Kategorie
XX i XXI wiek

Czołg lekki 7 TP – spojrzenie krytyczne

Streszczenie Summary
Artykuł Czołg lekki 7 TP – spojrzenie krytyczne jest próbą odpowiedzi na pytanie o faktyczną wartość najlepszego polskiego wozu bojowego kampanii 1939 r. Opierając się na źródłach i opracowaniach tematu autor przyjrzał się takim cechom czołgów lekkich 7 TP jak uzbrojenie, opancerzenie i jednostka napędowa. Miało to na celu zwrócenie uwagi na realną wartość czołgu, a nie tylko na wybrane pozytywne elementy. Zwrócić bowiem należy uwagę, że opancerzenie omawianej konstrukcji było w 1939 r. zdecydowanie zbyt słabe, a zastosowanie silnika wysokoprężnego – mające być dowodem nowatorstwa konstrukcji było spowodowane brakiem innej jednostki, a także prowadziło do problemów z zaopatrzeniem. Dodatkowo nawet największa zaleta którą posiadał czołg lekki 7 TP – armata wz. 37 kalibru 37 mm mimo że starczała w roku 1939, to z punktu widzenia przyszłości była nieperspektywiczna. Ogólnie więc wydaje się, że czołg lekki 7 TP był konstrukcją przeciętną jak na druga połowę lat trzydziestych, posiadającą zarówno szereg zalet jak i wad. In the article entitled The 7 TP light tank – a critical analysis the author sets out to assess the combat value of the best Polish combat vehicle of the campaign of 1939. Having analyzed historical sources and studies of the subject, the author focuses on such aspects of the 7 TP as armament, armor and the engine. The goal was to indicate the tank’s actual value, rather than only emphasize its selected positive aspects. A comprehensive analysis of the design shows that its armor was definitely too weak for its time, and the use of a Diesel engine – supposedly an innovative choice, was in fact caused by the lack of other available drive units, and in the end led to supply problems. What is more, even the tank’s greatest asset – the 37mm Bofors wz. 37 gun – despite being sufficiently powerful in 1939, would quickly become outclassed in the following years. All in all, considering the reality of the second half of the 1930s, the 7 TP light tank was actually an average vehicle, with a number of advantages as well as shortcomings.
Hasła indeksowe Key Words
7TP, wrzesień 1939, II RP, czołg 7TP, September 1939, II RP, Second Polish Republic, tank

Historia wojskowości, podobnie jak całość dziejów ludzkości pełna jest mitów i legend. W przypadku dziejów militarnych człowieka często powstawały one w odniesieniu do uzbrojenia wykorzystywanego na polach bitew. Przez tysiąclecia powstało wiele mitycznych broni,które miały mieć decydujący wpływ na losy świata, czy gwarantować posiadaczowi nadludzkie wręcz zdolności. Wbrew pozorom, legendy takie nie dotyczą tylko czasów zamierzchłych, równie często występują one w historii XIX czy XX wieku. Najbardziej znanymi przykładami są tu chociażby różne niemieckie cudowne bronie które miały zapewnić III Rzeszy ostateczne zwycięstwo w II wojnie światowej. Mity i legendy widoczne są także w rodzimej wojskowości. Niezwykle obfitym w nie był okres drugiej połowy lat trzydziestych, gdy deski kreślarskie polskich inżynierów opuszczało wiele projektów, jednak niewiele z nich zostało urzeczywistnionych w postaci egzemplarzy seryjnych czy chociażby prototypów ((Zauważyć można w tym miejscu pewne podobieństwo mitów o wunderwaffe powstałych pod koniec II wojny światowej, z tymi dotyczącymi prototypów uzbrojenia wojska polskiego przed 1939 r. W obu przypadkach legendy powstały wokół broni dopiero opracowywanych, które gdyby weszły do uzbrojenia, to rzekomo na pewno zmieniłyby bieg historii i zapobiegły klęsce wrześniowej, czy upadkowi III Rzeszy.)).

