Lotnictwo wojskowe Niemiec i ZSRR w przeddzień operacji Barbarossa – analiza sił

Streszczenie Summary
W swoim tekście autor porównuje potencjał bojowy lotnictwa niemieckiego i radzieckiego w połowie 1941 roku. Głównym problemem Luftwaffe przed operacją Barbarossa były straty wynikłe z kampanii przeciw Wielkiej Brytanii. Mimo strat Niemcy były w stanie wystawić ok. 2800 samolotów przeciw Związkowi Radzieckiemu. Konstrukcje niemieckie były udane i w miarę nowoczesne, brakowało jednak bombowca o dużym zasięgu i udźwigu. Lotnictwo radzieckie co najmniej dwukrotnie przeważało liczebnie nad niemieckim. Stosunkowo niewielki procent stanowiły jednak samoloty nowoczesne. Innymi problemami Armii Czerwonej był niski poziom wyszkolenia lotników i zła taktyka. In this text the author compares the combat potential of the German and Soviet air forces in the middle of 1941. The main difficulty faced by the Luftwaffe were the losses suffered during the campaign against England. Yet despite these losses the Germans were still able to deploy approximately 2800 planes to the Soviet front. German aircraft were well designed and relatively modern; what they lacked was a long-range bomber with a high load-carrying capacity. In comparison, the Soviet air force had at its disposal at least twice the number of planes than Germany. However, only a small percentage of these were modern aircraft. Other problems plaguing the Red Army included the low level of training of airmen and poor tactics.
Hasła indeksowe Key Words
Luftwaffe, Wojenno Wozduszne Sily, Barbarossa, 1941 Luftwaffe, Voyenno-Vozdushnye Sily, WWS, Soviet Air Force, Barbarossa, 1941

Temat, którym zajmę się w tym artykule wydaje się być jasny i wielokrotnie opisywany, niemniej jednak, cały czas nasuwa się pytanie, jak to się stało, że kilkakrotnie słabsza liczebnie Luftwaffe była stanie zadać swój druzgocący cios lotnictwu wojskowemu ZSRR 22 czerwca 1941 roku?

Wszyscy badacze są zgodni, że przyczyn było wiele, zarówno natury politycznej – błędnych decyzji Stalina – zagadkowego ignorowania niemieckich przygotowań do uderzenia, jak i wojskowej, technicznej, no i w końcu – trochę przypadkowej. Spróbuje przyjrzeć się tym kwestiom, skupiając się głównie na problemie przygotowania obu stron do wojny, potencjału, zamierzeń i planów, możliwości technicznych. Warto na wstępie zauważyć, że literatura tematu jest mocno zróżnicowana. O ile dużo jest pozycji odnośnie strony niemieckiej, o tyle dużo gorzej to wygląda, patrząc od strony radzieckiej, poza tym, nawet jeśli jakieś opracowania są, to trudno bezkrytycznie przyjmować pewne dane do wiadomości i uznawać je za pewniki. I przez to właśnie, istnieje pewien bałagan i niespójność, jeżeli chodzi o problem liczebności i rozmieszczenia lotnictwa radzieckiego przed 22 czerwca, dlatego też wszystkie dane na ten temat można podawać w jedynie w przybliżeniu.

