System szkolenia pilotów Luftwaffe. Rys.

Sytuacja szkoleniowa w Luftwaffe przedstawiała się w specyficzny sposób.

Można wydzielić w niej kilka okresów. Zaraz po I Wojnie Światowej istniał całkowity zakaz posiadania lotnictwa przez Niemcy. W związku z tym piloci szkolili się potajemnie. Wielu z nich swoje szkolenie rozpoczynało w niewinnie wyglądających klubach szybowcowych, a następnie kontynuowało naukę w  na terenie Związku Radzieckiego. Tak opisuje to jeden z asów niemieckich Hannes Trautloft: Moje szkolenie było od początku utajnione. W kwietniu 1931 roku jako dziewiętnastoletni oficer-kadet w przebraniu, rozpocząłem naukę latania w Schleiseheim koło Monachium. Po roku… Wysłano mnie do Rosji wraz z dziewięcioma innymi kursantami na wstępne szkolenie dla pilotów myśliwskich. Takie szkolenie prowadzone na wielu rozmaitych dwupłatowcach przez niemieckich instruktorów otaczała ścisła tajemnica… Oficjalnie wstąpiłem do wojska w październiku 1932 roku w celu wyszkolenia na oficera piechoty. W czasie urlopu szkolono mnie dodatkowo w zawodach cywilnych. Następnie spędziłem dwa lata jako utajniony porucznik- instruktor szkoły pilotów myśliwskich…[1]. Jak widać Niemcy niewiele robili sobie z zakazów i już od początku z zamysłem planowali swoje siły lotnicze. Liczby szkolonych pilotów nie były co prawda wielkie, ale poziom był bardzo wysoki i ludzie ci stanowili później doskonałą bazę instruktażową dla przyszłych szkół myśliwskich oraz kadrę dowódczą dla formowanych jednostek.

Wraz z ujawnieniem Luftwaffe można było rozpocząć pełne kursy instruktażowe. Sposób szkolenia pilotów na stopie pokojowej i w pierwszym etapie wojny opisał w swych wspomnieniach Heinz Knoke.[2] Szkolenie składało się z kilku etapów. Na początku należało złożyć podanie o przyjęcie do Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych. Następnie kandydat przechodził wstępne testy które trwały 4 dni. W skład komisji wchodzili psychologowie, lekarze, nauczyciele i oficerowie wszechstronnie oceniający przydatność kandydata. Następnie kandydat otrzymywał powołanie, co w przypadku Knokego opóźniło się trochę w związku trwającą kampanią w Polsce. Po otrzymaniu zawiadomienia należało stawić się w wybranej jednostce szkoleniowej zaznaczonej na wezwaniu. Początkowym etapem było zwykłe przygotowanie żołnierskie, które przechodził każdy rekrut. Dodatkowo kursanci musieli uczęszczać na wykłady obejmujące wszelkie zagadnienia związane z pilotażem: taktyki walki powietrznej, aeronautyki, inżynierii, balistyki i meteorologii. Po tym wstępnym okresie adepci rozpoczynali pierwsze loty wraz z instruktorem. Po około 35 wylotach następował sprawdzian umiejętności, który kwalifikował do dalszego etapu nauki. W przypadku nie ukończenia kursu w akademii wojskowej następowało oddelegowanie do artylerii przeciwlotniczej.

