Kategorie
XVI-XIX wiek

Bitwa pod Oliwą (28 listopada 1627 roku) cz. II

Pierwszy uczynił to „Król Dawid”, który złapał pełny wiatr i ruszył, aby przeciąć kurs dwóm zbliżającym się okrętom. Następnie do boju ruszył „Święty Jerzy”. Kiedy zorientowano się, że to „Tigern” był okrętem admiralskim, „Król Dawid” zwolnił i dał wyjść do przodu „Świętemu Jerzemu”. Dołączyły do niego „Latający Jeleń” i „Panna Wodna”, a więc okręty z tej samej eskadry. Za nimi zaczęła formować się druga eskadra. Na zatokę wyszedł bowiem „Wodnik”, „Płomień”, „Arka Noego” oraz „Biały Lew” ((Tenże, Oliwa 1627…, s. 93.)).

Admirał Stiernsköld musiał być zaskoczony tym co zobaczył. Nie spodziewał się, że flota polska zdecyduje się na podjęcie walki. Rejs szwedzkiej eskadry miał być jedną z ostatnich akcji demonstracyjnych szwedzkiego oręża. Ostatnim, przed udaniem się na leża zimowe. Widząc, że okręty przeciwnika ruszyły na jednostkę admiralską w szyku roju, admirał szwedzki próbował zmienić kurs, wyjść na pełne morze i umknąć przed przeciwnikiem. Manewr ten zauważył kapitan „Latającego Jelenia”, który postanowił odciąć nieprzyjacielowi drogę ucieczki ((Tamże, s. 94.)).

Tymczasem odległość między okrętami admiralskimi („Świętym Jerzym” i „Tigernem”) zmalała na tyle, że można było rozpocząć już pojedynek artyleryjski. Po krótkiej wymianie salw burtowych okręty szczepiły się burtami. Na pokładach zawrzała walka wręcz, wspomagana ogniem z działek relingowych i muszkietów, podczas której zginął admirał Stiernsköld. Przewaga sił polskich w walce ze szwedzkim okrętem admiralskim stawała się zdecydowana. Uwidoczniło się to tym bardziej, gdy na pomoc „Świętemu Jerzemu” przybyła „Panna Wodna”. Podeszła ona do walczących okrętów od strony ich ruf i zgodnie z taktyką roju wspierała swój okręt flagowy ((Tamże, s. 94-97.)).

Wydawało się, że sytuacja była opanowana. Porażka „Tigerna” zdawała się nie podlegać dyskusji. Co prawda niektórzy Szwedzi próbowali się jeszcze bronić, a śmiertelną ranę otrzymał dowódca polskiej piechoty morskiej Jan Storch. Zwycięstwo polskiej pierwszej eskadry, a tym samym opanowanie jednostki przeciwnika było jednak kwestią czasu.

Sytuację tę skomplikowało nieco zachowanie „Latającego Jelenia”. Dowódca tego okrętu widząc fatalne położenie „Tigerna”, postanowił opłynąć sczepiony szwedzki okręt admiralski ze „Świętym Jerzym” i podejść z jego drugiej strony. Nie zdając sobie sprawy z tego, że na „Tigernie” byli Polacy dał rozkaz strzelania do przeciwnika. Kiedy odległość między „Latającym Jeleniem” a szwedzkim okrętem zmalała na odpowiednią odległość zorientowano się z błędu jaki popełniono ((Tamże, s. 98-100.)).

„Tigerna” próbował jeszcze bronić inny szwedzki okręt „Pelikanen”. Minął on znajdującego się po nawietrznej stronie „Króla Dawida” i nie powstrzymywany przez niego ogniem artyleryjskim podszedł do odsłoniętej burty „Świętego Jerzego”. Załoga polskiego okrętu admiralskiego w porę dostrzegła niebezpieczeństwo i jej część szybko opuściła „Tigerna”, aby udać się na własny pokład i oddać do przeciwnika salwę burtową. Spowodowała ona znaczne straty u „Pelikanena”, który zrezygnował z dalszej walki. Załoga tego okrętu poddała się, jednak kiedy jednostka złapała korzystny wiatr uciekła z miejsca bitwy nie atakowana przez nikogo ((Tamże, s. 100.)).

W przejęciu „Tigerna” nic już nie mogło przeszkodzić. Szwedzki okręt admiralski został zdobyty przez Polaków. W czasie ostatnich już walk prowadzonych na okręcie od wystrzelonej kuli zginął admirał Dickmann.