W pierwszej części mojego artukułu przyjrzymy się problematyce od strony niemieckiej. Hitler już od połowy lipca 1940 roku zaczął brać na poważnie możliwość wybuchu wojny ze Związkiem Radzieckim. Warto tu przytoczyć dyrektywę nr 21 oznaczoną kryptonimem Barbarossa: „niemiecki Wehrmacht musi być przygotowany na to, aby jeszcze przed zakończeniem wojny przeciw Anglii pokonać w szybkiej kampanii Związek Radziecki” ((Murawski M., Luftwaffe – działania bojowe, Warszawa 1998, s. 186.)). Polityka zdecydowała. Teraz uruchomiono przygotowania logistyczne, jednak sytuacja była bardzo trudna. Luftwaffe wciąż walczyła przeciw Anglii, gdzie jak wiemy poniosła duże straty, niedługo miał się otworzyć drugi front walk – w rejonie Morza Śródziemnego, gdzie skierowany zostanie X Korpus Lotniczy. Zwykle skłócone naczelne dowództwo lotnictwa wojskowego, tym razem wypowiadało się w jednym tonie: Luftwaffe nie jest gotowa do kolejnej wojny, potrzebny jest okres spokoju na uzupełnienie strat, szkolenie nowych lotników i wymianę sprzętu, „po raz pierwszy od rozpoczęcia wojny Göring, Milch i Udet oraz ich najbliżsi współpracownicy byli zgodni, wszyscy jednoznacznie odrzucili pomysł angażowania Luftwaffe na nowym froncie. Stanowisko Jechsonnka nie jest znane, ale jego zastępca, von Waldau, wypowiadał się zdecydowanie przeciw planom Hitlera. Kiedy Milch dowiedział się, że kampania rosyjska zakończyć się ma przed nastaniem zimy, stwierdził natychmiast, że nie zakończy się wcześniej niż po czterech latach. Rozkazał też, aby zaopatrzyć wszystkie jednostki przewidziane do akcji na Wschodzie, w wyposażenie i odzież zimową. Dowództwo armii lądowej nie było niestety tak przewidujące. Po raz pierwszy również Göring stanął w otwartej opozycji do Hitlera. Zwrócił się do niego następującymi słowami: Jeżeli utworzy Pan teraz nowy front i stanie do walki z Rosją, to znaczne siły, więcej niż połowa, a może nawet dwie trzecie całości, będą musiały zostać przeniesione na Wschód, wszystkie poniesione dotąd ofiary staną się daremne, Anglia będzie mogła w spokoju zreorganizować i odbudować swój zniszczony przemysł lotniczy. Pewny sukces w basenie Morza Śródziemnego doprowadził mógłby znacznie prędzej do porozumienia z Anglią. Hitler odpowiedział mu na to: Po sześciu tygodniach będzie Pan mógł kontynuować wojnę przeciw Anglii. Göring próbował jeszcze oponować: Mój Wodzu, Luftwaffe jest jedyną częścią Wehrmachtu, która od początku wojny nie zaznała odpoczynku. Powiedziałem Panu przed rozpoczęciem wojny, że rozpoczynam działania z kadrą, która byłaby niezbędna do prowadzenia dalszego szkolenia personelu, w tej chwili ci ludzie w większości polegli. Nie wiem, czy Pan, mein Führer, zdoła pokonać Rosjan w ciągu sześciu tygodni. Oddziały naziemne nie mogą walczyć bez wsparcia z powietrza. Ciągle będzie słychać wołanie o pomoc Luftwaffe. Chętnie dałbym się pokonać pańskim argumentom, ale wątpię w to” ((Tamże, s. 186.)). Jak wiemy, Hitler nie dał się przekonać. Przygotowania rozpoczęto na szeroką skalę. Luftwaffe zaczęła wykonywać loty rozpoznawcze nad ZSRR w celu uaktualnienia rozmieszczenia Armii Czerwonej i lotnictwa radzieckiego. Operację tę przeprowadzała specjalna jednostka Luftwaffe Sodergruppe Rowehl z lotnisk na terytorium Prus Wschodnich. Zadaniem lotnictwa wojskowego w nadchodzącej kampanii było zniszczenie samolotów rosyjskich w powietrzu i na ziemi oraz bezpośrednie wsparcie nacierających wojsk lądowych zgodnie z doktryna Blitzkriegu. Tak więc poszczególne floty