W niniejszym artykule przedstawiony zostanie polski czołg lekki 7 TP ((Rozwinięcie skrótu 7TP w dalszym ciągu jest źródłem dyskusji. Klasycznym sposobem rozwinięcia było określenie 7 Tonowy Polski za R. Szubańskim, Polska broń pancerna 1939, s. 39. W ostatnich latach za T. Pawłowskim, Armia Marszałka Śmigłego, s. 269) zaczęto z kolei używać określenia 7 Tonowy Piechoty, jakoby bardziej związanego z ówcześnie używanym nazewnictwem. Warto jednak dodać, że w dokumentach archiwalnych wśród kategorii czołgów znajdują się wozy rozpoznawcze, lekkie, niszczycielskie, pościgowe ziemno-wodne czy średnie. Nie występują za to czołgi piechoty, a sam 7 TP jest klasyfikowany jako czołg lekki. Wobec tego autor niniejszego artykułu przypuszcza, nazwa 7 TP nie była konkretnym i usystematyzowanym skrótem, po prostu raz użyta trafiła do dokumentów i  później powtarzana przez co nabrała waloru oficjalności.)). Celem publikacji nie jest jednak całościowe opisanie konstrukcji oraz jej historii, a jedynie krytyczne spojrzenie na ten wóz bojowy. Czołg 7 TP urósł bowiem od czasu kampanii polskiej 1939 r. do rangi symbolu rodzimej broni pancernej i dowodu na wielkie możliwości przedwojennego przemysłu. Wydaje się, że zwłaszcza w ostatnich latach mitologizowanie tegoż wozu staje się coraz bardziej popularne. Dostrzegając jednak tylko zalety omawianej konstrukcji często zapomina się o wadach, które czołg 7 TP bezsprzecznie posiadał – podobnie zresztą jak każdy inny typ broni. Na tych właśnie słabościach będzie koncentrował się ten artykuł.

Czołg lekki 7 TP był bezsprzecznie najlepszym z polskich wozów bojowych użytych w kampanii 1939 r. Do wyciągnięcia takich wniosków wystarczy szybkie porównanie z innymi używanymi wozami tej klasy – Renault R-35 i Vickersem E ((Do czołgów lekkich zaliczano także Renaulty FT, wozy te pochodzące z okresu I wojny światowej były jednak w omawianym okresie całkowicie przestarzałe.)). Nad oboma w wymienionych górował on zdecydowanie uzbrojeniem. Dodatkowo 7 TP był także lepiej opancerzony od Vickersa i dużo bardziej mobilny od Renaulta ((R. Szubański, Polska broń pancerna 1939, s. 48.)). Przewaga omawianej konstrukcji nad brytyjskim Vickersem E nie powinna rzecz jasna dziwić. W końcu ten drugi wóz był pierwowzorem dla polskiegoczołgu, twórczo rozwiniętym w połowie lat 30-tych. Przyznać przy tym należy, że rodzima przebudowa Vickersa sięgała daleko i była w pełni udana.

Zdecydowanie najmocniejszą stroną nowego wozu było uzbrojenie w postaci armaty przeciwpancernej 37 mm wz. 37 systemu Boforsa. Działo to posiadało bardzo dobre parametry balistyczne i pozwalało na przebicie 40 mm pancerza z odległości 500 m ((Polska broń pancerna…, s. 54.)). Należy jednak przy tym wspomnieć, że pierwsze serie czołgów 7 TP wyposażone były tylko w dwa karabiny maszynowe. Większość tak uzbrojonych czołgów przebudowano jednak później na wersję jednowieżową z działem 37 mm i karabinem maszynowym wz. 30. Uzbrojenie to pozwalało czołgom 7 TP na skuteczne zwalczanie wszystkich nieprzyjacielskich wozów bojowych użytych w kampanii 1939 r. Zaleta ta sprawiała, że w bezpośrednich spotkaniach z pojazdami pancernymi Wehrmachtu omawiane czołgi osiągnęły wiele sukcesów. Nie bez znaczenia był przy tym fakt, że rodzime wozy mogły razić bardzo liczne niemieckie czołgi PzKpfw II z odległości większej, niż wynosił skuteczny zasięg ich broni – działek 20 mm ((W przypadku czołgów PzKpfw I samo opancerzenie wozów 7 TP praktycznie zapewniało całkowite bezpieczeństwo, co w połączeniu z uzbrojeniem w działo przeciwpancerne dawało bezwzględną przewagę w starciach polskim czołgom.)). Sytuacja ta często jednak bywała nadinterpretowana i prowadziła do stwierdzeń o całkowitej przewadze rodzimego 7 TP nad niemieckimi czołgami lekkimi. Zapomina się przy tym jednak, że PzKpfw II na krótszym dystansie stawał się dla omawianego wozu przeciwnikiem niezmiernie niebezpiecznym, ze względu na swoją prędkość i szybkostrzelne działko ((Należy przy tym zwrócić uwagę, że terytorium Polski, mimo, że zasadniczo nizinne nie dawało takich możliwości wykorzystania zasięgu dział jak np. rosyjskie stepy czy pustynie. – stąd też podobnie jak na zachodzie Europy pojedynki odbywały się na ogół na mniejszych dystansach często ledwie kilkuset metrowych.)). Nie można przy tym także zapominać, że w przypadku starć z cięższymi czołgami – PzKpfw III, IV, 35(t) i 38(t) załogi wozów 7 TP miały zbliżone czy nawet mniejsze możliwości od swoich przeciwników. O wynikach starć decydowało więc wyszkolenie załóg, przyjęta taktyka czy po prostu łut szczęścia, który pozwolił na celny strzał kilka sekund wcześniej. Oczywiście większość sprzętu niemieckich dywizji pancernych stanowiły wozy najlżejsze – PzKpfw I i II. Jednak i tak, liczba wyprodukowanych 7 TP była dużo mniejsza niż suma użytych przez Niemców PzKpfw III, IV, 35(t) i 38(t) ((W sumie w chwili wybuchu wojny Niemcy posiadali około 600 wozów tego typu, z których większość wykorzystano w działaniach wojennych. Można więc przyjąć, że stosunek omawianych wozów do polskich 7 TP wynosił około 4:1. Polska broń pancerna…, s. 81.)).

