Samoloty 5 generacji

Pojawienie się chińskiego myśliwca 5 generacji spowodowało spore zamieszanie.

Coraz więcej głosów potwierdzających moje przypuszczenia można odnaleźć na branżowych portalach. Pojawienie się w chińskim arsenale tego myśliwca postawi Tajwan w bardzo niekorzystnej sytuacji. Dotychczas ten mały kraj mogący pochwalić się lotnictwem zdolnym do zatrzymania (lub przynajmniej spowolnienia) chińczyków nagle stanie się poważnie zagrożony. Jego starzejąca się flota powietrzna nie będzie w stanie konkurować z potężnym sąsiadem. Czy doprowadzi to do zakupów samolotów z USA, największego sojusznika Tajwanu czy może do gry wejdzie konkurencja? Ciężko podejrzewać, że możliwość zakupu projektu rosyjskiego, ale pozostali producenci europejscy na pewno nie będą patrzeć na sytuację z założonymi rękoma. Opcja amerykańska to najprawdopodobniej F-35. Możliwość zakupu bardzo drogich F-22 wydaje się mało prawdopodobna. Inna sprawa, że musiałby na to zgodzić się odpowiedni departament. W Japonii sytuacja jest podobna w sensie poczucia zagrożenia. CO prawda Japonia armii jako takiej nie posiada ale jej siły „obronne” prezentują się nie najgorzej. Ciekawe czy zdecydują się na zakupy z USA? Japonię nie stać na opracowanie własnego projektu. Poz tym powstałby on zbyt późno. Jeśli się dobrze nad tym zastanowić to burza wywołana J-20 może być korzystna dla programu F-35. Jak bardzo nie sprawiałby on kłopotów nie wydaj e się prawdopodobnym „ukręcenie go” na tym etapie. Jeszcze jakiś czas temu można było przypuszczać, że rosnące koszty i opóźnienia mogą doprowadzić do zachwiania pozycji programu. Dziś jednak z J-20 na horyzoncie akcje programu Ligtninga II według mnie wzrosły. Ciągłe doniesienia ze strony chińskiej mogą tylko pomóc w pełnej realizacji programu i co więcej doprowadzić do zakupu samolotów przez kolejne kraje. Producenci i Rząd USA na pewno byliby zadowoleni z powiększenia portfela zamówień.

Zdjęcie: Lockheed Martin