powietrzne zostały przydzielone grupom armii Wehrmachtu. I tak 1 Flota Powietrzna została przydzielona do Grupy Armii Północ, gdzie miała wspierać uderzenie na Leningrad, składała się głównie z następujących pułków: KG 1, 76 i 77, JG 54 i II./JG 53 oraz z innych jednostek pomocniczych (głównie rozpoznawczych). Na dalekiej północy operowały jednostki 5 Floty Powietrznej, które miały wspierać uderzenie w kierunku Murmańska, było to zgrupowanie stosunkowo słabe, złożone z wydzielonych dywizjonów różnych pułków jak na przykład: KG 30, JG 77 czy ZG 76. W centrum planowanego uderzenia działała 2 Flota Powietrzna podporządkowana Grupie Armii Środek. Było to najsilniejsze zgrupowanie wojsk lądowych, któremu postawiono najważniejsze zadania, toteż i 2 Flota Powietrzna skupiała najwięcej jednostek lotniczych: pułki bombowe KG 3, 53, 2, St.G. 1, 2, 77, JG 51, 27, 53 i wiele innych formacji. Grupie Armii Południe podlegała 4 Flota Powietrzna, zdaniem jej było wspomaganie wojsk lądowych w ich uderzeniu na Rostów. Ogólna liczba maszyn zgrupowanych na lotniskach w Norwegii, Prusach Wschodnich, Polsce i Rumunii jest kwestią sporną. Cajus Bekker podaje, że „cztery niemieckie floty powietrzne zostały wprowadzone do działań wojennych od Przylądka Północnego aż do Morzą Śródziemnego. Tego dnia ich stan liczebny wynosił 1945 samolotów, z których jednak ledwie dwie trzecie było sprawnych technicznie – 1280 maszyn: około 510 samolotów bombowych, 290 bombowców nurkujących, 440 myśliwców i 40 ciężkich myśliwców; do tego dochodziło jeszcze około 120 samolotów rozpoznawczych dalekiego zasięgu” ((Bekker C., Atak na wysokości 4000, Warszawa 1999, s. 263.)). Za Bekkerem podaje Janusz Piekałkiewicz: „Luftwaffe ma na wschodzie ogółem 1945 samolotów, z tego 1400 w gotowości do działania (510 bombowców klasycznych, 290 stukasów, 440 myśliwców, 40 ciężkich myśliwców i 120 maszyn rozpoznawczych” ((Piekałkiewicz J., Wojna w powietrzu 1939-1945, Warszawa 2001, 148.)). Z kolei Zbigniew Jankiewicz przytacza inne liczby „ogólny stan liczbowy wojsk niemieckich skierowanych przeciwko Związkowi Radzieckiemu sięgał 4400 tys. ludzi, Luftwaffe miało do dyspozycji na Wschodzie ponad 3900 samolotów. Doliczyć do tego należy około 1000 samolotów satelitów Niemiec ((Jankiewicz Z., Powstanie i upadek Luftwaffe, Poznań 1972, s. 198.)). Murawski zaś daje nam dość szeroki obraz: „ogólna liczba samolotów niemieckich, które znajdowały się w dniu 22 czerwca nad granica radziecką nie jest znana. Historycy podają diametralnie różniące się dane, od 1440 do 4000 samolotów bojowych. Najbardziej prawdopodobna wydaje się być liczba około 2800 samolotów bojowych wszystkich typów” ((Murawski M., Luftwaffe – działania bojowe, Warszawa 1998, s. 189.)). Na podstawie informacji przedstawianych przez tych kilku historyków widzimy wyraźnie jakie zamieszanie panuje wokół ustalanie dokładnej liczby maszyn gotowych do wojny po stronie niemieckiej. Rozrzut jest dość znaczny, toteż wyciąganie wniosków o możliwościach bojowych strony niemieckiej, posiłkując się informacjami od jednego tylko autora, może wprowadzić wiele nieprawdziwych wniosków. A jaka właściwie była siła Luftwaffe 22 czerwca 1941 roku? Zadając to pytanie trzeba sobie uświadomić, że niemieccy lotnicy byli jednymi z najlepszych i najbardziej doświadczonych na świecie, mając za sobą kampanie w Hiszpanii, Polsce, Norwegii, Holandii, Belgii, Francji i przeciwko Wielkiej Brytanii. Mimo, że już nie niezwyciężeni, bo przecież Anglii nie