John Nichol & Tony Renell – Tail-End Charlies – recenzja

Nocną ofensywę Brytyjczyków można oceniać w różny sposób.

Na pewno była to kolejna cegiełka, która pomogła w pokonaniu zapędów Adolfa Hitlera. Czy była w wystarczającym stopniu skuteczna by usprawiedliwić koszty? Autorzy nie starają się zagłębiać zbyt mocno w takie kwestie. Raczej starali się zejść poziom niżej i pokazać nocne bombardowania oczami zwykłych ludzi, którzy pewnego dni założyli mundury i zrobili to co do nich należało. Dziś takie stwierdzenia mogą brzmieć patetycznie i górnolotnie, ale tak po prostu było.
Poza solidną podstawą bibliograficzną autorzy sięgnęli do bardzo dużej liczby wspomnień członków załóg bombowców. Mamy zatem informacje z pierwszej ręki, które pozwalają czytelnikowi zrozumieć jak wyglądały loty nad Niemcy pod koniec wojny. Nie da się ukryć, że piloci myśliwscy zgarnęli większą część chwały. Ich sukcesy były bardziej spektakularne, a całe siły myśliwskie były „bardziej medialne” jak powiedzielibyśmy dzisiaj. Załogi bombowców stały trochę z tyłu, jakby w cieniu, ale to oni musieli przebywać w powietrzu 5 razy dłużej, narażeni w każdej chili na atak wrogiego myśliwca, nie będąc pewnym powrotu póki koła nie dotknęły pasa startowego. Jakby tego było mało nad celem Flak za wszelką cenę próbował utrudnić zadanie atakującym. Właśnie o takich ludziach i sytuacjach opowiada ta książka. Na niemal 500 stronach zawarto „kawał dobrej historii lotnictwa”. Zdecydowanie polecam!