Gorzej prezentowała się kwestia opancerzenia. Zostało ono co prawda pogrubione względem konstrukcji brytyjskiej – do 17 mm, jednak nie zmieniono jego niekorzystnego ukształtowania. Największą bolączką w tym względzie była pionowa płyta znajdująca się z przodu kadłuba poniżej wieży oraz umieszczony obok właz kierowcy. Znacznie osłabiało to odporność pancerza czołowego omawianego wozu. Dodatkowo wraz z przebudową zwiększyła się dość znacznie powierzchnia boczna czołgu co ułatwiało przeciwnikowi celowanie. Negatywnie na poziom bezpieczeństwa załogi czołgów 7 TP wpływał także sposób łączenia płyt pancernych. Podobnie jak w pierwowzorze opierał się on o nitowanie, co w przypadku bezpośredniego trafienia stwarzało zagrożenie dla załogi. Oczywiście nitowanie pancerzy było powszechnym sposobem łączenia płyt stalowych przed, a nawet w trakcie II wojny światowej. Jednak w drugiej połowie lat trzydziestych coraz więcej pojazdów posiadało już pancerze spawane, bądź spawane z elementów odlewanych ((Spawanie i odlewanie pancerzy czołgów było w połowie lat trzydziestych powszechnie wykorzystywane chociażby w Niemczech i Francji.)). Opancerzenie 7 TP zapewniało załodze bezpieczeństwo jedynie przed pociskami karabinowymi. W przypadku starcia z przeciwnikiem wyposażonym w najcięższe karabiny maszynowe czy działka, było ono jednak już niewystarczające, nawet jak na standardy połowy lat trzydziestych ((Wyniki prób balistycznych prowadzonych przed wojną wykazały, że pancerz czołgu 7 TP  mógł zostać przebity przez pocisk z działek 47 mm Vickersa i 37 mm Boforsa z ponad 1500 metrów, armaty 37 mm Puteaux z 700 m, nkm 20 mm Solothurna z 500-900 m, nkm 13,2 Hotchkissa z 800/250 m. Różnice w przypadku dwóch ostatnich typów wynikają z zastosowania płyt o wyższej wytrzymałości. Załącznik nr 7 Przebijalność płyt pancernych na pojazdach pancernych; Rozbudowa obrony przeciwpancernej. 1937 r., CAW, Oddział I Sztabu Głównego, I.303.3.749.)). Sprawiało to, że wozy tego typu były dość łatwym celem, zarówno dla wozów bojowych przeciwnika, jak i broni przeciwpancernej. Standardowe niemieckie działo ppanc. z początku wojny 3,7 cm PAK 34/35 mogło niszczyć czołgi 7 TP z dystansu ponad 1000 m ((W. Kozaczuk, Wehrmacht 1933-1939, Warszawa 1978, s. 323.)). Wnioski te znalazły potwierdzenie w toku wojny domowej w Hiszpanii, gdzie czołgi lekkie o parametrach zbliżonych do omawianej konstrukcji były dość łatwo unieszkodliwiane przez broń przeciwpancerną. Stąd też zaproponowano pogrubienie opancerzenia 7 TP do 40 mm z przodu i 17 mm po bokach ((L. Komuda, Polski czołg lekki 7TP, Typy Broni i Uzbrojenia, nr 21, Warszawa 1973, s. 13. Według innego projektu nowy czołg oparty o 7 TP miał posiadać pancerz o grubości maksymalnej do 30 mm dodatkowo lepiej ukształtowany.)). Zabieg taki zdecydowanie poprawiłby możliwości bojowe czołgu, który mógłby być wówczas od czoła skutecznie rażony pociskami standardowych armat 37 mm dopiero z odległości około 500 m. Prawdopodobnie kilka (kilkanaście?) tak zmodernizowanych wozów zostało wyprodukowanych przed samym wybuchem wojny, a także już w trakcie działań. Mogły one wobec tego wziąć udział w obronie Warszawy.