pokonali, to jednak morale było bardzo wysokie, pamiętajmy że jest to jeden najistotniejszych warunków sukcesu na polu bitwy, także tym podniebnym. Również użytkowany sprzęt, może nie najnowszy, ale na pewno taki, na którym można polegać. Przyjrzyjmy się zatem bliżej głównym typom maszyn użytkowanych przez Luftwaffe w 1941 roku. Zacznijmy od Messerschmitta Bf-109, podstawowego myśliwca w czynnej służbie. Była to konstrukcja z 1935 roku, pierwszy w pełni metalowy samolot myśliwski, od tego czasu do 1941 stale modernizowany, w czasie operacji Barbarossa w linii była wersja E, a powoli jednostki przezbrajano w najnowsza wersje F, szybszą i łatwiejszą w pilotażu, chodź może o trochę mniej skutecznym uzbrojeniu pokładowym, bo miast 2 karabinów 7.9 mm i dwóch działek 20 mm, zastosowano 2 te same karabiny, ale już tylko jedno działko 20 mm umieszczona w piaście śmigła, co zwiększało celność. Krótko mówiąc, samolot ten był konstrukcją bardzo udaną, szybką, o dużej prędkości wznoszenia, chodź za mało wytrzymałą na uszkodzenia, niemniej jednak w rękach dobrego pilota, a takich w Luftwaffe nie brakowało, mógł stawić czoła każdemu przeciwnikowi na ówczesnych polach walk. Trzon lotnictwa bombowego stanowiły konstrukcje Heinkel He-111 i Junkers Ju-88, oba klasyfikowane jako średnie bombowce. Heinkel to 5 osobowa maszyna o prędkości maksymalnej około 430 km/h i 2 tonowym udźwigu bomb, w chwili wybuchu wojny w linii była wersja H, była to bardzo solidna konstrukcja, o stosunkowo silnym uzbrojeniu obronnym, samolot wszechstronny i lubiany przez załogi. Jeszcze bardziej udany był Ju-88, samolot bardzo uniwersalny, bo używany jako bombowiec, myśliwiec nocny, samolot torpedowy i bezpilotowy ( Mistel ). Nas interesuje wersja A, 4-osobowy bombowiec horyzontalny i nurkujący, osiągający prędkość 470 km/h i udźwigu 3 ton bomb, także bardzo solidna i lubiana konstrukcja. Warto jeszcze wspomnieć o Sztukasie, głównym graczu bliskiego wsparcia pola walki. Mimo, że maszyna ta została wycofana z udziału w Bitwie o Anglię, to jednak kampania Barbarossa okaże się jej wielkim powrotem i to całkiem udanym. Junkers Ju-87 w wersji B, 2-osobowy bombowiec nurkujący, mogący precyzyjnie niszczyć cele naziemne, bardzo przydatny jako „latająca artyleria”, wady: powolny, wrażliwy na ostrzał, prawie bezbronny wobec myśliwców przeciwnika. Na zakończenie przeglądu parku maszynowego Luftwaffe, trzeba przypomnieć jeszcze jedną konstrukcję, która po nieudanym występie nad Wielką Brytanią, powróciła do walk przeciwko ZSRR, mianowicie o Messerschmitcie Bf-110 w wersjach C i D, był to dwusilnikowy ciężki myśliwiec, potężnie uzbrojony w karabiny i działka, niestety mało zwrotny i wrażliwy na ostrzał. Obok tych głównych konstrukcji, najliczniejszych, były i inne, że tylko wymienię: Junkers Ju-52, Dornier Do-17, Henschel Hs-123 czy Hs-126. Ogólnie rzecz biorąc, jak już wspomniałem, maszyny te, już nie najnowocześniejsze, to jednak nadal mogły w pełni wykonywać powierzone im zadania w ramach koncepcji Blitzkriegu, czyli wywalczyć i utrzymać panowanie w powietrzu, wspierać bezpośrednio jednostki naziemne, niszczyć cele strategiczne na niedużej głębokości za liniami nieprzyjaciela, nie mogły jednak wykonywać dużych uderzeń na cele strategiczne daleko na za frontem, gdyż w parku maszynowym lotnictwa niemieckiego nie było klasycznego ciężkiego bombowca o dużym udźwigu bomb, silnym uzbrojeniu obronnym i dalekim zasięgu. Kwestia ta będzie miała daleko idące konsekwencje dla Niemców.

