Pierwsza wojna burska 1880-1881

Streszczenie Summary
Autor podjął problem pierwszej wojny burskiej, która miała miejsce w latach 1880-1881. Rozpoczął artykuł od przedstawienia kwestii etnicznych, skupił się przede wszystkim na opisie kształtowania się tożsamości narodowej Burów. Wojna wybuchła z przyczyn podatkowych. W pierwszej fazie konfliktu Brytyjczycy ewidentnie zlekceważyli przeciwnika. Wojna trwała bardzo krótko i mocno nadszarpnęła prestiż Wielkiej Brytanii. The piece is devoted to the First Boer War, which took place in the years 1880-1881. The author begins with the description of ethnic issues, focusing in particular on how the Boers’ national identity has been formed. The war broke out over taxes. In the initial stages of the conflict the British clearly underestimated their opponents. The fighting didn’t last very long and the outcome was a severe blow to the prestige of the United Kingdom.
Hasła indeksowe Key Words
Burowie, Wielka Brytania, pierwsza wojna-burska, 1880-1881 Boers, United Kingdom, First Boer War, 1880-1881

Winston S. Churchill w swoich wspomnieniach tak rozpoczął relację dotyczącą Południowej Afryki: „Ktoś powiedział, że wielkie konflikty często wybuchają pod błahym pretekstem, ale nigdy z błahych przyczyn. Wydarzenia, które bezpośrednio poprzedziły wojnę w Afryce Południowej, w całej Anglii, ba na całym świecie śledzono ze skupioną uwagą” ((W.Churchill, Moja…, s.176.)).

Trudno oczywiście nie zgodzić się z jego piórem. Zazwyczaj tylko jedna mała iskierka powoduje rozpoczęcie konfliktu zbrojnego. Jednak aby tak się stało ta właśnie iskra musi się pojawić na beczce prochu. W przypadku omawianego tematu beczkę wypełniano systematycznie od początku XIX wieku. Antagonizm Burów w stosunku do Anglików w połączeniu z pragnieniem władania światem tych drugich okazał się mieszanką wybuchową, która prędzej czy później musiała skutkować w otwarty konflikt zbrojny. Przy okazji w wyżej przytoczonym cytacie Churchilla mamy świetnie zilustrowany obraz ówczesnego społeczeństwa. Konflikt na „Czarnym Lądzie” gdzie biały ścierał się z białym było czymś nienaturalnym. Wojny toczone z ludnością czarnoskórą tłumaczone niesieniem cywilizacji, postępu ekonomicznego, czy pod przykrywką innych usprawiedliwień były w pełni zrozumiałe przez społeczeństwo państwa, które te wojny toczyło. Nagle, gdy świat stanął w obliczu wojny, która mieniła się kolonialną, ale toczona była przez ludzi o tym samym kolorze skóry. Ówczesny schemat myślenia może po części usprawiedliwić fakt, iż była to największa z wojen kolonialnych.

Jak celnie zauważa znawca tematyki burskiej Michał Leśniewski „Wydarzenia w Transwalu z lat 1877-1884 miały wielki wpływ na rozwój ruchu narodowego Afrykanerów w Kolonii Przylądkowej. Do tej pory większość z nich pozostawała politycznie bierna. Podziały etniczne nie odgrywały większej roli w życiu politycznym kolonii i trudno było mówić o istnieniu wyraźnie zdefiniowanej świadomości narodowej wśród tamtejszych Burów” ((M.Leśniewski, Wojna burska 1899-1902. Geneza, przebieg i międzynarodowe uwarunkowania, Warszawa 2001, s. 23-24.)). Ciągła obawa przed władzą angielską oraz potrzeba poszukiwania bezpiecznego terytorium prze Burów konsolidowała ludność kształtując ich świadomość narodową (chociaż o jako takiej można mówić dopiero na początku XX wieku). Proces tworzenia się narodu burskiego trwał bardzo długo, ale nie sposób pominąć fakt, iż uległ znacznemu przyspieszeniu kiedy na dalekim południu pojawili się Wyspiarze ((J.Balicki, Historia Burów…, s. 131- 132.)). Naturalną rzeczy koleją jest, że ludzie odłączeni od swoich korzeni, nie są w stanie nadążyć za rozwojem kulturowym w ojczyźnie. Taki scenariusz odpowiadałby temu co stało się z potomkami holenderskich osadników. Na samym początku do języka holenderskiego wkradała się liczne słowa potoczne. Wraz z przybyciem Anglików miejscowi przyjęli do swojego słownika kilka wyrażeń. Początkowo trochę nieświadomie tworzył się nowy język zwany „afrikaans”. Można porównać tą sytuację do tego co stało się z językiem angielskim na skutek braku kontaktu z kolebką. Dziś mamy przecież angielski wyspiarski (British English), angielski-amerykański (American English) oraz wersję australijską tego języka. „Afrikaans” miał swoich zwolenników, którzy między innymi podjęli się przetłumaczenia Biblii na ten język. Z drugiej strony miał również oponentów. Ci drudzy zagorzale bronili holenderskiego. System szkolnictwa akceptował oba, ale nie był już tak liberalny w stosunku do koloru skóry, gdyż do placówek oświaty mieli prawo uczęszczać tylko biali. Kolejnym dowodem poczucia świadomości narodowej było tworzenie związków przez Burów. M.in. Stowarzyszenie Ochrony Burów, Afrikander Bond, Stowarzyszenie Prawdziwych Afrykanerów. Głoszone przez nie hasła „Afryka dla Afrykanerów” (szczególnie przez Afrikander Bond) były dość wymowne.

