Gulfstream G550 – kroczek w dobrą stronę

No i stało się… Mamy wreszcie samolot dla reprezentantów Nas wszystkich. I nie ważne z jakiej opcji polityczne, bo ta się zapewne w ciągu eksploatacji samolotów zmieni kilkukrotnie. Zakup nowych samolotów rodził się w bólach, a poród trwał latami. Pamiętamy przecież dobrze gdy rozbił się śmigłowiec z Leszkiem Millerem. Już wtedy mówiło się o potrzebie unowocześnienia floty dla najważniejszych osób w państwie. Było to tak dawno temu, że musiałbym poszukać kiedy…

Do konkursu stanęły dwie równorzędne maszyny i w sumie niespecjalnie ważne było, która wygra, byleby WRESZCIE jakaś wygrała, ponieważ mówiąc krótko WSTYD latać złomem. Oczywiście ktoś powie, że są ważniejsze wydatki, a ja odpowiem – jak Cię widzą tak Cie piszą. I można się dąsać na to stare jak świat stwierdzenie, ale stawiam diagnozę, że jego moc jedynie wzrasta. Żyjemy bowiem w świecie obrazkowym, więc obrazek który wyświetla się odbiorcy winien być stosowny.

Zwolennicy obecnej opcji politycznej powiedzą, że wybrano sprzęt z USA ponieważ to dobry samolot, a przeciwnicy, że zacieśniamy z tym Państwem stosunki więc to zakup polityczny. Ktoś inny powie, że gdyby rządziła inna opcja polityczna to wybralibyśmy samolot francuski, a druga strona znowu by krzyczała, że to decyzja polityczna… i tak w kółko. Męczące.

To wszystko granie na emocjach odbiorcy informacji. Mamy samolot dobrej klasy, używany przez znaczących odbiorców i dostępny w 2017 roku. Falcon byłby rok później, a jak widzę długie terminy to mam poważne obawy o realizację programu nie ważne przez kogo i na co rozpoczętego.

Czy G550 jest lepszy od 7X? Nie postawię takiej tezy. Tezy, że 7X jest lepszy od G550 też nie postawię. Który jest lepszy każdy może sobie sprawdzić zerkając w broszury informacyjne producentów lub wejść na bardzo bogate strony internetowe i przekonać się naocznie, że różnice są niewielkie.

I dochodzimy wreszcie do tytułu tekstu. Zakup ten to tylko „kroczek”. Prezydenta z całą świtą tym nie wyślemy w dłuższą podróż, a poza tym Prezydent wysiadający z takiego pyrtka wyglądałby niepoważnie. Przypominam – jak Cię widzą…Zatem kluczowe są samoloty, którymi nasza delegacja poleci z wizytą między państwową i te chciałbym widzieć równie szybko.

Znowu będzie wybór, który rozgrzeje wiele głów – wszak znowu będzie wybór między sprzętem zza oceanu, a sprzętem z Europy i znowu każdy będzie mógł wykrzyczeć, że to decyzja polityczna.

A który zakup sprzętu nie jest? Kupując sprzęt, zwłaszcza wojskowy, wchodzimy w 40 letni sojusz i dlatego poza parametrami liczy się polityka i kierunek, w którym idziemy. Teraz idziemy w takim, czy się to komu podoba czy nie. Czy za chwilę pójdziemy w innym? Nie wiem. Zobaczymy do wyborów. Mam tylko nadzieję, że przed wyborami uda się już nabyć nowy samolot, tak by następny Prezydent lub nowa ekipa u władzy WYGLĄDAŁA jak przedstawiciele poważnego Narodu, a nie bantustanu w najmowanych samolotach czy starych złomach łatanych dzięki zaangażowaniu personelu naziemnego.

Krzysztof Kuska