Mniej więcej w tym samym czasie kiedy okręty z pierwszej eskadry walczyły ze szwedzkim okrętem admiralskim, działalność prowadziła druga eskadra. „Wodnik” (jednostka wiceadmiralska) prowadził wówczas zacięty bój z innym dużym okrętem szwedzkim „Solenem”, który w mniemaniu polskiego dowództwa był jednostką wiceadmiralską. W rzeczywistości funkcję tę pełnił „Pelikanen”. Zanim doszło do abordażu „Wodnik” oddał dwie, albo trzy salwy burtowe w stronę przeciwnika ((Tamże, s. 102-104.)).

„Solen” był okrętem znacznie większym, dlatego zadał swojemu przeciwnikowi dość duże straty. Z tego powodu dowódcy „Wodnika” wzywali na pomoc załogę „Króla Dawida”, okrętu który równał się wielkością z „Solenem”. „Król Dawid” nie wykonał jednak komendy. Zamiast atakować przeciwną burtę przeciwnika, podszedł do tej samej, którą atakował polski okręt flagowy drugiej eskadry i próbował strzelać do Szwedów spoza „Wodnika”. Dowódca „Białego Lwa” widząc niesubordynację „Króla Dawida” postanowił opuścić pozostające w tyle dwa pozostałe okręty eskadry („Arkę Noego” i „Płomień”) i przyjść z pomocą swojemu okrętowi flagowemu. Zanim zdążył dojść do wolnej burty „Solena” nastąpiła eksplozja. Ktoś ze szwedzkiej załogi widząc, że okręt był na straconej pozycji, a jego zdobycie przez Polaków pozostało kwestią czasu dał, rozkaz podłożenia ognia do komór prochowych. „Solen” został więc zatopiony i w przeciwieństwie do „Tigerna” nie dostał się w polskie ręce ((Tamże, s. 104-106.)).

Krótko przed eksplozją „Solena” pozostałe cztery okręty szwedzkie („Manem”, „Enhőrningen”, „Papegojan” oraz „Pelikanen”, który zdołał uciec przed polską pierwszą eskadrą bardziej zainteresowaną zdobywaniem „Tigerna”) wykonały zwrot i wzięły kurs na Pilawę. W pogoń rzuciły się polskie okręty „Panna Wodna”, „Biały Lew”, „Czarny Kruk”, „Żółty Lew”, „Latający Jeleń” oraz „Arka Noego”. Pościg nie trwał jednak zbyt długo. Zrezygnowano z niego dość szybko. Okręty ostatecznie zawróciły na redę gdańską, gdzie stała reszta jednostek ((Tamże, s. 106-107.)).
Zwycięstwo polskiej floty nad eskadrą szwedzką stało się faktem.

Bitwa pod Oliwą jest jednym z najsłynniejszych zwycięstw morskiego oręża polskiego. Jednak należałoby stwierdzić, że samo starcie polskiej floty z eskadrą szwedzką na redzie gdańskiej nie przyniosło Rzeczypospolitej Obojga Narodów żadnych korzyści, zarówno politycznych jak i gospodarczych. Przede wszystkim nie polepszyła się sytuacja ekonomiczna Gdańska. Blokada szwedzka i tak miała być wkrótce zniesiona, a państwo szwedzkie przygotowywało się wówczas do kolejnej kampanii, która miała się rozpocząć w następnym roku. Szwedzka blokada Gdańska została więc wznowiona w 1628 roku. Zwycięstwo oliwskie nie zmieniło także dotychczasowego układu sił na Bałtyku. To Szwecja była ciągle sprawniej funkcjonującym państwem, które było w stanie przygotować znaczne siły mogące skutecznie atakować państwo polskie. Rzeczpospolita mogła się co najwyżej bronić. I to jednak nie zawsze wychodziło, jeśli weźmie się pod uwagę fatalny system finansowo-skarbowy państwa.

Zwycięstwo z listopada 1627 roku mogło mieć ewentualnie znaczenie propagandowe. Nasuwa się więc smutna konstatacja. Znaczenie bitwy można porównać do znaczenia innych świetnych polskich zwycięstw militarnych, które miały miejsce w XVII wieku ((M. in. do zwycięstwa pod Kircholmem, Kłuszynem, Beresteczkiem czy Wiedniem.)). Były to tylko sukcesy, które mogły świadczyć o potędze polskiego oręża. Zwycięstwa te nie przynosiły jednak żadnych konkretnych korzyści, czy to politycznych czy gospodarczych.