Zajmijmy się teraz problematyką od strony radzieckiej. Nie miejsce tu na szczegółowe rozpisywanie się nad kwestią tego czyli Stalin spodziewał się ataku III Rzeszy, czy nie. Pewne jest że, długo bagatelizował wieści napływające z wywiadu o niemieckich przygotowaniach do wojny, do końca starając przekonywać sam siebie o tym, że ataku nie będzie, jeszcze nie teraz, sam zbrojąc się na potęgę do własnej wojny. Ta ignorancja miała lotnictwo radzieckie drogo kosztować. Rozkaz o decentralizacji lotnictwa na lotniskach polowych i o maskowaniu samolotów został wydany tuż po północy 22 czerwca 1941, jednak dociera on do oddziałów za późno, w skutek czego atak Luftwaffe zaskoczył Rosjan na lotniskach będących pierwszym celem. Przyjrzyjmy się bliżej strukturze radzieckiego lotnictwa: „siły powietrzne [ ZSRR ] nie są samodzielnym rodzajem sił zbrojnych, lecz podlegają Armii Czerwonej i Marynarce Wojennej, (…) w roku 1940 w ramach sił powietrznych Armii Czerwonej wyodrębnione jest lotnictwo dalekiego zasięgu, lotnictwo frontowe, armijne i korpuśne. Poza tym istnieją siły lotnicze obrony powietrznej, formowane przez dowódców lotnictwa okręgów wojskowych i podzielone na dywizje. Są to samodzielne dywizje lotnictwa bombowego i myśliwskiego oraz mieszane dywizje lotnicze, obejmujące pułki lekkich bombowców, lotnictwa myśliwskiego i szturmowego” ((Piekałkiewicz J., Wojna w powietrzu 1939-1945, Warszawa 2001, 433.)). Organizacja ta zmieni się dopiero po wybuchu wojny z Niemcami, powstaną wówczas armie lotnicze, jako samodzielne jednostki, na wzór niemieckich flot powietrznych. Liczebność samolotów w jednostkach jest dużo trudniejsza do ustalenia niż w przypadku Luftwaffe. Sami Niemcy, na podstawie danych wywiadowczych i zdjęć lotniczych oceniali liczebność lotnictwa radzieckiego na 8000 maszyn ((Murawski M., Luftwaffe – działania bojowe, Warszawa 1998, s. 189.)). Göring nie dowierzał informacjom attaché lotniczego w Moskwie pułkownika Heinricha Aschenbrennera, który prawie dokładnie oceniał liczebność Lotnictwa Czerwonego. Przyjrzyjmy się znowu relacjom podawanym przez znanych nam już historyków. „Tymczasem lotnictwo radzieckie dysponowało rzeczywiście niewyobrażalna ilością sprzętu i ludzi. Tylko w zachodnich okręgach wojskowych znajdowały się 9383 samoloty. Łącznie siły rosyjskie zamykał się liczbą 17 704 samolotów!” ((Tamże, s. 189.)) Janusz Piekałkiewicz pisze: „według źródeł radzieckich , 22 czerwca 1941 roku Czerwona Flota Powietrzna dysponuje co najmniej 18 000 wszelkiego rodzaju samolotów bojowych, z których mniej więcej połowa stacjonuje w zachodnich okręgach wojskowych. Tylko jedna piąta z tej liczby to nowoczesne maszyny, jednakże lotnicy dopiero muszą się nauczyć ich obsługi” ((Piekałkiewicz J., Wojna w powietrzu 1939-1945, Warszawa 2001, 148.)). Z kolei Jankiewicz podaje za pracą zbiorową pod red. M. Pikusa 50 lat Armii Radzieckiej, że „w strefie nadgranicznej bazowały co prawda liczne jednostki lotnictwa, liczące w sumie 6700 samolotów, jednak tylko 15% ich wyposażenia zaliczyć można do konstrukcji nowoczesnych” ((Jankiewicz Z., Powstanie i upadek Luftwaffe, Poznań 1972, s. 200.)). Jak widzimy z powyższych cytatów wnioskować można jedno, że Rosjanie przeważali liczebnie nad lotnictwem niemieckim, i to przynajmniej dwukrotnie, jeżeli brać pod uwagę samoloty znajdujące się tylko w zachodnich okręgach