Najczęściej podnoszoną – oprócz uzbrojenia – zaletą wozu 7 TP miał być silnik wysokoprężny. Podstawowym plusem nowej jednostki napędowej, poza większą o 20 KM mocą miał być fakt mniejszej palności oleju napędowego względem benzyny. R. Szubański zwraca przy tym uwagę, że podobne rozwiązanie było istotną przewagą czołgów radzieckich nad niemieckimi w późniejszym okresie wojny ((Tamże, s. 39-40.)). Jest to oczywiście prawda, wydaje się jednak, że użycie takiej a nie innej jednostki napędowej było spowodowane bardziej prozaicznymi powodami. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na fakt braku innych silników o odpowiedniej mocy produkowanych w kraju, mogących posłużyć jako napęd dla pojazdów pancernych ((Silniki o mocy 100 KM były w 1937 r. w fazie modelowej. Referat motoryzacja, CAW, Dowództwo Broni Pancernych MSWojsk., I.300.47.5.)). Co więcej, w latach trzydziestych nie planowano w Wojsku Polskim wykorzystywania silników wysokoprężnych do celów wojskowych. Przede wszystkim zdawano sobie bowiem sprawę z kłopotów zaopatrzeniowych wynikających z potrzeby zapewniania dwóch rodzajów paliwa do jednostek ((Referat: Zagadnienie paliw napędowych do silników sprzętu motorowego, CAW, Oddział I Sztabu Głównego, sygn. I.303.3.751.)). Oczywiście nie był to tylko problem Polski. Każda armia świata dążyła bądź chciała dążyć do jak najdalej idącej unifikacji zaopatrzenia. Dodatkowo w opracowaniach Sztabu Głównego zwracano uwagę na fakt, że przemysł rafineryjny II Rzeczpospolitej był przestarzały i nie miał zbyt rozwiniętych możliwości produkcyjnych – zwłaszcza oleju napędowego. Silniki wysokoprężne zalecano więc stosować do ciężkich ciągników oraz dużych samochodów ciężarowych. Wykorzystanie do napędzania wozów bojowych uznawano przy tym za wyjątkowe ((Tamże.)). Wobec powyższych, podkreślając zalety wykorzystania silników dieslowskich w czołgach 7 TP należy pamiętać o rzeczywistych powodach takiej decyzji, a także związanych z nią kłopotów. Inny rodzaj paliwa wpłynął bowiem także pośrednio na zrezygnowanie z przydzielenia tego typu wozów do 10. Brygady Kawalerii, której pozostały sprzęt jeździł na benzynie. Z punktu widzenia kwatermistrzostwa brygady, w warunkach wojennych batalion wozów 7 TP mógłby okazać się kulą u nogi, a nie wzmocnieniem. Zbyt małe zapasy oleju napędowego i kulejący system dystrybucji przyczynił się do przedwczesnego wyeliminowania wielu tych czołgów z powodu braku paliwa ((Polski czołg lekki…, s. 15.)).