Sukces polskiej floty nad równorzędnym przeciwnikiem ((Chociaż należy podkreślić, że załoga szwedzka była schorowana oraz przemęczona przedłużającą się blokadą Gdańska. Była więc gorzej przygotowana do ewentualnego starcia, którego dowództwo szwedzkie w ogóle się nie spodziewało.)) mógł jednak świadczyć o tym, że Rzeczpospolita była w stanie zorganizować i utworzyć sprawną flotę, która z powodzeniem mogłaby bronić swoich północnych granic. Zarówno Zygmunt III Waza, jak i polscy dowódcy wojskowi ze Stanisławem Koniecpolskim na czele, zdawali sobie sprawę z tego, że obrona polskiego wybrzeża musiała wiązać się z posiadaniem nie tylko wojska lądowego, ale także współpracującej z nim floty. Prowadzenie odpowiedniej polityki morskiej, a więc wpływanie na stanowisko szlachty, od której zależało to czy zostaną uchwalone podatki na budowę i kupno statków oraz szukanie poparcia wśród władz Gdańska ((To właśnie Gdańsk był najodpowiedniejszym portem, w którym mogła powstawać oraz stacjonować polska flota.)), mogło przyczynić się do powstania regularnej polskiej floty. Powoływanie się na sukces oliwski mogło stanowić jeden ze środków, który mógł prowadzić do osiągnięcia tego celu. Ostatecznie jednak polskie okręty (które mogły stanowić zaczątek regularnych morskich sił państwa polskiego) zostały przekazane pod dowództwo Habsburgów. Stanowiło to początek ich zagłady ((O dziejach polskiej floty po bitwie pod Oliwą; zob.: E. Koczorowski, Flota polska…, s. 316-363.)).

Bitwa pod Oliwą potwierdzała więc pewne zjawisko, które można zaobserwować śledząc dzieje siedemnastowiecznej Rzeczypospolitej: świetne zwycięstwa polskiego oręża, które prawie nigdy nie szły w parze z żadnymi konkretnymi profitami.

Szymon Dranikowski

Obraz: Bitwa pod Oliwą 1627, mal. Stefan Płużański, Centralne Muzeum Morskie w Gdańsku

Bibliografia:

Źródła drukowane:

  • Inwentarz polskiej floty wojennej z 1629 r., wyd. K. Lepszy, „Kwartalnik Historii Kultury Materialnej”, R. 15, Warszawa 1967.

Opracowania:

  • Czołowski A., Marynarka w Polsce, Lwów 1922.
  • Górski K., Wojna Rzeczypospolitej Polskiej ze Szwecją za panowania Zygmunta III od 1621 do 1629, Warszawa 1888.
  • Hubert W., Bitwa pod Oliwą (28 XI 1627), „Przegląd Historyczno-Wojskowy”, t. I, 1929.
  • Hubert W., Polskie okręty wojenne za Jagiellonów i Wazów, „Broń i Barwa”, t. III, nr 9, Warszawa 1935.
  • Koczorowski E., Flota polska w latach 1587-1632, Warszawa 1973.
  • Koczorowski E., Oliwa 1627, Warszawa 2002.
  • Kosiarz E., Bitwy morskie, Gdynia 1964.
  • Krwawicz M., Marynarka wojenna i obrona polskiego wybrzeża w dawnych wiekach, Warszawa 1961.
  • Lepszy K., Dzieje floty polskiej, Gdańsk 1947.
  • Pertek J., Akta i diariusz komisarzy okrętowych Zygmunta III. Nieznane źródła rękopiśmienne do dziejów polskiej floty w latach 1627-1628, „Rocznik Gdański”, R. 14, 1955.
  • Sobieski W., Walka o Pomorze, Poznań 1928.
  • Szelągowski A., O ujście Wisły, Warszawa 1904.
  • Wisner H., Zygmunt III Waza, Wrocław 2006.

Autor: Szymon Dranikowski

Szymon Dranikowski - absolwent Wydziału Historycznego Uniwersytetu im.Adama Mickiewicza, specjalność historia nauczycielska. Jego zainteresowania badawcze obejmują dzieje Rzeczypospolitej Obojga Narodów za panowania dynastii Wazów.