Kategorie
XIX wiek

Winston Churchill – podróże cz. 1

Za każdą relację, która ukazała się drukiem młody korespondent zarabiał pięć funtów. Za podobną pracę jego ojciec pisząc doniesienia z frontu afrykańskiego miał zarabiać w przeszłości ₤100 za każdy tekst ((R.Blake, Winston Churchill., Warszawa 2000, s.10.)). Jednakże Winston nie mógł liczyć na wyższą stawkę. Świat nie słyszał jeszcze o nim i w związku z tym jako nieopierzony reporter nie miał siły przebicia. Na domiar złego opinia publiczna odebrała jego pobyt na Kubie jako udział w wojnie po niewłaściwej stronie.

Swój ostatni artykuł z Kuby napisał 14 grudnia 1895 roku (opublikowany 14 stycznia 1896 r.). Churchill wyraził w nim opinię, iż uzyskanie autonomii przez wyspę jest nierealne. Powoływał się tu na relacje jej mieszkańców. Wniosek : Hiszpanie jeszcze długo nie zaprowadzą porządku, spokoju na Kubie ((Winston S. Churchill, War Correspondent, Exeter 1992, s. 21, ed. F.Woods.)). Jak się miało okazać w niedalekiej przyszłości (trzech lat) kłopot hiszpańsko- kubański stał się również problemem amerykańskim.

Do ojczyzny powrócił zaledwie na niewiele ponad pół roku. We wrześniu 1896 roku za punkt przeznaczenia swojej podróży Churchill obrał Indie. O tej wyprawie wiedział już wiosną i to dało mi możliwość odpowiedniego przygotowania się. Zrobił dobry grunt pod tą podróż poznając Sir Bindona Blooda. Każde spotkanie z tym generałem było dokładnie przemyślanym działaniem ze strony Winstona. „Było pewne, że jeśli na pograniczu indyjskim zaczną się jakieś ruchawki, on [Blood] obejmie naczelne dowództwo” ((W. S.Churchill, Moja…, s.74.)).

W międzyczasie, zanim Bindonowi Bloodowi powierzono misję w Azji, Churchill wraz z 4 pułkiem Huzarów. Początkowe założenia dowództwa przewidywały dziewięcioletni pobyt w tamtych rejonach świata. Najmniej zadowolony z takiego obrotu spraw był właśnie Winston. Znalazł zatem kilka alternatyw, by jeszcze do Indii się nie udawać, przynajmniej na takich warunkach. Chciał by matka wykorzystała swoje wpływy i pomogła mu w roszadzie. W liście do niej pisał:

„Kilka miesięcy w Afryce Południowej pozwoli mi zdobyć medal i, jak dobrze pójdzie gwiazdę Brytyjskiej Kompanii Południowoafrykańskiej. Stamtąd skoczę do Egiptu i po roku, dwóch wrócę z dalszymi odznaczeniami” ((R.Blake, Winston…, s.12.)). Najbardziej pożądanymi przez niego był Krzyż Wiktorii (The Victoria Cross) przyznawany za przykładną odwagę lub szczególny akt poświęcenia. Jednak, uprzedzając nieco fakty, Winston Churchill nigdy nie otrzymał.

Próby spaliły na panewce, ale nie ma tego złego…w Indiach znalazł wiele rozrywek i nudno nie było. Podróż szlakiem morskim do Bombaju trwała 23 dni. O swoim pierwszym pobycie w „Perle Korony Brytyjskiej” w swoich wspomnieniach poświęcił cały rozdział zatytułowany „Edukacja w Bangalurze”. Ten okres można scharakteryzować w dwóch słowach nauka i polo. Winston sporo czytał m.in. o historii, ekonomii i filozofii. W polo oficerowie grali popołudniami ((J. Marsh, The Young Winston Churchill, Londyn 1962, s.44-45.)).

Podczas jednej z wizyt w Deepdene w Anglii, Churchill wymógł na Bloodzie obietnicę zabrania go do Indii. W 1897 roku Winston wyegzekwował przyrzeczenie generała. Churchill odbywał właśnie przerwę w indyjskiej służbie. Na urlop udał się do Anglii. Co prawda po drodze miał przyjrzeć się konfliktowi grecko – tureckiemu jako korespondent wojenny. Jednakże zanim dotarł na miejsce Grecy zostali już pokonani. W zamian spędził dwa tygodnie w Rzymie.

Podczas urlopu na wyspach za pośrednictwem prasy dowiedział się o wojnie na froncie północno- zachodnim w Indiach. Bunt plemiona Pathan spowodował, iż w końcu na szczęście Churchilla zaczęło się coś dziać. 22-letni syn Randolpha od razu postanowił zwrócić się do generała Blooda. Odpowiedź miała na niego czekać w Indiach. Druga podróż w kierunku wschodnim nie była już taka przyjemna, ale pełna nadziei.

Odpowiedź, choć nie przyszła szybko, była dość pozytywna. „Trudna sprawa; brak miejsc; niech Pan przyjedzie jako korespondent” ((W.Churchill, Moja…, s.98.)) – głosiła treść telegramu od Blooda. Chęć obserwowania działań wojennych na froncie na własne oczy wymagała oficjalnej zgody pułku Huzarów w Bangalurze. Dowódca rozumiał sytuację i nie robił problemów, aby Churchill mógł się udać na front.

Znów zadziałały przemożne wpływy matki Winstona, która załatwiła mu angaż jako wysłannika gazety „The Daily Telegraph”. Londyński dziennik płacił mu 5 funtów za każdą kolumnę, chociaż początkowe założenia wynosiły nie mniej niż 10 funtów. Sprytny dziennikarz swoje teksty przekazywał również indyjskiemu dziennikowi z Kalkuty– „Pioneer”. Ten periodyk na rynku południowo-azjatyckim był bardzo prestiżowy. Dzięki temu do jego kieszeni spływały podwójne korzyści za tą samą relację. Choć dzisiaj byłoby to niezgodne z prawem.

Do „The Daily Telegraph” z północno-zachodniego frontu dotarło 15 relacji Churchilla. Przypuszczalnie w indyjskim dzienniku było ich nieco więcej. W prasie brytyjskiej doniesienia publikowano w okresie dwóch miesięcy (październik – grudzień 1897). Podczas tej przygody Churchill wraz z korpusem ekspedycyjnym złożonym z trzech brygad pod dowództwem Bindona Blooda zwiedził Malakand, Nowsherę czy Inayat Kila. Wspomnienia z tego pierwszego miejsca, jak zgodnie donoszą biografowie, posłużyły mu później także do napisania książki pt. Historia sił zbrojnych Malakandu.

Według Blake’a ta publikacja miała służyć jedynie zwiększeniu popularności, a nie jako źródło informacji. Współcześni historycy bowiem nie uważali książki Churchilla za rzetelne źródło informacji. Opublikowanie pozycji było możliwe dzięki matce, która odebrała przesyłkę – rękopis z Indii i znalazła wydawcę. Churchill otrzymał za nią 400 funtów. Jak duża to była wówczas kwot zilustruje fakt, iż służąc w 4 pułku huzarów jako podporucznik musiałby czekać trzy lata na taką sumę.

 Adam Wysocki

Autor: Adam Wysocki

Adam Wysocki - Absolwent Wydziału Historycznego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.