wojskowych. Ciekawą charakterystykę wartości tych „mas lotniczych” podaje Murawski: „szeroko zakrojona akcja propagująca wśród komsomolców ochotniczy zaciąg do lotnictwa radzieckiego prowadzona w latach 30-tych pozwoliła przeszkolić szerokie kadry lotników. Podjęta z końcem lat trzydziestych modernizacja sprzętu pozwoliła na dostarczenie do 22 czerwca 1941 roku 3719 samolotów nowych typów, około połowy z nich trafiło do zachodnich okręgów wojskowych. Jednocześnie jednak należy podkreślić, że przeprowadzone w latach 1937-1938 przez Stalina czystki zlikwidowały większą część najlepszej kadry sił powietrznych Armii Czerwonej. Masowe represje wytworzyły atmosferę nieufności wśród kadry oficerskiej, oddziałującą ujemnie na jej morale i gotowość bojową jednostek lotniczych. Młodym stażem dowódcom brakowało wiedzy i doświadczenia. Niemcy spodziewali się, że tak jak i całe państwo, tak i lotnictwo radzieckie będzie „kolosem na glinianych nogach”. Mieli w tym dużo racji, ale jak się później okazało, w długiej perspektywie mylili się. Przyjrzyjmy się teraz bliżej sprzętowi używanemu przez Rosjan. Wszyscy zgodnie twierdzą, że gros sił stanowiły maszyny przestarzałe. Można tu wymienić takie konstrukcje jak: myśliwce konstrukcji Petlakowa I-15, I-16, I-153, bombowce SB-2 czy TB-3. Cecha najbardziej niekorzystną w przypadku zarówno myśliwców i bombowców jest ich stosunkowo mała prędkość. Plusem dla konstrukcji I-16 czy I-153 jest duża zwrotność, co jak się okazało przysporzyło lotnikom niemieckim dużych problemów. Oba typy bombowców były konstrukcjami już przestarzałymi, zwłaszcza TB-3, wolnymi, słabo uzbrojonymi i o małym udźwigu bomb. Powiedziano już, że lotnictwo Sowieckie była w trakcie przezbrajania. Mówimy tu o następujących nowych typach samolotów: myśliwskich Jak-1 i Jak-3, Mig-3 i ŁaGG-3, bombowcach Pe-2 i Pe-8 oraz o szturmowcu Ił-2. Mimo wielu cech pozytywnych, które można powiedzieć o wymienionych konstrukcjach myśliwskich, trzeba jasno zaznaczyć, że żadna z nich nie mogła równać się standardowemu myśliwcowi Luftwaffe Bf-109 F. Gdyby z każdej z tych konstrukcji wziąć tylko jedna jej najlepsza cechę i stworzyć jeden samolot obdarzony tymi cechami, to wtedy mielibyśmy dobrego myśliwca: z ŁaGG-3 „zabralibyśmy” dobre uzbrojenie, z MiG-3 prędkość, a z Jak-1 zwrotność i łatwość w pilotażu. Niestety, każda z tych konstrukcji miała swoje wady, które bardzo zmniejszały jej wartość bojową, co w połączeniu ze słabym wyszkoleniem pilotów i zła taktyką prowadziło do wysokich strat. Pe-2, jako szybki lekki bombowiec, o dobrym uzbrojeniu i dużym udźwigu bomb, zwany „rosyjskim Mosquito, był samolotem bardzo udanym, na tyle, że w różnych wersjach był produkowany przez cały okres wojny. Pe-8 to ciężki, czteromotorowy bombowiec dalekiego zasięgu, którego znaczenie w czasie wojny było niewielkie, bo Rosjanie, idąc w ślady Niemców, nigdy nie stworzyli znacznej floty ciężkich bombowców, skupiając się na średnich bombowcach i szturmowcach. Ił-2 to właśnie ten szturmowiec, konstrukcja która, mimo wielu wad, była bardzo skuteczna i najliczniej produkowana wśród samolotów radzieckich, wytrzymały, o dużej sile ognia, z czasem stał się postrachem wojsk niemieckich na froncie wschodnim. Podsumowując: park maszynowy Rosjan, chodź bardzo liczny, był przestarzały, a nowe konstrukcje, dopiero wprowadzane, nadal pozostawiały wiele do życzenia.

