Walka na wysokich pułapach. Rys.

Rozpoczęcie dziennych nalotów przez USAAF wymusiło użycie myśliwców w specyficznych warunkach wysokich pułapów.

Chodziło tu zarówno o walkę z bombowcami jak i z myśliwcami przeciwnika. W związku ze specjalnymi wymogami dla samolotów i innymi warunkami walki należy poświecić temu zagadnieniu szczególną uwagę. Konstruktorzy musieli sprostać rozrzedzonemu powietrzu, co wiązało się ze specjalnymi rodzajami silników, doładowań przy pomocy kompresorów i sprężarek, tudzież wtrysku odpowiednich mieszanek. Kolejnym problemem było zabezpieczenie pilota. Wymagane były kabiny ciśnieniowe i instalacje tlenowe przystosowane do odpowiednio dużych wysokości. Większym problemem niż przy lotach na klasycznych wysokościach rzędu 6000-7000m nad poziomem morza była też niska temperatura. W zasadzie projektowano samoloty do walki wysokościowej na bazie istniejących płatowców, ale kluczową role odgrywały silniki specjalnie dostosowywane do tego rodzaju zadań oraz cały osprzęt[1]. Jako maszyny przystosowane do walki na dużych wysokościach służyły Messerschmity Bf 109 G-1, G-3, G-5. Miały one być wyposażone w specjalną kabinę ciśnieniową. Niestety osiągi tych maszyn były mocno niezadowalające więc naglący stał się projekt typowo wysokościowej wersji oznaczonej jako H. Do napędu tej wersji przewidziano specjalny silnik Deimler Benz DB 628. Mimo obietnic szefów DB silnik miał problemy ze smarowaniem na drugim stopniu doładowania[2]. Równolegle z wersją Bf 109 pracowano nad maszyną Me 209 oraz konstrukcjami z konkurencyjnych zakładów Focke Wulfa. Projekty Messerschmita bardzo się przeciągały w związku z pracami nad wieloma maszynami w które ta firma była zaangażowana. Ostatecznym końcem dla Me 209 były pomyślne próby z Me 262. Jeśli chodzi o Focke Wulfa początkowo zakładano użycie silnika gwiazdowego, ale w związku z przewagą silników rzędowych na dużych wysokościach zdecydowano się na DB 603 w różnych wersjach. Powstał szereg projektów, czego finalnym efektem był Ta 152 H.

Pierwsze jednostki przeznaczone do walki wysokościowej stworzono w JG 2 i JG 26. Powołano tam jedną Staffel specjalnie uzbrojoną w myśliwce w wersji wysokościowej- Bf 109G-1. W początkowym okresie głównymi przeciwnikami owych Staffeln miały być myśliwce De Haviland Mosquito dokonujące głębokich rajdów rozpoznawczych nad terytorium Rzeszy[3]. Latały one na bardzo dużych wysokościach, stąd konieczność stworzenia specjalnej jednostki która miała zapobiegać lotom Anglików.

Kwestia zwalczania rozrastającej się ofensywy bombowej była na tyle paląca, iż do jej rozwiązania włączyli się również sami piloci myśliwscy. Zaowocowało to jednym z najbardziej zadziwiających sposobów zastosowani samolotu myśliwskiego. Jeden z pilotów, Dieter Gerhard, wraz ze swoim przyjacielem opracował zaskakującą taktykę polegającą na bombardowaniu bombowców przy użyciu samolotów myśliwskich[4]. Taktyka polegała na zastosowaniu zwartej formacji myśliwców Bf 109 uzbrojonych w podwieszaną pod kadłubem 220kg bombę kruszącą. Po dokonaniu ataku samoloty mogły działać jak standardowe myśliwce i dalej atakować formację. Atak zakładał znalezienie się 900m nad formacją bombowców. Bomba posiadała zapalnik czasowy inicjujący wybuch po 15 sekundach. Pomysłodawca bombardowania bombowców zginął w jednej z akcji bojowych nie doczekując pierwszych efektów. Jego przyjaciel Heinz Knoke 22 marca 1943 roku wzbił się w powietrze z bombą pod kadłubem. Pierwsza akcja zakończyła się niewiarygodnym sukcesem. Udało się zniszczyć trzy samoloty wroga przy użyciu jednej tylko bomby. Akcja spotkała się z natychmiastowym odzewem dowództwa i poleceniem testów w ośrodku w Rechlinie. Następne ataki przeprowadzane były już w zwartym szyku, ale Amerykanie szybko znaleźli antidotum często zmieniając kierunek przelotu co utrudniało celowanie[5]. Działania te prowadzone były dalej, ale zakończyły się wraz z pojawieniem się osłony myśliwskiej dla formacji bombowych.

Ostatecznie jednak żadne wyjątkowe metody i sposoby nie zdominowały walki na dużych wysokościach. Kluczowa pozostała dobra maszyna myśliwska i Niemcy mieli poważny problem z samolotami tego typu. Wprowadzenie maszyn Fw 190 D-9 jedynie w nieznaczny sposób poprawiło sytuację. Następny w kolejce Ta 152 H-1 był już maszyną typowo wysokościową, ale został opracowany zbyt późno by mógł mieć jakikolwiek wpływ na przebieg działań wojennych. Poza tym w linii były już samoloty Me 262, które wprowadziły nową jakość w walkach na wysokościach, ale pomimo tego iż miały być kolejną „cudowną bronią” przebiegu wojny zmienić nie mogły.

Bibliografia:

Caldwell Donald, JG 26 Top Guns of the Luftwaffe, New York 1993.
Grhiel Manfred, Höhenjag und Höchenkampflugzeuge, Wölfersheim- Berdstadt, 2003.
Janowicz Krzysztof, JG26 Schlageter vol. II, Lublin 2002.
Knoke Heinz, Walczyłem dla Fuhrera, Warszawa 2002.
Weal John, Jagdgeschwader 2 ‚Richtchofen’, Oxford 2000.

———————————————-

[1] M. Grhiel, Höhenjag und Höchenkampflugzeuge, Wölfersheim- Berdstadt, 2003, s. 3.
[2] Ibidem, s. 4.
[3] K. Janowicz, JG26 Schlageter vol. II, Lublin 2002, s. 67.
[4] H. Knoke, Walczyłem dla Fuhrera, Warszawa 2002, s. 97.
[5] Ibidem, s. 108.

Zdjęcie:  Aircraft of the Fighting Powers Vol VII Ed: O G Thetford Harborough Publishing Co, Leicester, England 1946.