Mistel. Cz. 2.

Taktyka użycia zestawów Mistel zakładała wyloty w nocy by zaskoczyć przeciwnika o świcie i dać możliwość dojścia na odległość ataku dla całego zestawu.

Śmiałym przedsięwzięciem zakładającym użycie Misteli był plan zaatakowania bazy w Scapa Flow przy użyciu 60 zestawów ześrodkowanych na wybrzeżu duńskim. Jednak po zatopieniu Tirpitza flota brytyjska mogła opuścić bazę i plan odwołano. W toku wojny pojawiła się kolejna idea zastosowania tej broni. Powstał plan zaatakowania przy pomocy Misteli fabryk radzieckich położonych na głębokim zapleczu. Plan ten, dość ryzykowny i nieco szalony starano się urzeczywistnić niemalże do końca wojny. Dowództwo niemieckie jakby zapominało o trudnościach związanych z pokonaniem tak długiej trasy, z awaryjnością sprzętu, czy też z obroną przeciwlotniczą wroga. Na tak dużych odcinkach do pokonania, możliwość wystąpienia usterek sprzętu musiała być znaczna, a co za tym idzie liczba zestawów gotowych do użycia nad celem musiałaby dramatycznie spaść. Poza tym nawet użycie zestawów w liczbie maksymalnej do uzyskania nie mogło wyrządzić oczekiwanych szkód. Kolejnym niezwykle ważnym aspektem był przecież czynnik ludzki. Pilot po locie długodystansowym z bombą musiałby wrócić do bazy, a prawdopodobnie również walczyć z myśliwcami przeciwnika. Biorąc pod uwagę środki angażowane przez Brytyjczyków i Amerykanów i osiągane przez nich rezultaty w niszczeniu fabryk niemieckich, użycie Misteli stało się jeszcze bardziej dyskusyjne. Wszystkie te czynniki jakby nie były dostrzegane przez dowództwo Luftwaffe i badania trwały dalej pochłaniając zespoły badawcze i pieniądze. Tymczasem linia frontu zbliżała się i konieczne stało się zwiększenie zasięgu, co pociągało za sobą wzmacnianie podwozia. Powstał projektowany zespół złożony z JU 88 H-4 i Focke Wulfa Fw 190 z dodatkowymi podskrzydłowymi zbiornikami paliwa.[11] W międzyczasie front posunął się jednak znacznie do przodu i zasięg operacyjny był za mały. Plan ataku na fabryki radzieckie upadł.

W 1945 roku pozostałe oddziały złożone z zestawów Mistel zostały przeznaczone do niszczenia przepraw na Odrze i Nysie. Pierwszy przeprowadzony atak odbył się 8 III 1945 na most w Göritz. Atak nie powiódł się i żaden samolot nie osiągnął celu misji, czyli zniszczenia mostu. Operacje przy użyciu zestawów Mistel musiały być zaprzestane w związku z brakiem paliwa i chaosem który nastał od koniec wojny. Zestawy były później używane w sytuacjach kryzysowych, ale skutki ich użycia pozostawały wiele do życzenia. Alianci zdając sobie sprawę z zagrożenia dokonywali ataków na lotniska stacjonowania Misteli, niszcząc wiele z nich na ziemi. Kolejne ataki przy użyciu tej broni przynosiły ogromne straty z bardzo miernym rezultatem i w związku z tym 6 IV 1945 z taśm fabrycznych zszedł ostatni egzemplarz. Próby wykorzystania istniejących modeli w związku z ogromną przewagą aliantów nie przyniosły efektu. Mimo to opracowano wiele odmian.

Jedną z wersji operacyjnych zestawu Mistel był bombowiec naprowadzający dalekiego zasięgu. Złożony był on z Junkersa Ju 88H-4 oraz Fw 190 A-8. Dolny składnik zestawu posiadał zamiast głowicy normalną kabinę dla trzyosobowej załogi. Wyposażony był on również w radar i karabin 13mm umieszczony w tylnym górnym stanowisku bojowym.[12]

Innym projektem w którym wykorzystywano Mistele była idea budowy samolotu Me 328. Był to „bombowiec dla ubogich”- łatwy i tani w konstrukcji. Samolot ten miał być używany jako bombowiec jednorazowego użytku, a pilot przed atakiem miał ratować się przy pomocy fotela wyrzucanego. Innym sposobem zastosowania tej maszyny miła być właśnie zestaw Mistel . Pilot miał wlecieć na Me 328 w formację wrogich bombowców, wyskoczyć, a samolot miał eksplodować siejąc zniszczenie. Projekt niezwykle brawurowy i zarazem ryzykowny, bo skazujący pilota niemal na pewną śmierć. Tego typu pomysły były jednak charakterystyczne dla końcowego etapu wojny i prób przeważenia szali zwycięstwa za wszelką cenę.