Po przedstawieniu powyższych informacji, przejdę to analizy porównawczej Luftwaffe i Lotnictwa Armii Czerwonej. Pewne problemy już sygnalizowałem, tutaj chce przedstawić je dokładniej. Zacznijmy od liczebności. Luftwaffe ustępowała w tej materii Rosjanom przynajmniej dwukrotnie. Mimo, że ZSRR dysponowała sprzętem przestarzałym, pozwolę sobie zaryzykować stwierdzenie, że przewaga ilościowa mogła zrównoważyć przewag jakościową leżąca po stronie niemieckiej. Przypomnijmy tylko, że we wrześniu 1939 Polacy byli w stanie zadać pewne straty Niemcom, dysponując dużo gorszym sprzętem niż Luftwaffe czy nawet Flota Czerwona. Myślę, że problem u Rosjan leżał gdzie indziej. Otóż problemem było słabe wyszkolenie pilotów, a co za tym idzie zła taktyka walki w powietrzu. Często, już w trakcie działań powietrznych, zdarzało się tak, że nawet kilku myśliwców Luftwaffe mogło rozbić dużą formację Rosjan. Dlaczego? Bombowce radzieckie początkowo latały bez osłony powietrznej, będąc łatwym celem dla Niemców. Myśliwce radzieckie latały w ciasnych formacjach ograniczających obserwację. Z wielu relacji pilotów niemieckich wynika, że często Rosjanie nawet nie zauważyli ich ataku. A jak już dochodziło do walki to byli bardzo pasywni i mało agresywni. Taktyka walki w Luftwaffe była bardzo zaawansowana i myślę, że ta różnica miała znaczny wpływ na to co działo się po 22 czerwca 1941 roku. Kolejna diametralna różnica, leży w charakterze dowództwa w jednostkach lotniczych. Niemieccy oficerowie byli bardzo doświadczeni, nierzadko mając na koncie wiele zestrzeleń i długi staż walki. Rosjanie byli po prostu „żółtodziobami”, większa część wyższej kadry dowódczej została zlikwidowana w czasie wielkiej czystki, a nowych oficerów cechowały: brak inicjatywy i niedoświadczenie. To kolejna przyczyna klęski Rosjan w 1941 roku. Inaczej sprawa wyglądała jeżeli chodzi o możliwości uzupełnień w sprzęcie. Tutaj wyraźną przewagę mieli Rosjanie. Ich fabryki wytwarzały dużo nowych typów maszyn, które lawinowo zapełniały jednostki. Okazało się także, że mogą liczyć na pomoc Amerykanów i Brytyjczyków, którzy przekazali im w toku wojny tysiące dobrych maszyn. Luftwaffe zaś, była w wyraźnym dołku produkcyjnym. Straty z okresu Bitwy o Anglię nie zostały jeszcze uzupełnione, a tu trzeba było zaopatrzyć w sprzęt dwa nowe fronty: śródziemnomorski i wschodni. Także nowe typy maszyn się nie pojawiały, myśliwiec Fw-190 to jeszcze melodia przyszłości, trzeba było więc polegać na starych konstrukcjach, cały czas modernizowanych. Ta różnica zadecydowała o wyniku wojny, i to dość szybko dała o sobie znać, bo już pod koniec 1941 roku Luftwaffe na Wschodzie rozpaczliwie brakuje maszyn. Warto się także bliżej przyjrzeć sytuacji z poranka 22 czerwca 1941 roku, i zaznaczyć że także przypadek sprzyjał Niemcom. Otóż, po pierwsze, dlatego, że rozkaz Stalina o rozmieszczeniu maszyn na lotniskach polowych nie dotarła do jednostek w odpowiednim czasie, gdyby udało się Rosjanom ukryć samoloty, myślę, że powtórzyła by się sytuacja z września 1939, kiedy niemieckie uderzenie trafiło w próżnię. Po drugie, największe straty spośród