Po zaliczeniu sprawdzianu pilot rozpoczynał samodzielne loty na specjalnie oznakowanym samolocie. Na końcach skrzydeł przytwierdzane były czerwone wstążki informujące innych pilotów, iż tą maszyną leci kursant. Wraz z większą liczbą lotów rozpoczynało się intensywniejsze szkolenie na dużej liczbie maszyn. Ćwiczone były akrobacje powietrzne oraz nawigacja terenowa. Pełen cykl trwał około 9 miesięcy. Po tym czasie i zaliczeniu wszystkich egzaminów kursant otrzymywał licencje pilota i stopień kaprala. Po otrzymaniu przydziału do konkretnego typu lotnictwa rozpoczynało się przeszkolenie specjalistyczne. W tym przypadku była to Szkoła Lotnictwa Myśliwskiego. Piloci odbywali pierwsze loty bojowe, jednocześnie dokształcając się z zasad walki powietrznej. Ciągle trwało szkolenie ogólnowojskowe. Częstą przyczyną opóźnień kursów była zła pogoda uniemożliwiająca wylatanie odpowiedniej liczby godzin oraz zaliczenie wszystkich niezbędnych egzaminów. Po osiągnięciu odpowiedniego stopnia wyszkolenia rozpoczynało się zaznajamianie pilota z obecnie używanymi myśliwcami z pierwszej linii. Kolejnym stopniem wojskowym nadawanym w szkole była ranga kadeta. Końcowym etapem było przyznanie szlifów oficerskich i przydział do konkretnej jednostki bojowej. Cały kurs szkoleniowy zamykał się w przeciągu jednego roku. Należy stwierdzić, że program szkolenia nie odbiegał zasadniczo od programów innych jednostek na całym świecie. Podstawowe manewry jak latanie w szyku, symulowane walki powietrzne czy też ostrzał celów naziemnych były ćwiczone wszędzie w podobny sposób. Praktyczne treningi strzeleckie Niemcy wykonywali między innymi na wyspie-poligonie Sylt na Morzu Północnym. Treningi operacyjne udoskonalano podczas manewrów przeprowadzanych wespół z wojskami naziemnymi.[3]

Aż do 1942 roku trening pilotów odbywał się na drodze charakterystycznej dla czasów pokoju, ale już w 1941 roku program ten okazał się być niewydolnym. W związku z dużym zapotrzebowaniem na pilotów na front wysyłano żołnierzy na miesiąc przed pełnym ukończenie kursu. Stałą praktyką było wysyłanie pilotów po podstawowym przeszkoleniu do jednostek bojowych. W takim wypadku unikano wysyłania ich na niebezpieczne misje.[4] Po 1942 w wyniku coraz większego zapotrzebowaniem na personel latający i braki w paliwach lotniczych trzeba było zmniejszyć liczbę godzin treningowych. Poziom wyszkolenia spadł drastycznie. Rok 1943 przyniósł pewną poprawę w związku z polepszeniem sytuacji paliwowej i lepszą organizacją kursu. Przykładowo zostały wyeliminowane z programu szkolenia kursy tańca i kursy narciarskie podczas świąt.[5] Dzięki temu wzrosła liczba wyszkolonych pilotów z 1662 w 1942 roku do 3276 w 1943 roku. Mimo tak znacznego skoku ilościowego liczby te z ledwością uzupełniały starty, które w 1943 roku wyniosły 2870 pilotów. Mimo wzmożonych wysiłków nie można było zbudować rezerw. Porównując liczbę godzin treningowych okazywała się ona być 2 razy mniejsza od tego, co musiał wylatać każdy nowy pilot w Wielkiej Brytanii, czy też w USA. Co gorsza, w związku z niedoborami w sprzęcie, piloci w Niemczech musieli latać na przestarzałych samolotach nie służących w pierwszej linii. Dopiero wprowadzony w 1944 roku program wzmożonej produkcji myśliwców zapewnił dostateczną liczbę maszyn zarówno frontowych jak i treningowych. Jak na ironię w tym okresie Niemcy nie dysponowali już dostateczną ilością paliwa by zapewnić kursantom odpowiednie szkolenie. Poziom szkolenia spadał drastycznie, a śmiertelność pilotów była ogromna. Dane zebrane przez Luftflotte 3 wykazały, że tylko dowódcy Gruppen lub Stafeln poza niewielkimi wyjątkami posiadali doświadczenie bojowe większe niż 6 miesięcy. Mała liczba pozostałych pilotów miała około 3 miesiące doświadczenia bojowego. Znakomita większość miała na swoim koncie od 8 do 30 dni służby bojowej.[6] Dodatkową trudnością było przenoszenie zawodowych instruktorów ze szkół do jednostek frontowych. Straty wśród tej kadry były nie do odrobienia. Symptomatyczną do poziomu wyszkolenia wśród nowych pilotów była liczba wylatanych godzin. Dla pilotów niemieckich było to od 60 do 80. W tym samym czasie w wojskach alianckich wymagana liczba godzin wynosiła 225.[7]

