Kategorie
Tematy tygodnia

Sebastian Kawa mierzy się z Himalajami

Mogłoby się wydawać, że w lotnictwie wysokowyczynowym, a szczególnie w szybownictwie, wymyślono już wszystko i nie ma już miejsca na wyczyn na miarę pionierskich przelotów z początków światowej aeronautyki. Pomysł polskiego dziewięciokrotnego mistrza świata w szybownictwie, Sebastiana Kawy, pokazuje jednak, że ciągle jeszcze pozostaje spory margines na ludzką kreatywność, marzenia i odwagę w ich realizacji.

Wprawdzie w górną warstwę troposfery, a nawet w okolice tropopauzy szybowce już się wybierały, ale były to szybowe klasy DO (klasy otwartej FAI) i ich załogi miały na celu jedynie pobicie rekordu świata wysokości absolutnej. Tak oto rekordzistą świata klasy DO pozostaje do dziś Amerykanin Steve Fossett, który 29 sierpnia 2006 roku osiągnął wysokość 15 460 m. W kategorii kobiet i także w klasie DO aktualną rekordzistką świata jest Amerykanka Sabrina Jackintell po jej locie z 14 lutego 1979 roku. Osiągnęła w nim wysokość absolutną 12 637 m. Tyle jeśli chodzi o szybowcowe rekordy świata osiągane w płaszczyźnie pionowej.

Nic dotąd nie działo się w klasie D2-M FAI, czyli w klasie motoszybowców dwumiejscowych oraz ich lotów nie tylko wysokościowych, ale także przelotów w warunkach ekstremalnych. Ten dział sportów lotniczych jest „niezagospodarowany”, ale już w listopadzie bieżącego roku stan ten może się zmienić za sprawą Sebastiana Kawy. Utytułowany polski szybownik ogłosił właśnie zamiar zrealizowania ekspedycji lotniczej na lotnisko Pokhara w Nepalu, skąd chce dokonać wyczynu będącego hybrydą szybownictwa i himalaizmu. Jak oświadczył w jednym z wywiadów „Jako pierwszy chcę zobaczyć Mount Everest z szybowca”.

Nie na tym jednak koniec. Sebastian Kawa wyrusza w Himalaje z motoszybowcem Schleicher ASH 25Mi napędzanym silnikiem Wankla IAE50R-AA i z dwoma innymi polskimi pilotami ─ Krzysztofem Trzęśniakiem i Sławomirem Pielą. Zespół ten, tak jak himalaiści, zamierza „zdobyć” tyle ośmiotysięczników, ile będzie to możliwe ze względu na warunki atmosferyczne. „Zdobyć”, to znaczy przelecieć nad ich wierzchołkami. Nikt jeszcze tego nie dokonał ani w szybowcu, ani motoszybowcu. Przypomnijmy, że spośród społeczności lotniczej pierwszym i ostatnim jak dotąd „zdobywcą” Mount Everestu jest pilot doświadczalny Didier Delsalle, który śmigłowcem Eurocopter AS350B3 wylądował na szczycie najwyższej góry świata 14 maja 2005 roku. Od tamtego czasu światowa społeczność lotnicza nie czuła się zainspirowana do innych wyczynów związanych z najwyższym łańcuchem górskim globu.

Sebastian Kawa o przelocie nad Himalajami myślał od pięciu lat. Największe obawy wybitnego szybownika budzi oczywiście pogoda. Sporo planów może pokrzyżować między innymi himalajski „jet stream”, który na jego typowej wysokości 7-12 tys. metrów może osiągać prędkość do 83 m/s (300 km/h). Wiatr nad szczytami ośmiotysięczników, jaki marzy się polskiej ekipie, to wartość nie przekraczająca 28 m/s (100 km/h). Z kolei temperatura, z jaką zazwyczaj zmagają się himalaiści, zawiera się w przedziale od -30° do -38° C. Nie inaczej będzie w przypadku szybowników na pokładzie Schleichera ASH 25Mi.

Grzegorz Czwartosz

Zdjęcie: Alexander Schleicher GmbH & Co

Autor: Grzegorz Czwartosz

Grzegorz Czwartosz - b. pilot sportowy i b. rzecznik prasowy korporacji lotniczych. Od roku 1984 dziennikarz, publicysta oraz wydawca prasy lotniczej i wojskowo-historycznej. Specjalizuje się w historii Kanady, Stanów Zjednoczonych i Europy Zachodniej, jak również w technice, szybownictwie, operacjach powietrznodesantowych, szkolnictwie lotniczym, normach bezpieczeństwa lotów, prawie lotniczym i wojskowym public relations. Wspiera ruch rekonstrukcji historycznych.