Wchłanianie Afryki przez Europejczyków miało płaszczyznę nie tylko polityczną, ale i gospodarczą. Cecil John Rhodes, Anglik, którego do wyjazdy na południową półkulę zmusiła choroba (gruźlica), zadomowił się w Kolonii Przylądkowej. Początkowo zajmował się plantacją bawełny swojego brata, a później stał się zarządcą kopalni diamentów nieopodal Kimberley. Ten przedsiębiorca był gorącym orędownikiem idei imperializmu i dla swojej ojczyzny uzyskał sporo terenów w tej części świata. Rhodes zarządzał tworem, które było znane pod nazwą „Kompania Południowoafrykańska”. Swój pobyt przerywał wyjazdami do Anglii (m.in. na studia), ale był on niezwykle owocny zarówno dla niego jak i Korony Brytyjskiej ((J.Flint, Cecil Rhodes, Toronto 1974, s.47.)).

12 kwietnia 1877 roku Wielka Brytania dokonała aneksji Transwalu. Franciszek Bernaś nazywa ten czyn dosłownie „zaborem Transwalu” ((F.Bernaś, Na wzgórzach…, s.120.)). Ruch ten miał przyczyny polityczne, ekonomiczne oraz militarne, ale także był to krok do przodu jeśli idzie o ideę federacji. Oficjalnym wytłumaczeniem aneksji były sprawy bezpieczeństwa Transwalu. Państwo było na krawędzi bankructwa, a na domiar złego istniało zagrożenie ze strony rdzennych plemion afrykańskich. W kwietniu do Transwalu wkroczył niewielki oddział policji. Brytyjczycy przyklepali te tereny dopiero miesiąc później (24 maja), gdy dotarły tam ich wojska ((M.Leśniewski, Wojna burska 1899-1902. Geneza, przebieg i międzynarodowe uwarunkowania, Warszawa 2001, s. 21.)). Ustanowiono, że Transwalem Brytyjczycy zarządzać będą z Pretorii. Jednak nawet tak korzystna wydawałoby się sytuacja nie doprowadziła do utworzenia federacji. Swój stanowczy sprzeciw wyraziły Orania oraz Kraj Przylądkowy, w parlamencie którego nie przychylono się do idei federacji i plan ten ostatecznie upadł.

W okupowanym Transwalu wrzało. Brytyjska „opieka” nie podobała się nikomu, ale początkowo wyrażano to jedynie dyplomatycznie. Do Londynu na negocjacje wybrał się późniejszy prezydent Transwalu Paulus Kruger, który wyrósł na symbol walki z brytyjskimi wpływami. Na spotkaniu z Williamem Gladstonem przedstawiciel Burów nie usłyszał żadnych konkretów. „Naszym zdaniem nie można doradzać Królowej by zrezygnowała z rozciągnięcia swojego zwierzchnictwa nad Transwalem”- miał powiedzieć Gladstone. Odpowiedź przybysza z Południowej Afryki miała być tak samo stanowcza: „W takim wypadku jedynym wyjściem jest bunt” ((Ch. Wilkinson-Latham, The Boer War, Londyn 1977, s.4.)). Od najmłodszych lat władze brytyjskie dały się we znaki rodzinie Krugerów ((http://en.wikipedia.org/wiki/Paul_Kruger [2007].)). Ciągłe uciekanie i nienawiść do prześladowców ukształtowały w nim zagorzałego adwersarza Wielkiej Brytanii. Doszło do protestów i zbierania podpisów pod petycjami protestacyjnymi. Pikiety i zgromadzenia ludności organizował właśnie Kruger. Burowie tam mieszkający byli święcie przekonani, że są w stanie lepiej zarządzać swoim państwem niż Brytyjczycy, których postrzegali jako okupanta, a nie protektora jak chcieli Europejczycy. Negocjacje obu stron przynosiły niewiele pożytku, zwłaszcza, że większość argumentów przedstawionych przez Brytyjczyków przypominało model „uszczęśliwiania na siłę”.