jednostek radzieckich poniosły te, które stacjonowały w krajach bałtyckich, ponieważ „nalot Luftwaffe zaskakuje je w chwili, gdy liczne jednostki powracają do baz po szeroko zakrojonych nocnych ćwiczeniach” ((Piekałkiewicz J., Wojna w powietrzu 1939-1945, Warszawa 2001, 149.)). Ponadto, historiografia radziecka, przypomina, że 22 czerwca 1941 z różnych powodów ( urlopy i kursy pilotów, choroby itp. ), wystartować nie mogła niemal połowa maszyn frontowych. Nie można zapominać, że zaskoczenie powiodło się Niemcom na całej długości frontu! Te wszystkie wyżej wymienione czynniki złożyły się na to co wydarzyło się pierwszego dnia wojny na wschodzie i kolejnych tygodniach. Najlepiej oddają to liczby: „ten gorący, krwawy dzień, 22 czerwca 1941 roku, przyniósł największy sukces, jaki kiedykolwiek został osiągnięty w wojnie lotniczej w ciągu 24 godzin: zniszczono 1811 radzieckich samolotów przy niemieckich stratach 35 samolotów. 322 radzieckie maszyny zostały zestrzelone przez myśliwce i artylerie przeciwlotniczą, pozostałe zniszczono na ziemi ((Bekker C., Atak na wysokości 4000, Warszawa 1999, s. 267.)). Źródła radzieckie potwierdzają stratę 1200 samolotów, z tego 800 na ziemi. Rosjanie przypisują sobie zniszczenie aż 200 maszyn Luftwaffe co raczej mija się z prawdą. Podobnie sytuacja kształtowała się w ciągu kilku najbliższych dni, „Luftwaffe zameldowała o zniszczeniu na ziemi i w powietrzu w ciągu pierwszego tygodnia wojny na Wschodzie 4017 samolotów radzieckich. Straty własne wyniosły 179 maszyn” ((Murawski M., Luftwaffe – działania bojowe, Warszawa 1998, s. 195.)). Niemcy, zaskoczeni swym sukcesem, wręcz niedowierzali, Göring powołał specjalną komisję, która miała zbadać meldunki z jednostek frontowych. O dziwo, komisja naliczyła jeszcze więcej wraków radzieckich maszyn niż zgłaszali piloci! Panowanie Luftwaffe w powietrzu stało się faktem i nie podlegało dyskusji. Wstępny warunek założeń Blitzkriegu został spełniony, Wehrmacht mógł, jak na razie bez większych przeszkód z powietrza, kontynuować swój marsz w głąb ZSRR. Wielka wojna między III Rzeszą a ZSRR rozpoczęła się od wielkiego sukcesu niemieckiej Luftwaffe, jednak wszyscy wiemy jak się skończyła. Otwarcie kolejnego frontu walk przypieczętowało jej los, gdyż na żadnym z nich nie potrafiła „wygrać”. Lotnictwo radzieckie zaś, dzięki szybkiej produkcji samolotów odzyskało duże możliwości bojowe, piloci również przeszli szkolenie w ogniu i stali się godnymi przeciwnikami dla Niemców. Wojna dopiero się rozpoczynała.

 

Bibliografia:

  1. Murawski M., Luftwaffe – działania bojowe, Warszawa 1998.

  2. Jankiewicz Z., Powstanie i upadek Luftwaffe, Poznań 1972.

  3. Piekałkiewicz J., Wojna w powietrzu 1939-1945, Warszawa 2001.

  4. Bekker C., Atak na wysokości 4000, Warszawa 1999.

  5. Carell P., Operacja Barbarossa, Warszawa 2000.

  6. Leverington K., Samoloty bojowe II wojny światowej, Warszawa 1998.

  7. Łuczak Czesław, Herman Goering, Poznań 1994.

  8. Murawski Marek, Samoloty Luftwaffe cz. 1, 2, Warszawa 1999.

  9. Weal John, Aces of the Russian Front, Oxford 2002.

Zdjęcie: Hubert Śmietanka