Kategorie
1939-1945

Cyrk Skalskiego

24 stycznia 1943 roku do Ministerstwa Lotnictwa wpłynęła wysłana z kwatery głównej RAF na Środkowym Wschodzie depesza podpisana przez Sholto Douglasa, która zaakceptowała Polski Zespół Myśliwski, ale nie jako nowy brytyjski dywizjon. Sugerowała, że ten zespół pełniłby funkcję trzeciej, dodatkowej eskadry w brytyjskim dywizjonie. We wspomnianym dokumencie po raz pierwszy oficjalnie pojawiła się nazwa grupy polskich ochotników: Polish Fighting Team, Polish Spitfire Flight, Polish Fighting Flight. Stąd też w polskiej literaturze pojawiają się określenia Polski Zespół Myśliwski i Polski Zespół Walczący ((Tamże, s. 29.)). Ten krótki dokument stał się przyczyną utworzenia „Cyrku Skalskiego”. Na początku lutego 1943 roku Fighter Command za pośrednictwem polskich oficerów łącznikowych ogłosił nabór ochotniczej grupy w polskich jednostkach myśliwskich, która miałaby wyjechać do Afryki na Zachodnią Pustynię. Od ochotników wymagano wysokich kwalifikacji: dużego doświadczenia bojowego, dodatkowo każdy z nich musiał poprzednio przebywać w dywizjonie najmniej przez rok, mając na koncie co najmniej trzydzieści lotów bojowych. Ponadto zapowiedziano, że pobyt zespołu na Zachodniej Pustyni potrwa około trzy miesiące, po których zespół wróci do Anglii, żadne szczegóły poza tymi nie były już zakomunikowane, dlatego wielu z ochotników zgłaszało się „w ciemno” nie wiedząc co ma ich czekać w Afryce, poza tym, że będą mieć tam okazję spotkać nieprzyjacielskie Messerschmitty i Focke Wulfy ((B. Arct, Cyrk…, s. 6.)).

W ciągu kilku dni, spośród polskich dywizjonów, zgłosiło się ponad 60 kandydatów, którzy byli doświadczonymi pilotami myśliwskimi, z których niejeden posiadał powietrzne zwycięstwo oraz znajdował się na odpowiedzialnym stanowisku, jako dowódca eskadry a nawet i całego dywizjonu, spośród nich wybrano najlepszą piętnastkę.

Tadeusz Rolski został oficerem łącznikowym owej formacji, był to doświadczony myśliwiec, który dowodził poprzednio dywizjonem i skrzydłem myśliwskim. Nieoczekiwanie dowódcą zespołu został Stanisław Skalski, który już wtedy uchodził za jednego z najwybitniejszych polskich pilotów, poza tym w skład afrykańskiego zespołu weszli piloci: kapitan Wacław Król, porucznik Karol Pniak, porucznik Eugeniusz Horbaczewski, porucznik Maciej Drecki, porucznik Ludwik Martel, porucznik Kazimierz Sporny, porucznik Mieczysław Wyszkowski, porucznik Bohdan Arct, podporucznik Jan Kowalski, starszy sierżant Władysław Majchrzyk, starszy sierżant Bronisław Malinowski, starszy sierżant Kazimierz Sztramko, starszy sierżant Popek oraz sierżant Marcin Machowiak ((Tamże, s. 6.)).

W porównaniu z pilotami, którzy uczestniczyli już w walkach w Afryce w ramach 112. Dywizjonu, Polish Fighting Team był zespołem profesjonalistów, większość z nich była wychowankami Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie, a także absolwentami przedwojennego Wyższego Kursu Pilotażu. Mieli za sobą doświadczenie wyniesione z wielu walk w jednostkach myśliwskich w Polsce, we Francji, w Bitwie o Anglię, czy też podczas ofensywy RAF nad Europą. Większość z myśliwców PFT miała też zaliczone zwycięstwa powietrzne ((G. Śliżewski, G. Sojda, Cyrk…, s. 28.)).

Organizację zakończono 19 lutego, już 4 marca Polacy zakotwiczyli do algierskiego portu Oran, gdzie dopiero 13 marca 1943 roku dotarli na lotnisko 145 Dywizjonu, który działał w ramach 244 Skrzydła Myśliwskiego, jako trzecia dodatkowa eskadra C, która od 17 marca rozpoczęła swoją działalność bojową na lotnisku Bu Grara. Dywizjonem dowodził Amerykanin major Lance Wade, a wśród pilotów można było spotkać m.in. Anglików, Nowozelandczyków, Irlandczyków, Australijczyków, pilotów z Południowej Afryki, Kanady i Argentyny. Od tamtej chwili najliczniejszą grupę zaczęli stanowić Polacy ((W. Król, Polskie Dywizjony lotnicze w Wielkiej Brytanii 1940-1945, s. 324.)).