Oceniając omawianą konstrukcję stwierdzić należy, że była ona praktycznie szczytem możliwości modernizacyjnych czołgu Vickers E. Oczywiście, udało się zamontować na nim grubszy, bo nawet 40 mm pancerz, można by także liczyć na założenie nieco silniejszego uzbrojenia – armat o kalibrze do 50 mm ((Przykładowo Rosjanie zamontowali na czołgach T-26 armatę 45 mm.)). Na tym jednak potencjał modernizacyjny tej konstrukcji się kończył ((Wykorzystanie przez Niemców czołgów zbliżonych parametrami do 7 TP jeszcze w Operacji Barbarossa nie zmienia faktu, że czołgi tego rodzaju były już wówczas przestarzałe i gdy tylko ścierały się w wyrównanych pojedynkach z wozami radzieckimi to ponosiły spore straty. Osiągane niemieckie sukcesy były zasługa wyższej jakości dowodzenia, wyszkolenia, a także lepszej taktyki użycia poszczególnych broni i wojsk.)). Nie pozwalała na to ogólna koncepcja wozu wywodząca się z końcówki lat dwudziestych. Rzecz jasna, różne modernizacje czołgu Vickersa walczyły na różnych frontach praktycznie przez całą II wojnę światową. Jednak z każdym rokiem ich możliwości były coraz mniejsze, a konstrukcje przestarzałe. Nawet najjaśniejszy punkt czołgu 7 TP – uzbrojenie – bardzo szybko mogło stać się niemal bezużyteczne, gdy do linii u potencjalnych przeciwników weszłyby czołgi o pancerzu przekraczającym 50 mm. Fakt ten zauważano także w Polsce jeszcze przed wybuchem wojny. Znalazło to swoje odbicie w decyzjach podejmowanych w drugiej połowie lat trzydziestych o projektowaniu zupełnie nowych wozów, odpowiadających technicznie wymaganiom tego okresu. Z punktu widzenia ogólnego rozwoju rodzimej broni pancernej decyzje te wydawały się poniekąd słuszne. W sposób znaczący wpłynęły one jednak na możliwości bojowe oddziałów czołgów we wrześniu 1939 r. Na kanwie doświadczeń hiszpańskiej wojny domowej w sierpniu 1938 r. postanowiono bowiem całkowicie zarzucić produkcję 7 TP jako wozów zbyt słabo opancerzonych ((onstrukcje i użycie sprzętu pancernego w świetle ostatnich poglądów sierpień 1938 r., CAW, Dowództwo Broni Pancernych MSWojsk., sygn. I.300.47.3.)). Decyzja ta okazała się brzemienna w skutkach, ponieważ faktycznie wstrzymała dopływ jakiegokolwiek nowego sprzętu pancernego do jednostek. Można domniemywać, że gdyby te postanowienia nie miały miejsca, to możliwym byłoby wystawienie w kampanii polskiej trzeciego batalionu czołgów lekkich 7 TP. Przypuszczenie to także urosło do rangi mitu. Pamiętać bowiem należy, że nawet dwu- czy trzykrotne zwiększenie liczby 7 TP nie miałoby zasadniczego wpływu na przebieg działań wojennych. Przedwojenne Polskie plany obejmowały wystawienie 8 batalionów czołgów lekkich, które gdyby powstały mogłyby w kilku lokalnych starciach zapewnić stronie polskiej niewielkie sukcesy. Jednak te 400 wozów 7 TP nie miałoby realnie z kim współpracować w Wojsku Polskim przez co ich powodzenie mogłoby być jedynie przejściowe. Dodatkowo wspomnieć także należy, że oddziały pancerne, to nie tylko czołgi, ale też samochody, ludzie oraz zaopatrzenie, których w kraju po prostu brakowało. Wobec olbrzymich kłopotów z zatankowaniem polskich oddziałów broni pancernych w kampanii 1939 r. łatwo można wywnioskować, że brak paliwa jeszcze szybciej unieruchomiłby większą liczbę wozów.