Idea przenoszenia drugiego samolotu na grzbiecie była również wykorzystywana w licznych projektach badawczych. Przykładem mogą być próby z samolotem DFS 228, który projektowano jako myśliwiec wysokich pułapów zdolny do osiągania wielkich prędkości. By móc przeprowadzić niezbędne próby stosowano zestaw Mistel, w którym maszynę DFS 228 montowano na bombowcu Do 217 K-3, co umożliwiało wyniesienie odrzutowca na wymaganą wysokość. Projekt tego myśliwca wysokościowego znalazł swoją kontynuację w amerykańskim samolocie zimnowojennym U2, który stał się sławny po zestrzeleniu Gary’ego Powersa nad Związkiem Radzieckim.[13]

Konstruktorzy zdawali sobie sprawę z ociężałości zestawów i konieczności zapewnienia im w związku z tym znacznej osłony myśliwskiej, na którą III Rzeszę nie było w owym czasie stać. W związku z tym planowano stworzenie zupełnie nowych modeli wyposażonych w silniki rakietowe. Planowano stworzenie zestawu składającego się z myśliwca Me 262 i samolotu Ju 287, ale i ten projekt miał uchodzić za rozwiązanie tymczasowe i prowizoryczne. Jako ostateczne rozwiązanie zakładano stworzenie specjalnie dla zestawów Mistel- bezzałogowego bombowca napędzanego przez dwa silniki strumieniowe Jumo 004- Strahlturbine i połączonego z samolotem He 162. Ju 268 miał zostać wyposażony w pełne automatyczne sterowanie umożliwiające naprowadzenie latającej bomby na cel po odłączeniu się samolotu sterującego. Projekt ten pozostał jedynie na deskach kreślarskich.[14]

Sama idea użycia tego typu samolotu okazała się być bardzo innowacyjna, ale nie wniosła żadnego wkładu w przeważenie szali wojny na stronę niemiecką. W sferze planów pozostało również użycie zestawu Mistel złożonego z Fw 190 i Ta 154 jako bomby do niszczenia nieprzyjacielskich formacji ciężkich bombowców. Zestawy te ukazują jak szeroki był wachlarz użycia myśliwców tłokowych. Efekty okazały się jednak być mizerne. Projekt ten nie był dopracowany i często zawodził w wyniku błędów technicznych i problemów „wieku dziecięcego”. Użycie zestawów wymagało określonych warunków atmosferycznych, a zła pogoda praktycznie wykluczała możliwości operacyjne. Mistele można również traktować jako pewien objaw „desperacji” dowództwa. Brak silnej floty zdolnej stawić czoła Royal Navy starano się zrekompensować zniszczeniem jej przez samoloty Mistel. To samo tyczy się niezawodnych ciężkich bombowców zdolnych do przenoszenia dużych ładunków. Heinkel He 177 Greif z pewnością nie mógł konkurować z ciężkimi odpowiednikami alianckimi. I tu znowu jako substytut wkraczał Mistel ze swoimi możliwościami do przenoszenia ładunków i precyzyjnego ataku. Sama całkowita liczba wyprodukowanych maszyn- 250 świadczy o małym znaczeniu tego typu środków bojowych. Jednak środki badawcze i personel naukowy, który pracował nad projektem można było z pewnością wykorzystać skuteczniej . Generalnie należałoby uznać Mistele za ciekawostkę i kolejny przykład szerokiego zastosowania myśliwca na ówczesnych teatrach działań wojennych.

Bibliografia:

Dabrowski Peter Hans, Mistel: The Pigyback Aircraft of the Luftwaffe, Schiffer Publishing 1994.
Kens Karlheinz, Nowarra Heinz, Die Deutschen Flugzeuge 1933-1945, Monachium 1972.
Murawski Marek, Samoloty Luftwaffe, T. 2, Warszawa 1997.
Skupiewski Adam, Focke Wulf Fw 190 A,F,G, cz. 1, Gdańsk 1994.
Späte Wolfgang, Oblatywacze, Warszawa 2000.

——————————————
[11] Ibidem, s. 18.
[12]M. Murawski, Samoloty…., s.132.
[13]W. Späte, op. cit., s. 290.
[14]K. Kens, H. Nowarra, op. cit., s. 502.

Grafika: Greg Goebel

Autor: dr Krzysztof Kuska

dr Krzysztof Kuska , analityk bezpieczeństwa, specjalista w dziedzinie lotnictwa wojskowego, historyk. Współpracował m.in. z magazynami: "Jane's Defence Weekly", "Defence and Security Alert", „Airforces Monthly”, „Combat Aircraft”, „Lotnictwo Aviation International” , „Lotnictwo", "Polska Zbrojna". Więcej na krzysztofkuska.com.