Michael J. Decker, The Byzantine Art of War – recenzja

Rozdział VI należy traktować jako informacyjny. Michael Decker przestawił w nim bardzo krótkie i schematyczne omówienia głównych przeciwników Bizancjum przez wieki (Germanie, Persowie, Nomadzi, Arabowie, Bułgarzy, Normanowie). W każdym z przypadków autor starał się scharakteryzować sposoby walki omawianych ludów i rzymską odpowiedź na nie (trzeba przyznać, że jest to ciekawe podejście do tego zagadnienia). Niestety charakter tego rozdziału sprawił, że każdemu z ludów można było poświęcić zaledwie kilka stron. A przecież nie można generalizować wojskowości sąsiadów Bizancjum do takiego stopnia, Bułgarzy inaczej walczyli w czasach chana Kruma, a inaczej w czasach Kaloyana. W przypadku tego rozdziału widać również ubogą bazę bibliograficzną Autora. Na 17 stronach znalazło się 18 przypisów z czego praktycznie żaden (wyjątek stanowi książka Petera Heathera The Goths) nie odnosi się do fachowej literatury, reszta odsyła czytelnika do prac poświęconych wojskowości bizantyńskiej, a przecież niejeden tom został poświęcony metodom walki koczowników, Arabów, Bułgarów, Normanów i tak dalej. Brak specjalistycznej literatury w tym rozdziale, pomimo ciekawego ujęcia tematu, należy uznać za bardzo poważną wadę.

Rozdział VII stanowi zwieńczenie książki, w którym to czytelnik ma poznać praktykę bizantyńskiego pola bitwy. Autor przedstawił kilka kampanii (przeciwko Wandalom w czasach Justyniana, wschodnie kampanie Fokasa z lat 964-69, bitwę pod Kleidion w 1014, pod Semlin w 1167, Sirmium 1167, oraz działania oblężnicze). Rozdział został skonstruowany prawidłowo (choć znowu brakuje okresu po 1204 roku!), do lektury zachęca duża ilość diagramów i map pokazujących działania strategiczne oraz taktyczne. O ile dobór starć i ich znaczenie nie budzą większych emocji, o tyle dobór literatury już tak. Czytelnik mógłby się spodziewać licznych odniesień do traktatów wojskowych, przecież Autor chce mu pokazać w jaki sposób wcześniej opisana armia funkcjonowała, brakuje również odniesień do źródeł historiograficznych. Czytelnik może odnieść wrażenie, mam nadzieję, że mylne, iż cały rozdział został oparty na pracach innych historyków z pominięciem źródeł bizantyńskich (w rozdziale pojawiają się tylko odnośniki do dzieła Leona Diakona, którego praca jest rudna w interpretacji i pełna antykwaryzmów).

W podsumowaniu Michael Decker omówił słabe i mocne strony armii bizantyńskiej oraz jej wpływ na wojskowość powszechną. Bardzo ciekawe są odwołania autora do czasów współczesnych i do tradycji wojskowej, zwłaszcza słuszne zwrócenie uwagi przez Michaela Deckera na bizantyńską małą wojnę i możliwe zastosowania teorii ponownie w praktyce.

W zakresie teorii historii wojskowości, Michael Decker pełnymi garściami czerpie z dorobku brytyjskiej szkoły naukowej z XIX i początków XX wieku, ale brakuje nowszego spojrzenia na wojskowość zaproponowanego przez Johna Keegana. Praca zilustrowana jest licznymi diagramami taktycznymi, jedynymi realnymi postaciami są wielcy dowódcy oraz władcy, a w zakresie wydarzeń, interesujące są tylko te mające kluczowe znaczenie dla procesu historycznego. Takie zdehumanizowane podejście do historii wojskowości nie jest złe, ale prace w tym zakresie już powstały, prezentując niezwykle wysoki poziom naukowy (John Haldon, Warren Treadgold, Mark Bartussis i tak dalej), Michael Decker swoją analizą nie wnosi niczego nowego do naszego rozumienia sposobów prowadzenia wojny przez Bizantyńczyków. Autor w dużej mierze zignorował rzymskie działania morskie, większość informacji o bizantyńskich okrętach pojawia się przy okazji omawiania ognia greckiego (przy czym i w tej materii są pewne braki, na przykład pominięcie prac Taxiarchisa Koliasa). Bizancjum posiadało silne związki z morzem, dużo silniejsze niż Cesarstwo Rzymskie, pominięcie tego aspektu wojskowości wschodniorzymskiej wydaje się tyle zaskakujące co błędne. Choć książka adresowana jest do studentów i pasjonatów, a nie do naukowców, to i tak należy wytknąć pewne wady w bibliografii. Źródła wykorzystywane przez Autora pozostawiają wiele do życzenia, zwłaszcza ich ilość, dziwić może, dlaczego Michael Decker nie skorzystał na przykład z pracy Michaela Attaleiatesa, nie wspominając już o źródłach, których autorzy omawiali okres po 1204 roku. W książce nie znajduje się osobny wypis źródeł (jest tylko wypis skrótów), co dodatkowo utrudnia odnalezienie niektórych pozycji. Autor pominął wiele wybitnych prac z zakresu historii wojskowości bizantyńskiej, w bibliografii znajduje się tylko jedna praca Georgea T. Dennisa, nie ma nic Constantina Zuckermana, zaledwie trzy Warrena Treadgolda, jedna Philipa Rance’a, nic Michaela Whitbiego, ani Michaela Alexandera Speidela, niestety, ale lista nieobecnych jest jeszcze dłuższa. Zarówno dobór źródeł, jak i literatury tematu, budzi duże wątpliwości. Gdy Michael Decker korzysta z jakiegoś tekstu pozostaje pod jego ogromnym wpływem, co widać na przykładzie, skądinąd bardzo dobrych, prac Johna Haldona. Po przeczytaniu całej książki trudno jest określić jakie zdanie Autor ma na wiele prezentowanych problemów badawczych.
Podsumowując, praca jest odtwórcza, w dużej mierze oparta na literaturze przedmiotu, a nie źródłach. Michael Decker w sposób przystępny przedstawił wojskowość bizantyńską, adresując książkę do szerokiego grona pasjonatów. Praca napisana została żywym językiem i zilustrowana ciekawymi mapami, diagramami oraz ilustracjami. Niestety, wady w bibliografii, schematyczne i klasyczne przedstawienie wielu problemów naukowych oraz brak mocno zaakcentowanych ostatnich stuleci Cesarstwa sprawia, że jest to jedynie kolejna pozycja o wojskowości bizantyńskiej niewnosząca niczego nowego do omawianego tematu. W kategorii prac popularyzatorskich jest to solidna pozycja, ale bez większych wartości naukowych.

dr Łukasz Różycki