Czołg lekki 7 TP był z pewnością konstrukcją udaną i odpowiadającą możliwościom rodzimego przemysłu i armii. W przeciwieństwie do projektów końcówki lat trzydziestych jego opracowanie i fabrykacja nie wiązała się z gigantycznymi kosztami oraz problemami technologicznymi. Ten udany czołg nie był jednak doskonały. Ogólnie uznać należy, że był on typowym dla okresu międzywojennego wariantem przejściowym, wykorzystującym szereg nowych technologii, ale nie pozwalającym na dalszą rozbudowę czy modernizację. Jego uzbrojenie i opancerzenie pozwalało jeszcze w 1939 r. na skuteczną walkę z wozami bojowymi przeciwników, niestety jednak, były to ostatnie momenty gdy czołgi tego typu można było uznać za w pełni nowoczesne. Po bliższym przyjrzeniu się tej konstrukcji łatwo można zauważyć jej wady, takie jak słabe opancerzenie, nietypowy silnik, czy nawet uzbrojenie. Dodatkowo w przedwojennej Polsce nie było możliwe wyprodukowanie i wykorzystanie w boju takiej liczby wozów by sprostać zagrożeniom ze strony III Rzeszy czy ZSRR. Zawsze więc omawiając tę konstrukcję warto poza oczywistymi zaletami zwrócić też uwagę na jej wady i niedostatki. Czołg lekki 7 TP na pewno bowiem nie był bronią doskonałą, nie mógł też zmienić losów kampanii 1939 r.

Podstawowe dane taktyczno-techniczne czołgu 7 TP jednowieżowego ((Polski czołg lekki…, s. 16.)).

Załoga: 3 ludzi

Masa: 9900 kg

Wymiary: długość 4880 mm, szerokość 2430 mm, wysokość 2300 mm, prześwit 380 mm.

Silnik: wysokoprężny, 4-suwowy, rzędowy, 6-cylindrowy Saurer-Diesel VBLDb o pojemności 8550 cm3 i mocy 110 KM.

Osiągi: Prędkość maksymalna na drodze 32 km/h, zasięg po drodze 150 km, w terenie 130 km, zużycie paliwa średnie 80 l/100 km na drodze i 100 l/100 km w terenie. Pokonywanie przeszkód – wzniesienia 350, rowy 1,8 m, brody do 1 m.

Opancerzenie: kadłub przód 10-17 mm, boki 13-17mm, dno 9,5 mm, góra 5 mm; wieża przód, boki i tył 15 mm, góra 10 mm.

Uzbrojenie: w wieży 1 armata wz. 37 kalibru 37 mm z zapasem amunicji 80 naboi sprzężona z karabinem maszynowym wz. 30 kalibru 7,92 mm z zapasem 3960 naboi.

Wojciech Sługocki

Źródła

CAW, Dowództwo Broni Pancernych MSWojsk., sygn. I.300.47.

CAW, Oddział I Sztabu Głównego, sygn. I.303.3.

Opracowania i artykuły

Jońca Adam, Szubański Rajmund, Tarczyński Jan, Wrzesień 1939, Pojazdy Wojska Polskiego 1939 – Barwa i broń, Warszawa 1990

Komuda Leszek, Polski Czołg Lekki 7 TP, Typy Broni i Uzbrojenia,  nr 21, Warszawa 1973.

Kozaczuk Władysław, Wehrmacht 1933-1939, Warszawa 1978.

Kozłowski Eugeniusz, Wojsko Polskie 1936-1939, Próby modernizacji i rozbudowy, Warszawa 1964.

Kucharski Wacław, Kawaleria i broń pancerna w doktrynach wojennych 1918-1939, Warszawa 1984 Kraków.

Pawłowski Tymoteusz, Armia Marszałka Śmigłego, Warszawa 2009.

Piątek Jarosław, Polska broń pancerna w latach 1918-1939 na tle europejskim, Poznań 2002.

Szubański Rajmund, Polska broń pancerna 1939, Warszawa 1982.

Wszendyrówny Andrzej, Wodejko Marcin, Czołg 7 TP w dokumentach Centralnego Archiwum Wojskowego, [w:] „Do Broni!”, nr 1/2009.

 

Zdjęcie: NAC via Wikipedia

Autor: dr Wojciech Sługocki

dr Wojciech Sługocki – absolwent Wydziału Historycznego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Doktor w dziedzinie nauk humanistycznych w zakresie historii, specjalizujący się w historii wojskowości. Jego główne zainteresowania badawcze skupiają się wokół historii myśli wojskowej, broni pancernej, armii II RP i marynistyki XX w. Członek zarządu w stowarzyszeniu „Odwach” zajmującym się odtwórstwem sylwetek żołnierzy dywizjonu rozpoznawczego 10. BK i 10. Pułku Dragonów. – www.odwach.pl