25 marca otrzymali Spitfire’y Mk.IX, na których latali wcześniej w Anglii. Jedynym minusem tych maszyn był brak tropikalnych filtrów powietrza, w rezultacie wciskający się wszędzie pustynny pył doprowadzał do unieruchomienia wszelkich mechanizmów.

Pierwsze sukcesy Polish Fighting Team zostały odnotowane 28 marca, kiedy to nad miastem Sfax doszło do spotkania z siedmioma Junkersami Ju 88 w osłonie dziesięciu Messerschmittów Bf 109. Skalski i Horbaczewski zaatakowali je z przewagi wysokości, podczas gdy reszta Spitfire’ów pozostała na dotychczasowej wysokości jako osłona.

7 kwietnia zaistniała potrzeba zmiany lotniska, 8 Armia przełamując niemieckie umocnienia pod Wadi Akarid zmusiła wojska niemiecko-włoskie do wycofania się na kolejną linię obrony: na wzgórza pod Enfidaville, przesuwając front na ok. 200 km. Polaków przebazowano początkowo do Foucconnerie, a następnie 11 kwietnia do Goubrine. Do tego czasu polska eskadra miała już ugruntowaną pozycję. Ich bilans to 10 pewnych zwycięstw, 1 prawdopodobnie, przy 3 uszkodzeniach niemieckich maszyn, gdzie straty własne wynosiły zero, o Polish Fighting Team zaczęło być głośno na Bliskim Wschodzie.

Sukcesy Polaków zaczęły wzbudzać zainteresowanie w mediach, 8 kwietnia z inicjatywy płk Iżyckiego ukazała się informacja o Polish Fighting Team, która była przygotowana przez specjalistów od public relations w dowództwie lotnictwa na Środkowym Wschodzie, a informacja ta została przesłana do wszystkich lokalnych gazet oraz korespondentów wojennych działających na terenie Afryki ((G. Śliżewski, G. Sojda, Cyrk…, s. 107.)). Można było znaleźć w niej nie tylko krótką informację o przebiegu służby Polaków, ale również cytat Stanisława Skalskiego, który opisywał walkę z 4 kwietnia: „Na północ od Gabes zobaczyliśmy formację bombowców, które osłaniało ponad 20 Bf 109, Fw 190 i Macchi 202. Ruszyliśmy prosto na bombowce, ale drogę zagrodziły nam myśliwce przeciwnika. Doszło do walki, która zaczęła się powyżej 10 tysięcy stóp, a zakończyła około 100 stóp nad ziemią. Cały czas byliśmy nad linią frontu i z obu jego stron strzelała do nas artyleria przeciwlotnicza. W wyniku walki zestrzeliliśmy dwa Bf 109, a jeden Fw 190 został poważnie uszkodzony. Mój boczny został w czasie walki trafiony w zbiornik oleju i w kadłub, ale mnie nie opuszczał w czasie starcia i mimo uszkodzonego samolotu bezpiecznie wylądował w bazie” ((Cyt, za, G. Śliżewski, G. Sojda, Cyrk…, s. 107.)).

Materiał ten zainteresował prawie wszystkie media, które zamieściły informacje o Polakach w Afryce, a korespondenci wojenni wysłali go do Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Ciekawostką jest fakt, że o ile korespondenci nie używali nazwisk Polaków, aby nie narazić ich rodzin znajdujących się w okupowanym kraju, jednak znalazł się od tej reguły wyjątek, w „Księdze Pamiątkowej 303 Dywizjonu” znajduje się wycinek pochodzący z prasy amerykańskiej, w której to korespondent wojenny „Evening Standard” podaje nazwiska Skalskiego, Horbaczewskiego, Króla, Spornego i Popka. Przy okazji można było tam znaleźć relację dziennikarza PAT – Zygmunta Lityńskiego, który także podał nazwiska Skalskiego i Popka ((G. Śliżewski, G. Sojda, Cyrk…, s. 108.)).

Po tych sukcesach formację polskich pilotów zaczęto nazywać „Cyrkiem Skalskiego”. Była to najskuteczniejsza jednostka myśliwska w składzie RAF-u w tym czasie, która dla przypomnienia stanowiła tylko eskadrę, a nie dywizjon ((K. Janowicz, Stanisław Skalski w Militaria XX Wieku, 2004, s. 8.)).

Autor: Magdalena Skalska

Magdalena Skalska - absolwentka Wydziału Historycznego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu ze specjalnością historia nauczycielska oraz wiedza o kulturze. Specjalizuje się w lotnictwie wojskowym ze szczególnym uwzględnieniem dziejów II wojny światowej.