Poniedziałek w Libii. Podsumowanie. Co dalej?

Kolejny dzień ataków przeprowadzonych przez siły koalicyjne nie przyniósł przełomu bo po prostu nie mógł.

Wystrzelono 12 pocisków Tomahawk oraz samoloty wykonały w sumie około 80 misji. Pociski Tomahawk zostały wystrzelone w kierunku libijskich centrów kontroli, stanowiska pocisków Scud oraz punktów obrony przeciwlotniczej. Według gen. Hama liczba ataków na Libię spada jako że pozostaje coraz mniej celów a wojska Kadafiego zaprzestały ataków na ludność cywilną. Rozważa się powiększenie strefy no-fly zone. Tymczasem można zauważyć spor rozdźwięki wśród koalicjantów. O pierwszeństwo po odsunięciu się ameryki spiera się Francja i Włochy. Warto przypomnieć, ze oba państwa jeszcze nie tak dawno temu utrzymywały całkiem dobre stosunki, żeby daleko nie szukać wystarczy wspomnieć o kontaktach premiera Włoch. Co więcej ciekawe jest nagłe wygaszanie aktywności Francji po pierwszym dniu. Zwrócił na to uwagę Wojciech Łuczak. Faktycznie cała sprawa jest zastanawiająca. Podczas z pierwszych godzin Francja nie schodziła z czołówek i pasków kanałów informacyjnych. Potem nagle znikła. Zastanawiająca jest również nad-aktywność obu wspomnianych już krajów. Czyżby chodziło o urażoną dumę obu przywódców? A może chodzi im o przykrycie swoją obecną aktywnością miękkiej polityki wobec Kadafiego, którą prezentowali wcześniej? Problemem staje się również brak jedności pomiędzy państwami europejskimi i wśród państw NATO. Turcja stawa swoje warunki przed przystąpieniem do koalicji. Ze wschodu można usłyszeć głosy niezadowolenia. Swoją drogą warto przyjrzeć się sprzętowi jakim dysponowała Libia. Jeśli mnie pamięć nie myli głównym dostawcą była Rosja i wspominam już Francja. Niemcy nie zdecydowały się wesprzeć działań nad Libią. Liga Arabska jest zawiedziona sposobem przeprowadzenia misji. Katar ma wysłać samoloty Mirage 2000 by wsparły akcję i to chyba jedyne państwo arabskie, które zamierza aktywnie włączyć się w przeprowadzenie misji. Bez wsparcia ze strony państw arabskich całe to przedsięwzięcie może się obrócić przeciwko koalicji. Poza tym zauważmy ile samolotów przeznaczono do całej akcji. Siły są skromne. Państwa wysyłają po kilka maszyn co tylko świadczy o wadze wydarzenia. W ogóle warto zwrócić uwagę na fakt iż brak tam konkretnego planu. łatwo wysłać w ciągu dnia kilkadziesiąt maszyn by zbombardowały określone cele, ale co dalej? Kto ma przejąc władze? Czy w Libii siły buntujące się przeciw Kadafiemu są wystarczająco silne? Kto stoi na ich czele? Z kim rozmawiać? Kogo wspierać? Charakterystyczne obrazki z serwisów telewizyjnych ukazują nam uzbrojonych cywilów strzelając w powietrze na wiwat. Taka już specyfika i temperament tego regionu, ale pociski można byłoby wysłać w kierunku wojsk Kadafiego i w ten sposób wesprzeć krok wykonany przez koalicję. Koszty tej operacji są ogromne i będą jeszcze większe. Pewnie. Można to rozpatrywać jako gigantyczny poligon na którym sprawdza się wyszkolone wojska i przy okazji wspiera rebeliantów, ale powinno nas to wszystko do czegoś prowadzić a póki co śledząc wydarzenia na bieżąco i słuchając ekspertów nie potrafię dostrzec konkretów. Wydaje się, że zlikwidowanie Kadafiego może poprawić sytuację, ale zawsze jest ryzyko, ze dla sporej części społeczeństwa, która go popiera będzie męczennikiem. No i pytanie jak zareaguje na to Liga Arabska. Poza tym na dobrą sprawę nikt jeszcze nie wygrał wojny tylko w powietrzu. Próbowali Amerykanie, Brytyjczycy i nic z tego nie wyszło. Bez wejścia sił lądowych cała akcja stanie się za chwilę wielkim problemem. Siły rebeliantów nie będą zdolne pokonać Kadafiego i osiągniemy impas. Koalicja zarzeka się, że nie wejdzie do walki na lądzie. Już teraz fale uchodźców uciekają z Libii. Pozostaje tylko cieszyć się, że Polska nie bierze udziału w tej akcji. Oczywiście wysłanie GROMu do punktowego ataku wchodzi w grę i nie sposób nie zgodzić się tu z gen. Polko. Natomiast zaangażowanie naszych F-16 jest według mnie bzdurą. Nas na to nie stać. Za aktywność w Afganistanie i Iraku zapłaciliśmy wysoką ceną. Zginęło wielu żołnierzy, a relacja zysków i strat wypada zdecydowanie niekorzystnie. No i na koniec. Skoro atakujemy Libię bo dzieje się tam krzywda ludności cywilnej to co z Korea Północną, i paroma jeszcze innymi krajami choćby w Afryce gdzie ludzie giną dziesiątkami tysięcy?

Zdjęcie: Marine Nationale