotowane.
Piloci myśliwscy mieli problemy z lataniem w większych formacjach, a ich umiejętność strzelania w powietrzu nie plasowała ich w ścisłej czołówce światowej. Zebrawszy to wszystko razem mamy obraz sił powietrznych, które zostały wystawione do walki z otrzaskanym w boju przeciwnikiem, który stawał w szranki z Polakami we wrześniu 1939 oraz starł się ze swoim pogromcą – pilotami RAFu, od których zaczęły się problemy w szalonej układance Hitlera.
Będąc otoczonym przez wojnę Jugosłowianie słusznie przygotowali sobie zapasowe lotniska, ale ich jakość w trudnych warunkach pogodowych pozwalała jedynie na użytkowanie ich przez lekkie maszyny co przy wyłączeniu głównych lotnisk znanych przez przeciwnika dodatkowo komplikowało sytuację.
Jakby tego było mało wydająca się spokojna do pewnego momentu granica z Gracją po ataku Włoskim również musiała być rozważana jako potencjalnie niebezpieczna więc siły jugosłowiańskie były otoczone ze wszystkich stron.