Z czasem też burskie reakcje stawały się coraz bardziej radykalne. 16 grudnia 1880 roku wybuchło tam powstanie. Decyzja była nieco spóźniona, gdyż w 1879 roku siły brytyjskie były zaangażowane w walkę z Zulusami i Bapedi ((A.McBride, Man at arms: The Zulu War, Hong Kong 1994, s.28-29.)). W dodatku zwycięstwa z wyżej wymienionymi plemionami jeszcze bardziej umocniły brytyjską władzę w tym regionie, znacznie rozciągając jej zasięg. Jak podaje Ian Knight dzień został wybrany starannie, gdyż nastąpiło to dokładnie w 58 rocznicę bitwy nad „Krwawą Rzeką”. Postraszenie Anglików tego dnia miało więc dla Burów również znaczenie ideologiczne. Ów data zostałaby przyklepana jako święto narodowe, gdyż miałaby poparcie w postaci dwóch zrywów narodowych (choć w prawdzie o jako takim można mówić tylko w tym drugim przypadku) ((I.Knight, G.Embleton, The Boer… s.33.)).

Bezpośrednią przyczyną wybuchu powstania (I wojny burskiej lub wojny o Transwal, jak ją później nazwano w literaturze przedmiotu) była kwestia podatkowa. Urząd podatkowy zajął wóz jednego z osadników w Potchefstroom z tytułu nie zapłaconych podatków. Burowie tych należności nie uznawali, a fakt zajęcia własności poczytali już za grubą przesadę ze strony Wielkiej Brytanii. 16 grudnia zdobywają gmach starostwa w Heidelbergu. W tym momencie w brytyjskich garnizonach w Transwalu znajdowały się dwa bataliony żołnierzy i jedna bateria. Przywództwo nad powstaniem przyjął triumwirat: Paulus Kruger, Piet Joubert oraz Marthinus Pretorius ((J. Laband, The Transvaal Rebellion: The First Boer War, 1880-1881, Londyn 2005, s.35-38.)).

Cztery dni później Burowie w kwadrans rozbili nieliczny angielski oddział (264 żołnierzy brytyjskich wobec 1000 Burów) pod Bronkhorstspruit (lub Bronker’s Spruit jak podaje Fierla ((D.Fierla, Wojna…, s.12.))), po czym pospieszyli obsadzić granicę z Natalem, gdyż właśnie z tego kierunku spodziewali się zagrożenia. Z Natalu z odsieczą nadchodził generał George Colley. Ten sławny dowódca wojskowy zlekceważył powstanie. Przemawiającym do niego argumentem było to, że uzbrojeni cywile, nie ważna w jakiej przewadze liczebnej, nie są w stanie przeciwstawić się regularnym oddziałom brytyjskim. Poza tym zaczerpnął opinii innego wojskowego Sir Williama Owena Lanyona, która głosiła, iż „Burowie to śmiertelni tchórze i cokolwiek zrobią, nie będzie to stwarzało niebezpieczeństwa” ((Tamże s.12.)). Colley poddał w wątpliwość swoją dobrą opinię, a skutki tego błędu odczuł prestiż całego imperium. 28 stycznia 1881 angielskie wojsko zostało rozbite przez Burów pod Laingsnek. Dowództwo brytyjskie próbowało porażkę tłumaczyć nieprzystosowaniem do warunków (Laingsnek leży na wysokości ok. 2000 m). Nie było tu mowy o przypadku. Burowie doskonale orientowali się w terenie. Ilość zabitych wypadała zdecydowanie na ich korzyść: 41 wobec 160 Brytyjczyków ((W.F.Butler, The Life of Sir George Pomeroy-Colley, Londyn 1899, s.275-277.)).

Autor: Adam Wysocki

Adam Wysocki - Absolwent Wydziału Historycznego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.