Chcąc zapewnić uzupełnienie dla ponoszonych strat już w 1942 roku utworzono specjalną jednostkę treningową Ergänzungsjagdgruppe West. ( Powstała również specjalna jednostka uzupełnień dla frontu wschodniego). Jej celem było przygotowanie młodych pilotów go walki frontowej. Było to uzupełnienie szkolenia przechodzonego prze pilota w normalnych szkołach. Jednostka stacjonowała w Cazaux i przygotowywała nowych pilotów dla JG 26, 1, 2 oraz 5.[8] Było to bardzo istotne zważywszy na brak odpowiedniego sprzętu w szkołach pilotażu oraz warunki walki, które potrafiły zgotować działania bojowe zupełnie odmienne od tych przećwiczonych. Również JG 54 latając na froncie wschodnim posiadał taką jednostkę, która uzupełniała jego szeregi. Początkowo była to jedna Staffel, a następnie jednostka została przekształcona w Gruppe składającą się z dwóch Staffeln o ściśle określonej roli każda. Pierwsza z nich to 1.(Einsatz), a druga to 2.(Ausbildung). Zgodnie z nazewnictwem druga przyjmowała nowych pilotów świeżo po kursach w szkołach pilotażu. Pierwsza zaś była wyższym etapem szkolenia poprzedzającym bezpośrednie wysłanie na front do jednostki docelowej.[9] Początkowe wspólne obozy treningowe dla kilku Jagdgeschwaders zostały przekształcone w jednostki odpowiadające jednemu oddziałowi. Miało to zwiększyć przepustowość tych szkół oraz podnieść poziom szkolenia. Do każdej takiej jednostki co jakiś czas odwoływano na krótki okres asów lotniczych z poszczególnych Geschwaders by mogli oni przekazać swoją wiedzę nowym rekrutom. Zapewnienie doświadczonych instruktorów spośród asów latających w danym Geschwader stało się obowiązkiem każdego oddziału.

Bibliografia:

Janowicz Krzysztof, JG26 Schlageter vol. I, Lublin 2002.
Knoke Heinz, Walczyłem dla Führera, Gdańsk 2002.
Murray Wiliamson, Strategy for defeat. The Luftwaffe 1933-1945, Maxwell 1983.
Paterson Mike, Podniebne bitwy, Warszawa 2006.
Price Alfred, Luftwaffe Handbook, New York 1977.
Price Alfred, Luftwaffe, New York 1977.
Price Alfred, The Luftwaffe Data Book, Mechanicsburg 1997.
Weal John, JG 54 Gruneherz, Ospray Publisching 2001.

————————————————————–

[1] M. Paterson, Podniebne bitwy, Warszawa 2006, s. 11.
[2]H. Knoke, Walczyłem dla Führera, Gdańsk 2002.
[3]K. Janowicz, JG26 Schlageter vol. I, Lublin 2002, s. 8.
[4]W. Murray, Strategy for defeat. The Luftwaffe 1933-1945, Maxwell 1983, s. 94.
[5] Ibidem, s. 254.
[6] ibidem, s. 255
[7] Ibidem, s. 278.
[8] Ibidem, s. 60.
[9] J. Weal, JG 54 Gruneherz, Ospray Publisching 2001, s. 45.

Zdjęcie: Deutsches Bundesarchiv (German Federal Archive), Bild 101I-433-0881-25A

Autor: dr Krzysztof Kuska

dr Krzysztof Kuska , analityk bezpieczeństwa, specjalista w dziedzinie lotnictwa wojskowego, historyk. Współpracował m.in. z magazynami: "Jane's Defence Weekly", "Defence and Security Alert", „Airforces Monthly”, „Combat Aircraft”, „Lotnictwo Aviation International” , „Lotnictwo", "Polska Zbrojna". Więcej na krzysztofkuska.com.